Catan: Gwiezdni osadnicy. Z kostkami w gwiazdy. Recenzja

Gdy wyobrażamy sobie stare gry, to myślimy pewnie o szachach, go, a może o Monopoly. Dla mnie staruszkiem są Osadnicy z Catanu, którzy w tym roku będą obchodzili 25-lecie.
The Starfarers of Catan obchodzili w zeszłym roku 20-lecie. Z tej okazji wydano nową wersją tego tytułu. Trochę więc czasu upłynęło. Czy na pewno jest do czego wracać? Czy Catan w zalewie tylu nowości zwyczajnie się nie przejadł lub nie zestarzał?

O co zresztą chodzi z tą wersją w kosmosie? Czy przypadkiem to nie jest ta sama gra, tylko w nowym opakowaniu? To pudełko to pewnie specjalnie takie napakowane, żeby tylko kasę wyciągnąć. Pozwolę sobie powoli i spokojnie odpowiedzieć na te pytania. Catan: Gwiezdni osadnicy rozwija pomysł zawarty w oryginalnym Catanie. Zbieramy surowce z planet, handlujemy z innymi graczami i ścigamy się, kto pierwszy zbierze pewną liczbę punktów. Te rzeczy się nie zmieniają. Jednak dochodzi cała masa nowości: statki, dzięki którym docieramy do odległych zakątków galaktyki, usprawniony handel, dodatkowe przygody. Pudełko jest spore z uwagi na zupełnie inne komponenty. Więc gra jak dla mnie stanowi zupełnie inny tytuł niż oryginalny. Przekonajmy się, czy warto do niego sięgnąć.

Informacje o grze


Autor: Klaus Teuber
Wydawnictwo: Galakta
Liczba graczy: 3 – 4
Czas gry: ok. 120 minut
Wiek: od 8 lat
Cena: ?

Wykonanie

Klasycznie zacznijmy od wykonania. Biorąc grę do ręki czujemy zdecydowanie jej ciężar. Pudełko jest zdecydowanie większe od oryginalnych Osadników. W środku mamy składaną planszę (6-częściową). Została specjalnie zaprojektowana, by tylko niektóre elementy były możliwe do zmiany – są w niej specjalne wycięcia, w które wkładamy układy planetarne i stacje obcych (w tym samym “trójkątnym” kształcie).

Sporą część pudełka zajmą duże statki-matki. Pełnią one całkiem sporo funkcji i nie służą bynajmniej tylko do ozdoby. Po pierwsze pokazują możliwości techniczne naszej floty: szybkość (symbolizowana przez liczbę silników), zdolność handlu (symbolizowana przez liczbę ładowni) i atak (działa). Gdy w trakcie gry chcemy poruszyć naszymi statkami, potrząsamy naszym statkiem-matką i spoglądamy na specjalny pojemnik na dole. Mieszczą się w nim 2 kulki. Każdy kolor ma określoną wartość – dzięki temu wyliczamy naszą bazową prędkość (którą powiększamy o liczbę naszych silników). Dodatkowo czarna kulka wskazuje, że po drodze natrafiamy na innych podróżujących: mogą to być piraci, zbłąkani kupcy lub inne indywidua.

Całości obrazu dopełnia nasza flota złożona z plastikowych elementów: specjalne statki, a także kolonie, porty kosmiczne i placówki handlowe. Do tego w pudełku znajdziemy karty surowców, karty spotkań, karty obcych ras. Do tego jeszcze garść żetonów – m.in. do oznaczenia wartości do produkcji. A, byłbym zapomniał: są też kostki. 2K6. W końcu to one wskazują, na których planetach będzie produkcja.

Wszystko wygląda nieźle, choć:

  • sporządzenie ilustracji poleciłbym komuś innemu – nie do końca przemawia do mnie ten styl (zresztą spójrzcie na zdjęcia)
  • statki-matki wyglądają jak z początku ery lotów kosmicznych – choć nie da się odmówić im funkcjonalności

Za tą cenę mamy naprawdę sporo plastiku, grubą planszę… Wszystko na wysokim poziomie wykonania. Nie ma obaw, że plastikowe elementy się zniszczą. Podobnie statek-matka wygląda na dość przemyślane i trwałe rozwiązanie. Nawet te wszystkie doczepiane do niej komponenty sprawdzają się nadzwyczaj dobrze.

Mam tu jeszcze delikatną uwagę do instrukcji. Otóż żeby przygotować się do rozgrywki potrzebować będziemy właściwie przeczytać kilka stron (z właściwej instrukcji). Jednak dodatkowe informacje (nawet spis wszystkich komponentów) znajdziemy w osobnych Alamanachu. Wiem, że jest to rozwiązanie wykorzystane także w Osadnikach, ale osobiście wolałbym jedną instrukcję zawierającą wszystko. Alfabetyczne szukanie haseł? Zupełnie to do mnie nie przemawia. Później wygląda to tak, że dana zasada mogła być opisana w kilku sekcjach w różnych częściach Almanachu.

Zasady

Znacie oryginalnych Osadników? To będziecie mieli trochę łatwiej. Ostrzegam jednak, że część zasad jest tu inna – Gwiezdni osadnicy są grą bardziej złożoną. Zacznijmy od celu: gracze prowadzą wyścig do 15 punktów. Kto pierwszy, ten lepszy. Przygodę rozpoczynamy od posiadania 3 kolonii (jedna przekształcona do portu kosmicznego) i jednego statku. Każda z kolonii w fazie produkcji może nam dostarczyć surowiec, jeśli sąsiadująca z nią planeta zostanie wskazana przez kostki (tradycyjne 2K6). Nie ma tu oczywiście tajemnicy, że im numer bliższy 7, tym wynik będzie statystycznie pojawiać się częściej przy rzutach. Co ciekawe – w czasie fazy produkcji jednego gracza – zyski mogą otrzymywać także pozostali.

Po fazie produkcji aktywny gracz przeprowadza fazę handlu i budowy. W dowolnej kolejności możemy tu wymieniać się dobrami z aktywnym graczem. Budowa polegać będzie na dokupowaniu kolejnych statków czy komponentów do statku matki (np. silników czy dział).

Na koniec pozostaje faza lotu – dostępna tylko dla graczy, którzy posiadają jakiś statek. Rzucamy statkiem matką i sprawdzamy wynik. Jeśli wypadła czarna kulka – musimy przeprowadzić spotkanie. Następnie wykonujemy faktyczny ruch naszymi statkami – wyrzucony wynik + liczba silników.

Po co graczom są te statki? Czyżby toczyli ze sobą walkę? Gra nie jest aż tak nasączona interakcją. Dzięki statkom (kolonialnym) możemy założyć nowe kolonie na odległych układach planetarnych. To jedyna możliwość, by zwiększyć swoje możliwości produkcyjne. Z drugiej strony mamy też możliwość zakładania stacji handlowych (dzięki statkom handlowym) – dają nam one możliwość uzyskania punktów, ale też wsparcia od obcych cywilizacji (które służą specjalnymi zdolnościami).

Ostatecznie to jeszcze nie wszystko: w kosmosie sporo się dzieje, a my będziemy w samym środku rozmaitych wydarzeń. Wszystko dzięki specjalnej talii spotkań. Nasze statki spotkają zarówno piratów, handlarzy, jak i rozbitków… To od nas zależy, co zrobimy za każdym razem. Działa to w ten sposób, że gracz po lewej odczytuje, co się dzieje, a do nas należy decyzja. 

Różnice pomiędzy Gwiezdnymi a zwykłymi Osadnikami

Wspominałem już, że są dwie odrębne gry. Zbliżone do siebie pewnymi elementami, ale też posiadające całkiem sporo różnic. Pisałem już o tym przy okazji pierwszych wrażeń, teraz postaram się pozbierać to jeszcze raz.

  • Gracze mają tu dostępne statki. Możemy przemieszczać się z miejsca na miejsce – między innymi po to, by założyć nowe kolonie. Stąd też owym statkom potrzebna jest specjalna faza lotu. 
  • Z kosmosem i podróżami mamy tu też wprowadzoną bardzo klimatyczną niepewność. Z początku nie wiemy, jakie tam wartości na poszczególnych układach planetarnych (do produkcji) i czy nie spotkamy gdzieś tam piratów/lodowych planet (które znacznie mogą utrudnić nam założenie tam kolonii). Mamy też dostępny wariant, gdzie zupełnie nie znamy rozkładu planet na planszy (wszystko jest zakryte). Wprowadza to jeszcze większą niepewność. Zdarza się też, że zamiast planet spotkać możemy po prostu pustą przestrzeń. 
  • Nie ma tu w ogóle portów. Trochę inaczej są wymieniane dobra z bankiem – po lepszych kursach. Podstawowy poziom wymiany to 3:1. W przypadku towarów handlowych kurs jest już 2:1.
  • Każdy z graczy posiada wielki statek-matkę: oprócz tego, że pokazuje on naszą siłę i prędkość, a także zdolność do wystawiania placówek handlowych, to jeszcze służy jako swego rodzaju kostka w niektórych przypadkach. Wystarczy rzut okiem na czyjś statek, by wiedzieć, jakie są statystyki jego floty. 
  • Kolonie koloniami, ale nie zapominajmy o placówkach handlowych. To dzięki nim mamy możliwość otrzymania specjalnego bonusu od konkretnych ras obcych. 
  • Cel jest bardzo konkretnie określony: 15 punktów, jednak przez cały czas poziom punktowy graczy jest jawny. Wydaje się też, że mamy tu trochę więcej możliwości punktowania: od kolonii czy portów kosmicznych, po zasiedlanie lodowych planet, pokonanie piratów, zbieranie medali, czy w końcu zdobywanie przychylności obcych dzięki placówkom handlowym. 

Wrażenia

Catan: Gwiezdni osadnicy to bardzo przyjemna pozycja – zarówno dla graczy bardziej zaawansowanych, jak i tych trochę mniej. W czasie rozgrywki prowadzimy swoisty wyścig o punkty. Z początku dość spokojny, ale z czasem zaczyna się to wszystko coraz bardziej rozpędzać. Końcówka gry, gdy jeden z graczy, zbliża się do 15 punktów, może przerodzić się wręcz w batalię przeciwko owemu liderowi. Jednak nie ma się co martwić – nie chodzi o tu o bezpośrednią negatywną interakcję. Podobnie zresztą będzie z handlem – na początku gracze raczej chętnie będą się wymieniać, by pod koniec “zablokować rynki” dla innych graczy. Nikt przecież nie chce przegrać.

Rozgrywka oprócz sporego aspektu produkcji i zapewnienia sobie nowych surowców (poprzez zasiedlanie nowych planet za pomocą statków kolonialnych) ma też ciekawie przemyślany aspekt przygodowy. Nasze statki przemierzając przestrzeń kosmiczną natrafią prędzej czy później na inne rasy, rozbitków, a nawet piratów. Zdarzyć się może, że wcale nie będziemy chcieli zmierzyć się z wrogami, ani podzielić naszymi zasobami. Gra w tej kwestii często wymierzy nam sprawiedliwość. Okaże się bowiem, że gdy się nie dzielimy, możemy coś stracić, gdy nie pomagamy, tracimy. Zachowanie dobre i honorowe jest tu premiowane. Z pewnością dla młodszych graczy będzie to ciekawa lekcja, że dobro popłaca. Starsi pewnie szybko wychwycą “klucz” odpowiedzi, choć oczywiście i tak wynik spotkania jest sporą niewiadomą. Czasem i tak musimy rzucić statkiem-matką i przekonać się, czy np. udało nam się pokonać piratów lub dolecieć na czas do rozbitków.

A gdzie w tym wszystkim Osadnicy? Przede wszystkim w rozwijającej się sieci kolonii. Zajmując nowe będziemy kierować się tu ekonomią, ale też statystyką. Z jednej strony więc chcemy mieć dostęp właściwie do wszystkich surowców, choć oczywiście na niektórych zależeć nam będzie bardziej. Z drugiej strony pewne wartości (najbliżej 7) trafiać się będą dużo częściej niż inne. Stąd też lepiej mieć jakikolwiek surowiec, ale uzyskiwany często, niż żaden.

Ciekawym rozwinięciem podstawowej koncepcji są tu placówki handlowe, które dają dodatkowe możliwości. Z pewnością warto dotrzeć do każdej z nich jako pierwszy. Dzięki temu na start otrzymamy 2 punkty (stają się ich sojusznikami), ale też mamy wtedy największy wybór bonusu od danej rasy. Z czasem status sojusznika możemy stracić, ale zdolność (bonus) zostaje z nami do końca gry. Niektóre z nich przydają się na początek rozgrywki, np. zwiększona produkcja określonego surowca lub też korzystniejsza wymiana z bankiem (np. 2:1 gdy wymieniamy karbon na inny surowiec). Warto więc przemyśleć, czy nasze pierwsze kroki w kosmosie nie powinny być skierowane najpierw w stronę placówek handlowych. Patrząc zresztą na całość rozgrywki – trudno jest wygrać bez placówek. Same kolonie dają nam trochę punktów, ale to wciąż będzie za mało. Stąd też raz zdobyty status sojusznika warto utrzymać za wszelką cenę.

Gwiezdni osadnicy z uwagi właśnie na możliwe przejęcia (jeśli chodzi o status sojusznika) mają oczywiście swoją długość rozgrywki. Nie będzie tak łatwo zdobyć zwycięskie 15 punktów. Stad też czas rozgrywki podany na pudełku (2h) jest bliski prawdy. Odnośnie skalowania mamy tu możliwość gry w 3 i 4 osoby. Jak dla mnie ciekawsza jest rozgrywka w pełnym składzie. Wytwarzać mogą się wtedy pewne koalicje, dużo więcej też dzieje się na planszy. W 3 osoby mamy pewne ograniczenia odnośnie wystawiania nowych kolonii (tylko 2 na układ planetarny). Z drugiej strony rozumiem argumenty, że w mniejszym składzie rozgrywka będzie płynniejsza i ostatecznie krótsza. Dla chętnych podaję link do wariantu 2-osobowego.

Podsumowanie

Catan: Gwiezdni osadnicy można określić grą familijną plus. Dlaczego? Po pierwsze plus wskazuje na ciut wyższy próg wejścia niż inne gry rodzinne. W porównaniu z oryginalnymi Osadnikami mamy tu więcej możliwości punktowania i więcej decyzyjności. Z drugiej strony plus wskazuje na pudełko dużo bogatsze od inny gier z tej półki (familijnej). Jak już pisałem: w środku znajdziemy zestaw plastikowych elementów dla każdego gracza (w tym statki, które są tworzone z 2 elementów), ale też 4 wielkie statki-matki (z dodatkowymi komponentami). Do tego cała masa kart i dodatkowych znaczników. Dzięki specjalnie zaprojektowanej planszy mamy możliwość grać nie tylko w różnych układach planet, ale też w 3 różnych wariantach. Daje to możliwość rozgrywek bardziej strategicznych (gdy wszystkie układy i stacje są odkryte) lub bardziej taktycznych (gdy mamy wszystko zakryte i dopiero rozgrywka pokaże, co mieści się w danymi miejscu).

Jaki jest więc ostateczny werdykt? Gra jest więcej niż przyjemna. Daje poczucie zarówno budowania pewnej ekonomii, ale też rywalizacji. Przy tym wszystkim spotkają nas po drodze przygody. Nie jest trudna, zasady są dość intuicyjne (choć żeby dowiedzieć się wszystkiego musimy przebrnąć przez właściwą instrukcję, a także almanach). Gwiezdni osadnicy sprawdzili się zarówno w rozgrywce z graczami zaawansowanymi, jak też z moimi dziećmi (8, 9 i 10 lat). Wiadomo, że wygląda to wtedy inaczej, ale obie grupy znalazły tu coś dla siebie. Dzieci zachwyci z pewnością wykonanie, ale też przygody. Graczy zaawansowanych przemyślana mechanika, możliwość interakcji z innymi, charakter wyścigu.

Gwiezdnych osadników mogę więc spokojnie polecieć szerokiemu gronu graczy. W końcu na Osadnikach wychowały się całe pokolenia. A teraz mamy możliwość spróbowania lepszej, bardziej dopracowanej wersji. Co prawda mamy tu dwa całkiem inne tytuły, ale jeśli miałbym z nich wybrać jeden, byliby to z pewnością Gwiezdni osadnicy.

Plusy
  • najlepsze elementy oryginalnych Osadników
  • … rozwinięte o nowe możliwości i pomysły
  • 3 warianty rozgrywki
  • regrywalność
  • świetne wykonanie
  • przygody
  • placówki handlowe (szczegóły: patrz wyżej)
Plusy / minusy
  • ilustracje (do mnie osobiście zupełnie nie przemawia ten styl)
Minusy
  • instrukcja + almanach z alfabetycznym układem haseł = sporo szukania

Ocena: 4.5 out of 5 stars (4,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Galakta za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Game Details
NameCatan: Starfarers (2019)
ComplexityMedium Light [2.25]
BGG Rank [User Rating]2651 [7.74]
Player Count (recommended)2-4 (3-4)
Designer(s)Klaus Teuber
Artists(s)Michaela Kienle and Franz Vohwinkel
Publisher(s)Catan Studio, KOSMOS, 999 Games, Albi, Devir, Galakta, HaKubia, Lautapelit.fi, Piatnik and spilbræt.dk
Mechanism(s)Hexagon Grid and Trading
Łukasz Hapka