Bloom Town, czyli miasto przyjazne rodzinie. Recenzja

Wydawnictwo Granna ma już w swojej ofercie grę o budowaniu miasta – znakomity Capital. Grę, w której budujemy dzielnicę Warszawy, obserwując jak zmienia się jej wygląd na przestrzeni lat. Teraz do sprzedaży trafia ich kolejna propozycja z tego gatunku: Bloom Town. Zobaczmy, czym się wyróżnia i co ma do zaoferowania.

Informacje o grze


Autor: Asger Harding Granerud, Daniel Skjold Pedersen
Wydawnictwo: Granna
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 30 min
Wiek: 8+
Cena: 59,95 zł

Bloom Town: jak zbudować miasto

Bloom Town to gra kafelkowa. Każdy gracz otrzymuje swoją planszetkę z miejscami na kafle budynków, a na środku stołu kładziemy planszę główną, z której te budynki będziemy pobierać w trakcie rozgrywki. Każdy dostaje na rękę po dwa kafelki na dobry początek i możemy rozpoczynać grę.

Ciekawy myk jest tu taki, że każde pole na naszej planszy oznaczone jest jednym z pięciu symboli – i te same symbole pojawiają się też na planszy głównej, gdzie przy każdym z nich leży jeden budynek do zdobycia, wylosowany z początkiem gry. Kiedy wykładamy kafelek w swoim mieście – sprawdzamy jaki symbol zakryliśmy i szukamy tego samego symbolu na planszy głównej. Zakryłem na swojej planszy symbol tulipana? Zabieram z planszy głównej budynek, który leży obok symbolu tulipana. Uzupełniam puste miejsce ze stosu przyporządkowanego do tego symbolu i kończę swoją turę.

Ten mechanizm tworzy główną trudność i główną atrakcję gry. Każdy budynek punktuje na swój sposób: stacje metra mają sąsiadować ze sobą narożnikami, wieżowce mają tworzyć poziome lub pionowe linie, domy mają sąsiadować z kilkoma typami budynków itp. Chcemy je więc wykładać na swoją planszę w odpowiednich układach. Ale czasem stajemy przed zagwozdką – mogę wyłożyć wieżowiec w to miejsce, bo da mi to całkiem sporo punktów, ale wtedy przykrywam symbol, który każe mi wziąć na rękę park. A park nie jest mi chwilowo do niczego potrzebny. Może więc lepiej położyć wieżowiec w innym miejscu, zdobyć trochę mniej punktów, ale za to wziąć na rękę kolejny kafelek wieżowca, co pozwoli mi na jeszcze lepszy ruch w następnej turze?

Te dylematy sprawiają, że rozgrywka nie jest nigdy zbyt banalna. Na ogół nie uda mi się znaleźć ruchu, który da mi jednocześnie wszystko, czego bym chciał. Muszę zdobyć coś na czym zależy mi bardziej, kosztem czegoś, na czym zależy mi mniej.

Bloom Town - Granna

Bloom Town to naprawdę prosta gra: omówiliśmy sobie prawie wszystkie zasady. Na ręku mamy zawsze dwa kafelki, w swojej turze wykładamy jeden z nich, zdobywamy punkty zgodnie z jego metodą punktowania i dobieramy nowy kafelek z planszy głównej – odpowiadający przykrytemu przez nas przed chwilą symbolowi. Gra kończy się w momencie, gdy wyczerpie się odpowiednia liczba stosów – zależna od liczby graczy.

Jest jeszcze jeden mechanizm, który bardzo mi się podoba – na koniec gry zostaną nam na ręku dwie płytki. Możemy wybrać jedną z nich – za przedstawiony na niej rodzaj budynków dostaniemy na sam koniec gry jeszcze kilka dodatkowych punktów. Fajny pomysł, pozwalający na trochę ciekawego planowania: co zagrać, a co zostawić na koniec.

I to już prawie wszystko.

No właśnie. Prawie.

Detal, który robi różnicę

Jest tu jeszcze jedna drobna zasada. Przed rozpoczęciem gry w stosy kafelków na planszy głównej wtasowujemy “żetony mieszkańców”. Są to żetony, które uruchamiają dodatkowe punktowanie różnych rodzajów budynków. Kiedy w trakcie gry dociągniemy pierwszy taki żeton – odkładamy go w wyznaczone miejsce i nic się nie dzieje. Ale kiedy w grze znajdą się dwa żetony, odnoszące się do tego samego rodzaju budynku – te budynki natychmiast punktują. Dociągnęliśmy dwa żetony mieszkańców, mówiące o metrze? To znaczy, że w tym momencie punktuje metro.

Nie wszystkie z tych żetonów muszą podejść w trakcie gry – być może wyczerpiemy dwa stosiki z planszy głównej i rozgrywka się skończy, a żeton odpalający dodatkową punktację wieżowców znajdował w jednym z pozostałych stosików? No to trudno, wieżowce nie punktują tym razem dodatkowo.

To znaczy – mogą. Każdy z graczy ma taki specjalny znacznik, którego może użyć raz na całą grę. Ma on trzy zastosowania: może podwoić punkty, które dostajemy w danej turze. Może dać nam dodatkową turę. Może odpalić dodatkowe punktowanie jednego wybranego rodzaju budynków. Jeśli zdecydujemy się na tę ostatnią opcję – te budynki nie zapunktują już dodatkowo po raz kolejny, kiedy dobierzemy odpowiedni żeton mieszkańców.

I tu pojawia się pewien problem. Jeśli rozbudowałem w swoim mieście sieć metra, a drugi gracz nastawiał mnóstwo wieżowców, gra może zdecydować się pomóc tylko jednemu z nas. Co jeśli dobierzemy kafel mieszkańców, mówiący o wieżowcach? Ten drugi gracz dostaje punkty za wszystkie wieżowce, które postawił do tej pory. A co z moim metrem? Na razie nic. Jeśli chcę – mogę zużyć mój specjalny znacznik, żeby odpalić dodatkowe punktowanie metra, ale tracę wtedy inne działania tego znacznika. Tymczasem drugi gracz może go zużyć, żeby w wybranej turze dostać podwójne punkty, albo dostać jeszcze jedną całą turę. Co oznacza, że jeśli idzie mu lepiej, to będzie mu szło jeszcze lepiej.

Bloom Town - Granna

Problem gry czy cecha gry?

To rozwiązanie wpływa na rozgrywkę na wiele różnych sposobów. Bo teraz w takim razie wyobraźcie sobie – co się stanie, jeżeli żeton mieszkańców pojawi się z samym początkiem gry? Jeśli po trzech naszych ruchach okaże się, że metro, wieżowce i parki już zapunktowały? I nie dały nikomu żadnych punktów, bo nikt jeszcze ich nie wybudował? Oznacza to, że przez resztę gry te budynki nie są już tak ciekawe jak pozostałe. Więc jeśli jednemu z graczy uda się pójść mocniej niż innym w budynki, które jeszcze nie punktowały – ma dużą przewagę nad pozostałymi. Co z tego, że chciałbym punktować za sklepy, jeśli nie są dostępne w mojej turze? Co z tego, że nie chcę brać parków i wieżowców, jeśli nic innego aktualnie nie jest dostępne?

W takim razie – czy jest to wada gry? I tak i nie.

Jeśli oczekujecie gry dla bardziej zaawansowanych graczy – nawet lubiących lżejsze tytuły, ale jednak graczy – Bloom Town może Was rozczarować. Nie musi, spotykałem się z grupami, którym losowość punktowania specjalnie nie przeszkadzała, ale może. Mi osobiście te cecha gry przeszkadzała dość mocno. Podstawowy sposób punktowania – to jak działa każdy budynek w chwili, gdy go wystawiamy – jest zrobiony bardzo dobrze. Budynki odpowiednio się różnią, fajną zagadką jest próba połączenia ich na planszy w spójną całość, w funkcjonujące miasto. Ale to dodatkowe źródło punktów sprawiało takie wrażenie, jakby gra raz na jakiś czas w całkowicie losowy sposób decydowała się wręczyć kilka dodatkowych punktów temu czy innemu graczowi. Nie widzę w tym większego sensu, nie podobała mi się te mechanika.

Ale z drugiej strony – jeśli oczekujecie lekkiej gry familijnej, do grania z dziećmi – Bloom Town może się sprawdzić. Mocno losowe punktowanie może w dowolnym momencie przeważyć szalę wygranej, wyrównując szanse młodszych i starszych graczy. Możliwość otrzymania nagle “znikąd” dodatkowych punktów dodaje odrobiny nieprzewidywalności i emocji do rozgrywki. Jest to kwestią naszych oczekiwań względem gry tego rodzaju.

Bloom Town - Granna

Czy powinniście odwiedzić Bloom Town?

Myślę, że jeśli szukacie lekkiej, dość losowej gry familijnej, może to być dobry wybór. Budynki są dobrze przemyślane, gra jest bardzo ładnie wydana, decyzje gdzie umieścić kafelek w swoim mieście nie są nigdy zbyt ciężkie, za to zawsze interesujące. Dodatkowo gra jest naprawdę szybka: rozgrywkę na dwie osoby można spokojnie skończyć w mniej niż dwadzieścia minut, czteroosobowa nie powinna zająć więcej niż pół godziny.

Bloom Town jest też mocno regrywalne, bo inna kolejność, w jakiej podchodzą kafelki, zdecyduje o innym charakterze kolejnych rozgrywek. Być może tym razem będziemy musieli nastawić się głównie na parki i wieżowce, a następnym – będziemy budować ogromną sieć metra i sklepy, a parki nie podejdą wcale. To sprawia, że jeśli gra się Wam spodoba – nie powinna zbyt szybko się znudzić.

Jeśli jednak jesteście graczami oczekującymi bardziej “przewidywalnej” rozgrywki, w której możecie zaplanować kolejne ruchy, układać strategię i nie obawiać się losowych sposobów punktowania, polecałbym raczej odrobinę podobne Quadropolis, dużo bardziej złożoną Suburbię, lub – z oferty Granny – bardzo udany Capital.

 

Plusy
  • Ciekawy sposób dobierania nowych kafelków
  • Szybkość rozgrywki
  • Proste zasady
Plusy / minusy
  • Mocno losowy sposób dodatkowego punktowania
Minusy
  • Momentami gra bywa zwyczajnie niesprawiedliwa

Ocena: 3 out of 5 stars (3 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Granna za przekazanie gry do recenzji.

Marcin Dudek

Game Details
NameBloom Town (2019)
ComplexityMedium Light [1.75]
BGG Rank [User Rating]4806 [6.57]
Player Count (recommended)2-4 (1-4)
Designer(s)Asger Harding Granerud and Daniel Skjold Pedersen
Artists(s)Jessica Smith
Publisher(s)Sidekick Games, 2Tomatoes Games, Granna, Magellan and Playagame Edizioni
Mechanism(s)Tile Placement
Marcin Dudek