Twoja kolej – zbij pieniądze na kolei. Recenzja.

Twoja kolejGier z koleją powstało już wiele. Co nam oferuje Twoja kolej autorstwa Violetty Kijowskiej i Marcina Ropki? Przede wszystkim licytację aż na 6 sposobów. Troszeczkę może się to kojarzyć z Modern Art, choć tu jest to rozwiązane troszeczkę inaczej.

Gracze (od 2 do 6 !) będą więc kupować lokomotywy, a następnie dobierać do nich wagony z towarami. Wszystko po to, by na koniec gry mieć najwięcej pieniędzy.

Proste? Tak, gra nie jest trudna i wpisuje się w szufladkę gier rodzinnych. Czas rozgrywki powinien zamknąć się w godzinie.

Wykonanie

W pudełku wielkości mniej więcej Carcassonne otrzymujemy o dziwo sporo zawartości. Choć Twoja kolej to gra karciana, to mamy tu też sporo tekturowych znaczników pieniędzy. To one właściwie zajmą większość pudełka. Pozostałe elementy:

  • karty lokomotyw
  • karty wagonów / towarów
  • żetony celów
  • żetony rodzajów licytacji
  • żetony kolejności graczy
  • zasłonki dla graczy

Co zdecydowanie na plus? Pieniądze w postaci żetonów (zwłaszcza, że w niektórych licytacjach mamy trzymać je w zamkniętej dłoni). Duży plus za zasłonkę, która jednocześnie daje nam rozpiskę wszystkich kart wagonów – a więc dużą podpowiedź, jak rozkłada się prawdopodobieństwo.

Poza tym odnośnie samych kart nie mam uwag. Całość pod względem jakości nie odbiega w niczym od innych produkcji G3 – wszystko porządne, wytrzymałe i czytelne.

Same grafiki wyglądają OK. Duże zaskoczenie, że na kartach lokomotyw jest ich kilka rodzajów i różnią się one od siebie. Szczególnie zafascynowani tym byli moi synowie

Mały minusik niestety za ikonografię. To, co jest na żetonach licytacji i celach, nie jest dla mnie zbyt czytelne. Owszem, po kilku rozgrywkach i ciągłym sprawdzaniu w instrukcji staje się to jakoś przyswajalne, ale wydaje mi się, że mogło to być zaprojektowane lepiej.

Zasady

Celem gry jest zebranie jak największej ilości gotówki i to ona właśnie będzie się liczyć na koniec gry (właściwie tylko ona). Każdy gracz rozpoczyna z 5000$ gotówki, a także 3 celami, które dają nam możliwość dodatkowego zarobku.

Rozgrywka składa się z 3 rund. Każda runda to 2 fazy:

  1. licytacji lokomotyw
  2. dobierania wagonów z towarami

Najciekawsza i najdłuższa jest faza licytacji lokomotyw. Na początku niej losujemy żeton z rodzajem licytacji. W pudełku mamy ich 6, z czego na grę będzie wykorzystywanych tylko 3 (1 na rundę):

  • pass (licytacja do passa) – gramy dotąd, aż zostanie w niej tylko jeden gracz, a reszta spasuje
  • prawo pierwokupu – w zakrytej dłoni ukrywamy kwotę; kto da najwięcej ma możliwość zakupu jako pierwszy (za wartość równą jej mocy) dowolnej z lokomotyw leżących na stole, po nim zakupują lokomotywy kolejni gracze (zgodnie z kolejnością stawek); w tej licytacji możemy też zaoferować 0
  • w ciemno – troszeczkę podobna do prawa pierwokupu (stawki w zamkniętych dłoniach); Rozpoczynający licytację wybiera z 3 kart jedną, która trafi do licytacji; Rozpoczynający musi wybrać stawkę o wartości co najmniej mocy lokomotywy; pozostali gracze mogą wybrać 0; kto da najwięcej dostaje wskazaną wcześniej kartę
  • podwójna w ciemno – tu następują po sobie 2 licytacje w ciemno; dopiero suma 2 licytacji określa nam zwycięzcę
  • otwarta – przypominająca te znane z domów aukcyjnych
  • twist – tu właściwie nie ma licytacji, a jedynie draft, gdzie na koniec zliczamy po prostu wartość wybranych przez nas lokomotyw

Licytacja lokomotyw trwa za każdym razem dotąd, aż wszyscy gracze mają 3 lokomotywy. Przechodzimy wtedy do drugiej fazy, gdzie doczepiać będziemy do naszych lokomotyw wagony z towarami. Obowiązują na tu następujące zasady: w jednym pociągu może być tylko jeden rodzaj towarów; rodzaje towarów u gracze nie mogą się powtarzać w różnych lokomotywach.

W tej fazie na stole wykładamy 3, 4 lub 5 kart (w zależności od liczby graczy). Zgodnie z kolejnością (którą wyznacza suma mocy zakupionych wcześniej lokomotyw) gracze mają następujące opcje:

  1. wybór jednej karty ze stołu i dołożenie jej do własnego pociągu
  2. uiszczenie opłaty wskazanej na żetonie kolejności, co sprawia, że wszystkie karty są usuwane i wykładamy nowy zestaw; następnie gracz może wybrać jedną kartę
  3. pass – przeczekanie kolejki (nie wyklucza to gracza z pobrania karty w następnej kolejce)

Faza druga toczy się do momentu, gdy wszyscy spasują lub któryś z graczy dołoży 5. wagon do dowolnego pociągu.

Następnie sprawdzamy, ile pieniędzy zarobił każdy gracz. Należy sprawdzić każdy pociąg oddzielnie: sumujemy wartości wagonów, a następnie przemnażamy przez mnożnik widoczny na karcie lokomotywy (od 1x do 4x).

W trakcie gry możemy też realizować cele. Po spełnieniu określonego warunku otrzymujemy po prostu wyznaczoną kwotę (np.: “Jeśli w dowolnym momencie gry doczepiłeś do jednej ze swoich lokomotyw 4 wagony z bydłem, odrzuć ten żeton i pobierz z Banku premię w wysokości 800$.”)

Gramy tak 3 rundy, a następnie sprawdzamy, kto ma na koniec najwięcej gotówki – ten gracz wygrywa.

Wrażenia

Przede wszystkim należy docenić to, że gra daje nam do dyspozycji aż 6 rodzajów licytacji, z czego tylko 3 “rozegramy”. Nie jesteśmy tu więc “uwięzieni” w jednym, konkretnym rodzaju, co zresztą mogłoby grę zabić. Tu w każdej rundzie jest coś innego: pierwokup, w ciemno… Nie spodziewałem się tutaj jakiejś wyraźnej nowości (bo i cóż można jeszcze wymyślić w temacie licytacji?), a jednak bardzo pozytywnie się zaskoczyłem.

Warto podkreślić, że gra to nie tylko licytacja. Musimy tu też zaplanować, czy i jak będziemy realizować nasze cele. Może się bowiem okazać, że nie będzie to możliwe. Może być też tak, że okaże się to nieopłacalne. Jest tak np. z celem zebrania 3 lokomotyw parowych – owszem są one najtańsze, ale też mają najsłabszy mnożnik. Musimy więc zdecydować, czy zarobek 1500$ za realizację celu będzie porównywalny ze stawką za wagony z mnożnikami 2x-4x.

Mamy tu też taką mini-grę w “prawdopodobieństwo” – dzieje się to w fazie 2., gdzie wybieramy towary dla naszych pociągów. Musimy tu dość szybko przekalkulować, czy warto czekać na te lepsze towary. W tym czasie bowiem inni mogą zebrać 5 wagonów i … po rundzie. No właśnie, nie bardzo jest tu czas, by zbierać te lepsze kąski. Najczęściej jednak sytuacja jest dość oczywista – bierzemy po prostu najlepszą opcję. Poza tym dzięki zasłonce wiemy, ile jest jakich kart, a więc możemy mniej więcej przewidzieć, co jeszcze się pojawi.

Czas rozgrywki mieści się mniej więcej w granicach pudełkowych 60 minut. Zależy oczywiście od liczby graczy, ale też od wylosowanych licytacji. Najdłużej moim zdaniem wypada licytacja “pass”. Z drugiej strony “twist” i “prawo pierwokupu” są naprawdę szybkie. Regrywalność jest spora – różne licytacje, różny układ lokomotyw, towarów, a także celów. Skalowalność – poza wariantem 2-osobowym nie mam grze nic do zarzucenia. W 2 osoby licytacja niestety nie rozwija skrzydeł. W 6 osób zaś gra może się znacznie przedłużać. 

Czy klimat jest odczuwalny? Jak dla mnie – niekoniecznie. Ot, są karty z jakimiś mnożnikami, a z drugiej strony jakieś kwoty… Owszem, ilustracje robią swoje, ale mimo to klimat nie jest zbyt silny. 

Odnośnie minimalnego wieku graczy, to pudełko sugeruje, że mogą w to zagrać już 8-latki. Wydaje mi się jednak, że nie wszystkie i nie od razu. Potrzebne jest tu bowiem zaplanowanie, na co pójdą wydatki, a także oszacowanie, czy opłaca mi się tyle wydać na konkretną lokomotywę. Wiadomo, młodsi gracze nie będą przeliczać każdego dolara. Jest to jednak świetny sposób, by tą grą wprowadzać ich w tajniki pieniędzy ich wartości. Z pewnością taka matematyka jest ciekawsza niż dodawanie czegoś na kartce

Podsumowanie

Pieniądze - to o nie walczymy

Pieniądze – to o nie walczymy

Twoja kolej jest ciekawą propozycją dla wszystkich fanów licytacji. Możemy tu posmakować jej kilku odcieni. Oczywiście znawcy tematu z pewnością znaleźliby jeszcze kilka rodzajów, które dałoby się tu umieścić. Mimo to jest ciekawie. Oprócz wiodącego mechanizmu licytacyjnego podejmować musimy dodatkowo kilka innych decyzji: jak realizować będziemy nasze cele, jak poprowadzimy zbieranie towarów do naszych lokomotyw…

To wszystko sprawia, że gra nie jest przesadnie prostą grą rodzinną. Są tu decyzje, są wciągające licytacje… Same zasady raczej do skomplikowanych nie należą. Tu głowić się będziemy raczej nad tym, ile i kiedy wydać. Jest też w tym wszystkim losowość, która jednemu pomoże, a drugiemu zaszkodzi. Wszystko to jednak jakoś wpisuje się w kategorię gier rodzinnych i z pewnością spodoba się niejednej rodzinie. Czy może to być propozycja dla bardziej zaawansowanych graczy? Jeśli tylko potraktują to jako “godzinny przerywnik”, to zdecydowanie tak. 

Plusy
  • licytacja raz jeszcze, choć tym razem trochę inaczej
  • przystępne zasady
  • godzinna rozgrywka
  • spora regrywalność zapewniona m. in. przez różnorodne cele
Plusy / minusy
  • losowość: cele, lokomotywy, towary
Minusy
  • niestety – głównie dla fanów licytacji

Ocena: 3.5 out of 5 stars (3,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu G3 za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie w sklepie naszego partnera – planszostrefa.pl.

Game Details
NameTake a Train (2015)
ComplexityMedium Light [1.67]
BGG Rank [User Rating]12025 [5.98]
Player Count (recommended)2-6 (3-5)
Designer(s)Marcin Senior Ropka and Viola Kijowska
Artists(s)Sylwia Smerdel
Publisher(s)G3
Mechanism(s)Auction/Bidding, Card Drafting and Set Collection

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka