L.A.M.A. – lama w big boxie. Recenzja

Po obejrzeniu niejednego wywiadu z Reinerem Knizią możemy dojść do wniosku, że to bardzo życzliwy i serdeczny twórca. Dość często zdarza mu się podkreślać, że tworzy gry, które mają być dobrą zabawą. Tak też jest w przypadku serii gier o sympatycznej lamie. W wersji Egmontu mamy właściwie aż 3 tytuły:

  • L.A.M.A.
  • L.A.M.A. Party
  • L.A.M.A. Dice

W każdej z nich pojawia się wesoła lama, ale my raczej będziemy chcieli się jej pozbyć. Mało tego! Będziemy się starali pozbyć wszystkiego. Im mniej punktów, tym lepiej.

Was też niepokoją te kropki tworzące akronim? Spokojnie, to tylko jeden z żartów słynnego doktora – z niem. Lege alle Minuspunkte ab! (czyli: wyłóż wszystkie karty minusowe).

Informacje o grze


Autor: Reiner Knizia
Wydawnictwo: Egmont Polska
Liczba graczy: 2 – 6
Czas gry: ok. 20 min.
Wiek: 7+
Cena: ok. 50 zł

Właściwie każda z gier jest oparta na mechanice – klimatu ani żadnego uzasadnienia tematycznego w naszych działaniach nie uświadczymy. Zresztą okazuje się, że sam Egmont wydał wcześniej grę L.A.M.A. jako Lato z komarami. Temat jest tu więc naprawdę umowny.

L.A.M.A.

Wersja podstawowa posiada karty z liczbami od 1 do 6, a do tego karty Lam. Każdy z graczy otrzymuje 6 kart na początek. Celem jest uzyskanie jak najmniejszej liczby punktów (rozgrywka toczy się aż do uzyskania przez jednego z graczy 40 punktów). Jedna z kart ląduje na środek stołu jako początek stosu.

Gracz z swojej kolejce wykłada kartę z ręki na stos na środek stołu. Należy trzymać się tutaj odpowiednich wartości: na 1 możemy położyć 1 lub 2, na 2 – 2 lub 3, …, na 6 – 6 lub Lamę, a na Lamę – Lamę lub 1. Gdy gracz nie może (lub nie chce) wyłożyć, dobiera jedną kartę lub pasuje (i nie zagrywa już kart do końca rundy). Gdy jeden z graczy wyłoży wszystkie karty z ręki (lub wszyscy poza jednym graczem spasują), runda się kończy. Należy zliczyć punkty i dobrać żetony. Każda z wartości na ręce liczy się tylko raz – stąd też sześć szóstek to dalej 6 punktów. Lamy liczone są jako 10. W kolejnych rundach pierwszy gracz może odrzucić jeden ze swoich żetonów, stąd też może się udać odrzucić nawet 10 punktów naraz.

L.A.M.A. Party

Wersja Party rozszerza wersję podstawową o dodatkowe karty z “+”, a także o dodatkową – Różową Lamę. Po dołożeniu karty z “+” mamy możliwość położenia dodatkowej karty. Różową Lamę zaś możemy położyć na dowolną kartę. Do gry wchodzą też dodatkowe żetony o wartości 20. Wygrywając kolejne rundy możemy zgodnie z podstawowymi zasadami odrzucić jeden z naszych żetonów (nawet ten z 20).

L.A.M.A. Dice

Wersja kościana opiera się na dość prostym mechanizmie. Przed każdym z graczy ląduje 6 odkrytych kart (które w poprzednich wersjach mieliśmy zakryte na ręce). W swoim ruchu rzucamy 3 kośćmi, a następnie możemy odrzucić dokładnie te karty, które pojawiły się na kostkach (1 karta/kostkę). Jeśli nie możemy odrzucić żadnej karty, musimy dobrać jedną z kart ze środka stołu (o wartości jednej z wyrzuconych kostek). Jeśli jednak nie będziemy mogli dobrać nawet ze środka stołu, wówczas runda się kończy i zliczamy punkty.

W kolejnych rundach gracz, który pozbył się wszystkich kart (a także ten, kto wyrzucił 3 lamy), może odrzucić jeden z posiadanych żetonów. 

Niby inne, ale właściwie bardzo podobne

Każda z wersji Lamy, choć oczywiście inna w szczegółach, opiera się właściwie na tym samym. Odrzucaj, odrzucaj, odrzucaj. Pozbądź się kart, które posiadasz. Mamy tutaj jednak dość restrykcyjne zasady (zwłaszcza w wersji karcianej). Zagrać możemy kartę taką samą lub o 1 wyższą. Czy mamy tu więc jakąkolwiek strategię czy decyzyjność? Niestety, jest ona tutaj mocno ograniczona. Moi współgracze często zauważali, że pasuje im jedna karta albo też żadna. Kończy się to oczywiście tak, że gramy sobie, gramy i ktoś wygrywa. Pod koniec każdej z rund możemy jedynie zdecydować, żeby wcześniej spasować lub kontynuować dobieranie.

Wersja podstawowa jest tutaj w pewnym sensie najbardziej surowa, bo nie mamy dodatkowych pomocy. W wersji Party pomagać nam będzie Różowa Lama, ale też karty z plusami, które pozwolą zagrać coś jeszcze. Dalej losowość rządzi wszystkim, ale przynajmniej mamy pewne usprawnienia.

Te 3 karty na koniec rundy dadzą tylko 3 punkty

Wersja kościana jest ciut inna. Odrzucanie kart opiera się na rzutach kostkami. Stąd też ta wersja jest bez wątpienia najszybsza. Okazuje się, że właściwie przy każdym rzucie pozbywamy się jakiejś karty, co zbliża rundę do końca. I znów możemy skończyć rundę wcześniej lub ryzykować i rzucać dalej. Wzięcie kart ze środka potencjalnie może nam pomóc, bo w kolejnych rzutach dalej mamy możliwość się ich pozbyć.

Zastanówmy się więc, jakie decyzje podejmujemy w grze?

  1. Z jednej strony (o ile powala nam na to ręka) możemy wybrać, czy zagrać kartę wyższą czy niższą. Przykładowo na “1” możemy zagrać “1” lub “2”. Co będzie lepiej? Co jeszcze mam na ręce?
  2. Z drugiej strony jeśli nie mam co zagrać (lub nie chcę, choć to dość dziwne), wówczas mogę:
  • dobrać kartę
  • bądź spasować

Dobranie karty pozostawia mnie w grze, ale też zwiększa ryzyko, że dobiorę kartę, która powiększy mój wynik (im więcej punktów, tym gorzej). Spasowanie – kończy moją grę w tej rundzie.

Czy taki poziom wyborów będzie dla nas odpowiedni? Może w przypadku gry rodzinnej czy też dla dzieci to wystarczy?

Może troszeczkę surowo traktuję lekką grę rodzinną, ale czyż od dr Knizii nie należałoby wymagać czegoś więcej? Pamiętamy przecież Schotten Totten, Pan tu nie stał, Zero, Zaginione Miasta, Trucizna. Każda z nich to świetna gra karciana. Szczególnie blisko jest tutaj Zero, gdzie jednocześnie ryzykujemy, ale też kombinujemy. W Lamach tego kombinowania jest dużo mniej. Z drugiej strony być może wielu z nas poszukuje gry, przy której można pogadać, a która nie wymaga wielkiego skupienia i nie ma zbyt rozbudowanych zasad. Takie właśnie są Lamy – proste, niezbyt angażujące, choć z drugiej strony także mocno losowe i z ograniczoną decyzyjnością. Dodatkowo do gry (a właściwie do każdej z gier) zasiąść mogą dzieci, jak też dorośli. 

Jako dodatkowy plus: grać faktycznie można w gronie 2 i 6 osób. Rozgrywka po prostu będzie odpowiednio krótsza lub dłuższa. Na stole pojawi się bowiem więcej kart. Im więcej graczy, tym oczywiście więcej zamieszania na stole, ale też emocje będą większe. Zasady przyswoi sobie 7-, a może nawet i 6-latek.

Podsumowanie

Szukacie czegoś lekkiego na wakacyjne wojaże? L.A.M.A. w Big Boxie nada się świetnie. Tylko żeby potem nikt nie marudził, że zbyt losowe.

W pudełku znajdziemy aż 3 wersje gry, z czego każda ma swoje plusy i minusy. Mi osobiście najbardziej podobała się wersja L.A.M.A. Party, gdzie mamy pewne pomoce do gry podstawowej. Wersja kościana najbardziej przypadła do gustu moim dzieciom. Któż bowiem nie lubi porzucać sobie kostkami?

Jak już wcześniej wspominałem, gra w każdej z wersji może nas irytować. Nie tylko losowością, ale też ograniczonym poziomem decyzji. Często jesteśmy wręcz zmuszeni do zagrania jedynej pasującej karty. Ostatnio moje dzieci dostały Uno. Zawsze ten tytuł kojarzył mi się z koszmarną losowością. Mimo wszystko po zagraniu paru partii w L.A.M.Ę. (karcianą) oceniam Uno trochę wyżej. Więcej kart to oczywiście więcej decyzji. Oprócz zagrywania pod kolor zawsze mieliśmy możliwość zagrywania tej samej wartości.

Dalej oczywiście są to moje osobiste odczucia. Dla mnie jest po prostu naprawdę dużo lepszych tytułów.

Plusy
  • 3 warianty
  • mini dodatek L.A.M.A. Drama
  • szybka rozgrywka
  • ciekawy element z “oddawaniem” punktów
Minusy
  • losowość
  • niezbyt wiele decyzji do podjęcia

Ocena: 2 out of 5 stars (2 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Game Details
NameL.A.M.A. (2021)
ComplexityLight [1.00]
BGG Rank [User Rating]0 [6.49]
Player Count (recommended)2-6 (3-5)
Designer(s)Reiner Knizia
Artists(s)Rey Sommerkamp and Barbara Spelger
Publisher(s)Egmont Polska
Mechanism(s)Dice Rolling, Hand Management and Matching
Łukasz Hapka