Panic Mansion – wszystko się trzęsie. Recenzja

Niejedna gra zręcznościowa potrafi zaskoczyć. Co prawda najczęściej autorzy wpadają na pomysł tworzenia czegoś w rodzaju wież (Bausack, Jenga, Junk Art, Plusk!). Zdarza się oczywiście pstrykanie (Flick ’em Up!, PitchCar). Tym razem jednak autorzy wybrali coś zupełnie innego. Sama mechanika przechylania i “przeturliwania” elementów jest znana z przeróżnych labiryntów (zostało to też wykorzystane w Maze Racers). I znów – najczęściej w takich przypadkach chodzi o dotarcie kulką do końca labiryntu. 

W Panic Mansion – grze o przeklętym domostwie – porusza się cały dom. Znajduje się w środku biedny poszukiwacz skarbów, trochę skrzynek ze skarbami, duchy, pająki, węże, oczy… To wszystko będzie się przemieszczać. A naszym zadaniem będzie realizacja kolejnych zadań. Dziwne, intrygujące? Zapraszam do lektury.

Informacje o grze

Autor: Asger Harding Granerud, Daniel Skjold Pedersen
Wydawnictwo: Blue Orange Games
Liczba Graczy: 2 – 4
Czas Gry: ok 20 minut
Wiek: od 6 lat
Cena: około 120 zł

Wykonanie

Panic Mansion to chyba jedna z niewielu gier, gdzie nie można powiedzieć, że pudełko jest za duże. W środku znajdziemy bowiem ciasno upchane 4 “plansze” graczy. Właściwie nie są to stricte plansze, a po prostu pudełka, które symbolizują dom. Mamy w nim 8 pokojów.

Ciekawym elementem jest możliwość zagrania w grę nawet bez jej otwierania. Z tyłu pudełka bowiem mamy przezroczystą ramkę, gdzie widać jeden z domów. Możemy więc przekonać się, czy łatwo jest przemieścić elementy… Fajne, pomysłowe, szkoda tylko, że tak rzadko wykorzystywane. Najczęściej bowiem trzeba grę kupić, by przekonać się, co jest w środku.

Przed pierwszą rozgrywką musimy zmontować pozostałe 3 domy. Mamy tu do wstawienia kilka ścian, by pooddzielać poszczególne pokoje. Troszeczkę się z tym namęczymy, bo przynajmniej w moim egzemplarzu ścianki wchodziły bardzo ciasno. 

Poza tym w pudełku znajdziemy trochę plastiku (?), drewna i papieru. Chodzi o elementy, które poruszać się będą po domu, a także talię kart. 

Po co? Jak to wszystko będzie działać?

Zasady 

Panic Mansion daje nam do wyboru 2 warianty gry. W obu chodzi o realizację 5 zadań. Gracze jednocześnie starają się wykonać to samo, każdy w swoim pudełku/domu. 

Wariant prostszy

Po naszym pudełku przewalać się będzie jedynie: poszukiwacz, 3 skarby i duch. Odkrywając kartę dowiadujemy się jedynie, o jaki pokój chodzi. Po jej odkryciu wszyscy jak najszybciej starają się umieścić tam poszukiwacza i 3 skarby. Nie może być tam ducha. Kto zrobi to pierwszy, zdobywa kartę.

Wariant trudniejszy

Do każdego domu trafia komplet figurek: poszukiwacz, 3 skarby, 2 oczu, 2 pająki, 2 duchy, 2 węże. Przy odkrywaniu kart zawsze będą widoczne 2 karty: awers jednej i rewers drugiej. Jedna informuje nas: gdzie, a druga: co.

Znów: kto pierwszy zrealizuje zadanie, otrzyma kartę. 5 kart – zwycięstwo.

Wrażenia

Panic Mansion pomimo przerażającej nazwy i dość dziwnej okładki z bardzo specyficzną grafiką, jest całkiem sympatyczną grą. Wiek pudełkowy (6+) wskazuje dość jasno odbiorcę. Mam tu jednak kilka zastrzeżeń. Po pierwsze gra może okazać się najzwyczajniej w świecie za trudna. Nie każde dziecko będzie miało tyle cierpliwości i opanowanych rąk, by zrealizować nawet wariant prostszy. To jednak nie koniec. Okazać się może oprócz tego, że nie do każdego dziecka przemówi temat gry. Nie każdy w końcu lubi pająki, duchy i przewalające się oczy. Stąd też moja uwaga.

Starsze dzieci/młodzież/dorośli nie powinni mieć z grą większych problemów. Gra dalej nie będzie dla nich prosta, ale wydaje mi się, że może zapewnić całkiem niezłą zabawę. Dalej – jeśli ktoś nie lubi gier zręcznościowych, to i Panic Mansion nie polubi. Dalej – jeśli ktoś szuka tu czegoś głębszego, to nie znajdzie. Mamy tu tylko i wyłącznie turlanie i trzęsienie. Z pewnością wygląda to z boku trochę śmiesznie.

Gra sprawdza się tak samo w każdym gronie (od 2 do 4 graczy). Właściwie trudno tu mówić o jakiejkolwiek interakcji. Każdy robi coś u siebie. Aż w końcu komuś się uda. 

Czasowo jest mniej więcej tak jak na pudełku: 20 minut. Jeśli jednak graczom nie będzie szło, czas może się wydłużyć.

Podsumowanie

Panic Mansion – ciekawa propozycja dla miłośników gier zręcznościowych. Wiek pudełkowy sugeruje, że gra może być skierowana do dzieci. Zaznaczam jednak, że turlanie elementów wcale nie musi być tak proste dla naszych pociech, jak się wydaje. Wiadomo, na początku wszystko idzie trochę trudniej. Być może po paru-parunastu rozgrywkach będzie lepiej. Warto też zwrócić uwagę na temat, który nie jest z pewnością dla każdego dziecka. 

Czy gra sprawdzi się przy starszym towarzystwie? To wszystko zależy. Masz cierpliwość, dość delikatne i dość precyzyjne ręce, lubisz tego typu rozrywkę? Zdecydowanie spróbuj!

Plusy
  • pomysł!
  • jakość wykonania
  • ciekawy pomysł z prezentacją gry bez otwierania pudełka
  • 2 warianty gry (z 2 poziomami trudności)
Plusy / minusy
  • gra wymagająca sporej precyzji i cierpliwości
Minusy
  • niekoniecznie polecałbym ją, jak wskazuje pudełko, dla 6-latków
  • temat

Ocena: (3,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Blue Orange Games za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaShaky Manor
AutorAsger Harding Granerud, Daniel Skjold Pedersen
GrafikEtienne Hebinger
WydawcaBlue Orange (EU), Blue Orange Games, Ediciones MasQueOca, Rebel
Rok wydania2017
Liczba graczy2 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana:
(1 głosy/głosów)
Czas gry20
Sugerowany wiek min.6 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)6 i więcej
(1 głosy/ów)
KategoriaAction / Dexterity, Horror, Maze, Real-time
MechanikaPattern Building

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Łukasz Hapka

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka