Trucizna (edycja 2016) – recenzja

Trucizna 2016W pracowni wiedźmy, w trzech kotłach przygotowywane są magiczne eliksiry. Każdy z graczy dodaje do kociołków swoje składniki, starając się przy tym, aby eliksir nie wykipiał. Jeśli gracz sprawi, że suma wartości wszystkich kart znajdujących się w kociołku przekroczy 13, musi zabrać z niego karty. Zebrane karty są na koniec gry źródłem punktów ujemnych. Niektórzy dodają również do kotłów zawartość fiolek z trucizną, chcąc w ten sposób pokrzyżować plany przeciwników. Jednak zdobywając większość kart danego koloru, gracz może zapewnić sobie odporność na działanie danej mikstury.

Trucizna to nowa edycja gry z 2005 roku. Wcześniej oprócz “alchemicznego” klimatu  mieliśmy też: pączki i koty/drabiny przynoszące pecha. We wszystkich wersjach oczywiście chodziło o to samo – zebranie jak najmniejszej liczby kart (czyli ostatecznie punktów ujemnych).

Wykonanie

W malutkim, standardowym jak na karcianki pudełku znajdziemy:

  • 50 kart
  • notes
  • instrukcję

Po co notes? Przyda nam się do liczenia punktów, gdyż rozgrywać będziemy kilka rund. Jakość kart jest zadowalająca.

DSC_0761

Same grafiki – dość mroczne, ale klimatyczne. Każda z nich przedstawia fiolkę z eliksirem. Niestety, zupełnie nie rozumiem, dlaczego na rewersach kart umieszczono czaszkę rodem z horroru. Czy to rzeczywiście ma zachęcić do grania? 

DSC_0763

Zasady

Jak przystało na prostą karciankę, a w dodatku autorstwa dr Knizii, zasady nie są zbytnio skomplikowane. Na początku gry rozdajemy wszystkie karty. Może się zdarzyć, że będą one rozdane nierówno. Rozpoczyna gracz na lewo od rozdającego.

W swojej kolejce gracz wykłada jedną ze swoich kart. Gdzie? Na stole rezerwujemy miejsce na 3 kociołki, do których wpadać będą eliksiry o odpowiednich kolorach (czerwonym, niebieskim i fioletowym). Pierwsza karta w odpowiednim kolorze “inicjuje”  dany kociołek.

Co z kartami zielonymi (czyli tytułową trucizną)? Te mogą trafić do dowolnego kociołka.

Wykładamy i co dalej? W momencie gdy suma kart w kociołku razem z tą, którą właśnie mamy dołożyć przekroczy 13wówczas zabieramy całą dotychczasową zawartość do siebie. Wykładana przez nas karta zostaje na stole. Zdobyte w ten sposób karty trzymamy przed sobą zakryte.

Runda, czyli jedno rozdanie kończy się, gdy zostaną wyłożone wszystkie karty.

DSC_0762

Jak liczymy punkty? W każdym z kolorów sprawdzamy, kto ma najwięcej kart – ten gracz nie otrzymuje punktów (niestety w przypadku remisu gracze otrzymują punkty tak jak pozostali). Pozostali dostają tyle ujemnych punktów, ile mają danych kart. Karty zielone (trucizn) są zawsze liczone jako dwa ujemne punkty.

Następnie przeprowadzamy w identyczny sposób kolejne rundy zmieniając osobę rozdającą. Gra skończy się pod koniec rundy, gdy każdy z graczy był już rozdającym (w 3-osobowej rozgrywce każdy ma być rozdającym dwukrotnie). Ostatecznie wygra ten, kto zebrał najmniej punktów ujemnych.

Trucizna się nie starzeje?

DSC_0760

Na czym polega tajemnica Trucizny, że gra pomimo swych lat dalej jest grywalna i wciągająca? Myślę, że składa się na to kilka elementów:

  • nie jest to zwyczajna gra w zbieranie lew – kto da najwięcej, zbiera karty
  • jest tu właściwie zupełnie odwrotnie – spróbuj nic nie zebrać
  • mechanizm trzech stosów sprawia, że prowadzimy jakoby 3 minigry
  • gra wymusza też na nas element pamięciowy – dobrze kalkulować sobie w pamięci, kto zebrał jakie karty
  • konsekwentne zbieranie kart w jednym z kociołków może nam przynieść korzyść (nie dostaniemy w tym kolorze żadnym ujemnych punktów); raczej nie uda nam się to z 2 kolorami, ale możemy tego spróbować przynajmniej z jednym
  • karty z trucizną wprowadzają pośrednią interakcję – możemy wcisnąć komuś karty, które na pewno dadzą mu punkty ujemne; ważne, by samemu na siebie nie zastawić takiej pułapki.
  • wariant (dużo bardziej taktyczny) z dobieraniem – ciekawe urozmaicenie

Jak widzimy gra daje dość sporo ciekawych odczuć jak na zwykłą karciankę. Dodatkowym jej atutem jest dość płynne skalowanie. Troszeczkę dziwnym jest, że w 3 osoby gramy aż 6 rund, czyli  gra może być nawet dłuższa niż w 4 osoby, ale to wszystko dlatego, by wyrównać losowość rozdania. Co do tego ostatniego, to owszem zdarza się, że karty nam podejdą lub będziemy mieli trochę pod górkę.

Podsumowanie

Czy komuś jeszcze trzeba polecać ten tytuł? Z pewnością Trucizna pomimo swojego wieku dalej jest bardzo dobrym tytułem w swojej kategorii. Z pewnością sprawdzi się w rozgrywkach rodzinnych i z graczami mniej zaawansowanymi. Nie jest tytułem bardzo ciężkim, ale jednocześnie nie jest żadnym “samograjem”. Trucizna daje możliwość pokombinowania, może nawet lekkiego blefu. Możemy też za pomocą kart trucizn dopiec innym graczom.

Zasady są dość proste, czas gry ok 30-40 min, a skalowanie bardzo płynne (rozgrywka w 3 osoby jak najbardziej się sprawdza).

Plusy
  • proste zasady
  • sporo ciekawych decyzji (dostając wszystkie karty na rękę możemy mniej więcej zaplanować sobie całą rundę)
  • dobra skalowalność
  • gra premiuje pamięć (czy nawet liczenie kart)
Minusy
  • czaszki rodem z horroru na rewersach kart
  • wydłużona 3-osobowa rozgrywka (gramy aż 6 rund)

Ocena: 4 out of 5 stars (4 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu G3 za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Tę i wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie w sklepie naszego partnera – planszostrefa.pl.

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

BGG jest chwilowo niedostępne.

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka