Kilka pytań do Wookiego.

Mateusz Kiszło: Zauważyłem, że ostatnimi czasy publikujesz dużo mniej video-castów. Pozwoliły wypłynąć Ci na szerokie wody, a teraz z nich rezygnujesz? Co w takim wypadku ze stroną?

Łukasz Woźniak: Rzadziej pojawiające się videocasty to efekt kilku czynników. Pierwszym był format mojego komputera i bardzo duże problemy z obrabianiem filmów. Zainstalowane kodeki nie chciały dać się odnaleźć przez program do obróbki filmów. Jakoś sobie z tym poradziłem, ale do ideału wciąż nieco brakuje.

Drugi problem to natłok wszystkich innych obowiązków: studia, żona, czy też praca w kościele. Zabierają mi sporo czasu, przez co nie mogę już tak intensywnie testować i recenzować. Dodatkowo ostatnio byłem z trzy razy chory i przez kilka dni byłem zwyczajnie bezużyteczny. Trzeci i ostatni czynnik to moje projekty gier. Zdecydowanie robienie moich gier jest dla mnie bardziej priorytetowe, niż recenzowanie “cudzych”

Na pewno nie zrezygnuję z robienia recenzji, bo to fajna sprawa. Ale może rzeczywiście będzie tak, że będą się one pojawiały rzadziej. Idealna sytuacja byłaby dla mnie wtedy, kiedy mógłbym recenzować tylko te gry, które mnie zainteresowały (pozytywnie lub negatywnie). A czasami trzeba testować gry “mdłe” i niestety należy do tych przykrych obowiązków.

Mateusz Kiszło: Masz na swoim koncie dwie gry: Szalone malpy i Mercuriusa. Leonardo Games wkrotce wyda kolejną, analogicznie G3. Opowiedz nam o nich trochę więcej.

Łukasz Woźniak: Nehemiasz to gra dla 2-4 graczy, a każda partia trwa od 30 do 60 minut, a powinien pojawić się w pierwszej połowie przyszłego roku. Jestem dumny zarówno z tematu, jak i nowatorskiej mechaniki w nim zawartej. Tematem przewodnim jest wspólna odbudowa muru Jerozolimy. Gra jest prosta i oparta na mechanizmie ‘rzędów’ kart. W rzędzie kart leżą 4 karty zawodów, pozwalające robotnikom wykonać pewne akcje. Gracz w swojej kolejce może postawić robotnika na najniższej, pustej karcie w wybranym rzędzie, albo wykorzystać jednego robotnika. Jeśli gracz stawia robotnika to ma kilka opcji do wyboru. Musi planować, którą kartę chce zająć, ale także obserwować układ robotników w poszczególnych rzędach. Jeśli gracz aktywuje robotnika to uruchamia kartę na której stoi. Dodatkowo może zapłacić innym graczom, aby wykorzystać aktywowane karty, które znajdują się w tym samym rzędzie, poniżej jego karty. Ten mechanizm sprawia, że niższa pozycja w rzędzie może przynieść graczowi dodatkowe złoto od innych, a wyższa pozycja pozwala aktywować kilka kart w jednej turze (płacąc złotem). Gra jest średniej ciężkości, ma sporo interakcji, nietrudne zasady i mechanizm, którego nie spotkałem nigdzie indziej. Także zdecydowanie warto odkładać na nią pieniądze.

Obrońcy Westerplatte zostaną wydani później, zapewne w okolicy targów w Essen. Jest to gra, do której podchodziłem 2 razy, aż w końcu dobrałem odpowiednią mechanikę do tematu. Westerplatte to gra kooperacyjna dla 1-4 graczy. Rozgrywka trwa 45-60 minut i jest bardzo emocjonująca. Gra jest zróżnicowana. W każdej rozgrywce będzie inny układ pól akcji na półwyspie, dlatego nie ma jednej zwycięskiej strategii na wygraną. Dodatkowo, w każdej rozgrywce, wrogowie pojawiają się w losowej kolejności. Sprawia to, że gracze muszą dostosowywać strategię do tego, jacy wrogowie pojawiają się na planszy.

W swojej turze gracz wykonuje do 2 ruchów i 1 akcję, w dowolnej kolejności. Akcją może być wykorzystanie jednego z pól akcji, czyli dobranie amunicji, wykorzystanie min lub moździerza, odbudowa muru, zwiększenie morale lub cofnięcie jednostek wroga. Inną dostępną akcją jest strzał z karabinu. Wybierając tę akcję gracz może wykorzystać 1 amunicję ze swoich zasobów i po 1 amunicji od innych graczy, którzy stoją na tym samym polu – to sprawia, że gracze muszą ściśle współpracować, żeby efektywnie pozbywać się kart wrogów. Po ruchu gracza następuje atak. Atakują wszystkie moździerze wroga (są one rzadszym typem jednostek) i jednostki z karabinem, które podeszły na stanowisko ataku.

Następnie gracz losuje kartę. Zazwyczaj jest to jednostka, która pojawia się na wskazanym polu na planszy. Każda karta ma oznaczone dwa pola wroga – jednostki z karabinem, przesuwają się na tych polach o 1 do przodu.

W Obrońcach Westerplatte jest sporo stresu związanego z napierającym atakiem wroga. Dodatkowo mamy tutaj rosnący poziom trudności wynikający z dwóch etapów kart wroga i kończących się zapasów, min, moździerza i dodatkowych murów. Gracze wspólnie wygrywają grę, jeśli dotrwają do końca talii, czyli do siódmego dnia walki. Gra, podczas testów, zbierała świetne opinie. Grałem z nowicjuszami i doświadczonymi graczami. Grałem z młodszymi i starszymi. Grałem nawet z wojskowymi i historykami. Obrońcy Westerplatte to świetna gra dla każdego, kto chciałby wspólnie walczyć przeciwko najeźdźcy. A kto by nie chciał?

Mateusz Kiszło: Co dalej Łukaszu? Masz jasno sprecyzowane plany, wiesz już co chcesz osiągnąć?

Co dalej? Miejmy nadzieję, że kolejne gry u kolejnych wydawców. W planach na pierwszy kwartał 2013 mam jeszcze jedną, prostą grę karcianą. Ale nie chcę na razie zdradzać szczegółów.

Chciałbym zdobyć renomę, która sprawi, że więcej moich gier będzie wydawanych. Na ten moment, projektów mam bardzo dużo, ale chętnych wydawców nie jest łatwo znaleźć. Liczę, że lata 2013 i 2014 będą pod tym względem przełomowe, dlatego trzeba uzbroić się w cierpliwość i szykować pieniądze na kolejne moje gry

Przede wszystkim jednak chciałbym kształcić się w znajomości Biblii i pracować dla Boga. Czy to poprzez gry planszowe, czy dowolne inne zajęcie jakie mi przypadnie. To jest o wiele bardziej satysfakcjonujące niż praca dla siebie i dla zaspokojenia własnych zachcianek Szczerze polecam!

Pozdrawiam wszystkich czytelników Board Times,

Łukasz “Wookie” Woźniak