Śpiące królewny – recenzja

IMG_4801Śpiące królewny to gra, która narodziła się w głowie 6-latki. Z pomocą rodziny udało się doprowadzić pomysł do realizacji, w wyniku czego powstała bajkowa gra licząca 79 kolorowych kart. Przenieśmy się zatem w tę krainę wymyśloną przez nie mogącą zasnąć dziewczynkę.

Jak już wspominałem, Śpiące królewny to 79 kart, z których połowa (40) to karty ponumerowane od 1 do 10 w czterech egzemplarzach każda, a reszta to bajkowe fantazje na temat królewien, książąt, rycerzy, smoków, a nawet błaznów oraz magicznych przedmiotów. Karty z pewnością przypadną do gustu każdemu dziecku, ale również dorośli nie pozostaną obojętni na wdzięki królewny naleśników lub księcia żółwi, a uśmiech na ich twarzach zagości gdy trafią na żonglującego błazna. Wykonanie i pomysły pierwsza klasa – i nie mówię tu o wieku autorki

Zasady gry są, jak można było się spodziewać, raczej banalne. Losowo rozkładamy na środku stołu 12 zakrytych królewien, które trzeba będzie zbudzić z głębokiego snu. Zwycięzcą zostanie ta osoba, która jako pierwsza zbierze odpowiednią ilość królewien bądź punktów (każda z nich ma bowiem od 5 do nawet 20 punktów).

Jak to zrobić? Każdy z graczy dostaje na początku gry 5 kart. W swojej turze gracz zagrywa jedną specjalną kartę z ręki: książę budzi królewnę, dzięki czemu możemy wybrać jedną z nich i położyć przed sobą. Jesteśmy krok bliżej wygranej. Rywal może jednak zagrać rycerza i zabrać nam jedną z naszych królewien (widać rycerze to ciągle łakome kąski dla niewiast z rodziny królewskiej). Na szczęście możemy zająć rycerza rywala posyłając na niego smoka. Kolejny nasz rywal mając w ręku miksturę usypiającą może z powrotem uśpić naszą królewnę, która wróci do 12-osobowego łoża na środku stołu, jednak jeśli mamy w ręku różdżkę, to również przez tym zagrożeniem możemy się obronić. Ostatnia z kart specjalnych, błazen, wprowadza sporo zamieszania i element hazardu. Zagrywając go możemy albo mieć szczęście i dostać nową kartę oraz kolejny ruch, a przy odpowiednich wiatrach nawet obudzić księżniczkę, jednak możemy również pozwolić na to rywalowi – wszystko zależy od szczęścia i dobranej karty po zagraniu wesołego błazna.

IMG_4802

 

Zagranie kart z liczbami to już inna rzecz. Fajna rzecz. Otóż możemy odrzucić dowolną taką kartę i w jej miejsce dobrać jedną nową z zakrytego stosu. Standard. Możemy również odrzucić dwie identyczne karty, żeby dobrać dwie nowe. Też nic nowego. Na szczęście jest też trzecia opcja: odrzucamy trzy lub więcej kart, które muszą utworzyć równanie oparte na dodawaniu, czyli możemy pozbyć się kart 1, 2 i 3 (1+2=3) lub też na przykład 2, 3, 5 i 10. Na koniec rundy dobieramy karty, żeby mieć ich 5 w ręku.

IMG_4803

 

Do tej pory była to świetna gra dla dzieciaków: proste zasady, kolorowe karty i intuicyjne zależności między nimi sprawiały, że każdy małolat bez problemów odnalazłby się w świecie stworzonym przez ich rówieśniczkę (chociaż pudełko sugeruje nam grę z dziećmi od lat 8, ale spokojnie możecie zacząć już z pięciolatkami). Ten jeden mały myk w pozbywaniu się kart w sposób, żeby utworzył proste równanie, sprawił jednak, że jeśli mamy dzieci, to Śpiące królewny są już w zasadzie pozycją obowiązkową na półce z grami. To już nie tylko fajna i miła karcianka, ale też doskonały sposób, żeby przemycić naszym najmłodszym pociechom zasady dodawania, chociaż nic nie stoi na przeszkodzie, żeby i inne działania matematyczne wpleść w domowe zasady. Bardzo prosty pomysł, a jednak dzieciaki nawet nie zauważą, kiedy zaczną odnosić sukcesy w prostej matematyce – i to dzięki grom

 

Gra przeznaczona jest dla 2 do 5 graczy, sugerowałbym jednak przynajmniej trzyosobowe rozgrywki – we dwójkę gra bardziej przypomina “wojnę” i kończy się już po kilku minutach. W więcej osób występuje z kolei syndrom bicia lidera, ale jest to tytuł przeznaczony głównie dla dzieciaków, więc chyba nawet nie wypada się czepiać takich niuansów. Bo to wyraźnie trzeba zaznaczyć: to nie jest gra dla dorosłych. Rodzice czy wujkowie mogą pograć w nią z dzieciakami, ale nie jest to gra, którą planszoholik będzie wyjmował na spotkaniach z kumplami. Natomiast w kategorii gier dziecięcych Śpiące Królewny to strzał w dziesiątkę!

Plusy
  • bajkowe grafiki
  • proste zasady
  • idealna gra dla najmłodszych
Minusy
  • zabawa zaczyna się od 3, może nawet 4 osób

Ocena: 4.5 out of 5 stars (4,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu REBEL za przekazanie gry do recenzji.

Bartłomiej Cieślak

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaSleeping Queens
AutorMiranda Evarts
GrafikJimmy Pickering
WydawcaGamewright, AURUM, Inc., Cocktail Games, FoxMind Israel, Game Factory, Gameland 游戏大陆, Grow Jogos e Brinquedos, Kanga Games, Lifestyle Boardgames Ltd, Lúdilo, Oliphante, Rebel, Reflexshop, White Goblin Games
Rok wydania2005
Liczba graczy2 - 5
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 5
Liczba rekomendowana: 2, 3, 4, 5
(26 głosy/głosów)
Czas gry20
Sugerowany wiek min.8 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)5 i więcej
(56 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(14 głosy/ów)
KategoriaBluffing, Card Game, Children's Game, Deduction, Educational, Fantasy, Math, Memory, Mythology, Number
MechanikaHand Management, Memory, Set Collection, Take That

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Bartłomiej Cieślak

Lubi głównie gry karciane, w których trzeba sporo kombinować, ale nie pogardzi również innymi tytułami, szczególnie kiedy mają w pudełku figurki lub dużo kostek.
TOP 3 autorów: Ignacy Trzewiczek, Bruno Cathala, Uwe Rosenberg
TOP 3 gier: Osadnicy: Narodziny Imperium, Innowacje, Robinson

Latest posts by Bartłomiej Cieślak (see all)