Nowości od Fabryki Gier Historycznych

W trakcie “Soboty z grami planszowymi” w Lubelskim Centrum Gier Historycznych miałem przyjemność poznać i nawet zagrać w kilka nowości od “naszej” Fabryki Gier Historycznych. Garść informacji pojawiło się kilka dni temu (m. in. na BGG).

Prototypy prezentował i objaśniał nam Adam Kwapiński. Wszystkie przygotowane były dość dobrze (szczególnie gra cywilizacyjna).

A co dane było mi poznać? (Wszystkie, użyte w tekście tytuły gier, są tytułami roboczymi)

Obcy

Na pierwszy ogień poszedł Obcy. Fabularnie jesteśmy ludźmi, którzy budzą się z hibernacji na statku i chyba właśnie przez nią nie do końca pamiętają planu statku. Wiemy tylko, że jesteśmy w środku (w hibernatoriach), a silniki są z tyłu statku Poza tym każdy z nas jest specjalistą w innej dziedzinie (m. in. medyk, zwiadowca, naukowiec, szturmowiec…), a co za tym idzie, ma inny początkowy ekwipunek i umiejętności. Szybko okazuje się, że na statku nie jesteśmy sami, ale wieziemy Obcych. Obcy (tak jak ich filmowy odpowiednik) wykluwają się z jaj, mają różne fazy rozwoju oraz wielką i przerażającą Królową. Będzie ich dużo, a spotkanie z nimi raczej nie należy do przyjemnych. Podobnie też jak w serii znanych filmów, ludzie mogą zostać zarażeni przez Obcych, a co za tym idzie stać się nosicielami. W bliżej nieokreślonym momencie jednak może się okazać, że Obcy dojrzewa przynosząc śmierć swojemu nosicielowi. To mniej więcej rys fabularny… Jak łatwo więc się domyślić Obcy to gra przygodowa.

Mechanicznie – każdy z graczy ma swoją talię umiejętności, a właściwie swój woreczek z (docelowo okrągłymi) żetonami oznaczającymi różne umiejętności (akcje). Każda z nich może być zagrana na 2 sposoby. Troszeczkę więc obracamy własną talią, ale nie będziemy do niej dokładać nowych umiejętności. Jedyne, co dojdzie, to Zmęczenie (które oczywiście zamula nam rękę) i Zarażenie (wspomniane wyżej).

Poruszając się po statku eksplorujemy go (odkrywamy nowe lokacje), znajdujemy przydatny sprzęt, możemy też skorzystać z pewnych sprzyjających własności lokacji (np. stół operacyjny, gdzie dzięki pomocy innego gracza, możemy pozbyć się siedzącego w naszej postaci Obcego). Poza tym przy każdym naszym ruchu musimy sprawdzać, czy gdzieś nie pojawił się kolega Obcy (może pojawić się po sąsiedzku albo nawet w lokacji, do której idziemy). Obcy zaś mogą być na różnym stopniu rozwoju i specjalizacji. “Zarządzaniu” nimi służy osobna plansza. Mają też osobny stos z kartami wydarzeń. W ogóle, nie dość, że Obcego spotykamy w czasie ruchu, to jeszcze po każdej turze następuje tura Obcych. Spotkania trzeciego stopnia nie będą więc należały do rzadkich.

Ale co jest celem gry? I co decyduje o wygranej? Każdy gracz losuje na początku tajny cel (od zbierania cennych minerałów, po szczęśliwe dolecenie na Ziemię, aż po “Gracz nr 1 nie może dolecieć na Ziemię”). Oczywiście to co nam się trafi determinuje sposób rozgrywki, ale szybko okazuje się, że czasem  od dążenia do osiągnięcia celu ważniejsza jest współpraca. Wszystko po to, by po prostu przeżyć.

Pewna “przygodowość” i nieprzewidywalność jest też zapewniona przez kostki (a właściwie przez jedną, odpowiadającą zarówno za “ustawianie” lokacji, ruch obcych, a także walkę). Kart jest też całkiem sporo (ekwipunek, sprzęt, a także talia obcych). Tak więc poczucie przygody towarzyszy nam cały czas (oczywiście to taka przygoda, gdzie koniec ciągle jest bliski). Poza tym regrywalność zapewniają różne specjalności postaci i cele.

Zapowiada się na naprawdę klimatyczny, dobrze skalujący się tytuł. Wszystko zamknięte jest w naprawdę przyjaznych zasadach. Czy to będzie kolejny hicior FGH? Mogę tylko powiedzieć, że grało się niesamowicie przyjemnie, a rozgrywka była wciągająca i zaskakująca (choć tylko na 3 osoby). Do tego “epicki” koniec. Czegóż chcieć więcej?

Plusy:
+ klarowne zasady
+ możliwość zarówno kooperacji, jak i grania na własną rękę
+ niesamowity, filmowy wręcz klimat
+ regrywalność

Minusów po jednej partii nie stwierdziłem ewentualnie kilka wątpliwości

Galeria:

Cywilizacja

Drugi prezentowany tytuł to gra cywilizacyjna. Adam zaprezentował nam tylko podstawowe elementy rozgrywki.

Gra ma czerpać pełnymi garściami zarówno z Cywilizacji (TTA) Chvatila, Nations, Cywilizacji komputerowej. Mamy więc tor kart, mamy wojsko, cuda, epoki, ustroje, technologie, naukę, kulturę… Autor chciał wziąć z różnych gier (głównie cywilizacyjnych), to co najlepsze.

Z ciekawych elementów mamy tu przede wszystkim:

tereny, które przynoszą nam określony zysk, ale które też silniejszy przeciwnik może nam odebrać
– sposób rozgrywania walk, gdzie siłę naszych jednostek możemy wspomóc kartami z ręki
– możliwość zagrania/wykorzystana karty na kilka sposobów (m. in. ulepszanie jednostek lub dokładanie obywateli dających nam pewne dobro do naszej stolicy)

To jednak nic w porównaniu ze sposobem wygrania. Otóż gra jest podzielona na 4 epoki. Każda z nich kończy się, gdy ktoś ją wygra:

1. militarnie – niszczymy czyjąś stolicę
2. kulturalnie – osiągamy odpowiednią dla danej epoki ilość punktów kultury
3. naukowo/techologicznie

Wygrywa zaś ten, kto wygra 2 epoki, ale (!) każdą z nich innym sposobem.

Gra nie ukaże się w tym roku. Dodatkowo chyba mogę zdradzić, że Adam przygotował już dodatkowe karty umożliwiające ewentualne rozszerzenia.

Galeria:

Bitwa Magów

Wyobraźcie sobie grę czasu rzeczywistego będącą połączeniem Steam Park i walki wyjętej z komputerowych Heroes’ów. To co z pozoru niemożliwe udało się dość zgrabnie zmieścić w tej szybkiej, krótkiej grze.

Gracze wcielają się tu w Magów poszczególnych żywiołów. Każdy z nich ma przede wszystkim różne jednostki (Sylfidy odporne na ataki fizyczne, czy Gryfy mające w zanadrzu Kontratak). Pierwszym, dość trudnym zadaniem, jest skonstruowanie swojej mini armii. Mamy na to 8 miejsc, gdzie jednak musi znaleźć się też miejsce dla naszego maga. Żeby nie było za wesoło, to oczywiście nasza armia musi być zrównoważona (tzn. nie możemy wystawić samych najlepszych jednostek). Każdy gracz ma tak samo wyglądającą talię startową zaklęć (plus kilka dodatkowych dobranych na początku).

Celem gry jest zlikwidowanie maga przeciwnika. Oczywiście najczęściej wiąże się to też z likwidacją kilku innych jednostek, bo nie każdy stwór jest w stanie uderzyć w ukrytego czarodzieja.

I tu zaczyna się zabawa, bo gracze naraz (w czasie rzeczywistym) rzucają kostkami (6 sztuk). Za każdym razem możemy zostawić sobie dowolną kość/kości. Po wyrzuceniu odpowiedniej kombinacji mówimy: “Stop”. Zatrzymujemy w ten sposób grę, by spokojnie rzucić sobie zaklęcie. Zaklęcia są oczywiście mniej lub bardziej wypasione: od przesunięcia 2 jednostek, przez Kamienną Skórę (zwiększa odporność) i Błogosławieństwo (dodatkowa kostka) aż po Pecha (rana dla Maga na 6tkach).

Z zaklęciem związany jest jeszcze jeden haczyk: tylko przy rzucaniu zaklęcia możemy aktywować nasze jednostki i wykonać nimi atak. Musimy więc mądrze zarządzać ręką, by zbyt szybko nie zabrakło nam kart. Oczywiście nasza talia jest przewijana, możemy też dokupować nowe karty.

Najtrudniejsze do ogarnięcia w pierwszej partii są przede wszystkim zdolności jednostek przeciwnika, a przede wszystkim działania zaklęć, które można kupić.

Tak czy siak grało się dość szybko, mój Mag Powietrza dość szybko zginął, a bezczelny Mag Ziemi przeciwnika ciągle się leczył, więc nie było łatwo…

W skrócie: kostki (dużo rzucania), sporo kart, taktyka, taktyka i trochę lania po mordach Po pierwszej partii mam ochotę na kolejną, ale niech to już będą jakieś intuicyjne ikonki na kartach.

Galeria:

W planach na ten rok jest jeszcze “Arka Noego”, ale nie miałem przyjemności w nią zagrać. Jak pisałem wyżej “Cywilizacja” nie ukaże się w tym roku. “Obcy” być może zostaną wydani w tym roku. “Bitwa Magów” to raczej też obecny rok.

Chłopakom z FGH życzymy więc kolejnych udanych gier i góry kolejnych świetnych pomysłów.

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka