Gram w planszówki. Te stołowe.

Stół, tudzież podłoga jest im zresztą przeznaczona, a pojawienie się tychże na ekranach jest efektem ubocznym szybkiego rozwoju technologii telefonów posiadających dotykowych ekran. Stąd m.in. wysiłki grupy odpowiedzialnej za konwersję “Neuroshimy Hex” na Androida/IOS [o czym zresztą pisaliśmy]. Fajna to zabawka, owszem. Pogrywam w wolnej chwili w autobusie. Ale w domu sprzętem do grania jest PC. Na którym będę grał w domorosłe tytuły, mimo rosnącej liczby serwisów pozwalających na rozgrywkę online w ulubione planszówki.

Staram się szanować swoj czas. Stojąc w kolejce, mogę spróbować kilku podejść do Angry Birds, gdyż szybko się uruchomi, a w większych dawkach jeszcze szybciej znudzi. Nie wyobrażam sobie w to grać w domu dysponując “pełnowymiarowymi” tytułami. Do tej kategorii nie zaliczają się również wspomniane wyżej odsłony popularnych gier planszowych. Ich mechanika działa. Ale problem leży głębiej – w mojej naturze. Planszówki stanowią, bowiem doskonały pretekstem do spotkania w gronie znajomych. Dziwnie byłoby wyciągać ich na piwo raz za razem, a ponadto tematy wreszcie zaczęłyby zapętlać koło. Toteż cotygodniowe wyjście na granie rozwiązuje kwestię.

Skąd w takim razie moje upodobanie? Dlaczego postanowiłem prowadzić serwis? Ano mam w sobie żyłkę game designera [uwielbiam grzebać w “bebechach” gier, spoglądając jak poszczególne trybiki się zazębiają], a przy tym aktywnie pisuję, nie tylko do sieci. Czytając, więc zapowiedź nie widzę obrazu tego jak wraz ze znajomymi będziemy się w to świetnie bawić, ani tego jak ładnie będzie prezentować się na półce. Interesują mnie zastosowane tam rozwiązania i to, czy warto podzielić się tą informacją z czytelnikami Board Times