Tichu, czyli gra, której zasad nie można wytłumaczyć – recenzja

TICHU„Tichu”  to tajemnicza nazwa, tajemnicze pudełko i tajemniczy smok na przedzie opakowania. Po raz pierwszy spróbowaliśmy zgłębić tajniki tego tytułu w barze z paczką znajomych i szczerze mówiąc, gra wywarła na nas spore wrażenie. Pozycja od wydawnictwa ABACUSSPIELE (1998!), wydana w Polsce przez G3, okazała się hitem naszego popołudniowego spotkania.

Wydawca chwali się tym, że każdego dnia partię rozgrywa ponad 642 miliony Chińczyków. Rzeczywiście, „Tichu” nie można odmówić popularności. Czy warto w nie zagrać?

Zapraszam do lektury.

Smok, feniks, wierny pies i Mah Jong

Po rozpakowaniu pudełka ujrzeliśmy cztery podręczne instrukcje (dla każdego gracza) w klimacie chińskich bambusowych tabliczek, skromną instrukcję oraz karty stylizowane na te z dalekiego wschodu. Osobiście przeraziłem się trudnością zasad, bo kompletnie niczego nie rozumiałem z podanych cyferek i znaczków. Niepotrzebnie. Już po pierwszym (tak, czytaliśmy jeszcze kilka razy) przeczytaniu instrukcji większość się wyjaśniła.

Tichu - pudełko i instrukcjaTak wygląda pudełko…

Tichu - pomoc dla graczy… a tak podręczna pomoc dla graczy. Prawda, że na pierwszy rzut oka może przerazić?

Na dodatkową uwagę zasługują same karty. W oczy od razu rzuca się wspomniana chińska stylizacja, tak z wierzchu jak i spodu kart, ale trzeba też zauważyć, że w „Tichu” – mimo właściwie „zwykłej” talii kart – zamiast znanych nam kier, pik, karo, trefl, mamy już inne nazewnictwo i inne kolory, są to: 1. jadeit, 2. miecz, 3. pagoda, 4. gwiazda (kolejność od lewej na zdjęciu).

Tichu - karty

Ogromnym plusem dla tego wydania jest polska instrukcja z humorystycznymi dygresjami, które odpowiednio nastawiają „początkującego” gracza w „Tichu” i wprowadzają go w klimat chińskich wierzeń, sklepów z pamiątkami i konfucjańskich świątyń. Oczywiście instrukcja nie pełni tylko roli ozdoby. Zasady są wyjaśnione w prosty sposób, a dodatkowo załączone obrazki pomagają w szybkim zrozumieniu reguł.

O wskazówki dotyczące zasad pytamy chińskiego kierowcę naszego autobusu

Przygotowanie do gry

Pewną niewygodę stanowi fakt, że w „Tichu” może gracz tylko czterech graczy. Nie „od dwóch do czterech”, nie „od pięciu do dziesięciu”, nie dwóch, trzech. Nie. Tylko i wyłącznie czterech. Może to sprawiać kłopot przy nieco większych spotkaniach, gdzie jest na przykład siedmiu, dziesięciu graczy, a mamy tylko „Tichu” i coś jeszcze. Na szczęście w barze udało nam się znaleźć grupę śmiałków, chcących sprawdzić nowy tytuł i szybko rozpoczęliśmy rozgrywkę

Gracze siadają przy stoliku naprzeciwko siebie, tworząc w ten sposób dwuosobowe zespoły. Celem każdej pary jest zdobycie pod koniec rozgrywki 1000 punktów. Można to robić na różne sposoby, poprzez spokojne zagrywanie kart i zliczanie punktów za zebraną lewę, aż do elementu hazardowego – zadeklarowanie „Dużego Tichu” lub „Małego Tichu”.

Duże i Małe „Tichu”
Na początku rozgrywki stos kart leży na środku stołu i gracze dobierają kolejno po jednej karcie, aż do uzyskania 14 kart na ręce – jak głosi instrukcja: „Chińscy gracze nie rozdają kart – dobierają je!”. I tu mamy pierwsze miłe urozmaicenie: przed dobraniem 9. karty gracze mogą zadeklarować wspomniane „Duże Tichu”. Co to znaczy? Gracz, który jest tak pewny siebie lub po prostu nie ma pojęcia jak grać (na przykład ja za pierwszym razem ) od tego momentu musi jako pierwszy skończyć rozdanie, czyli pozbyć się wszystkich kart na ręku. Jeżeli to zrobi, jego drużyna otrzymuje 200 punktów, ale jeśli ktoś go ubiegnie, drużyna traci odpowiednie 200 punktów i skazuje tym samym siebie i swojego sojusznika na szykany ze strony drużyny przeciwnej. Podobnie ma się sprawa z „Małym Tichu”, ale deklaruje się je w dowolnym momencie gry przed zagraniem swojej pierwszej karty i warte jest 100 punktów. Deklarowanie „Tichu” jest bezsprzecznie najszybszym sposobem na wygranie rozgrywki, ale trzeba się liczyć z tym, że drużyna przeciwna będzie miała dodatkową motywację, by Ci przeszkodzić.

Kombinacje
Szybko zauważamy, że w grze biorą udział zwyczajne figury, spotykane w innych grach karcianych, chociażby w pokerze. Dostępnymi w „Tichu” kombinacjami są: pojedyncza karta, para, grupa par o sąsiednich wartościach (na przykład dziewięć i dziesięć), trójka, full (trójka + para), strit (minimum pięć kolejnych kart, nie muszą być w tych samych kolorach). Można także zagrywać bomby, a oprócz zwykłych kart spotykanych w każdej talii są również cztery karty specjalne, każda o innym działaniu.

Tichu - recenzja - karty

Rozgrywka
Po rozdaniu kart grę rozpoczyna osoba, która posiada kartę Mah Jong (jedna z kart specjalnych – wcale nie musi użyć jej na początku!). Gracz rozpoczynający kładzie jedną ze wspomnianych kombinacji (pojedyncza karta, para, grupa par, trójka, full, strit), a pozostali gracze albo pasują, jeśli nie mają co zagrać lub po prostu chcą się wstrzymać, albo zagrać taką samą kombinację, tylko że o wyższej wartości.
Przykładowo:

gracz A zagrywa dwie następujące po sobie pary – siedem i osiem.

Tichu - recenzja - dwie pary

Przebić takiego zagrania nie może żadna inna kombinacja oprócz dwóch wyższych par, w tym przykładzie dwie damy i dwa króle – równie dobrze mogłaby to być para z ósemek i dziewiątek i tak dalej.

Tichu - recenzja - dwie pary

Jeśli trzech graczy po kolei spasowało, lewę zgarnia osoba, która zagrała najwyższą kombinację. Zebrane w ten sposób karty pod koniec rozdania są podliczane.

Bomby
Wyjątkiem od wspomnianej zasady są tzw. bomby. Można nimi przebić każdą dowolną kombinację, nawet wtedy, gdy inny gracz położył już najwyższe karty w danej kombinacji, na przykład parę asów. Gracz, który wyrzuca bombę i zgarnia lewę, rozpoczyna swoją własną kombinację, chyba że został przebity inną, mocniejszą bombą.
Bomby to:

wszystkie cztery kart tej samej wartości
Tichu - recenzja - bomba: cztery karty o takiej samej wartości

lub

strity składające się z przynajmniej pięciu kart z jednej rodziny (poker)
Tichu - recenzja - bomba

W praktyce bomby zdarzają się dosyć rzadko i podczas naszej rozgrywki została użyta raz lub dwa. Raczej dużo łatwiej jest wykorzystywać strity lub pary do pozbywania się kart, bomby mają znaczenie bardziej strategiczne.

Karty
Większość kart nie ma wartości w punktach, oprócz:

Piątki → 5 punktów każda
Dziesiątki → 10 punktów każda
Król → 10 punktów każdy
Smok → 25 punktów
Feniks → -25 punktów

No właśnie. Pozostaje kwestia kart specjalnych, bo Czytelnik może czuć się nieco skonfundowany Otóż pokrótce wyjaśnię działanie kart, po szczegóły zapraszam do instrukcji:

Tichu - recenzja - Mahjong

Mah Jong – gracz posiadający kartę rozpoczyna grę, ale nie musi wykładać od razu Mah Jonga. Ta karta ma siłę 1, czyli można ją zagrywać przed dwójkami. Dodatkowo, ciekawą właściwością tej karty jest fakt, że zagrywający Mah Jonga może zażądać od graczy wyłożenie karty o określonej wartości, oprócz kart specjalnych

 

Tichu - recenzja - pies

Pies – po zagraniu tej karty Twój sojusznik automatycznie rozpoczyna nową kombinację

 

 

Tichu - recenzja - smok

Smok – przebija każdą pojedyncza kartę, ale dodatkowo, gdy gracz wygrywa w ten sposób lewę, musi ją oddać jednemu z graczy z przeciwnej drużyny. To oznacza, że przeciwnicy zdobywają także kartę o wartości 25 punktów. Smok się jednak bardzo przydaje, głównie po to, by rozpocząć kolejną kombinację i zdobyć „Małe” lub „Duże” Tichu przed innymi.

Tichu - recenzja - feniks

Feniks – Jego wartość jest o ½ wyższa od poprzedniej zagranej karty, może też przebić asa, ale już nie smoka. Może być też zagrany jako Joker, zastępując kartę z przedziału od 2 do asa w dowolnej kombinacji, oprócz bomby.

Wrażenia

Za pierwszym „posiedzeniem” nie dograliśmy gry do końca, bo razem z ogarnięciem zasad rozgrywka zajęła nam około 40 minut, czego nie planowaliśmy. Skończyliśmy na bajecznym remisie 560:560. Biorąc pod uwagę fakt, że już na początku, po dwóch rozdaniach, zapewniłem sojusznikowi start z -200 punktami na koncie, uważam to za całkiem dobry wynik Deklarowanie w „Tichu” jest bardzo ważnym elementem wprowadzającym wiele emocji, szczególnie śmiechu, gdy początkujący gracz nie ma pojęcia o grze i próbuje wygrać rozdanie.

Wkrótce zainteresowani nową grą koledzy przysiedli się do stolika, by zobaczyć świeżutki tytuł. To skłoniło mnie do pewnych przemyśleń odnośnie kupna „Tichu”, ale o tym za chwilę ;).

Po dobrze zakończonym spotkaniu okazało się, że pojawiło się kilka niedomówień. Na początku przebijaliśmy feniksa smokiem i na odwrót, sądząc, że tak ma być, ale feniks według zasad nie może przebijać smoka, a to sporo zmienia.

I ważna rzecz, którą podaję jako ciekawostkę łatwą do znalezienia w internecie. Jest internetowa wersja gry: „Tichu Online” – link podesłał mój dobry kolega na pubowej grupie planszówkowej. Po zagraniu dla sprawdzenia z dziewczyną uznałem, że to nie to samo co prawdziwa karcianka. Większość graczy jest niezłymi wyjadaczami i bardzo trudno jest zacząć początkującemu, bo inni po prostu nie chcą sobie psuć rankingu. Nie czuć już tego chińskiego klimatu, wszystko jest jakieś takie bardziej poważne, byle tylko nabić więcej cyferek. Według mnie najlepiej jest grać ze znajomymi we własnym, wesołym gronie Nie polecam zaczynać przygody z „Tichu” przez wersję internetową, bo można się poważnie zrazić.

Tichu - recenzja

Po tak udanym spotkaniu w pubie grę… kupiłem. Ze względu na bardzo duże zainteresowanie spotkaliśmy się w barze ponownie. Nowy wniosek – nie powinno się na początku rozdania wykładać  najlepszych kart, trzeba je raczej trzymać do samego końca. W przeciwnym razie zamiast do 1000 punktów zmierzamy raczej do -1000, tak jak ja z dziewczyną Mimo sromotnej porażki grało się naprawdę dobrze. Przy deklarowaniu kolejnych „przegranych” Tichu było całkiem sporo śmiechu.

Stolik z „Tichu” był dosłownie oblegany. Od godziny 17:00 do 22:30/23:00 ciągle ktoś przy nim siedział, najpierw my, później znajomi. Do rozgrywki przyłączały się także osoby, które raczej nie były zainteresowane innymi, bardziej „udziwnianymi” karciankami.

Z gry jestem osobiście bardzo zadowolony. Kart jest niewiele (56), dlatego moim zdaniem warto obłożyć je w koszulki, szczególnie jeśli gramy w warunkach barowych.

Do „Tichu” bezsprzecznie będę często wracał, bo już po dwóch spotkaniach w pubie gra zyskała pozycję równą naszym stałym wyjadaczom, tytułom, które pojawiają się każdego tygodnia (tajemnica, nie podam nazw ;) ). Gra nie może się nudzić, bo za każdym razem rozgrywka wygląda inaczej – trafiamy na innego przeciwnika lub inny zestaw kart, co zmusza nas do ciągłego zmieniania taktyki. O ile nie będziecie mieli problemów ze znalezieniem czwórki graczy w kręgu rodzinnym, bez problemu „Tichu” sprawdzi się również w warunkach domowych.

 

Plusy

  • różnorodna rozgrywka
  • utrzymany chiński klimat kart
  • humorystyczna instrukcja
  • tytuł przeznaczony również dla osób lubiących tradycyjne gry
  • element hazardowy – „Duże” i „Małe” Tichu
Minusy
  • „sztywny” limit graczy (4)

Ocena: 4.5 out of 5 stars (4,5 / 5)

 

Dziękujemy Wydawnictwu G3 za udostępnienie gry do recenzji. Zachęcamy do odwiedzania fanpaga wydawnictwa.

Krzysztof Abramowski

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaTichu
AutorUrs Hostettler
GrafikKerri Aitken, Res Brandenberger, François Bruel, Philippe Guérin, Chris Quilliams, Valerie Vekemans, Franz Vohwinkel
WydawcaFata Morgana Spiele, 999 Games, ABACUSSPIELE, Filosofia Éditions, G3, Hobby World, HomoLudicus, Korea Boardgames co., Ltd., Playhouse Ltd, Rio Grande Games, Swan Panasia Co., Ltd., uplay.it edizioni, Vennerød Forlag AS
Rok wydania1991
Liczba graczy4 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4+
Liczba rekomendowana: 4
(260 głosy/głosów)
Czas gry60
Sugerowany wiek min.10 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)12 i więcej
(47 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(64 głosy/ów)
KategoriaCard Game
MechanikaBetting/Wagering, Hand Management, Partnerships, Trick-taking
RozszerzeniaStadt Land Spielt Limitierte Sonderdrucke 2015, Tichu Booster
RodzinaAsian Theme, Climbing Games, Country: China, Shedding Games, Traditional Card Games, Z-Man / Filosofia deluxe card game series

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Krzysztof Abramowski

Szuka gier prostych, ale wciągających, dobrze wykonanych, ale nie bajkowych. Nie ma ulubionych tytułów, bo co chwila pojawiają się nowe - próbuje wyławiać te najlepsze, zwracając uwagę m.in. na powtarzalność rozgrywek, interakcję między graczami i otoczkę fabularną każdej pozycji.

Latest posts by Krzysztof Abramowski (see all)