Yamataï. Recenzja

O Yamataï różnie się mówi. Nie wiadomo dokładnie, gdzie mieściła się ta kraina. Wiadomo za to, że jedną z jej władczyń była Himiko. To właśnie ona zleca budowę najlepszym architektom (kupcom?). Jak przekonujemy się patrząc na planszę, Yamataï okazuje się być tutaj archipelagiem wysp. Mnóstwo wysepek, mnóstwo budynków, mnóstwo pływania i statków. Gracze zbierając punkty za przeróżne akcje w grze rywalizują o tytuł pierwszego budowniczego królestwa. 

Co tym razem ma dla nas Bruno Cathala autor takich hitów jak 7 Cudów Świata: Pojedynek czy Pięć Klanów? W duecie autorskim znajdziemy razem z nim debiutanta: Marca Paquiena. Yamataï wydane przez Days of Wonder wygląda niesamowicie. Wszystko za sprawą rewelecyjnych grafik Jérémiego Fleury.

Przyjrzyjmy się więc bliżej poszczególnym elementom, mechanice… A na końcu… moja ocena

Informacje o grze

Autor: Bruno Cathala, Marc Paquien
Wydawnictwo: Rebel
Liczba Graczy: 2 – 4
Czas Gry: od 40 do 80 minut
Wiek: od 12 lat
Cena: około 190 zł

Kraj przetykany kolorami tęczy

Jak już wspomniałem, gra jest zailustrowana przepięknie. Wszystkie grafiki są nasycone kolorami i można się w nie wpatrywać godzinami Komponenty (drewienka, żetony) są najwyższej jakości. Szczególnie robią wrażenie drewniane znaczniki budynków, które są dość spore. Ma to swoje uzasadnienie: na planszy będzie całkiem niezły tłok. Duże budynki dają więc większą czytelność. Można to zresztą zobaczyć na zdjęciach.

Do jakości nie można mieć jakichkolwiek zarzutów. Szkoda jedynie, że nie przemyślano sposobu podliczania punktów – nie ma tutaj przewidzianego żadnego notesiku do punktacji. Mała rzecz, a jednak zdecydowanie by pomogła.

Poznanie innych i poznanie siebie to zwycięstwo bez ryzyka. Poznanie otoczenia i poznanie sytuacji to zwycięstwo całkowite.

Yamataï nie jest grą trudną. Zasady są dość jasne i intuicyjne. Właściwie wystarczy spojrzeć na planszę gracza. Wszystkie fazy mamy tu kolejno opisane:

  1. (obowiązkowo) weź jedną z flot, pobierz statki – będą ci potrzebne, by budować i zbierać żetony kultury
  2. handel – wykonaj jedną transakcję: kupno lub sprzedaż statku

  3. wystaw statki na planszę
    • zaczynając od portu (wówczas nie masz żadnych ograniczeń)
    • kontynuuj ciąg statków (wówczas pierwszy z wystawionych musi pasować kolorem do wcześniejszego w ciągu)
      Po wystawieniu statków masz do wyboru:
    • zebrać żetony kultury z okolicznych wysp
    • wystawić jeden z budynków (są tu możliwe premie: np. przy wystawieniu własnego budynku obok prestiżowego albo przy powiększeniu grupy swoich budynków)
  4. odstaw statki do portu: do następnej rundy może “przejść” tylko 1 statek
  5. kup pomocnika: koszt 2 takie same żetony kultury lub 3 różne

Gramy tak do momentu gdy:

  • wyczerpią się budynki (żetony)
  • wyczerpią się pomocnicy
  • wyczerpie się jeden z kolorów statków
  • jeden z graczy wystawi wszystkie swoje budynki

Co będziemy liczyć na koniec gry?

  • punkty za budynki
  • punkty za specjalistów
  • punkty prestiżu zebrane w trakcie gry (np. premie przy budowie)
  • punkty za pieniądze: 1 punkt za każde 5 monet

Wrażenia

Początek gry nie jest zbyt porywający. Najprawdopodobniej wszyscy skupią się na zbieraniu żetonów i kupnie specjalistów. Jednak z czasem rozgrywka nabiera głębi i tempa. Wyborów jest tutaj naprawdę sporo. Co wystawić? Gdzie postawić statki? A może coś komuś zablokować? Jaki kafel floty będzie dla mnie najlepszy? Zwłaszcza, że wskazuje on kolejność na następną rundę. W końcu: którego specjalistę nabyć? To przecież oni często ukierunkowują naszą strategię. Dobrze, że ich kolejność jest w każdej partii inna, co sprawia, że rozgrywki mocno się różnią. Co do różnych strategii, to jeden może nam pomóc przy dodatkowych zakupach, inny wspomóc budowę, jeszcze inny zapewni dodatkowy dochód lub dodatkowe żetony kultury. Wydaje się niewiele, a naprawdę sporo zmienia. 

Pomimo pozornej prostoty, gra dostarcza ciekawej i głębokiej rozgrywki. Wspólna plansza sprawia, że musimy cały czas uważać na innych graczy. Niestety sprawia to też, że rozgrywka ma taktyczny charakter. Nie jest łatwo zaplanować sobie wszystko, gdy sporo zmiennych może się zmienić: dostępne kafle floty, budynki, specjaliści, sytuacja na planszy. Jak więc łatwo się domyślić szczególnie uciążliwa może być rozgrywka 4-osobowa, zwłaszcza przy graczach lubiących analizować. Często jest właśnie tak, że jeden gracz myśli i wykonuje ruch, a pozostali trochę się nudzą. Nie jest to jednak wielka wada, zwłaszcza, że przy kolejnych partiach gra nabiera tempa. Mimo wszystko rozgrywki 2- i 3-osobowe są o wiele płynniejsze i szybsze. Szczególnie interesujący jest zabieg przy 2 osobach, gdzie mamy po 2 akcje w rundzie, co jeszcze bardziej ułatwia planowanie. Tak więc im mniej osób przy planszy, tym łatwiej przyjdzie nam coś sobie ułożyć. Może się tak zdarzyć przy dwóch graczach, że wykonamy nawet 4 akcje pod rząd: 2 na końcu jednej rundy i kolejne 2 na początku kolejnej. 

Przeskoczę do tematu związanego z wykonaniem. Troszeczkę już o tym wspominałem – jakość jest na najwyższym poziomie. Obcować z taką grą jest po prostu przyjemnie. Czy jednak klimat jest tu tak silny? Ilustracje nawiązują do japońskich motywów. Wszystko wygląda świetnie. Jednak jak dla mnie temat jest dość umowny. W trakcie gry czuję się trochę jak w grze logicznej, gdzie mamy trochę więcej zmiennych: kolorów, budynków. Do tego rozgrywka wymaga od nas skupienia, by często dzięki spostrzegawczości znaleźć miejsce na wstawienie swoich statków.

Przy tym wszystkim jednak rozgrywka nie zabija nas ciężarem. Mamy tu bowiem pewną dozę lekkości – głównie spowodowaną losowością różnych czynników: kolejność budynków, kafli flot, czy specjalistów. Owszem, dobrze być pierwszym, by mieć dzięki temu większy wybór. Ale też często musimy odpuścić kolejność, by zrobić coś innego. Wtedy ciężko będzie spodziewać się konkretnych kafli. Yamataï trudno jednak potraktować jako tytuł rodzinny. To zdecydowanie propozycja dla graczy zaawansowanych (co może ciut dziwić przy ofercie Days of Wonder). Głównie przez sporo różnych zmiennych. Zasady skomplikowane nie są. 

Podsumowanie

Z pewnością sporo z was może czeka na jakiekolwiek porównanie do Pięciu klanów. Gdzieś bowiem poszła plotka, że Yamataï to ulepszone “Klany”. Może niektórych rozczaruję, ale z tym drugim tytułem nie miałem do czynienia. Nie pokuszę się więc o jakiekolwiek zestawienia. Jednak Yamataï jest z pewnością grą godną polecenia. Jak dla mnie to tytuł do pomyślenia, ale też nie taki ciężki, by się przy nim zmęczyć. Wymagać od nas będzie szczypty spostrzegawczości, wypracowania sobie jakiejś strategii, przy jednoczesnym reagowaniu na dynamicznie zmieniającą się sytuację na planszy. Ja osobiście chętnie będę wracał do tego tytułu. Po rozgrywce nie czuję zmęczenia, ale też nie czuję jakbym się nudził. Delikatnie logiczny charakter jest tu jak dla mnie dodatkowym plusem. 

Plusy
  • proste zasady dające ciekawą i głęboką rozgrywkę
  • świetny wariant 2-osobowy
  • regrywalność
  • rewelacyjne wykonanie, ilustracje
Plusy / minusy
  • umowny klimat (co mi osobiście zupełnie nie przeszkadza)
Minusy
  • podatność na paraliż decyzyjny (AP) zwłaszcza przy komplecie graczy

Ocena: 4.5 out of 5 stars (4,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Game Details
NameYamataï (2017)
Accessibility ReportMeeple Like Us
ComplexityMedium [2.90]
BGG Rank [User Rating]532 [7.25]
Player Count2-4
Designer(s)Bruno Cathala and Marc Paquien
Artists(s)Jérémie Fleury
Publisher(s)Days of Wonder and Rebel
Mechanism(s)Modular Board and Network and Route Building

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka