Bastion. Obrona twierdzy. Recenzja

Jeśli marzyliście by zostać potężnymi magami i bronić zamku przed najeźdźcami, to gra Bastion, wam to umożliwi. Tytuł ten został wydany przez rosyjskie wydawnictwo Hobby World, zasiąść do niego może od 1 do 4 graczy, by wspólnie walczyć z hordami wrogów. Przeznaczony jest dla graczy powyżej 10 roku życia. Rozgrywka powinna zająć od 60 do 120 minut.

Zawartość pudełka

Pudełko jest kwadratowe, nieco węższe niż standardowe, z bardzo klimatyczną grafiką na wieku, przedstawiającą niebieskiego smoka. Na odwrocie znajduje się krótki opis gry, tekst fabularny, zdjęcie poglądowe i spis elementów, ponieważ dostałem do recenzji egzemplarz oryginalny – wszystko zapisane cyrylicą (po rosyjsku). 

W środku odkryłem prawdziwy chaos. Karty nie były niczym opakowane i fruwały swobodnie po całym pudełku, podobnie jak elementy planszy. Z przykrością stwierdzam, że pomimo iż gra była ofoliowana, na pierwszy rzut oka wyglądała na używaną.

Dodatkowo okazało się, że brakuje 50 znaczników potrzebnych do rozgrywki, w tym tokenów zmieniających statystyki postaci oraz tokenów defensywnych. Brakowało także kafla „Obóz wrogów”, a z instrukcji (w języku angielskim) wynikało, że elementem gry są plastikowe figurki i plastikowe żetony many, tymczasem w moim egzemplarzy znalazłem drewniane żetony i kartonowe postaci. Nie bardzo rozumiałem, o co tu chodzi, dlaczego elementy w pudle są niezgodne z instrukcją. Do gry był dołączony suplement wyjaśniający, że wszystkie te elementy owszem są, ale w wersji gry na rynek amerykański… Sprawa się wyjaśniła, ale nadal nie rozumiem, dlaczego dołączona została instrukcja wprowadzająca w błąd w kwestii tych komponentów.

W pudełku, jak już wspomniałem, znajduje się cała masa kart, pięknie ilustrowanych i (oprócz angielskich nazw wrogów) niezależnych językowo. Dzielą się na:
  • 24 podstawowe karty wrogów;
  • 48 zaawansowanych kart wrogów;
  • 10 kart wrogów legendarnych;
  • 30 kart rytuałów.

Plansza jest w formie sześciokąta, składanego z 7 części. Co ciekawe, układa się je losowo, co sprawia, że za każdym razem pole gry wygląda nieco inaczej, tym bardziej, że każdy kafel jest dwustronny.

Jak już wspomniałem, w pudełku znajdziemy żetony many, a w zasadzie drewniane kosteczki w sześciu kolorach. W sumie jest ich 90.
 
W grze występują cztery postaci, a każda z nich ma swoją kartę i kartonowy znacznik z podstawką. Nie ma jednak znaczenia, kim gramy, bo żaden z bohaterów nie posiada specjalnych zdolności.
 
Instrukcja do gry jest dość przystępna (szczególnie jak na angielskie tłumaczenie z rosyjskiego, które następnie musiałem sobie przełożyć na polski).

Zasady gry

Przygotowanie polega na losowym rozłożeniu kafli planszy, ulokowaniu postaci w środku, w Cytadeli, oraz przygotowaniu talii potworów, która powinna składać się z 31 kart. Pozostałe odkładamy do pudełka. W pobliżu rozkładamy znaczniki many, wybieramy bohaterów i możemy zaczynać.

Przygotowaną talię potworów kładziemy na ostatnim miejscu w Obozie. Każdy z graczy otrzymuje na początek po sześć znaczników many (po jednym w każdym kolorze) oraz po dwie karty rytuałów (?). Przed bramą wykładamy tyle stworów, ilu jest graczy plus jeszcze jednego.
 
 
Każda tura składa się z następujących faz:
  1. Faza wrogów
    Odkrywamy stwora z talii i kładziemy go na ostatnim wolnym miejscu wokół murów. Wprowadzamy zasady specjalne, jeśli wylosowany potwór jest z takimi związany. Jeżeli nie możemy dołożyć wroga, gdyż wszystkie pola wokół murów są zajęte, to przegrywamy grę.
  2. Akcje obrońców – wykonywane w dowolnej kolejności:
    • ruch (raz na turę);
    • zebranie many (raz na turę);
    • pokonanie wroga (raz na turę). Aby to zrobić, musimy wydać tyle many w kolorze wroga, ile wynosi jego siła. Wówczas bierzemy jego kartę i potem możemy jej użyć jako czaru – każdy rodzaj wroga daje inny czar;
    • rzucenie czaru (wiele razy na turę);
    • użycie artefaktu. Artefakty zdobywa się z kart rytuałów (po pokonaniu wroga można je zagrać z ręki).

Wrażenia z rozgrywki

Bastion to gra, która łączy w sobie wiele sprzeczności: piękne karty – brzydka plansza, dużo strategii – niewyszukane akcje. Oprawa graficzna próbuje wprowadzić nas w klimat… o ile samym kartom by się to może jeszcze udało, o tyle te nieszczęsne kosteczki i plansza przypominająca tło wczesnych gier wideo psują cały efekt.

Niestety efekt nie jest chyba taki, jak zaplanował sobie projektant gry. To drugi tytuł w mojej karierze gracza, który jest ładniejszy (karty) niż sprytniejszy. Jednym słowem mechanika nie nadąża za tym, co obiecują nam grafiki.

W zasadzie wszystko sprowadza się do zdobycia many w odpowiednim kolorze i ilości, by ubić zbliżające się potwory. Po jakimś czasie przestajemy nawet zwracać na nie uwagę, bo ważne jest, ile czerwonego, a ile zielonego potrzebujemy. Szkoda, bo bliżej Bastionowi do euro niż do fajnej przygodówki. Jako plus mogę zaliczyć fakt, że jeśli gramy już mniej więcej świadomie, trzeba trochę wysilić mózg, ponieważ nawet skrzętnie zaplanowana akcja może być pokrzyżowana przez dość sporą losowość. Ta z kolei może nieco przeszkadzać, bo gryzie się to nieco ze strategią. 

Jak już wspomniałem, zasady są proste, wręcz intuicyjne. Nie może być inaczej w grze, która sprowadza się do „weź niebieską kosteczkę i jeszcze jedną niebieską i jeszcze jedną, zabij wroga… uważaj, by nie pojawiło się ich zbyt wielu”. 

Wielkim plusem jest to, że każda rozgrywka jest wyjątkowa, a wynika to z losowego rozkładu planszy jak i potworów. 

Rozgrywki nie należą niestety do bardzo dynamicznych. Jeśli mamy wśród nas myśliciela, to na pewno prędzej czy później wystąpi downtime. 

Bastion wywołał u mnie tak wiele mieszanych uczuć, że długo nie wiedziałem, co o tej grze sądzić. Potem było już coraz nudniej i trochę schematycznie. 

Podsumowanie

Bastion jest grą, która przyciągnie pięknymi grafikami, ale już sama mechanika wydaje się nieco przestarzała. Plusem jest przyzwoity poziomem strategicznej rozgrywki. Gra całkiem dobrze się skaluje, jak to kooperacja .

Elementy są bardzo przeciętnej jakości, grafiki niespójne – piękne karty i fatalna oprawa planszy gryzą się jak potwory, których jest tu wiele.

Grę poleciłbym głównie oldschoolowym graczom pamiętającym jeszcze niektóre tytuły na konsole oraz fanom Diablo II (choć czasem za mało tu many).

Plusy
  • sporo strategii
  • karty mają wspaniałe grafiki
  • zasady są bardzo proste i intuicyjne
  • dobry balans
Minusy
  • po kilku rozgrywkach robi się dość schematycznie
  • brzydka plansza
  • banalna i nieco przestarzała mechanika
  • okrojona wersja ma raczej kiepską jakość

Ocena: (3 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Hobby World za przekazanie gry do recenzji.

Jacek Wildbret-Tuszyński

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaBastion
AutorEvgeny Nikitin, Nikolay Pegasov
GrafikSergey Dulin
WydawcaHobby World, Z-Man Games
Rok wydania2015
Liczba graczy1 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 1, 2, 3
(3 głosy/głosów)
Czas gry90
Sugerowany wiek min.10 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)8 i więcej
(2 głosy/ów)
Zależność językowaSome necessary text - easily memorized or small crib sheet
(3 głosy/ów)
KategoriaFantasy
MechanikaArea Control / Area Influence, Area Movement, Co-operative Play, Modular Board, Pick-up and Deliver
RozszerzeniaBastion: Ashur Kersam Promo Card
RodzinaAdmin: Better Description Needed!, Tower Defense

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Jacek Wildbret-Tuszyński

Jacek Wildbret-Tuszyński

Zakochany w przygodowych grach fantasy. Nie gardzi też dobrą karcianką. Eurosuchar - tylko pozwalający na dobre logiczne myślenie. Uważa, że gra powinna mieć dobry klimat, tak jak Zombicide Black Plague, Eldritch Horror, czy Runebound
Jacek Wildbret-Tuszyński

Latest posts by Jacek Wildbret-Tuszyński (see all)