Ganges – sława i bogactwo w Indiach. Recenzja

Ganges – z pozoru niewinna okładka przedstawia słynną indyjską rzekę. Widzimy jakieś budynki, lasy… W tle góry i bogini Kali. Niby ma w tej grze być stojakiem na kostki, ale przecież coś tam nam świta, że to bogini siły życiowej, ale i śmierci. W końcu jej naszyjnik (tutaj ciekawie zretuszowany) składa się z 50 ludzkich czaszek. Często pojawia się z wystającym zwykle nieprzeciętnie długim językiem, głową demona w ręce oraz pasem z uciętych rąk.

Miejmy nadzieję, że nie czekają nas tutaj mordy rodem z Westeros. W końcu Inka i Marka Brandowie słyną raczej z tytułów o dość “familijnej” tematyce (chociażby Nowe pokolenia czy Murano).

Instrukcja na szczęście trochę nas uspokaja w tej kwestii:

Jej siła niszcząca (tj. bogini Kali) skierowana jest przede wszystkim przeciw demonom i niesprawiedliwości świata.

Dobrze, ale skupmy się na grze. Ganges to w pewnym sensie klasyczne euro. Jednak nie wszystko jest tu na szczęście standardowe i oklepane. Co więc tym razem spotkamy ciekawego? Czy pojawi się może jakaś mechaniczna nowość? A może wyjątkowe odzwierciedlenie klimatu XVI-wiecznych Indii? 

Informacje o grze


Autor: Inka Brand, Markus Brand
Wydawnictwo: Egmont
Liczba graczy: 2 – 4
Czas gry: od 45 do 75 minut
Wiek: od 12 lat
Cena: około 170 zł

W grze Ganges gracze wcielają się w role radżów i ranich. Ich zadaniem będzie umiejętnie prowadzić swoją prowincję. Bardzo ciekawy jest tutaj warunek zwycięstwa: nie chodzi o zdobycie konkretnej liczby punktów, a o doprowadzenie do spotkania się znaczników na torach bogactwa i sławy. W praktyce daje to graczom sporą swobodę jeśli chodzi o wybór strategii. 

Bogactwo zdobywać będziemy przede wszystkim dzięki targowiskom, sławę – przez budynki. To wszystko jednak musi powstać w naszej prowincji. 

Akcje wykonywać będziemy za pomocą mechanizmu wystawiania robotników (worker placement). Znaczna część z nich będzie wymagała wydania odpowiednich kostek. Zarządzać więc będziemy kilkoma elementami: planszą prowincji, zasobami: kostkami i pieniędzmi. Dodatkowo w trakcie gry będziemy mogli zdobywać kolejnych pracowników. Już z tego zarysu gry widać, że Ganges zasłużenie trafił do serii Egmont Geek. 

Zasady

Jak już wspominałem, w czasie gry wysyłać będziemy swoich pracowników w celu wykonania akcji dostępnych na planszy głównej. Pola zajęte przez jeden pionek nie są dostępne do końca rundy. Klasyczny worker placement. Rozgrywka trwać będzie tyle rund, aż znaczniki jednego z graczy na torach sławy i bogactwa spotkają się (oba biegną w przeciwne strony).

Początkowo każdy z graczy posiadać będzie 3 pracowników, 4 kostki i planszę prowincji. Na torze bogactwa w zależności od kolejności dostajemy też parę monet. 

Plansza gracza już w trakcie gry (wersja podstawowa)

Jakie mamy tu dostępne akcje?

  • kluczowe będzie tutaj dbanie o rozwój swojej prowincji – w kamieniołomie mamy możliwość zdobywania kolejnych kafli, które zapewniają nam targowiska (przynosząca bogactwo) i budynki (punkty sławy)
  • dość istotne mogą też okazać się korzyści, których dostarczają postacie z pałacu Wielkiego Mogoła; dzięki nim będziemy mieli możliwość zyskania dodatkowych kości, usprawnienia budynku, żetonów specjalnych etc. 
  • na planszy mamy też tytułowy Ganges – jest to miejsce, po którym poruszają się specjalne pionki – statki. Ganges zapewniać będzie rozmaite bonusy: od dodatkowych kostek, przez monety, po punkty sławy i usprawnienia. W porcie mamy możliwość przesuwania statków. Ważne, że poza polem startowym, statki nie mogą zajmować tych samych pól (przeskakują się nawzajem). 
  • gdy już rozwiniemy sieć targowisk na naszej planszy gracza, możemy skorzystać z akcji dostępnych na rynku – dzięki nim pobierzemy gotówkę z odpowiednich straganów
  • dodatkowe pola to możliwości związane z dobieraniem nowych kości, przerzucaniem, bądź wymianą: jedna na 2 (ale tylko odpowiednie kolory)

Dodatkowi robotnicy są do zdobycia po przejściu odpowiednich pól na torach (sławy, bogactwa i rzeki)

Szczególnie ciekawe jest tu tworzenie swojej planszy. Wszystkie nowe kafle powinny łączyć się drogą tak, by przynajmniej jedna odnoga dochodziła do naszego pałacu. Dodatkowo po bokach mamy dostępne bonusy, które otrzymamy, gdy doprowadzimy tam drogę. 

Zdawać by się mogło, że mało jest tutaj możliwości zmiany wartości na kostkach. A przecież będziemy czasem potrzebowali konkretnych wartości. Nie wspominałem, ale wystawienie konkretnego kafla wiąże się z zapłaceniem za niego w postaci kostek o konkretnym kolorze i pewnej minimalnej sumie (od 4 do 10). Podobnie ruch na rzece wymaga kostek o wartościach 1-3. Mamy do tego specjalne narzędzie: punkty karmy – dzięki niej możemy jedną z naszych kostek przekręcić na przeciwległą ściankę (nawet wielokrotnie: jedna kostka za jeden punkt). 

Jak już wspominałem – koniec gry jest wywołany przez przecięcie się znaczników jednego gracza na torach sławy i bogactwa. Biegną one w przeciwnych kierunkach naokoło planszy. Ważne, że punkt sławy = 2 punkty bogactwa. 

Gdy jednemu z graczy uda się doprowadzić do przecięcia, wówczas każdy z pozostałych (do obecnego pierwszego gracza) ma możliwość wykonania ostatniej akcji. Jeśli ktoś jeszcze doprowadził do warunku końca, wówczas sprawdzamy, czyje znaczniki najbardziej się minęły (jest między nimi największa różnica).

Warianty

Ganges dysponuje 2 wariantami:

  • Navaratnas
    Można nazwać go wariantem zaawansowanym i rzeczywiście jest trudniejszy od wersji podstawowej. Jakie mamy tu różnice:

    • Korzystamy z drugiej strony planszy gracza, która oferuje inny zestaw premii po bokach. Właściwie są one duże słabsze od tych podstawowych. Jednak w trakcie gry będzie można je zmieniać. Wykorzystujemy do tego akcję tancerki, w czasie której pobieramy (tym razem już nie losowo) żeton specjalny w wybranym kolorze i umieszczamy na naszej  planszy.
    • Inną możliwością na zdobycie żetonu specjalnego jest sytuacja, gdy którykolwiek inny gracz posiada więcej robotników od nas. Wówczas po tej ostatniej (dodatkowej) akcji przeciwnika możemy dobrać jeden z dostępnych żetonów.
    • Grę rozpoczynamy z losowym brązowym żetonem specjalnym, który ląduje na samym dole planszy gracza. W pewnym sensie może nadać on kierunku naszej strategii, bo często zapewnia sporo złota/sławy. Może to być np. 2 monety za każdy żeton specjalny. W takiej sytuacji trzeba się do tego odpowiednio przygotować: zanim połączymy drogę z tym żetonem, należy uprzednio zebrać sporą liczbę innych.
  • Żetony rzeki
    Ten wariant można łączyć zarówno z wersją podstawową, jak i Navaratnas.
    Przed rozgrywkę rzucając kostkami ustalamy położenie dodatkowych żetonów, które umieszczamy na rzece. W czasie gry działają one jak normalne pola. Różnica to oczywiście “siła” tych bonusów. Są one po prostu ciekawsze, a często zdecydowanie lepsze niż wersja podstawowa.

Wrażenia

Ganges początkowo nie sprawia wrażenia, że jest czymś oryginalnym. Worker placement… Było. Zarządzanie kostkami? Też. Nawet poruszanie na rzece. To może chociaż tworzenie z kafelków planszy gracza? To też było. Jednak… Oryginalny mamy tu warunek końca gry. Gramy do momentu przecięcia się znaczników na torach sławy i bogactwa. Nie wiemy, ile to zajmie rund. Warunek zwycięstwa sprawia, że gra to swoisty wyścig. Przy tym wszystkim jednak cały czas wiemy, w jakim miejscu jesteśmy. Jeden rzut oka na planszę i wyraźnie widać, ile brakuje mi i przeciwnikom. Początkowo być może nie będziemy odczuwać zbyt silnej presji, ale z czasem ciśnienie będzie coraz większe.

Gra opiera się oczywiście na budowaniu własnego silniczka punktowego. Możemy skupiać się na usprawnieniach i budynkach. Możemy też na targowiskach, a następnie na zbieraniu z nich monet. Często jednak decydować się będziemy zarówno na jedno, jak i na drugie. Początkowo kusić będą raczej targi. Dlaczego? Można je wykorzystywać wielokrotnie, więc jest to świetny zysk. Jednak wcale nie tak łatwo wygrać samymi monetami. Punkty sławy trochę ciężej zdobyć, ale za to tam znacznik przesuwa się szybciej. Dwukrotnie.

Choć układanie swojej planszy z kafelków nie jest może czymś wyjątkowo oryginalnym, to tu działa wyjątkowo dobrze. Nie tylko zależy nam na punktach z budynków i odpowiednich targowiskach, ale też na umiejętnym ułożeniu całej drogi. Od tego w końcu zależeć będzie, które bonusy będziemy mogli zebrać. Ma to spore znaczenie zwłaszcza w wariancie Navaratnas.

A jak jest tutaj z tymi kostkami? Po pierwsze ich użycie jest dobrze przemyślane. Nie zawsze będziemy potrzebowali wysokich wyników. Te niższe są wymagane zwłaszcza na rzece (port), a także w pałacu (kluczowe postacie Tancerki i Wielkiego Mogoła). Z kolei żeby zdobyć odpowiednie kafle w kamieniołomie, potrzebować będziemy wartości raczej wyższych. Jest tu więc pewien balans. Jednakże trochę można utyskiwać na brak większej elastyczności w modyfikacji wyników. Zdobywając karmę możemy przekręcać  kostki na przeciwległą ściankę. Owszem, nie powiem, przydatne. Poza tym na planszy jest jedno (!) pole umożliwiające przerzut kostek. Zestawiając to z innymi grami o podobnej mechanice (np. Marco Polo albo Zamki Burgundii) mamy tam ciut większą elastyczność dzięki zwykłemu podnoszeniu/obniżaniu wartości. Wielbłądy (czy też robotnicy) mogliśmy wykorzystać w każdej chwili. Tutaj mamy niby karmę, ale i tak może to nie wystarczyć. Czasem chciałoby się podnieść wynik o jeszcze jedno oczko, ale… to przecież inna gra.

Ogólnie delikatna losowość jest tu odczuwalna. Po pierwsze mamy lepsze i gorsze wyniki – zwłaszcza gdy nastawiamy się na coś konkretnego z kamieniołomu. Po drugie – nie znamy kolejności kafli. Ktoś zabierając jeden może odsłonić coś, co świetnie nam pasuje. Albo wręcz odwrotnie. A odpowiedni kafel (z dobrze dopasowanymi drogami) to skarb.

Jak już wspomniałem, gra wpisuje się w pewien sposób w klasyczne eurogry. Rzut oka na planszę, ikonki i mniej więcej wiemy, o co chodzi. Ikonografia jest dobrze przemyślana. Z początku może się wydawać, że plansza ze swoimi licznymi detalami nie jest wyraźna i można dostać oczopląsu, jednak już w trakcie pierwszej partii czujemy, że wszystko jest na swoim miejscu. Jedynie żetony specjalne do wariantu Navaratnas mogłyby być większe.

Klasyka to oczywiście klarowne zasady. Tutaj nie będziemy mieli problemów. Wszystko jest dość proste. I logicznie zaprezentowane na planszy.

Sam klimat – owszem, dobrze oddany na ilustracjach, ale w czasie rozgrywki właściwie nieodczuwalny. Równie dobrze moglibyśmy się znajdować w starożytnym Egipcie czy średniowiecznej Francji. Może tylko z trochę innymi postaciami.

Znacznik pierwszego gracza

Można spotkać się z uwagami, że Ganges ma pewne problemy ze skalowalnością. Owszem, najlepiej gra się w 4 osoby. Jest ciasno, trudno, wymagająco. W 3 graczy gramy na większej planszy, gdzie blokujemy (tylko) 2 pola. Przy 2 osobach mamy już drugą stronę planszy – niestety, dalej mamy naprawdę spory luz. Dla spokojnej, niezbyt wymagającej gry są to świetne warunki. Jeśli jednak ktoś jest przyzwyczajony do wyższego poziomu trudności, polecam maksymalny skład osobowy.

Regrywalność jest w Gangesie zapewniona przez losową kolejność kafli. To one wymuszają czasem trochę inny styl gry. W wariancie Navaratnas losowy brązowy żeton specjalny otrzymany na początku gry także może zmienić naszą strategię. Dodatkowo pula owych żetonów zmienia się dość dynamicznie. Czasem żeby dostać kilka dodatkowych punktów jesteśmy zmuszeni wybrać coś mniej pasującego, a więc przy okazji dostosować trochę naszą planszę.

Wykonanie

Wykonanie gry stoi na wysokim poziomie. Świetne, przezroczyste kostki, wytrzymałe plansze graczy, kafle. Kolorystyka jest też tutaj dość barwna, nawiązująca do hinduskiej stylistyki. Do tego mamy tu naprawdę świetnie zaprojektowaną wypraskę na wszystkie elementy. Jednak pomimo tego znalazłoby się parę drobnych wad:

  • o ile kostki niebieskie i zielone można w miarę bezproblemowo odróżnić, o tyle ich ikony pojawiające się w różnych miejscach nie zawsze są dość czytelne (np. na rzece albo na żetonach specjalnych)
  • podobnie nie do końca jest przemyślana kwestia innych żetonów specjalnych – są one naprawdę dość małe; można je rozpoznać na własnej planszy, ale już te na planszach współgraczy są naprawdę trudne do zobaczenia; a przecież w wariancie zaawansowanym (Navaratnas) może mieć to spore znaczenie – wiem, w co będą szli przeciwnicy (brązowe żetony), mogę więc starać się ich odpowiednio blokować
  • wydaje mi się też, że budynki mogłyby być bardziej zróżnicowane wizualnie; zdarzało się, że pomimo kilku rozgrywek ktoś usprawniał nie ten budynek, który był na kaflu…

Mimo wszystko nie są to duże zarzuty, raczej pewne drobne niedogodności, które nieznacząco zakłócają odbiór tytułu. Zdecydowanie nie zgadzam się z zarzutami, że plansza główna jest nieczytelna. Dennis Lohausen wykonał naprawdę dobrą robotę. Ikonografia jest czytelna, a ilustracje indyjsko-klimatyczne.

Bogini Kali w akcji

Złoty środek między sławą a bogactwem?

Ganges pokazuje jak z prostego pomysłu zrobić emocjonującą grę. Poprzez sprytnie wymyślony warunek końca gry – przecięcie się znaczników na torze sławy i bogactwa – rozgrywka staje się z czasem coraz ciekawsza. Można bardziej skupić się na jednym aspekcie gry (np. pieniądzach), ale z drugiej strony nie można zupełnie zapomnieć o drugim. Poszczególne elementy gry pozwalają to zrównoważyć. Szczególnie ciekawe są tu bonusy płynące z samego Gangesu, po którym w czasie rozgrywki będziemy się przemieszczać.

Tytuł nie jest zbyt trudny do opanowania, poziom ciężkości można określić jako środek skali (wg BGG 2.88 / 5). Nie wiem, czy odnajdzie się tu każdy początkujący, ale jest to tytuł raczej dla środniozaawansowanych. Czas rozgrywki zamyka się w 90 minutach, choć to oczywiście zależy od szybkości wykonywania swoich ruchów.

Co ważne: losowość wynikająca z użycia kostek, dzięki którym będziemy wykonywać akcje, jest tutaj w miarę poskromiona. Możemy używać punktów karmy, możemy przerzucać wyniki. Choć z drugiej strony zdarzyć się mogą mniej lub bardziej szczęśliwe rzuty – zwłaszcza, gdy chcemy wykonać coś konkretnego. Podobnie kolejność kafli – ich ułożenie może dopomóc lub przeszkodzić.

W Gangesie więc znajdziemy pewien miks różnych mechanik, które jednak działają dość sprawnie. Najciekawszy aspekt to chyba warunek końca gry, który pod koniec wywołuje największe emocje. Gracze próbują wszystkiego, by jak najlepiej rozwinąć swój silniczek, a w konsekwencji zdobyć jak najwięcej punktów na obu torach.

Plusy
  • ciekawy warunek końca gry…
  • … który sprawia, że rozgrywka z czasem nabiera coraz bardziej charakteru wyścigu
  • klarowne zasady
  • dodatkowe warianty
  • świetne wykonanie (zwłaszcza kostki)
  • budowanie silniczka – zarówno do zbierania monet, jak i punktów sławy
Plusy / minusy
  • tradycyjnie sucha rozgrywka, klimat choć widoczny na planszy, to raczej słabo odczuwalny
Minusy
  • drobne problemy z czytelnością (kolorystyka, małe żetony specjalne, podobne budynki)
  • najlepiej wypada rozgrywka 4-osobowa, w 2 i 3 – odczuwalna duża swoboda
  • mimo wszystko losowość kafli potrafi dać w kość

Ocena: (4 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaRajas of the Ganges
AutorInka Brand, Markus Brand
GrafikDennis Lohausen
WydawcaHUCH!, 999 Games, Devir, dV Giochi, Egmont Polska, Game Harbor, R&R Games
Rok wydania2017
Liczba graczy2 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 2, 3, 4
(52 głosy/głosów)
Czas gry75
Sugerowany wiek min.12 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)10 i więcej
(10 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(3 głosy/ów)
KategoriaDice, Economic, Territory Building
MechanikaDice Rolling, Tile Placement, Worker Placement
RozszerzeniaBrettspiel Adventskalender 2017, Rajas of the Ganges: Mango Village
RodzinaCountry: India

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Łukasz Hapka

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka