Unia Lubelska – rozstrzygnięcie konkursu


Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie z okazji premiery gry Michała Sieńko Unia Lubelska
Zadaniem, które mieli wykonać uczestnicy było opisanie swojej unii z Lublinem. Najlepiej w kontekście gier i doświadczeń z nimi związanych bądź Lublina jako miasta. 

Oto zwycięzcy i ich teksty:

Pierwsze miejsce zajął Paweł Zdybał, który otrzyma po 1 egzemplarzu gier Unia Lubelska i Historia Lublina

Opis:

Planszówki, Lublin – czego chcieć więcej? Może jeszcze tylko zwycięstwa w dziewiczej partii „Lord of Hellas”. To wszystko było moim udziałem dzięki wizycie w Lublinie w 2018 roku. Wizycie, która przypieczętowała personalną i realną unię z tym miastem.
Tło historyczne: Do Lublina wybraliśmy się na Arenę Gier. Po przyjeździe, w piątkowy wieczór, nie obyło się bez przygód z dotarciem do hostelu. Czym byłaby jednak podróż bez przygód? A stanowiły one ledwie przedsmak emocji dnia następnego.
Rozgrywka: W sobotę udaliśmy się na stadion – miejsce, gdzie toczyły się najważniejsze tego dnia rozgrywki. Skusiło nas „Lord of Hellas”. Ponad trzy godziny przy stole minęły niepostrzeżenie. Ryzykowne manewry, łut szczęścia, dużo dobrej zabawy i Hellada podbita! Zwycięstwo świętowaliśmy przy kanapce z makrelą na stadionie.
Postanowienia unii: Niniejszym postanawiam corocznie odnawiać swoją unię z Lublinem. Moja druga połówka już ratyfikowała zgodę, więc czas zakupić bilety:)

Drugie miejsce zajął Krzysztof Szabat, który otrzyma grę Unia Lubelska

Opis:

Lubelski lipiec ’80 – to wtedy właśnie przyszedłem na świat w szpitalu przy ul. Jaczewskiego. W Lublinie spędziłem 25 lat swojego życia. Teraz, na “emigracji” coraz bardziej doceniam miejsce w którym przyszło mi dorastać. Kiedyś Lublin uważałem za miasto smutne i szare, dziś mam świadomość, że należy do najbardziej zielonych w Polsce, idealnie skrojone na ludzką miarę.
Tęsknię za akademicką atmosferą, za trolejbusami, za wąwozami – na ich zielonych stokach nawet budynki z wielkiej płyty wyglądają godnie.
Lublin to też fascynacja planszówkami. Nie będę oryginalny – tak jak wszyscy oglądaliśmy “He-Mana”, tak wszyscy graliśmy w “Magię i Miecz” oraz próbowaliśmy rozkminić instrukcję do “Gwiezdnego kupca” (mi się udało!). W moim towarzystwie planszówki cieszyły się większym powodzeniem, niż hity na C64. Zamiast siedzieć przed ekranem, leżeliśmy na dywanie kłócąc się okropnie o reguły “Robin Hooda”. Było to takie ważne!
Gdy słyszę kłótnię! dochodzącą z pokoju dziecięcego o zajętą trasę w “Tickecie” czy perfidny atak w “Potworach w Tokio”, to wiem, że za drzwiami rozgrywa się batalia na śmierć i życie. W takich samych brałem udział 20 lat temu na podłodze w Lublinie.

Trzecie miejsce zajęła Ewelina Łodyńska, która otrzyma grę Historia Lublina

Opis:

To było około 9 lat temu, kiedy zaczęłam swoje wymarzone studia w Lublinie i zamieszkałam w akademiku. Wraz ze mną zamieszkała nowa kumpela – Olka, która przywiozła ze sobą tajemnicze pudło z grą planszową. Stwierdziła, że musimy w to zagrać i na pewno mi się to spodoba. Potrzebujemy tylko do stołu 4-5 graczy. Tak się akurat złożyło, że w pokoju naprzeciwko zamieszkało 3 chłopaków. Zatem rozrywkę mieliśmy mieć zapewnioną. Tą grą była Battlestar Galactica…

Jeszcze wtedy nie znałam tego serialu. W ogóle nie wiedziałam o co kaman. Jednak do dziś pamiętam ten dreszcz emocji, jak Olka zaczęła rozkładać planszę gry. Poczułam się jakbym wróciła do czasów dzieciństwa, gdzie każdy element planszy pobudzał wyobraźnię. Ta nowa gra to były lata świetlne do przodu jeśli chodzi o wykonanie gier jakie pamiętam z przeszłości. Figurki, pięknie wykonana plansza, karty, pule żetonów. Od tego wszystkiego mogło się zakręcić w głowie. Jednak to był jedynie przedsmak tego co było potem…

Ze zmiennym szczęściem powoli zarażałyśmy kolejne osoby planszówkami. Z czasem poznawałyśmy coraz większy krąg osób zainteresowanych graniem jak i tych, którzy posiadali własne kolekcje gier. To wszystko zwiększało potencjalną liczbę pozycji w jakie mogłyśmy zagrać.

Tak zapoznałam się z nowoczesnymi grami planszowymi.

I to był punkt zwrotny w moim życiu.

Lublin.

Battlestar Galactica.

To były piękne lata.

Dziś, gdy pracuję i mam rodzinę, problemem jest nie w co i z kim grać, tylko kiedy. Otóż tytułów gier planszowych, osób czy miejsc gdzie można grać (domówki, gralnie, stowarzyszenia, imprezy i konwenty) czy osób jest tak dużo, że to wolny czas jest największym ogranicznikiem planszówkowego hobby.

Ze zwycięzcami skontaktujemy się mailowo. Serdecznie dziękujemy Fundacji Animatorów i Twórców Kultury TRACH za ufundowanie nagród.

 

Krzysztof Pilch

Lubi gry planszowe z klimatem, nie cierpi sucharów, choć nie znaczy to, że nie gra w euro. Fascynacja nowoczesnymi planszówkami zaczęła się u niego od „Dungeoneera” i gry przygodowe ciągle są mu bliskie.
Krzysztof Pilch


Tagi: