[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Lucrum Games. Wydawnictwo Lucrum Games nie miało wpływu na kształt mojej opinii/niniejszej recenzji. Imperium: Legendy to druga, po Antyku, gra z serii Imperium, karcianek o starciu cywilizacji. Tym razem do gry wkraczają mityczne frakcje takie jak Atlantydzi, Utopijczycy, czy Arturianie. O Imperium: Antyk napisałam niedawno w osobnej recenzji, w której opisałam moje wrażenia z rozgrywki. W tym teście skupie się na tym, czym różnią się obie części, czy warto mieć obie, oraz od której zacząć.
Informacje o grze
Już to znamy z Antyku…
Imperium: Antyk i Imperium: Legendy mają bliźniacze wykonanie i identyczne podstawowe zasady. Nawet instrukcja jest wspólna. Ilustrowane zostały przez tego samego grafika, zastosowano w nich także identyczną ikonografię. Posiadają również takie same futurystyczne żetony zasobów (niestety) oraz inne stałe elementy gry.
Każda z części posiada jednak indywidualną talię główną, składającą się ze specyficznych kart oraz wprowadza nowe nacje. Co jest fajne, można je w ramach jednej rozgrywki mieszać. Jedynym ograniczeniem jest konieczność wyjęcia hołdu frakcji, która jest w grze i zastąpienia go innym. Do gry używa się wybranej talii głównej (z Antyku lub Legend). Teoretycznie można złożyć własną, mieszając dowolnie dostępne karty, ale na razie nie miałam odwagi. Gra jest wystarczająco interesująca i bez tego.
Schemat rozgrywki jest taki sam, większość stałych elementów nie ulega zmianie. Każda część ma własne komponenty, które pozwalają traktować je jako osobne gry. Teoretycznie można zacząć przygodę z Imperium od dowolnej z części.
…a jednak w Legendach jest inaczej
Imperium: Legendy są bardziej wymagające i trudniejsze niż Antyk. Wprowadzają nacje o złożoności czterech i pięciu gwiazdek, jak Arturianie, Utopianie, czy Olmekowie z własnymi mechanikami, które modyfikują podstawowe zasady. W Antyku jedyną, teoretycznie, porównywalną pod względem trudności frakcją są Grecy, którzy są w mojej opinii na poziomie najprostszych frakcji Legend, jak Qin czy Egipcjanie. Potem złożoność rośnie.
W Legendach większość nacji posiada dodatkową mechanikę, modyfikującą sposób grania. Arturianie nie posiadają talii rozwoju, nigdy również nie stają się Imperium, a zamiast tego wykonują misje w poszukiwaniu świętego Graala. Olmekowie mają specyficzną talię początkową, złożoną z Kamiennych Masek, którymi trzeba zarządzać żeby dociągać karty oraz uruchamiać efekty z kart stałych. Najdziwniejsi jednak są Utopijczycy — nie tylko nie mają talii nacji i nie dokonują rozwoju, a większość ich działań wspiera również konkurentów.
Pozostałe nacje maja zbliżony do Antyku poziom trudności, choć wyraźnie odważniej wprowadzają dodatkowe elementy. Na przykład Qin, oceniane w stopniu trudności na dwa (czyli porównywalnie do większości frakcji z Antyku), wprowadza element balansu pomiędzy systemem konfucjanizmu i legalizmu. Atlantydzi z kolei zaczynają grę od razu jako imperium, a przenoszenie kart do historii zastępuje mechanizm ich zatapiania.
Co ważne, mimo, że frakcje wprowadzane w Legendach są trudniejsze do prowadzenia i wymagają więcej kombinowania, to w rozgrywce nie ustępują siłą tym z Antyku. Nie są potężniejsze. Można je bez wahania stawiać w rozgrywce przeciwko sobie, dopasowując styl grania i złożoność do swoich preferencji oraz doświadczenia graczy.
Co pierwsze Antyk, czy Legendy?
Imperium: Legendy to zaawansowana odsłona tej samej gry, która wprowadza nie tylko nowe frakcje ale i nowe mechaniki, urozmaicając i w pozytywny sposób komplikując rozgrywkę. Jest naturalnym rozwinięciem tego, co znamy z Antyku i jeżeli podoba wam się gra, warto mieć obie. Polecałabym raczej zacząć od Antyku. Zapewnia miękki wstęp i możliwość zapoznania się z podstawowymi zasadami, zanim zostaną wprowadzane do gry wyjątki i odstępstwa.
Ja lubię zarówno Antyk jak i Legendy, i uważam, że absolutnie warto mieć obie.
[/su_note]
Dziękujemy wydawnictwu Lucrum Games za przekazanie gry do recenzji.
Ewa Struzik
W swojej biblioteczce staram się mieć gry na każdą okazję. Od lat gram w Horror w Arkham LCG i spędzam przy nim długie godziny. Na co dzień częściej jednak wybieram gry euro. Moje ulubione tytuły to Brass Birmingham, Huang i Gugong. W grach przede wszystkim cenię prostotę zasad i elegancję. Chętnie odkrywam stare klasyki i nie gonię za nowościami. Często gram z mężem, stąd tryb dwuosobowy w grach jest dla mnie bardzo istotny.
Nie znoszę gier przekomplikowanych i brzydkich.
Latest posts by Ewa Struzik
(see all)