Costa Rica – pełna zwierząt. Recenzja

Odkryj świat zwierząt zamieszkujących las deszczowy. Wybierz się na fotograficzne safari i zabierz ze sobą spragnionych przygód przyjaciół. Zobaczcie, gdzie żyją tukany, małpy, jaguary i inne zwierzęta! W każdej rundzie będziecie odkrywać coraz głębiej położone zakamarki lasu deszczowego. Każdy krok wymaga podjęcia decyzji: czy zabezpieczyć swoje odkrycia, czy raczej zapuścić się głębiej w las? W razie niepowodzenia, inny członek wyprawy zgarnie całą sławę za twoje odkrycia. Zaryzykujesz? Uważaj też na natrętne moskity! Sfotografuj jak najwięcej zwierząt i pokaż wszystkim, że jesteś najlepszym odkrywcą, jakiego dotąd widziała Kostaryka! 

No to lecimy do Kostaryki! Jak donosi wikipedia: Na obszarze Kostaryki występuje ponad 500 tysięcy gatunków, co stanowi prawie 4% wszystkich szacowanych gatunków na całym świecie. Sprawia to, że Kostaryka jest jednym z 20 krajów o najwyższej różnorodności biologicznej na świecie.

Korzystając z tego gracze będą starali się sfotografować niektóre gatunki przemierzając góry, dżungle i rzeki. Costa Rica to gra z dwoma mechanizmami: push your luck i set collection. Czy to dobrze? Zapraszam do lektury.

Informacje o grze

Autor: Matthew Dunstan, Brett J. Gilbert
Wydawnictwo: Mayfair Games
Liczba graczy: 2 – 5
Czas gry: od 20 do 45 minut
Wiek: od 6 lat
Cena: około 115 zł

Wykonanie

W pudełku wielkości Parku Niedźwiedzi znajdziemy:

  • całą masę (72) sześciokątnych kafelków (które tworzą w czasie gry planszę)
  • pionki graczy (5 zestawów kolorystycznych po 6 ludzików)
  • znacznik dowódcy wyprawy
  • pomoce gracza
  • i oczywiście instrukcję

Tak więc przede wszystkim mamy tu kafelki. Są one wytrzymałe i czytelne. Za stronę graficzną całej gry odpowiada znany Klemens Franz. Niektórzy powątpiewają o jego talencie, ale jak dla mnie jest on naprawdę porządnym ilustratorem. Wiadomo, okładka gry mogłaby być lepsza, ale i tak jest zdecydowanie lepiej niż we wspomnianym Parku Niedźwiedzi.

O całej reszcie elementów właściwie tylko kilka zdań. Ogólnie nie ma tego dużo, ale cieszy oko. Pionki graczy to drewniane ludziki.

Dobrze, że pomyślano o pomocach graczy, gdzie znajdziemy wszystkie najpotrzebniejsze informacje (łącznie z rozkładem prawdopodobieństwa zwierząt i moskitów na poszczególnych obszarach!)

Zasady

Jak już wspomniałem, gracze wcielają się tu w role podróżników starających się sfotografować jak najwięcej zwierząt. Będzie liczyć się też ich różnorodność. Na kafelkach znajdziemy ich 6 rodzajów. Każdy rodzaj terenu skrywa z drugiej strony jedno lub dwa zwierzęcia. 

Zaczynamy od ułożenia planszy: tworzymy sześciokąt o boku 5 kafelków. Wszystkie powinny być wymieszane i odwrócone na stronę terenu. W każdym rogu ustawiamy po jednym pionku każdego gracza. 

W swoim ruchu gracz wybiera jedną z ekip (gdzie ma swojego człowieka), a następnie zaczyna ekspedycję:

  1. odkrywa sąsiadujący kafel
  2. najpierw on sam decyduje czy idzie dalej, czy kończy ekspedycję
  3. potem kolejno pozostali gracze podejmują tą samą decyzję
  4. jeśli wszyscy postanawiają iść dalej, wówczas wszystko powtarza się od kroku 1.

Gdy któryś z graczy odchodzi, wówczas zabiera wszystkie odwrócone kafelki zwierząt. Zabiera też do siebie swojego pionka. Kolejka przechodzi do kolejnego gracza. W przyszłych turach wyprawa ta może być kontynuowana.

Na kaflach znajdują się też symbole moskitów. Jeśli w czasie jednej wyprawy zostanie odsłonięty drugi taki symbol, wówczas zostaje ona natychmiast zakończona. Aktualny szef wyprawy zabiera swojego pionka, jak też wszystkie odkryte kafle (niestety bez tych posiadających symbol moskita). Może się więc zdarzyć, że przy nieszczęśliwym trafie odejdzie z niczym. 

Gramy tak do momentu aż wszystkie ekspedycje zostaną zakończone. Należy wówczas podliczyć punkty za zebrane żetony zwierząt. Ogólnie: im więcej tym lepiej, ale też za komplet 6 różnych gatunków dostajemy premię 20 punktów (można ją dostać wiele razy – za każdy komplet).

Kto zebrał więcej punktów, wygrywa.

Wrażenia z dżungli

Costa Rica to zdecydowanie szybka gra z gatunku łatwych, prostych i przyjemnych. Nie mamy tu zbytnio rozbudowanej mechaniki, ani skomplikowanych strategii. Wszystko opiera się trochę na szczęściu a trochę na wyczuciu przeciwników.

Pomimo swej prostoty mamy tu parę decyzji do podjęcia. Przede wszystkim czy zbierać małe ale pewne łupy czy raczej poczekać na coś większego. Przy tej drugiej opcji zawsze jednak przeciwnicy mogą nas ubiec i zebrać wcześniej wszystkie zdjęcia. Co ciekawe można też specjalnie odczekać aż wszyscy pozostali zrezygnują z wyprawy, by na koniec zebrać wszystko bez żadnych ograniczeń. Zawsze jednak musimy liczyć się z rojami moskitów, które potrafią zmusić dowódcę wyprawy do wcześniejszego zakończenia. Jeśli nawet w wyprawie nie mamy już towarzyszy, należy i tak uważać na te niebezpieczne owady. Właśnie tu przydaje się karta pomocy i rozkład prawdopodobieństwa: dzięki niemu wiemy, na małych terenach będzie potencjalnie mniej moskitów.

Gra świetnie sprawdza się w rozgrywkach z dziećmi. Nawet mój prawie 6-letni syn daje sobie tutaj radę. Oczywiście nie zawsze jest dla niego istotny rodzaj zwierząt, ale sam mechanizm wyprawy nie stanowi dla niego problemu nie do ogarnięcia. Nie znaczy to jednak, że gra przeznaczona jest tylko dla dzieci. Uważam, że to świetny tytuł do luźnego pogrania, zarówno w gronie rodzinnym, graczy początkujących czy nawet dla planszowych wyjadaczy.

Ważne, że rozgrywka się nie dłuży. Podejmujemy tu zazwyczaj szybkie decyzje: biorę / nie biorę. I… następny gracz. Jedyny mankament gry to dość nużące rozkładanie “planszy”. Ułożenie sześciokąta złożonego z kafelków zajmuje trochę czasu. 

Gra sprawdza się właściwie w każdym składzie osobowym. Nawet w 2 osoby mamy do dyspozycji wariant, gdzie kierujemy 2 kolorami pionków. Dzięki temu mamy większą swobodę posunięć. Wycofanie się z wyprawy zawsze pozostawia “tego drugiego”. Oczywiście im więcej graczy, tym ciekawiej, tłoczniej, ale też weselej. Wiadomo, zdobycze będą wtedy mniejsze, ale wyzwanie większe. Może się też wydawać, że rozgrywka jest mniej przewidywalna.

Podsumowanie

Costa Rica. Dla kogo? Na pewno spodoba się małym przyrodnikom. Moje dzieci (właściwie od 6 lat w górę) zagrywają się w nią przy każdej okazji. Okazuje się, że można. Z pewnością gra może spodobać się też początkującym. Nie ma tu dużo zasad, a rozgrywka jest płynna i szybka. Gra sprawdza się jako filler, który w każdej chwili można wyłożyć na stół: bez większego spinania się, ot tak, żeby zagrać. Jest kilka decyzji, ale można powiedzieć, że przy tej grze się odpoczywa.

W czasie kończącej się zimy i powoli rozpoczynającej się wiosny – zapraszam do Kostaryki

Plusy
  • proste zasady
  • szybka rozgrywka
  • push your luck – ale w ciekawym wydaniu
  • dobre skalowanie
Plusy / minusy
  • 20-30 minutowy filler z pewną dozą losowości
Minusy
  • setup

Ocena: (3,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Mayfair Games za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaCosta Rica
AutorMatthew Dunstan, Brett J. Gilbert
GrafikKlemens Franz
WydawcaLookout Games, Mayfair Games, Albi, GoKids 玩樂小子, Lacerta, SD Games
Rok wydania2016
Liczba graczy2 - 5
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 2, 3, 4, 5
(6 głosy/głosów)
Czas gry45
Sugerowany wiek min.8 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)6 i więcej
(1 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(1 głosy/ów)
KategoriaExploration
MechanikaPress Your Luck, Set Collection
RodzinaCountry: Costa Rica

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Łukasz Hapka

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka