Budowa Miasta – jak zostać milionerem. Recenzja

Niedawno na łamach serwisu Board Times recenzowałem inne, dużo mniejsze tytuły wydawnictwa Nasza Księgarnia, takie jak Zeus, czy Pora na Stwora. Tym razem otrzymałem do recenzji dosyć dużej wielkości pudełko o temacie budowania miasta i od razu pojawiły mi się dobre skojarzenia z Quadropolis. Czy były słuszne, przekonacie się już za chwilę…

Informacje o grze

 Autor: Tom Dalgliesh
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba graczy: 2 – 6
 Czas gry: od 30 do 60 minut
Wiek: od 10 lat
Cena: około 70 PLN
Instrukcja

Najpierw wylejemy fundamenty

Na samym początku z redaktorskiego obowiązku należy wspomnieć, iż Budowa Miasta to tak naprawdę  zmienione wydanie pierwowzoru z 2015 roku znanej pod angielskim tytułem jako The Last Spike, opowiadającej o budowie torów kolejowych pomiędzy miastami w Ameryce Północnej. Tutaj natomiast będziemy zabudowywać… ulice miasta.

W dosyć dużym pudełku do gry znajdziemy planszę, żetony monet, drewniane kafelki budynków (na które przed rozpoczęciem gry należy umieścić specjalne naklejki) oraz karty udziałów. Komponenty prezentują się całkiem dobrze, a tymczasem przejdziemy do tego co najciekawsze w grach planszowych, czyli do mechaniki rozgrywki.

Zawartość pudełka

Pierwsze cegły za płoty

Rozgrywka w Budowę Miasta toczyć będzie się na dołączonej do gry planszy, na której umieszczonych zostało 9 budynków użyteczności publicznej (Pływalnia, Kino, itd.). Do każdego takiego budynku prowadzi od 2 do 4 ulic, które w miarę postępu będą zapełniane przez graczy. Każda z ulic ma miejsce na 4 określone budynki (określone symbolami, np. A1). Aby zostać milionerem, należy najpierw te budowle wznieść, a następnie zainwestować w otaczające je budynki użyteczności publicznej. Osoba posiadająca na koniec gry największy majątek, wygrywa!

Przygotowanie rozgrywki dla trzech graczy

Każdy gracz rozpoczyna rozgrywkę z 4 losowymi budynkami i określoną liczbą pieniędzy, która się różni w zależności od liczby osób (np. w 3-osobowej rozgrywce każdy gracz rozpoczyna z majątkiem 50 mln $). Rozgrywka jest turowa i w swojej kolejce gracz:

  1. Musi wybudować jeden z budynków stojących przed nim, opłacić jego koszt i wybudować na odpowiednim polu. Jeżeli gracz wybuduje go w taki sposób, że nie będzie on sąsiadował z żadnym innym budynkiem lub budynkiem użyteczności publicznej, to będzie musiał opłacić podwójny koszt jego budowy.
  2. Sprawdzany jest warunek zapełnienia ulicy, tzn. jeżeli po zbudowaniu budynku jakaś ulica została wybudowana w całości, następuje chwilowe wstrzymanie gry i rozdawane są przychody (zgodnie z posiadanymi udziałami) z budynków użyteczności publicznej, które sąsiadowały z właśnie ukończoną ulicą.
  3. Gracz może kupić jedną kartę udziałów dowolnego budynku. Aby móc „kupić” kartę udziału z ceną 0$, należy wybudować budynek bezpośrednio w sąsiedztwie budynku użyteczności publicznej. Zakupioną kartę gracze umieszczają jawnie w swoim polu gry.
  4. Ostatnim etapem tury jest dobranie z woreczka nowego kafelka budynku.

Oczywiście w trakcie gry może wystąpić sytuacja, że gracz nie będzie posiadał funduszy na wybudowanie jednego ze swoich budynków. W takim przypadku wymagane jest sprzedanie pozyskanych przez niego kart udziałów za połowę ceny. Jeżeli natomiast nawet po tej operacji gracz nie będzie posiadał odpowiedniej ilości pieniędzy, odpada z gry.

Gra kończy się w momencie, gdy połączone zostaną (w dowolny sposób) budynki użyteczności publicznej – pływalnia i stadion. Gracz, który tego dokona, otrzymuje bonusowe wynagrodzenie w wysokości 20 mln $.

Karty udziałów budynków użyteczności publicznej

Architekt pomylił się chyba w planach

Ufff… zasad było trochę, ale przejdźmy do moich wrażeń z rozgrywki. Zacznę od tego, że zagrałem w tą grę jeszcze przed otrzymaniem egzemplarzu recenzenckiego i… bardzo mi się spodobała jako filler lub gra rodzinna, ale z całkiem dużym potencjałem nawet dla eurograczy. Zagrałem niestety tylko jedną partię i nie zauważyłem mankamentów mechaniki, jakie posiada.

Po pierwsze: losowość rozgrywki, która niestety jest bardzo irytująca. Zdarzały się sytuacje, że rozpoczynałem grę z kafelkami budynków, które nie pasowały do niczego i musiałem budować je za podwójny koszt (co oczywiście wiązało się z nieotrzymaniem darmowej karty udziału). Inni gracze w tym samym momencie zbudowali sobie budynki przy odpowiednich polach i uzyskali darmowe karty udziałów. Strata jest? I to jaka!

Ważne jest to, że tylko pierwsza karta udziałów danego typu jest darmowa, każda następna jest o 1 mln $ droższa, natomiast zwroty rosną liniowo w zależności od liczby kart. Tak naprawdę nigdy nie będzie opłacało się posiadać 4-5 kart tego samego rodzaju, bo zyski z nich będą znikome, a nawet żadne, jeżeli dana ulica nie zostanie w całości zabudowana. A może się tak zdarzyć, bo kafelek, który akurat zakończyłby tę ulicę może zostać wylosowany przez innego gracza i nigdy nie trafić na planszę. To akurat bardzo ciekawy mechanizm, ale wynika on z ogólnej losowości dobierania kafelków, więc może być kompletnie niekontrolowany.

Po drugie: schematyczność rozgrywek jest tu ogromna. Na początku każdej gry, każdy z nas zabudowywał działkę, w sąsiedztwie jednego z budynków użyteczności publicznej, aby pozyskać jak najwięcej darmowych kart udziałów (nie widzę powodu, dlaczego ktoś miałby tego nie robić, oczywiście poza takim, że nie udało mu się wylosować na początku rozgrywki odpowiednich budynków – losowość!!). W kolejnych rundach wystarczyło kupować karty, które przyniosą potencjalnie jak największy zysk, tzn. takie za które najmniej zapłacisz w momencie kupna (każda karta udziału przyniesie – pomijając darmową – od 4 mln $ do 1 mln $ zysku).

Według mnie jest to ewidentny przykład błędnego zaprojektowania mechaniki gry, ponieważ totalnie nieopłacalne jest kupowanie wielu kart tego samego rodzaju z powodu liniowego wzrostu przychodu z danego zestawu kart, tzn. jeżeli dla przykładu kupimy kartę kawiarni (poniższe zdjęcie) za 2 mln $, otrzymamy zysk 5 mln $ (czyli realnie 3 mln $), a jeżeli kupimy kartę tego samego budynku za 4 mln $ to zysk nadal będzie 5 mln $ (realnie tylko 1 mln $). Może, gdyby autor wprowadził logarytmiczną skalę przychodu inwestycja w droższe karty danego budynku bardziej by się opłacała. Możliwe również, że ciekawym elementem byłoby wprowadzenie pewnego elementu licytacji, czyli tak naprawdę całkowita zmiana obecnej mechaniki rozgrywki. Do tego oczywiście nie dojdzie, a na koniec wybaczcie tę krytyczną analizę eurogracza… ☹

Gra skaluje się co najwyżej poprawnie, a najlepszym ustawieniem jest rozgrywka 4-osobowa, ponieważ eliminowany jest wtedy element blokady i niemożności budowy budynku zgodnie z podstawowymi zasadami, który bardzo często występuje w przypadku rozgrywek 2-3 osobowych. Pozytywne jednak jest to, że sama gra przebiega bardzo dynamicznie i nie uświadczymy tutaj żadnego downtime’u, a czas rozgrywki mieści się generalnie od 30 (dla rozgrywek 2-3 osobowych) do 60 minut (w przypadku gry na większą liczbę graczy).

Sytuacja na planszy po rozegraniu kilku tur.

A takie piękne miasto zaprojektowałem…

Wydanie gry stoi na dobrym poziomie. Osobiście nie podobają mi się grafiki dzielnic miasta na planszy głównej oraz ich fragmenty na kartach udziałów, natomiast sama plansza, pudełko i żetony monet prezentują się całkiem przyzwoicie. Drewniane, prostopadłościenne kafelki budynków są dosyć dziwnym elementem w nowoczesnych grach planszowych (a przynajmniej mnie jakoś kojarzą się one ze starszymi grami), ale wpasowują się odpowiednio na głównej planszy gry.

Osobiście wolałbym chyba oryginalny temat rozgrywki, czyli budowanie połączeń kolejowych pomiędzy miastami. Jakoś nie potrafię wczuć się w klimat zabudowywania ulic. Rozumiem, że wydawca nie chciał wydawać kolejnej gry o budowaniu torów, ponieważ jest ich na naszym, polskim rynku dosyć sporo, ale można było spróbować znaleźć jakiś inny temat, np. budowa autostrad 😉

 

A na koniec, poszliśmy na kawę…

…i żelka (jak ktoś się dobrze przyjrzy, to zauważy 😉), a moje dobre skojarzenia z grą Quadropolis, tutaj niestety nie przyczyniły się do pozytywnego przyjęcia tytułu. Gra w moim odczuciu jest zbyt losowa, schematyczna i posiada bardzo dużo błędów w mechanice rozgrywki. Nie znaczy to jednak, że kompletnie jej nie polecam, ponieważ może akurat sprawdzi się ona w Waszym rodzinnym gronie. Jednak jeżeli ktoś chciałby zaproponować mi rozgrywkę w Budowę Miasta, raczej musiałbym mu odmówić i zaproponować ciekawsze tytuły.

Plusy
  • dynamiczna rozgrywka
  • proste zasady
Plusy / minusy
  • temat budowania miasta
Minusy
  • losowość wynikająca z doboru kafelków
  • schematyczność rozgrywki
  • przeciętne grafiki dzielnic na planszy i kartach udziałów

Ocena: (2 / 5)

Ocena 3 w przypadku kategorii gier rodzinnych 

Dziękujemy wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie gry do recenzji.

Maksymilian Maczurek

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaThe Last Spike
AutorTom Dalgliesh
GrafikKarim Chakroun, Tomasz Larek, Cezary Szulc
WydawcaColumbia Games, Nasza Księgarnia
Rok wydania2015
Liczba graczy2 - 6
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 5
Liczba rekomendowana: 3, 5
(11 głosy/głosów)
Czas gry45
Sugerowany wiek min.10 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)8 i więcej
(4 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(5 głosy/ów)
KategoriaEconomic, Trains
MechanikaStock Holding, Tile Placement
RodzinaCrowdfunding: Kickstarter, Mensa Select

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Maksymilian Maczurek

Maksymilian Maczurek

Przygodę z grami planszowymi zaczął dawno temu od gry – Carcassonne, ale swoisty „renesans” przeżył parę lat temu po ponownym zagraniu w Ticket to Ride i Catan. Dzisiaj na partię namawia wszystkich znajomych. Miłośnik gier strategicznych, ekonomicznych, karcianych oraz kooperacyjnych. W grach planszowych uwielbia klimat science-fiction oraz fantasy. Niektóre z jego ulubionych tytułów to: Terraformacja Marsa, Great Western Trail, Civilization: A New Dawn, Dominion i 7 Cudów Świata. Poza światem gier planszowych interesuje się informatyką oraz zagadnieniami związanymi z eksploracją kosmosu.
Maksymilian Maczurek

Latest posts by Maksymilian Maczurek (see all)