Legends of Alliance – aplikacja mobilna do gry „Star Wars: Imperial Assault”. Recenzja bez spojlerów

***UWAGA*** Poniższa recenzja NIE zawiera spojlerów. Wszystkie zawarte w niej zdjęcia są to materiały udostępnione przez wydawcę na jego oficjalnej stronie, a tekst opisuje aplikację wyłącznie w sposób ogólny, zwracając uwagę bardziej na rozwiązania techniczne, niż na sprawy dotyczące rozwoju fabuły aktualnie dostępnej kampanii.

Kilka słów o aplikacjach mobilnych w świecie gier planszowych.

Aplikacje mobilne wspomagające działanie mechanik gier planszowych to aktualnie już nie nowość. Co prawda dopiero od kilku lat rozwój technologii oraz miniaturyzacja i uniwersalizacja urządzeń takich jak telefony komórkowe czy komputery przenośne spowodowały prawdziwy rozkwit tego odłamu biznesu cyfrowego, niemniej jednak z aplikacjami używanymi w grach (z założenia) bez prądu mamy do czynienia już od jakiegoś czasu. Programy komputerowe wspierają gry planszowe w przeróżny sposób. Zaczynając od zwykłych emulatorów rzutów kośćmi, przez wirtualne klepsydry, liczniki punktów, aż po pełnokrwiste aplikacje stworzone w celu generowania scenariuszy, lokowania wrogów i przedmiotów, a nawet podtrzymywania klimatu gry poprzez wprowadzenie odpowiedniej muzyki i innych efektów dźwiękowych bądź wizualnych.

Na rynku znajdziemy co najmniej kilka przykładów gier, które już w pierwotnym zamyśle były zaprojektowane pod kątem zastosowania aplikacji mobilnych (m.in. Xcom, Roar!, Rising 5), jak również gry, które bardzo zyskały przez wprowadzenie rozwiązań cyfrowych w kolejnych odsłonach tego samego tytułu. Posiadłość Szaleństwa i Descent: Wędrówki w mroku to chyba najlepsze przykłady na to jak dobrym pomysłem było zastosowanie programu komputerowego generującego część świata gry i wspierającego graczy na kilka różnych sposobów podczas rozgrywki. Posiadłość Szaleństwa została wydana w wersji 2.0 i jest aktualnie całkowicie uzależniona od aplikacji mobilnej. Przed premierą wiele osób miało wątpliwości czy taka forma będzie do zaakceptowania, a fani bali się, że ich ukochana gra na zawsze straci duszę. Tak jednak się nie stało, a nowa wersja spotkała się z znakomitym przyjęciem i pochwałami, które spowodowały, że jeszcze więcej osób zainteresowało się tym tytułem. W przypadku Descent: Wędrówki w mroku aplikacja spowodowała prawdziwy renesans gry. Dość zakurzony już system nagle nabrał kolorów, a ludzie powyciągali zapomniane pudła z otchłani szaf i strychów, aby znów rozpocząć niesamowitą przygodę w świecie Terrinoth, tym razem w nowej odsłonie gry.

Informacje o grze i aplikacji

Autor: Justin KemppainenCorey KonieczkaJonathan Ying
Wydawnictwo:  Galakta (wersja PL – aktualnie nieobsługiwana przez aplikację, polska wersja aplikacji jest w planach) / Fantasy Flight Games (wersja oryginalna)
Liczba Graczy: 2-5 (z aplikacją 1-4)
Czas Gry: 60-90 minut na pojedynczą misję w ramach pierwszej dostępnej kampanii
Wiek: od 14 lat
Cena: 320-350 zł za grę podstawową, aplikacja mobilna jest darmowa

Star Wars: Imperial Assault nareszcie z aplikacją mobilną!

Ostatni wspomniany tytuł prowadzi nas już prosto do gry (a właściwie do aplikacji obsługującej grę), która jest tematem przewodnim niniejszego artykułu. Seria Doom, Descent, Imperial Assault to linia gier FFG opartych na podobnej mechanice znanej z gier typu dungeon crawler. Kiedy gruchnęła informacja o pojawieniu się aplikacji do starszej siostry – Descent – na internetowych forach fanów Star Wars: Imperial Assault zawrzało. Wszyscy byli ciekawi czy ich ukochana gra również zostanie ulepszona w podobny sposób. Najwięksi pesymiści wieścili nawet porzucenie przez wydawcę aktualnej linii i stworzenie wersji 2.0 całkowicie uzależnionej od urządzenia elektronicznego. Producent podsycił jeszcze apetyty nieoficjalnie wypowiadając się na konwentach o tym, że prace nad aplikacją trwają, ale na razie nikt nie jest w stanie podać konkretnego terminu jej wydania. Wodził w ten sposób za nos fanów przez ponad półtora roku. Niektórzy zaczęli nawet wątpić, czy takie usprawnienie do Imperial Assault w ogóle powstanie, bo z uwagi na dość zagmatwane procedury prawne związane z licencjami na produkty cyfrowe firmowane znakiem towarowym Disney, spekulowano nawet zawieszenie prac nad aplikacją. Nagle, 20 listopada pojawiła się informacja, że program jest już gotowy i będzie go można pobrać ze sklepów z aplikacjami jak również na platformie Steam w przeciągu kilku najbliższych dni. Publikacja również nastąpiła ekspresowo, bo już 1 grudnia dostaliśmy zupełnie darmową i obsługiwaną przez większość znanych systemów operacyjnych aplikację, w pełni kompatybilną zarówno z podstawową wersją gry, jak i wszystkimi dostępnymi na rynku dodatkami.

O co ten cały krzyk, czyli po co Star Wars: Imperial Assault jakakolwiek elektronizacja

O co chodzi z tą apką do Imperium Atakuje i co właściwie ona daje? oraz Czy będę mogła/mógł korzystać z niej przy użyciu polskiej wersją gry? to chyba najczęściej pojawiające się na internetowych forach graczy pytania dotyczące tej aplikacji. Zwykle wyjaśniałem w wielkim skrócie, a teraz mogę się nieco rozpisać. 

Zacznę od drugiego pytania, bo odpowiedź na nie jest o wiele krótsza. Polskim zestawem podstawowym Star Wars: Imperium Atakuje jak najbardziej jest możliwe granie przy użyciu aplikacji Legends of Alliance, jednak do samej jej obsługi potrzebna jest znajomość języka angielskiego w stopniu co najmniej średnio zaawansowanym. Przed przejściem do głównej kampanii, w celu płynnej obsługi gry po wprowadzeniu szeregu zmian względem wersji podstawowej, konieczne jest zarówno przeczytanie instrukcji, jak i przejście misji szkoleniowej. W obydwu przypadkach będziemy mieli do czynienia ze znaczną ilością tekstu. Z pewnością definitywną barierę językową będą stanowiły fabularne przejścia między misjami, które również wymagają wykonywania testów i podejmowania wyborów opartych o przeczytane fragmenty konwersacji z różnymi postaciami bądź opisów sytuacji podczas lotu w przestrzeni kosmicznej. 

Głównym celem wprowadzenia aplikacji mobilnej zarówno w tej grze, jak i np. w Descent: Wędrówki w mroku było wyeliminowanie tzw. overlorda – gracza kierującego złą stroną konfliktu. Overlord to swoisty ekwiwalent RPG’owego mistrza gry – osoby pośrednio odpowiadającej za rozwój wątków fabularnych, obsługę sił atakujących bohaterów oraz kilka innych aspektów gry, które nie są znane części graczy siedzących po drugiej stronie stołu. Do tej pory w trybie kampanii zawsze jedna osoba musiała przyjąć taką rolę – tego złego, który dodatkowo ma wszystkie informacje i musi je ujawniać stopniowo, w toku rozwoju scenariusza. Dzięki aplikacji gracze mogą zasiąść po jednej stronie stołu. Teraz Star Wars: Imperial Assault działa w pełnej kooperacji, a nawet w trybie solo jeśli ktoś ma ochotę na samotne rebelianckie eskapady w odległej galaktyce. Aplikacja w całości przejmuje rolę overlorda – generuje pojawianie się sił Imperium, losowo przydziela przeciwników, prowadzi bohaterów przez scenariusz. Jest też kilka usprawnień dla graczy m.in. sekcja rozwoju postaci, zakupów i przechowywania ekwipunku, czy też wyświetlanie na ekranie dostępności i kolejności aktywacji poszczególnych grup.

Program jest wyposażony w interfejs do wprowadzania dodatków. Możemy z nich korzystać, oczywiście, o ile posiadamy je w fizycznej formie. W chwili obecnej jest dostępna jedna kampania, więc użycie kafli terenu jak również głównych, unikatowych postaci bossów jest ograniczone do tych z pudełka gry podstawowej. Po zaznaczeniu posiadania dodatków będziemy mieli natomiast dostęp do wszystkich bohaterów znajdujących się w rozszerzeniach, jak również kart przedmiotów, nagród i zaopatrzenia.

W aktualnej wersji aplikacji dostajemy jedną pełnowymiarową kampanię składającą się z 5 misji oraz tutorial, po przejściu którego nie powinniśmy mieć większych problemów z korzystaniem z całego programu, ale o tym jeszcze kilka słów w Podsumowaniu.

Wrażenia z rozgrywki

Jestem fanem zarówno Star Wars jak i Star Wars: Imperial Assault, więc nie wiem czy będę obiektywnym źródłem informacji w sprawie wrażeń z rozgrywki w tytuł, w który kocham grać na co dzień, a teraz dostał jeszcze dodatkowego kopa. Grało mi się oczywiście rewelacyjnie. Do tej pory przeszedłem jedyną dostępną kampanię trzykrotnie – dwa razy w normalnym trybie, a raz na poziomie Hard. Za każdym razem dwiema postaciami, grając raz w kooperacji i dwa razy solo, ale zamierzam spróbować pobawić się jeszcze raz również czterema postaciami. Wynika to z czystej ciekawości i chęci sprawdzenia balansu przy większej ilości postaci. W grze podstawowej jest to rozwiązane w ten sposób, że przy mniejszej liczbie graczy postaci mają zwiększoną żywotność i większą mobilność w ramach jednej rundy. W większym gronie natomiast bonusową żywotność i mobilność zastępuje większa dostępność ciekawych zdolności specjalnych oraz większa liczba figurek na planszy, co daje więcej opcji taktyczno-strategicznych. Tyle, że tam z góry wiadomo, jak wygląda cała plansza, a w wypadku aplikacji kafle dokładamy w miarę rozwoju gry i nie wiemy do końca, ile punktów ruchu będziemy potrzebowali na (przykładowo) pokonanie kolejnego pomieszczenia po otwarciu drzwi.

Z pewnością zróżnicowanie postaci może bardzo wpłynąć na możliwość wykonania określonych testów, bo pula kości jest u każdej postaci inna, a testów wykonujemy sporo. Jest ich jeszcze więcej niż w grze podstawowej, bo między misjami głównymi dostajemy informacje o pobocznych spotkaniach, w których uczestniczymy. Z uwagi na to, że tekst miał być bez spojlerów, nie chciałbym pisać czego dokładnie dotyczą te swoiste misje poboczne. Generalnie wymagają od nas testowania swoich umiejętności, a konkretnie rzucania pulami kości, których zwykle używamy w grze podstawowej do wykonywania standardowych testów. W zależności od tego, czego będzie dotyczyła taka mini-misja będziemy wykonywać określony rodzaj testu/ów. Zdarza się nawet, że aplikacja będzie wymagać od nas wykonania rzutu wszystkimi kostkami wszystkich bohaterów z określonej puli w danym rodzaju. Podliczamy sukcesy, wpisujemy wynik w odpowiednie okienko, a aplikacja podaje nam fabularne rozwinięcie finału naszego turlania oraz ewentualną nagrodę (lub karę) za wybitne osiągnięcia (lub ich brak) w wyrzucaniu piorunków, błyskawiczek, surge’ów, wzmocnień czy jak ktoś woli sukcesów. Mnie takie rozwiązanie bardzo przypadło do gustu i było całkiem miłym przerywnikiem między robieniem zakupów i rozwijaniem postaci, a kolejną misją z rozkładaniem kafelków terenu, figurkami i już konkretnym dice festem.

Jedyny problem na jaki natrafiłem to przesuwanie się znaczników aktywacji jednostek imperialnych na środek ekranu, ilekroć wychodziłem z aplikacji, ktoś do mnie dzwonił czy też włączał się wygaszacz ekranu. Nie miałem tego problemu używając aplikacji dla systemu Windows, a z moich rozmów z ludźmi w sieci jasno wynikało, że takie problemy mieli wyłącznie posiadacze systemu operacyjnego Android. Aktualnie jest już dostępny patch do ściągnięcia za darmo ze sklepu Google, który załatwia ten problem, jak również błąd w jednej z misji uniemożliwiający dokończenie aktywacji bohaterów. Aplikacja mobilna do tak rozbudowanej gry to jak widać nie lada wyzwanie nawet dla tak dużej firmy jak FFG. Widać jednak, że sprawy wsparcia i obsługi już po pojawieniu się produktu na rynku są dla niej priorytetem, a docelowy odbiorca nie musi się martwić i robić niewiele poza okazjonalnym wykazaniem odrobiny cierpliwości.

Podsumowanie.

Aplikacja Legends of Alliance to produkt, który z pewnością zarówno spełnił oczekiwania fanów Star Wars: Imperial Assault, jak również uatrakcyjnił i tak już bardzo udaną grę. W tej chwili mamy do czynienia z tytułem w pełni grywalnym dla 1 do 5 osób z kilkoma ciekawymi trybami – kampanii, mini-kampanii, bitewniaka i opisywanej tutaj aplikacji. 

Jeśli miałbym coś doradzić, to jednak zalecam grać w oryginalną, anglojęzyczną wersją gry w celu uniknięcia ewentualnych problemów z tłumaczeniem słów kluczowych. Polecam również zachować kolejność: instrukcja do aplikacji, tutorial, właściwa kampania. Ja zrobiłem błąd – będąc doświadczonym graczem w Star Wars: Imperial Assault wziąłem się z miejsca za tutorial. Kilka nieścisłości wyjaśniłem dopiero wertując instrukcję, a po jej przeczytaniu odniosłem wrażenie, że niektóre kwestie zostały w tutorialu całkowicie pominięte. Warto jest więc wykorzystać wszystkie materiały przygotowane przez wydawcę, skoro już zadał sobie tyle trudu, żeby je dla nas stworzyć. 

Liczba rozgrywek z aplikacją: 3 (1 partia dwuosobowa w trybie „normal”, 1 partia solo w trybie „normal”, 1 partia solo w trybie „hard”)

Plusy
  • Możliwość grania w trybie solo
  • Bardzo wysoka jakość wykonania aplikacji od strony graficznej i dźwiękowej
  • Usprawnia setup, rozwój postaci i zakupy dodatkowego ekwipunku
  • Ciekawe rozwiązania fabularne pomiędzy poszczególnymi misjami kampanii
  • Bardzo dobrze napisana instrukcja oraz misja wprowadzająca – tutorial
  • Możemy dodać do aplikacji wszystkie dostępne na rynku dodatki o ile mamy je w kolekcji
  • Aplikacja, tutorial i pierwsza kampania są darmowe
Plusy / minusy
  • Brak możliwości grania przeciwko sobie – pełna kooperacja lub tryb solo
Minusy
  • Aktualnie tylko jedna dostępna większa kampania i brak informacji od wydawcy o dacie pojawienia się kolejnej 
  • Po zaznaczeniu posiadania dodatków dostajemy co prawda dostęp do bohaterów oraz kart ekwipunku i nagród, ale nie przeciwników oraz kafli terenu. Opcja użycia większej ilości komponentów za pewne pojawi się w przyszłości razem z kolejnymi, płatnymi kampaniami

Ocena: (5 / 5)

 

Wojciech Mikołajczak

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

BGG jest chwilowo niedostępne.
Wojciech Mikolajczak

Wojciech Mikolajczak

Swoją przygodę z planszówkami zaczął jeszcze w latach 90-tych, ale prawdziwa miłość do gier bez prądu przyszła dopiero po prawie 20-latach. Od 2014 namiętnie gra, pisze recenzje oraz newsy dla kilku różnych serwisów i organizuje w Lublinie festiwal gier planszowych i karcianych Board Mania. Najbardziej lubi nowoczesne gry hybrydowe, łączące w sobie wiele różnych mechanik znanych zarówno z gier ekonomicznych, jak również tych „z klimatem”. W grach nie lubi przesadnej losowości i braku większego wpływu decyzji gracza na przebieg rozgrywki. Niektóre z ulubionych tytułów: Star Wars: Imperial Assault, Blood Rage, Cyclades, Eclipse, Terraformacja Marsa, Robinson Crusoe.
Wojciech Mikolajczak