Wiedźmin: Stary Świat – pierwsze wrażenia z rozgrywki

Na początku 2021 roku gruchnęła wieść, która zelektryzowała zarówno wielu fanów planszówek, jak i miłośników gier komputerowych opartych na prozie Andrzeja Sapkowskiego (a już szczególnie tych, którzy zaliczają się do obu grup). Łukasz Wookie Woźniak, znany polski projektant i recenzent postanowił stworzyć przygodówkę osadzoną w uniwersum Wiedźmina we współpracy z CD Projekt. Co jednak dla wielu osób było zaskakującym, ale uzasadnionym wyborem – nie ma się ona dziać w tych samych czasach, co fabuła gier i książek; zamiast tego przeniesiemy się w przeszłość, kiedy wiedźmini nie byli jeszcze profesją na wymarciu. Kampania crowdfundingowa gry wystartuje już 25 maja na zagramw.to oraz kickstarterze, a ja miałem przyjemność zapoznać się z jej wersją beta. Co istotne – poniższy tekst to pierwsze wrażenia po dwóch partiach w 3 osoby, daleko mu zatem do pełnoprawnej recenzji (zwłaszcza, że gra jest jeszcze w procesie developmentu).

Wiedźmin: Stary Świat - gra planszowa

Dla kogo jest ta gra?

Wiedźmin: Stary Świat, bo tak brzmi jej pełna nazwa, jest tytułem przeznaczonym dla szerokiej rzeszy graczy – dlatego poziomem ciężkości bliżej mu zdecydowanie do Western Legends czy Zewnętrznych Rubieży, niż choćby do Mage Knighta. Osobiście bardzo mnie to cieszy, gdyż lubię przygodówki, ale rzeczony Mage Knight jest dla mnie nieco za długi i zbyt męczący. Zaznaczam też, że nie grałem w Wiedźmina: Grę Przygodową Ignacego Trzewiczka, ale uniwersum znam i bardzo cenię. Czy zatem Wiedźmin: Stary Świat jest pozycją wyróżniającą się w swojej kategorii i wartą uwagi?

I ty możesz zostać Wiedźminem

Każdy z graczy wciela się w przedstawiciela jednej ze szkół wiedźmińskich: Wilka, Kota, Gryfa, Węża lub Niedźwiedzia. Wybór ten determinuje przede wszystkim naszą unikalną specjalność oraz miejsce, w którym możemy ją rozwijać (czyli trenować we własnej szkole). Poza tym jednak wszyscy z grubsza będziemy robić to, do czego stworzeni są wiedźmini: zabijać potwory. I choć tak jak inne sandboxowe przygodówki Wiedźmin: Stary Świat oferuje sporo innych aktywności, to bez walki się nie obędzie. Celem gry jest bowiem zdobycie kilku trofeów, które można uzyskać za:

Wiedźmin: Stary Świat - gra planszowa
• Osiągnięcie mistrzostwa w swoim fachu (jedna z czterech statystyk)
• Pokonanie w walce innego wiedźmina
• Zabijanie potworów

Przy czym trzeba zauważyć, że każdego współgracza można pokonać (w celu zdobycia trofeum) tylko raz, a nagrody za osiągnięcie mistrzostwa są dość ograniczone. Bez polowania na potwory się nie obejdzie – tym bardziej, że pozwala ono na zdobycie niezbędnych funduszy. Wiedźmiństwo to w końcu profesja.

 

Wiedźmin: Stary Świat – mechanika

Główna mechanika wyróżniająca Wiedźmina: Stary Świat to dość nietypowy deckbuilding. Gra bowiem wręcz zmusza do ciągłego rozwoju swojej talii (co turę obowiązkowo dokupujemy kartę, jednocześnie często będąc zmuszeni do bezpowrotnego pozbycia się innych). Jedną z funkcji kart jest przemieszczanie się po planszy, jednak o wiele istotniejsze jest ich zastosowanie w walce. Przy rozpoczęciu pojedynku z innym wiedźminem lub potworem wtasowujemy bowiem cały stos odrzuconych do talii, tworząc tzw. pulę życia. Zadawanie obrażeń natomiast sprowadza się właśnie do odrzucania kart przeciwnika, co bardzo fajnie oddaje męczenie się w trakcie walki. Jednocześnie karty są skonstruowane w taki sposób, by zagrywać jak najefektywniejsze combosy: prawie każdą z nich można „przedłużyć” kolejną, podwyższając skuteczność pojedynczego ataku. Cały mechanizm jest unikalny, interesujący i bardzo zgrabnie zaimplementowany.

Wiedźmin: Stary Świat - gra planszowa

Jak jednak wiadomo, wiedźmini nie są prostymi rębajłami od machania mieczem. Do każdej walki należy się dobrze przygotować poprzez picie eliksirów czy zdobywanie wiedzy o potworach. Nieustannie należy się też rozwijać: każdy wiedźmin posiada kilka statystyk (umiejętności walki, obrona, alchemia i zdolność specjalna), które możemy podnosić w niektórych miejscach na planszy. Po osiągnięciu kolejnych sprawności zdobywamy także kolejne poziomy (levele), które zachęcają do równomiernego rozwoju. Całkiem fajnie udało się w grze przełożyć system rozwoju znany z komputerowych RPG.

Wiedźmin: Stary Świat - gra planszowa

 

Nie tylko walka

Wiedźmin: Stary Świat nie sprowadza się tylko jednak do łażenia figurką po mapie i tłuczenia innych. Nierzadko w ramach minigierki możemy zagrać w kościanego pokera (również z innym graczem), ale przede wszystkim często zamiast walczyć czy medytować będziemy eksplorować okolicę. Polega to na wybraniu miasta lub leśnych ostępów i odczytaniu losowej karty, która przedstawia nam fabularną sytuację, w której trzeba podjąć decyzję a lub b. Nasze wybory – tak jak w każdym RPG – przełożą się na konkretne efekty, w tym wypadku niemal zawsze wyłącznie pozytywne. Czasem także spotkamy NPC, który zleci nam zadanie, które musimy wykonać w innym miejscu. Jest to kolejny aspekt, który sprawia, że Wiedźmin: Stary Świat dobrze oddaje ducha gier komputerowych.

Podsumowanie, czyli jak się grało?

Gra jeszcze wymaga pewnych szlifów w zakresie user experience (grałem na wersji prototypowej), natomiast sama rozgrywka jest już zbliżona do wersji docelowej. Po dwóch partiach stwierdzam, że to bardzo dobra przygodówka, z dość intuicyjnymi zasadami, fajnym tematem i łatwym do uchwycenia klimatem. Mechanika deckbuildingu i combosów oraz lore gry sprawiają, że chciałbym mieć ją na swojej półce. Autor nie planował zrobić z niej pełnego sandboxa i w oczywisty sposób przez dużą część rozgrywki gra sprowadza się do toczenia walk – dają one jednak sporo satysfakcji. Dobrze oddany został także system rozwoju postaci oraz aspekt eksploracyjno-przygodowy. Oczywiście ograniczona liczba kart sprawi, że w pewnym momencie spotykające nas wydarzenia mogą być trochę powtarzalne, ale taki już urok gatunku.

Wiedźmin: Stary Świat - gra planszowa

Nie będę się rozpisywał o wykonaniu, gdyż jak już wspominałem, gra pod tym względem się jeszcze troszkę zmienia. Dodam tylko, że choć z początku liczba zasad mnie lekko przeraziła i uznałem pomoce graczy za niezbędne, w praktyce nie musieliśmy do nich zaglądać ani razu. Tym, co warto brać jednak pod uwagę rozważając wsparcie, jest docelowa liczba graczy i czas trwania rozgrywki. Nie wiem kompletnie, jak będzie wyglądał wariant solo – ale jest planowany; poza tym Wiedźmin: Stary Świat pozwala na zabawę aż w 5 osób. Wydaje mi się jednak, że sweet spotem będzie skład, w jakim grałem – na cztery i pięć osób gra może się lekko ciągnąć, bo co tu dużo mówić, jest ona czasochłonna. Mimo że graliśmy w najkrótszy wariant (do 4 trofeów), obie partie trwały grubo ponad 2h (z tłumaczeniem na pewno ponad 3h); w 5 osób nie zasiadłbym, nie mając pewności, że wszyscy już dobrze znają grę. To jednak też imho cecha gatunku – w Western Legends i Zewnętrzne Rubieże też niezbyt lubię grać w pełnym składzie.

Po 2 partiach nie mam wiele więcej do napisania. Uważam, że Wiedźmin: Stary Świat będzie dobrą, klimatyczną przygodówką, w którą będą mogli zagrać niezbyt obyci w planszówkach fani prozy Sapkowskiego i/lub gier CD Projekt, ale i nieco bardziej doświadczeni gracze. Oczywiście jest to tytuł przeznaczony dla osób, które przede wszystkim w planszówkach szukają klimatu – i powinni go znaleźć, na dodatek ubranego w niezłą mechanikę. Osobiście jestem zadowolony i z chęcią zagram w finalną wersję.

Grześ Szczepański

Grzegorz Szczepanski