Newton – o ciężkim życiu naukowca. Recenzja

Prawa ruchu i powszechnego ciążenia dostarczyły podstaw do przewidywania sytuacji w szerokim obszarze działań zarówno nauki, jak i inżynierii, zwłaszcza do przewidywań ruchu ciał niebieskich. Jego wkład w analizę matematyczną stał się podstawą do tworzenia teorii naukowych. Wreszcie, połączył ze sobą wiele odrębnych faktów z zakresu fizyki, które były odkryte wcześniej, w jeden wspólny zbiór praw. Jego prace stworzyły podwaliny fizyki, w szczególności mechaniki klasycznej, teorii do dzisiaj akceptowanej. Z tych powodów jest uważany za jednego z największych naukowców i jedną z najbardziej wpływowych osób w całej historii nauki.

wikipedia o Izaaku Newtonie

W grze Newton nie wcielamy się co prawda w tytułowego naukowca, ale stajemy się adiunktami, którzy dopiero starają się zrobić karierę. Zatrudniamy się do pracy, otaczamy zdolnymi studentami, pozyskujemy nowe zasoby, organizujemy swoją bibliotekę naukową, podróżujemy… Do tego możemy poznać też wielkich mistrzów epoki (Kopernika, Paracelsusa, Leibniza czy nawet tytułowego Newtona). Organizacja gry wymusza na nas kontrolowanie 3 plansz, a do tego jeszcze własnej talii kart akcji. Klimatu tu co prawda niewiele, ale jak na dobre euro przystało mechanika jest tu ważniejsza. 

Informacje o grze


Autor: Simone Luciani, Nestore Mangone
Wydawnictwo: Lucrum Games
Liczba graczy: 1 – 4
Czas gry: od 90 do 120 minut
Wiek: od 12 lat
Cena: około 160 zł

Wykonanie

4 plansze graczy, plansza podróży, plansza z drzewem technologii, karty mistrzów, karty akcji, mnóstwo pomniejszych znaczników. Jest tego naprawdę sporo i czujemy, że cena wcale nie jest zbytnio wygórowana. Co prawda okazuje się, że samo przygotowanie rozgrywki może trochę potrwać, ale gra do prostych i szybkich nie należy. 

Za stronę graficzną odpowiada znany i (przynajmniej przeze mnie) lubiany Klemens Franz – ilustrator znany głównie z gier Uwego Rosenberga. Tutaj temat mamy inny, ale wszystko jest czytelne i jasne już od pierwszej rozgrywki. Po pobieżnym wytłumaczeniu symboli właściwie nie ma już pytań. Doświadczenie ilustratora jest jednak ważne – ikonografia to ważny element, by szybko przyswoić sobie grę. 

Jedyny minus, który znalazłem, to plansze graczy – ilustrujące biurko i bibliotekę. Jest z nimi taki problem, że są odkształcone. Pewnie trzeba będzie się trochę nimi pobawić i gdzieś je ścisnąć, bo po kilku minutach odginania nie widać efektów. Mimo wszystko wada nie jest zbyt duża, a z pewnością można będzie coś na to zdziałać. 

Zasady

Jak już wspominałem, gracze wcielają się w rolę adeptów, którzy dopiero wkraczają na ścieżki kariery naukowej. Z początku niewielki dorobek, z czasem zapełni się pracami naukowymi, odkryciami, podróżami itd. Wszystko ostatecznie powinniśmy przekuć na punkty zwycięstwa – to one zadecydują o zwycięstwie. 

Swoje postępy oznaczamy na 3 planszach:

  • podróże – znajdziemy tu miasta, uniwersytety i starożytne ruiny. Jedne zapewnią nam natychmiastowy bonus, inne z kolei odblokują miejsce w bibliotece (dziwna zależność, ale powiedzmy że da się to jakoś wytłumaczyć)
  • drzewo technologii – o ile podróżujemy po Europie sami, to tutaj mamy możliwość zatrudniania kolejnych studentów. Dalej oczywiście musimy wybrać konkretne ścieżki – nie uda nam się dotrzeć wszędzie. Poza tym w drzewie nie ma możliwości cofania się. 
    • na górze drzewa technologii mamy osobny tor pracy – to głównie możliwość zasilenia naszego z początku chudego portfela (sakwy?)
  • plansza gracza – biurko i biblioteka. To tutaj jest nasza pracownia. Biurko to miejsce zagrywania kart akcji. Z kolei biblioteka to miejsce na kolejne książki – wymagania to “przeczytane” prace naukowe, ale też konkretne uniwersytety bądź ruiny, które odwiedziliśmy w czasie naszych podróży

Każda z plansz posiada także liczne bonusy, które możemy otrzymać albo natychmiastowo albo na koniec rundy. Rozsiane są one w wielu miejscach. Biblioteka np. zapewni nam głównie punkty za wypełnianie konkretnych rzędów bądź kolumn. Bonusy jednorazowe mamy tylko co 3 książkę. Dużo więcej bonusów czeka nas np. w czasie podróży, gdzie mamy liczniejsze żetony bonusowe, ale też dodatkowe premie w niektórych miastach. Podobnie na drzewie technologii. Jednak każda z plansz czy torów działa trochę w inny sposób i rządzi się troszeczkę innymi prawami. 

Dość ciekawy jest tu główny mechanizm wykonywania akcji – wszystko dzieje się za pomocą kart. Na początku posiadamy dość skromne możliwości, w dodatku bez bonusów. W czasie gry powinniśmy więc nabyć kolejne karty, by móc daną akcję wykonać wielokrotnie w czasie rundy, a dodatkowo otrzymać jakiś specjalny bonus. Musimy też pamiętać, że na koniec rundy jedna karta powędruje pod biurko – co zmniejsza naszą rękę, ale też wzmacnia liczbę symboli. No właśnie… akcja jest tym “mocniejsza”, im więcej danych symboli jest widocznych na planszy biurka. Zagrywając więc w czasie rundy kolejne karty, mamy najczęściej większe możliwości. 

Gdzie zaś ukryte są punkty, od których przecież zależy zwycięstwo? Część możemy uzyskać poprzez wielorakie premie jednorazowe, część schowana jest na niektórych kartach akcji, spora część to biblioteka – odpowiednie zapełnianie półek zapewni co rundę punkty; na koniec mamy też cele – jest ich dokładnie 6 i są umieszczone w kilku miejscach – żeby dany cel dał nam punkty, musimy do niego dotrzeć, a następnie spełnić dodatkowy warunek, dopiero wtedy otrzymamy punkty w czasie końcowego podliczania. Jakie to cele? Np. za zebrane mikstury, zdobytych studentów, odwiedzone miasta na planszy czy wystawionych mistrzów. 

Wrażenia

Oczywiście zasad jest trochę więcej niż to ująłem powyżej. Jednak trzon jest mniej więcej taki. W czasie gry będziemy musieli odpowiednio zarządzać talią naszych kart akcji, by wykonywać odpowiednie działania. Często ważna okaże się kolejność – przeróżnych zasobów może nam być po prostu za mało, w związku z czym musimy wykonać pewien łańcuszek akcji. Szczególnie kluczowa okaże się gotówka – ciężko ją zdobyć i ciężko nie wydać. Dzięki niej będziemy bowiem mogli wzmacniać akcję. Może to niewiele, ale często ten jeden dodatkowy krok albo karta z ostatniego rzędu może wiele zmienić. 

Newton jest to tytuł dla zaawansowanych graczy. Początkujących przytłoczy ilością zasad i dość wymagającą rozgrywką. Sporo tu różnorakich zależności, sporo elementów, sporo też poszczególnych plansz i torów, którymi musimy zarządzać. Jednak dla graczy lubujących się w gatunku będzie to zdecydowanie pozycja warta uwagi. Dlaczego? Głównie dzięki wielorakim zależnościom. Najpierw kup kartę, dzięki niej możesz wykonać dodatkową podróż, co pozwoli ci przemieścić się dalej. Dzięki temu z kolei odblokujesz sobie możliwość wystawienia kolejnej książki. To z kolei może dać ci punkty na koniec rundy. Wszystko, naprawdę wszystko zazębia się ze sobą. Nawet tor pracy, który tylko pozornie jest na uboczu, tak naprawdę często okazuje się ostatnią deską ratunku, by zdobyć kilka dodatkowych monet. Z kolei bez pieniędzy często jesteśmy naprawdę bezradni. 

Newton to zdecydowanie gra, którą się poznaje. Mi szczególnie podoba się mechanizm budowania i tracenia talii. Musimy zdobyć karty, ale też co rundę jedną z nich będziemy tracić. Do jednego i drugiego trzeba się przygotować. Okazuje się więc, że właściwie już na początku rundy powinniśmy wiedzieć, co zrobimy: które karty wyłożymy i w jakiej kolejności. Odnośnie poznawania gry – ciężko od razu świadomie grać, bo ciężko ogarnąć wszystkie składowe punktowania. Szczególnie trudno jest na początku ocenić, który cel będzie dla mnie najlepszy. Mamy możliwość wyboru spośród 6. Do ilu uda nam się dotrzeć, to trochę zależy od obranej strategii, ale z pewnością będziemy musieli zawczasu wybrać. Cele są dość czasochłonne – dotarcie np. do ostatniego pola na drzewie technologii to kilka “większych” akcji, a do tego jeszcze będziemy  potrzebować odpowiednich ksiąg (wiedzy). Z drugiej strony mamy całkiem sporo możliwości punktowania dzięki bibliotece. Jeśli odpowiednio wcześniej zaczniemy budować nasz księgozbiór, może on nam zapewnić zwycięstwo, nawet gdy zbytnio nie zainwestujemy w cele. Wszystko oczywiście zależeć będzie od naszych współgraczy…

Docieramy właśnie do dość istotnego elementu, a mianowicie do wzajemnej interakcji pomiędzy graczami. Skoro tylko jedna plansza jest indywidualna dla gracza, a mamy jeszcze trzy miejsca wspólne (tor pracy, drzewo technologii, plansza podróży), to zdawać by się mogło, że jest sporo miejsc interakcji. Mimo to w czasie gry zbytnio tego nie odczujemy. Owszem, ktoś może nam podebrać jeden z żetonów bonusowych, ale nie zmieni to pozostałych elementów. O wiele ważniejsza jest interakcja w postaci wspólnej puli kart akcji. Karty te będziemy musieli kupić. Ich kolejność i rodzaj często jest dość istotna dla graczy. Komuś będzie zależało na konkretnym typie akcji, z kolei ktoś inny zaopatrzy się szybko w karty gwarantujące stały przypływ gotówki. Często to właśnie o karty z najciekawszymi bonusami jest walka. Oczywiście w miarę upływu gry ich waga spada – pod koniec mało kto będzie dokupywał nowe karty. 

Czy mamy tu uniwersalny przepis na wygraną? Najlepsze jest to, że wygrana zależy od naprawdę sporej liczby czynników. Czasem układamy sobie wszystko pod konkretną strategię, np. rozwijanie się dzięki drzewu technologii. Jeśli jednak w porę nie pojawią się odpowiednie karty, będziemy musieli elastycznie wymyślić coś innego. Często dość istotna okaże się biblioteka, ale nie da się jej zapełnić bez dodatkowych elementów, np. częstych podróży. Tak czy siak trochę gramy sami, ale jednocześnie musimy obserwować, co robią inni. 

Gra pozwala na naprawdę sporo. Przy umiejętnym planowaniu możemy nawet wykombinować złożony łańcuch bonusów: np. wyłożenie mistrza daje mi akcję podróży, co z kolei pozwala mi wyłożyć kolejnego mistrza, który z kolei daje mi możliwość wyłożenia książek, a to z kolei daje kolejny bonus. Nie zawsze jest to możliwe, ale gdy się uda, przynosi sporą satysfakcję. Te wszystkie małe bonusy tylko pozornie są niewiele warte, ale mimo to warto je zbierać – w końcu to surowce zdobyte “przy okazji”.

Omówmy jeszcze kilka istotnych kwestii, np. skalowanie. Newton pudełkowo jest przeznaczony dla grona od 1 do 4 graczy. Maksymalny skład raczej odradzam. Z uwagi na możliwy paraliż decyzyjny gra może naprawdę się przeciągać. Przy 2 czy 3 osobach czas jest zadowalający. Jest oczywiście wtedy trochę większy luz na planszach, ale mamy tam też trochę mniej premii natychmiastowych. A co z grą solo? Właściwie jest to swego rodzaju pasjans, gdzie na spokojnie, bez przeciwników i przeszkadzania realizujemy po prostu swój plan. Oczywiście miarą sukcesu będzie jak najwyższy wynik punktowy. Im więcej graczy, tym oczywiście czas gry się wydłuży. Przy jednej osobie można spokojnie zmieścić się w okolicach godziny, z kolei w maksymalnym składzie 2 godziny może okazać się za mało. 

Podsumowanie

Newton to pozycja dla zaawansowanych. W dodatku zdecydowanie dla fanów eurogier. Mamy tu sporo kombinowania, mamy wręcz minimalną losowość, gra skupia się na budowie własnego silniczka (głównie dzięki zgromadzonym kartom akcji). Gracze muszą tu skupić się na kilku torach i planszach, i często rozwijać się w kilku dziedzinach. Ważne okażą się i podróże, i rozwój własnej biblioteki. 

Newton nie jest co prawda nastawiony na silną interakcję, ale mimo to daje sporo satysfakcji. Każdy musi tu obmyślić swój plan na zwycięstwo. W dodatku żeby zapunktować jakiś konkretny element, musimy “zdobyć” odpowiedni cel, co często nie będzie takie proste. 

Gra zapewnia naprawdę sporą regrywalność – poszczególne plansze i tory są prawie że unikalne dla każdej partii. Zmieniać się będą cele, układ poszczególnych miast, bonusy jednorazowe czy karty mistrzów. W dodatku karty akcji także pojawiać się będą w innej kolejności. 

Na koniec dodam tylko, że kilku z moich współgraczy stwierdziło, że Newton jest jak na swój gatunek całkiem klimatyczny. W końcu podróżujemy, tworzymy bibliotekę i faktycznie musimy pracować, by mieć za co poświęcać się nauce. 

Plusy
  • zaawansowana, dość ciężka eurogra
  • minimalna losowość
  • naprawdę spora regrywalność
  • możliwość gry solo
  • sporo decyzji strategicznych i taktycznych
  • możliwe stworzenie naprawdę ciekawych połączeń różnych bonusów
  • intuicyjna ikonografia, precyzyjna instrukcja
  • przemyślana mechanika
  • ciekawie oddany temat bycia naukowcem
  • ogólna jakość wydania
Plusy / minusy
  • interakcja pomiędzy graczami nie jest zbyt silna

Ocena: 4.5 out of 5 stars (4,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Lucrum Games za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Game Details
NameNewton (2018)
ComplexityMedium [3.39]
BGG Rank [User Rating]385 [7.65]
Player Count1-4
Designer(s)Simone Luciani and Nestore Mangone
Artists(s)Klemens Franz
Publisher(s)Cranio Creations, CMON Limited, Ediciones MasQueOca, Lucrum Games, Meeple BR Jogos, PixieGames, sternenschimmermeer and YOKA Games
Mechanism(s)Card Drafting, Deck, Bag, and Pool Building, Hand Management, Point to Point Movement and Tile Placement

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka