Penny Dreadfun 2nd edition – wrażenia z pokazu (english version included)

English version here

Wersja polska

Kampania Penny Dreadfun 2nd edition rozpocznie się 3 listopada o godz. 18.00 na platformie Kickstarter (link do kampanii).

Penny Dreadfun 2nd edition powraca, chociaż niewiele z oryginalnej gry pozostało. Królowej się nudzi! Cały świat podbity, kolonie zajęte, a gdzieś trzeba poszerzać Brytyjskie Imperium… w sumie piekło jest wolne! Przyłączone do Korony staje się nową kolonią, ale jedyne do czego to doprowadzi, to do kłopotów!

Pierwsza edycja gry Penny Dreadfun, którą z sukcesem ufundowano na rodzimym crowdfundingu, była klonem Talismana. Nie ma co się temu dziwić, bo została zaprojektowana jako swoisty żart z tejże słynnej gry. Mieliśmy zatem Londyn podzielony na poszczególne “poziomy”, rzucaliśmy kostką i poruszaliśmy się do tylu pól. Tak, dokładnie – nie tyle pól, a do tylu pól – już takie proste rozwiązanie powodowało, że gra próbowała naprawić losowość oryginału. Sama gra nie była zła, a mocny humor i pulpowe podejście do tematu przysporzyło jej trochę fanów.

To raczej Penny Dreadfun 2

Penny Dreadfun 2nd Edition nie do końca można nazwać drugą edycją. Naprawdę niewiele zostało tutaj z poprzednika. To już nie jest prosta gra bazująca na Magii i Mieczu, a pełnoprawna przygodówka czerpiąca garściami z nowoczesnych gier planszowych. Znajdziemy tutaj elementy deckbuildingu, budowy stołu, set collection. Wszystko jednak podane w świeżej i ciekawej formule.

Penny dreadfun 2ndEition

Ciężko również opisać grę bez rozbijania jej na trzy możliwe tryby rozgrywki:

  • Kampania fabularna – stanowi rdzeń rozgrywki, gdzie w różnorodnych scenariuszach będziemy starali się wypełniać cele fabularne i opowiedzieć pewną historię. Jest to tryb semi-kooperacyjny, gdzie walcząc wspólnie z przeciwnikami zdobywać będziemy punkty, a one przesądzą, kto na końcu zostanie głównym bohaterem opowieści, a kto jego pomocnikami.
  • Otwarty świat – na zbudowanej planszy działać będziemy już całkowicie osobno. Każdy walczyć będzie we własnym stylu, a twórcy obiecują różnorodne drogi do zwycięstwa. To tutaj zmierzymy się już otwarcie z innymi graczami, chociaż poza podbieraniem akcji i kart, nie będzie bardzo dużo negatywnej interakcji.
  • Boss Rush – zupełnie inne podejście do gry, gdzie na ustawionej mapie staniemy już w pełni kooperacyjnie naprzeciw jednego z bossów. Tryb ten przypomina tower defense, gdzie boss wysyłać będzie swoje legiony potworów, które chcą zdobyć naszą bazę. My, jako bohaterowie, musimy do tego nie dopuścić, a jednocześnie zamknąć bramy piekieł i zabić bossa.

Penny dreadfun 2ndEition (2)

Mechanika i pomysły

Tak jak pisałem w poprzednim punkcie – znajdziemy tutaj popularne mechaniki z nowoczesnych gier planszowych, ale wykorzystane w nader świeży i ciekawy sposób. Mamy deckbuilding, jednak w trybie fabularnym ważniejsza jest przygoda i wypełnianie zadań, więc czasem nie będzie czasu na zakupy. Jak to świeże? Twórcy postanowili pozwalać nam budować talię na cztery sposoby:

  • kupując karty w sklepie, gdy znajdziemy się na danym punkcie na mapie
  • po pokonaniu Wrogów Korony (świetna, klimatyczna nazwa) ich karta zapewnia nam bonus
  • wypełniając prywatne i otwarte questy zapewniamy sobie dostęp do kolejnych bonusów
  • karty wydarzeń często, w zależności od podjętego przez nas wyboru, dołożymy do talii

W trakcie gry wybieramy postać spośród bardzo znamienitych person: od Sherlocka Holmesa, przez Skłodowską, Kubę Rozpruwacza, a na Kapitanie Nemo wcale nie kończąc. Poruszać będziemy się po zbudowanej pod dany scenariusz/tryb mapie. Każdy z kafelków mapy podzielony jest na trzy części, a na odwrocie znajdziemy piekielną wersję tych samych lokacji. Zbierać będziemy sześciany w różnych kolorach, które służą tak do wypełniania celów, jak i do walki, walczyć z potworami, czy wykonywać specjalne akcje ze specjalnych pól.

Penny dreadfun 2ndEition (2)

Gdy dochodzi do walki z potworami nie mamy żadnego rzutu kostką, a jest ona w pełni policzalna. Musimy posiadać tyle symboli Pięści ile wynosi życie potwora i tyle. Niby proste, ale jak poprzednio dołożono tutaj szczyptę unikalności. Każdy wróg posiada swoje słabości oraz ripostę. Dorzucając do ataku zbierane sześciany w kolorze słabości zadajemy mu obrażenia dodatkowe, a kolory z jego riposty obronią nas przed jego kontratakiem. Jeszcze zostając przy potworach – doceniam fakt, że po mapie chodzą jedynie reprezentujące całą ich grupę figurki, a wybierając cel ataku mamy do dyspozycji pełną ich pulę, więc nie trzeba gonić za konkretnym, potrzebnym nam typem. Ogranicza to też ilość figurek na planszy i przyspiesza setup.

Penny dreadfun 2ndEition

Penny Dreadfun w akcji

Rozpoczynamy na ustawionej pod dany scenariusz mapie z konkretnymi celami i zadaniami, wybieramy postać – i możemy od razu przystąpić do gry. Każdy bohater ma swój charakter i czuć też inny nacisk na zadania przed nimi stawiane. Taki Kuba nie nazywany jest Rozpruwaczem bez powodu, gdyż specjalizuje się w walce. Maria Curie-Skłodowska, jak na kobietę nauki przystało, nosi na plecach plecak odrzutowy dzięki któremu eksploruje mapę szybciej niż pozostali. Alicja jest tankiem, ma przyjmować obrażenia… a potem jeszcze trochę.

Penny dreadfun 2ndEition

W naszej turze zagrywać będziemy karty na dwa sposoby – odrzucając je by zyskać punkty ruchu, lub by zdobyć akcje z nich i surowce. Zbierać będziemy symbole ruchu, dzięki którym eksplorować będziemy świat, ale również uciekniemy przed wrogami gdy zajdzie taka potrzeba. Symbole walki posłużą nam do zadawania obrażeń wrogom – tak w swojej turze, jak i w momencie, gdy one same do nas przyjdą i zaatakują. Złoto… cóż, to chyba oczywiste, że za nie kupimy nowe karty, jednak tylko na specjalnych polach do tego przeznaczonych. Niektóre karty pozwolą nam również zdobyć sześciany, atrybuty wykorzystywane tak w walce jak i do specjalnych kart, które wystawimy przed siebie, a następnie będziemy właśnie próbować nimi naładować. Miejsce, w którym skończymy ruch pozwoli nam również wykonać z nich akcję – kupić kartę, wyleczyć się, zyskać punkty ruchu, czy też przypisać wroga do siebie.

Penny dreadfun 2ndEition

Jest szybko i intensywnie! Od pierwszych chwil widać, że nie gramy byle chłopem ze wsi, a nawet podstawowe talie kryją sporo niespodzianek. Zawsze jest co robić, a nasza tura, nawet grając pełnym składem, przychodzi szybko i nie ma czasu na nudę. Większość naszych akcji rozbuduje nam talię, nawet bez kupienia kart – pokonany potwór, podjęty wybór podczas wydarzenia, czy nasza prywatna ścieżka questów – wszystko to rozwija talię nieustannie.

Penny dreadfun 2ndEition

Tryb w otwartym świecie jest podobny w założeniach do scenariuszy, tylko tam to już jest piaskownica, gdzie nie musimy realizować wymuszonych celów, a grą można się pobawić. Tutaj nie ma już miejsca na kooperację, a każdy działa samemu. Tryb Boss Rush wprowadza ciekawy twist – każda zagrana przez nas karta jest niszczona. Tą jednorazowość łagodzi fakt, że co rundę zyskujemy pieniądze na “darmowe” zakupy z talii. Samo to już w sobie jest niezłą zabawą dla fanów deckbuildingu, a tryb ten dzięki częściowo losowemu setupowi da nam ciągłe emocje!

 

Podsumowanie

Nie byłem fanem Penny Dreadfun. Prosty klon Talismana nie przemawiał do mnie, a sam klimat to jednak za mało. W przypadku drugiej edycji mamy do czynienia z zupełnie nową grą. Poza klimatem i światem ciężko szukać tu podobizn. Gra poszła w kierunku pełno prawnej przygodówki, z ciekawym miksem znanych mechanik, ale każda z nich z osobna została doprawiona tą szczyptą oryginalności, której ciężko szukać w wielu grach klonach. Jestem fanem deckbuildingu i z początku byłem rozczarowany tym, że karty ze sklepu można kupić tylko na wybranym polu, ale potem pokonałem potwora… i dostałem jego kartę do swojej talii. Wykonałem quest i nagle moja talia znowu stała się bogatsza, tak samo wydarzenie, które natrafiłem po drodze.

Penny dreadfun 2ndEition

Z minusów, cóż, część mechanik czy pomysłów na pewno powinno zostać lekko doszlifowane. Kupowanie kart ze sklepu tylko z pola takiej akcji trochę sprawia, że całe złoto, które generujemy jest mało potrzebne. Trzeba się też przyzwyczaić, a raczej nauczyć, poruszania po mapie, ale to akurat kwestia ogrania.

Penny dreadfun 2ndEition (2)

To jest bardzo dobra gra! Naprawdę świetnie się przy niej bawiłem i już nawet mam swoją ulubioną postać. Chcę więcej! Gra jest szybka, pełna humoru, a do tego wypełniona zawartością! Poza pełną kampanią, mamy tutaj grę w otwartym świecie, tryb walki z bossem, który stanowi zabawę samą w sobie, a wykonanie jest przepiękne. W grze znajdziemy potężną ilość ilustracji, a każda z nich pełna jest smaczków i po prostu podoba się. Wizualnie wszystko wygląda na światowym poziomie. Nie mogę się doczekać, kiedy zagram w gotowy produkt.

Kampania Penny Dreadfun 2nd edition rozpocznie się 3 listopada o godz. 18.00 na platformie Kickstarter (link do kampanii)

 

English version

Penny Dreadfun 2nd Edition is back, although not much is left from the original game. The Queen is bored! The whole world is conquered, colonies occupied, and the British Empire has to expand its territories somewhere… oh, hell is available! Merged with the Crown, it’s becoming a new colony, and that can only lead to one thing – troubles!

First edition of the game Penny Dreadfun, which was successfully crowdfunded in Poland, was a Talisman’s clone. It’s not a surprise, as it was designed as kind of a parody of that famous game. So there was London divided into specific “tiers”, and by rolling dice one could travel the spaces up to the number on the dice. Yes, exactly – not “the exact amount” but “up to” – just this simple solution was used to fix the randomness of the original. The game itself was not bad, and strong humour and pulp approach helped it gained some fans.

It’s rather Penny Dreadfun 2

Penny Dreadfun 2nd Edition not entirely can be called a second edition. Really, not much is left from its precursor. This is not a simple game based on Might and Magic anymore, but a fully created adventure game, immensely inspired by modern board games. There are elements of deck-building, modular board, set collection – all of this however in a fresh and interesting form.

Penny dreadfun 2ndEition

  • Scenario Mode – is the core of the game; playing various scenarios we will try to achieve the main goals and tell a certain story. It’s a semi-co-op, so by fighting together we will gain points, and the true victory depends on them – the amount of points at the end will show who can become the main hero of the story and who a mere sidekick.
  • Open World Mode – here, on a prepared board, players stop playing as a party. Everybody will fight in their own style, and the creators promise us various ways of achieving victory. In this mode we will openly fight with other players, although apart from filching actions and cards, there are not much more negative interactions.
  • Boss Rush Mode – completely new approach to the game; on the prepared board we will stand in full cooperation against one of the bosses. This mode is similar to a tower defense, in which the boss sends legions of monsters to take over our base. We, as the heroes, cannot let that happen, and at the same time we have to close the gates to hell and kill the boss.

Mechanics and ideas

As I said in the paragraph above – in this game we will find popular mechanics from modern board games, but adapted in a very fresh and interesting way. We have deck-building, however in the scenario mode the adventure itself , with completing quests and goals, is the focus, so sometimes there can be no time left for shopping. How “fresh” are we talking though? The creators decided to let us build our deck in four ways:

  • by buying cards in the shop, when we step on a specific space on the board;
  • after defeating the Enemies of the Crown (great, atmospheric name) their card give us a bonus;
  • completing personal and open quests give us access to more bonuses;
  • field actions cards often, depending on our choice, can be added to our deck.

Penny dreadfun 2ndEition (2)
In the game we choose a character from a variety of well-known personas: from Sherlock Holmes, to Sklodowska, Jack the Ripper, not at all ending with Captain Nemo. In each scenario or a mode we move on a board prepared specifically for it. Each tile of the board is divided into three pieces, on the other side depicting a hellish version of the same location. To complete quests, as well as to fight the monsters, or to performe special actions, we need to collect cubes in different colours.

Penny dreadfun 2ndEition (2)
When the time comes to fight the monsters, there is no dice rolling – it’s entirely deterministic. We have to have as many Damage Tokens as the monster’s health and that’s it. Quite simple, but as before, with a pinch of unique. Each enemy has their own weakness and retaliation. Cubes in the colour of the weakness added to the attack will deal additional damage, and the ones of the retaliation will shield us from the enemy’s counterattack. What’s more in the subject of enemies – I appreciate the fact that on the board there are only miniatures representing the group, so, when deciding on the target of our attack we can choose from the entire group – no need to chase that one specific type we need. This reduces the amount of miniatures on the board and make the set-up quicker.

Penny dreadfun 2ndEition

Penny Dreadfun in action

We start on the board prepared specifically for the chosen scenario, with specific goals and quests; we choose a character – and we can immediately begin the game. Each hero has their own skills, so it’s only noticeable that the quests laid out before them differ as well. Jack is not called “the Ripper” just for fun – he specializes in attacks. Marie Curie-Sklodowska, as befits a woman of science, has a jetpack on her back, what makes her explore the map faster than the others. Alice is a tank, she takes damage… and then some more damage.

Penny dreadfun 2ndEition

In our turn there are two ways of playing the cards – discarding them to gain movement tokens, or discarding them for their actions and resources. We collect the movement tokens to explore the world, but when the enemies are stepping on our toes, we have the means to run away. Damage tokens are used to deal damage to the enemies – either in our turn or when they attack us directly. Gold… well, it’s rather obvious that it’s used to buy new cards – but it can only be done on the specific spaces. Some cards give us opportunity to collect cubes, which are used both during fights and for special cards (that we lay before us and later are able to power them with the cubes). Every space on which we end our movement phase offers an action – buying a card, healing, gaining movement tokens, or even assigning an enemy to us.

Penny dreadfun 2ndEition (2)
It’s fast and intense! From the first moments we can feel we don’t play as just any village peasant, and even the basic decks contain a lot of surprises. There’s always something to do, and our turn, even when playing with a full party, comes fast, leaving no place for boredom. Most of our actions build up our deck, even when we don’t buy cards – a defeated monster, a choice made during a field action, or our personal quest path – it all improves the deck constantly.

Penny dreadfun 2ndEition
The Open World Mode, in principle, is similar to scenarios, only difference is that it’s a sandbox, in which we don’t have to complete any imposed goals, so we can just have fun playing. There is no place for cooperation though, everybody is on their own. The Boss Rush Mode introduces an interesting twist – every card played by us is destroyed. This “one-off-ness” is eased by a fact that every round we get some gold for a “free” shopping from the deck. That alone is a great fun for deck-building fans, and this mode, thanks to a partially random set-up, will provide us with lots of emotions!

Summary

I wasn’t a Penny Dreadfun fan. A simple clone of Talisman didn’t appeal to me, and the humour and the general atmosphere just were not enough to change that. But with the second edition – this is a whole new game. Apart from the atmosphere and lore it’s hard to see any resemblance. The game was pushed in a direction of a full-fledged adventure game, with an interesting mix of familiar mechanics, but each of them seasoned with a pinch of originality, which is hard to see in most of the game-clones. I’m a fan of deck-building and initially I was disappointed by the fact that cards from the shop can be only purchased on a specific space, but then I defeated a monster… and I got its card to add to my deck. I completed a quest and suddenly my deck was richer; the same with a field action I encountered on the way.


On the minus side, well, most of the mechanics or ideas surely should be polished some more. Buying cards from the shop only while standing on a space dedicated to such an action kind of makes all the generated gold a little useless. You need to also get used to, or rather learn, movement on the map, but that is just the matter of playing some more.


This is a very good game! I had a really awesome time playing, and I even have my favourite character already. I want more! The game is fast, full of humour, and what’s more it’s packed with content! Apart from the whole campaign, there’s the Open World Mode, the Boss Rush Mode, which is all fun in itself, and the visuals are gorgeous. There are a huge number of illustrations in the game, and every one of them catches the eye and is just appealing. Visually everything is on a world-class level. I can’t wait to play the final product.

Link to the Kickstarter campaign

Game Details
NamePenny Dreadfun (Second Edition) (2021)
ComplexityLight [0.00]
BGG Rank [User Rating]0 [8.44]
Player Count (recommended)1-4 (Unset)
Designer(s)Jacek Lendzioszek
Artists(s)Tomasz Kalisz, Magdalena Szerszeń, Anna Rudka and Michał Szopa
Publisher(s)Redi Games
Mechanism(s)Cooperative Game, Deck, Bag, and Pool Building, Hand Management, Market, Modular Board, Narrative Choice / Paragraph, Point to Point Movement, Scenario / Mission / Campaign Game, Semi-Cooperative Game and Variable Player Powers
Sebastian Lamch