Bąbelsy – zmagania w pionie i w poziomie! Recenzja

Jakiś czas temu gry, gdzie należało połączyć w linie różnego rodzaju elementy, aby uzyskać punkty przez ich „wybuchanie”, zdobyły szturmem urządzenia mobilne. Zaglądając przez ramię towarzyszom w tramwaju bądź pociągu na ekranach nierzadko było widać stosowne aplikacje. Podobny mechanizm zastosowano w wydanej przez Rebel Wybuchowej mieszance, w której czekało nas zadanie sprawnego warzenia eliksirów.

Tym razem wydawnictwo postanowiło przenieść nas  do odległej galaktyki, żeby w 2 osobowym pojedynku poziome i pionowe linie znikały jeszcze częściej. Bąbelsy to gra autorstwa Grégory’ ego Olivera, który stworzył ponadto głośny obecnie tytuł Ocaleni, będący przedstawicielem gatunku worker-placement dla średnio-zaawansowanych graczy. Natomiast jego debiut o uroczych bąblach jest raczej szybkim oraz prostym fillerem, gdzie losowość ściera się z logicznym myśleniem. Czy takie połączenie okaże się strawne również poza komórkami bądź tabletami?

Informacje o grze 

Autor: Gregory Oliver
Wydawnictwo: Rebel
Liczba Graczy: 1-2
Czas Gry: około 30 minut 
Wiek: od 8 lat
Cena: około 60 zł

Wygląd Bąbla

W niedużym pudełku odnajdziemy 96 kolorowych żetonów bąbelsów, 1 dwustronną planszę (różne planety nie wprowadzają żadnych modyfikacji do mechanizmu gry, lecz stanowią jedynie estetyczny dodatek), płócienny woreczek oraz krótką instrukcję. Żetony są duże, grube oraz wytrzymałe, co jest dość ważne bowiem często przesuwamy je po planszy lub gnieciemy w dłoniach podczas wyciągania ich z woreczka. Obawiałam się długiego i nużącego setupu, jednak wszystko rozstawimy w mniej więcej 5 minut. Szkoda, że zabrakło 1 woreczka strunowego na czarne bąbelsy, przydatnych przede wszystkim w grze solo, gdyż w trakcie partii używamy tylko 3 z nich, a wybieranie ich z woreczka wydłuża całość przygotowań. Jednakże jakościowo wszystko stoi na najwyższym poziomie. Przesuwanie bąbelsów po planszy nie sprawia problemów, a komponenty wytrzymają niejedno. Z łatwością zabierzemy grę ze sobą, nawet upychając elementy do innego pudełka. Jednakże pomysł z umieszczeniem skrótu reguł zdolności specjalnych bąbelsów nie był trafiony. Zdecydowanie lepiej sprawdziłyby się karty pomocy, ponieważ opakowanie się wywraca, nie wszystko wyraźnie widać i jest po prostu nieporęczne. Ilustracje Alexeya Rudikova są sympatyczne, wręcz milusińskie, ale nie wprawiają w jakiś szczególnych zachwyt. Nie budują klimatu, lecz pełnią funkcje tła dla logiczno-losowych zmagań. Muszę jednak przyznać, że uśmiechnęłam się na widok ząbków niektórych bąbli. Reasumując jest bez szału i bez odrazy.

Instrukcja została napisana przystępnym językiem oraz okraszono ją stosownymi przykładami, choć czcionka jest niekiedy tak mała, że trzeba nieźle wytężać wzrok, aby przeczytać wszystkie istotne partie tekstu. Jej układ również pozostawia trochę do życzenia. Część ważnych informacji umieszczono w takich miejscach, że gdyby nie moja skłonność do czytania absolutnie wszystkiego, co znajdę w instrukcji, to z pewnością bym je pominęła. Na szczęście zasady wyjaśniono bez zbędnych udziwnień, więc po pierwszym zaznajomieniu się z nimi raczej nie będziemy do nich wracać.

Jak zniszczyć poziome i pionowe linie?

Jeśli zdarzyło się wam zagrać w jakąkolwiek odmianę Tetrisa, to zasady Bąbelsów nie powinny wam sprawić żadnych kłopotów bowiem mechanika opiera się głównie na tworzeniu pionowych oraz poziomych linii, które po zniknięciu zapewniają nam punkty zwycięstwa.

W naszej turze wybieramy 2 bąbelsy ułożone pionowo bądź poziomo, które spadną z nieba na naszą planetę, ale najpierw możemy zamienić miejscami 2, które przylegają do siebie w linii poziomej bądź pionowej. Kiedy 3 lub więcej bąbelsów tego samego koloru utworzy pionową bądź poziomą linię, to natychmiast zdejmujemy je z planszy i umieszczamy je w swoim obszarze punktacji. Każdy z nich liczy się jako 1 punkt na koniec gry. Bąbelsy znajdujące się na planecie nad pustymi polami spadają niżej. W przypadku utworzenia kolejnej linii w jednym kolorze, to również ściągamy je z planszy.

Teraz możemy użyć specjalnej mocy bąbelsów o takich kolorach, które wcześniej odłożyliśmy do obszaru punktacji, w dowolnej kolejności:

  • Czerwone – umożliwiają zamianę 2 bąbelsów przylegających do siebie w linii poziomej lub pionowej na planecie przeciwnika
  • Fioletowe – możemy wysłać na planetę przeciwnika jednego ze swoich wolnych (takich, nad którymi nie znajdują się żadne inne) bąbelsów tak, aby pozostał on w tym samym rzędzie
  • Niebieskie – gracz upuszcza na planetę przeciwnika bąbelsa, który znajduje się po jego stronie nieba
  • Zielone – działają tak samo jak czerwone, ale zamiany dokonujemy na swojej planecie
  • Żółte – pozwalają na umieszczenie jednego wolnego bąbelsa z naszej planety na obszarze punktacji.

Czarne bąbelsy nie posiadają żadnych specjalnych mocy, jednakże nie można ich usunąć inaczej niż poprzez skorzystanie ze specjalnej zdolności żółtych bąblów.

I to tyle! Gra kończy się wtedy, gdy nie możemy uzupełnić nieba bąbelsami z woreczka lub jeśli jeden z graczy nie może dołożyć żadnego bąbla do swojej planety (oznacza to automatyczną przegraną). Gracz z największą liczbą punktów zwycięstwa po prostu wygrywa:) Remis oznacza albo podzielenie się sukcesem, albo konieczność rozegrania jeszcze jednej partii.

W rozgrywce jednoosobowej gracz musi ukończy 20 różnych misji, gdzie każda kolejna jest trudniejsza od poprzedniej. Przed uczestnikiem postawiono zadanie opróżnienia z bąbelsów planety wirtualnego rywala. Rozgrywka nie różni się w znaczący sposób od partii dwuosobowej, ale wirtualny gracz nie aktywuje specjalnych mocy bąbelsów, a po ułożeniu na naszej planecie linii w jednym kolorze od razu wysyłamy na drugą planetę 1 z 3 bąbelsów.

Wrażenia ze spadania

Bąbelsy to przyjemny i szybki filler, w którym logiczne myślenie staje w szranki z losowością. Tury przebiegają błyskawicznie, a przez to większość rozgrywek skończymy wcześniej niż w pudełkowe 30 minut. Można się tutaj trochę pozastanawiać, ale liczba zmiennych jest na tyle niewielka, że nawet najwięksi myśliciele nie spowodują znaczących przestojów. Często i gęsto pojawiała się chęć odegrania, więc spotkamy się też z syndromem jeszcze jednej partii. Aczkolwiek po pewnym czasie ten, w sumie dość ubogi, szkielet mechaniczny może nas znużyć. Nie będziemy tego tytułu zawsze wyciągać na stół.

Regrywalność jest tutaj całkiem spora. Za każdym razem z woreczka będziemy wyciągać inne bąbelsy. Czekają na nas także 3 poziomy trudności (bardziej zaawansowanym graczom polecam od razu przejść do trudnego) oraz inne warunki startowe. Każda partia wyglądała inaczej, a ich losy były niepewne aż do samego końca. Jest tutaj spore pole do kombinowania, myślenia i zaskakiwania przeciwnika. Nieźle wygląda również sytuacja z interakcją między graczami. Bąbelsy nie zdobędą pierwszego miejsca w kategorii negatywnej interakcji, lecz na pewno nie jest to pasjans. Dobrze zagrane przestawienie bąbli potrafi odebrać sporo punktów rywalowi, nie wspominając już o ich specjalnych zdolnościach. Droga do zwycięstwa usłana jest tutaj szkodzeniem drugiemu.

Tryb jednoosobowy, chociaż opiera się na szeregu misji, bynajmniej nie jest jednorazowy. Każdą z nich można przejść na wiele różnorodnych sposobów. Rozwiązanie ostatnich z nich da nam sporo satysfakcji. Szybkości setupu i krótki czas rozgrywki sprawiły, że niejednokrotnie sama siadałam do bąbelsów, żeby przekonać się, czy mojemu myśleniu nie brakuje logiki. Niemniej jednak na niektórych zagadkach zdarzy nam się „zaciąć”, a wtedy chęć do samotnych zmagań na trochę nas opuszcza.

Niestety największym minusem Bąbelsów jest zbyt wielka doza losowości. Umiejętne połączenie losowości z logiką to prawdziwa sztuka, która nie do końca się tutaj udała. Brakuje mechanizmów pozwalających na większe okiełznanie dociągu oraz ustawienia tytułowych bąbelsów. Specjalne zdolności żółtych i zielonych to za mało. Czasami sytuacja na planszy rysowała się w taki sposób, że prawie od samego początku jeden z graczy nie miał szans na zwycięstwo. I nic nie mógł na to zaradzić. Równie często okazywało się, że ktoś ma dużo łatwiej, a niemożność odpalenia zdolności bąbelsów jeszcze mocniej wpływała na powiększanie się różnicy punktowej między graczami. Nic nie poradzimy, kiedy ciągle będziemy wyciągać niewłaściwe kolory bądź zniszczymy przestrzeń naszej planety czarnymi bąblami. Ot, los tak chciał. Być może w następnej partii będzie lepiej. Albo i nie. Niemniej jednak na 10 partii przynajmniej 7 z nich wygra lepszy gracz. 

Klimat? Właściwie nie ma o czym mówić. Jest tak sucho, jak tylko być może. W końcu to gra naznaczoną pewną logiką Zresztą w jaki sposób mielibyśmy się poczuć? Jakie wrażenia odebrać? Spadających bąbli? Szata graficzna ani nie przeszkadza, ani nie zachwyca, za to kolorami może przyciągnąć młodszych wielbicieli gier bez prądu. Nie zadawajmy już jednak więcej dziwnych pytań o klimat.

Warto pokusić się o porównanie tego tytułu z Wybuchową mieszanką. W tej starszej pozycji nie tylko zmierzymy się z większą liczbą rywali, lecz także zostaniemy zaczarowani sposobem wykonania oraz podania tej samej mechaniki. Ponadto eliksiry oferują dostęp do bardziej różnorodnych zdolności specjalnych, które lepiej pozwalają przeciwdziałać losowości. W obu grach losowość odgrywa znaczą rolę, jednakże w zmaganiach magów rozgrywka jest mniej schematyczna, ponieważ niejako wymuszają to same spadające kulki, które sprawiają, że wszystko nieustannie się zmienia, więc trudno trzymać się jednej wybranej taktyki oraz ciężko przewidzieć prawdopodobny układ kulek. I w związku z tym zdarzają się większe niż w Bąbelsach przestoje, bowiem niczego nie możemy przemyśleć w trakcie tur innych graczy. Bąble wygrywają także jako pozycja dedykowana i stworzona dla dwóch graczy. Partie dwuosobowe w Wybuchowej mieszance są zdecydowanie najsłabsze, a wręcz nudne i pozbawione emocji. Na większą liczbę graczy wybiorę eliksiry, lecz do gry w parze zawsze Bąbelsy.

Bąbelsy to dobry filler, w którym starano się połączyć losowość z logicznym myśleniem, co nie udało się w 100%. Mimo wszystko wysoka regrywalność, krótki czas rozgrywki oraz przyjemność z psucia planów rywala zapewnią nam sporo dobrej zabawy przy planszy. Zbyt duża dawka losowości przekłada się na zbyt nierówną sytuację między graczami, ale jeśli nie obawiacie się złych wyroków losu, to nie będziecie żałować wydanych pieniędzy. Chociaż nie dałam rady przymknąć oka na pewne ewidentne minusy, nie żałuję czasu spędzonego z kolorowymi bąblami. Od czasu do czasu skuszę się na ułożenie kilku linii.

 

Plusy
  • spora regrywalność
  • krótki czas rozgrywki i brak dwontime’u
  • często chcemy się odegrać i zagrać jeszcze raz
  • każda partia wygląda inaczej
  • przyjemny tryb dla jednego gracza
  • interakcja między graczami
Plusy / minusy
  • całkowity brak klimatu
Minusy
  • zbyt duża losowość
  • czasami łatwo się „zaciąć” na zagadkach w trybie solo
  • po pewnym czasie mechanika może nas znużyć – nie będziemy grać non stop 

Ocena: (3,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.

Daria Chibner

 

 

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaBubblee Pop
AutorGrégory Oliver
GrafikAlexey Rudikov
WydawcaBankiiiz Editions, Rebel, SD Games
Rok wydania2016
Liczba graczy1 - 2
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 2
Liczba rekomendowana:
(5 głosy/głosów)
Czas gry20
Sugerowany wiek min.8 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)6 i więcej
(5 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(2 głosy/ów)
MechanikaPattern Building
RozszerzeniaBubblee Pop: Level Up!

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Daria Chibner

Daria Chibner

W grach planszowych poszukuję takiej mechaniki, która wymaga zarówno intensywnej pracy umysłowej, jak i zachęca do rozgrywania partii za partią. Nie musi być to jednak niesamowicie skomplikowany tytuł, zabierający kilka godzin życia, ponieważ podstawowym kryterium moich ocen pozostaje przyjemność płynąca z rozgrywki. Moje serce raduje się na widok kostek i kart. Żaden gatunek nie jest mi ani obcy ani nie wzbudza zbytniej niechęci. Z taką samą przyjemnością gram w eurosy, ameritrashe i imperezówki, o ile dany tytuł jest dobry w swojej kategorii. Ulubione tytuły to: Ora et Labora, Dominant Species, Kemet, Zamki Burgundii.
Daria Chibner

Latest posts by Daria Chibner (see all)