Schrödinger’s Cats – żywe koty i martwa karcianka. Recenzja

Kot Schrödingera to jeden z najpopularniejszych eksperymentów myślowych, w którym do przedmiotów codziennego użytku zastosowano interpretacje znane z kopenhaskiej mechaniki kwantowej. Wszystko opiera się na przejściu między światem obiektów nano (0,000000001 = 10−9) a światem makroskopowym rozumianym jako zbiór wiele elementów, opisywanych w kategoriach prawdopodobieństwa zdarzeń losowych. I tutaj dochodzimy do jednocześnie żywego i martwego kota. Jeśli do specjalnie skonstruowanego pudełka z trucizną wsadzimy: kota, źródło promieniotwórcze w postaci jednego atomu oraz detektor promieniowania, który uwolni truciznę po wykryciu źródła promieniowania, to po zamknięciu pojemnika istnieje 50% szans na to, że kot jest albo żywy, albo martwy. Całość zależy od reakcji detektora i cząstki promieniotwórczej. Jednakże kiedy zastosujemy opis mechaniczno-kwantowy, to nasz zdrowy rozsądek zaczyna walić się w gruzy, ponieważ kot przed otworzeniem pojemnika może być zarówno żywy, jak i martwy. Pojmowany w ramach obiektu kwantowego znajduje się w superpozycji (czyli w każdym z możliwych stanów, ale tutaj wchodzą już dodatkowo własności rozwiązań równań różniczkowych), a dopiero zajrzenie do pudełka, sprawdzając przy okazji jego zawartość, redukuje układ do jednego stanu. Załamuje się funkcja falowa kota :). Tylko w momencie obserwacji kot przyjmuje jeden konkretny stan – żywy lub martwy. Reasumując stan kota jest fundamentalnie nieokreślony.

Ten trudny i poważany temat (a internet bardzo dobrze zna wartość kotów) został przekuty przez Jamesa Stowe’a w imprezową karciankę Schrödinger’s Cats, ufundowaną (jakżeby inaczej!) w 2015 roku na kickstarterze. Okraszona ilustracjami futerkowych przyjaciół w różnych stanach, w założeniu, miała być szybka, prosta i zabawna. Taki tytuł dla rodzin o martwych kotach. Czy jednak wszystko poszło zgodnie z planem? Zróbmy eksperyment myślowy i spójrzmy, czy mechanika okazała się żywa, a może jest już martwa?

Informacje o grze 

Autor: James Stowe 
Wydawnictwo: Ninth Level Games 
Liczba Graczy: 1 – 6
Czas Gry: 10 -30 minut
Wiek: od 8 lat
Cena: około 57 zł

Błysk kociego futra

W niewielkim, łatwym do przenoszenia pudełku, znajdziemy trochę kart oraz planszetkę ułatwiającą panowanie nad prawdopodobnymi stanami kotów w laboratorium. Warto zatrzymać się dłużej przy oprawie graficznej, która jest przezabawna. Chociaż utrzymane w komiksowym klimacie ilustracje nie dbają o detale, to mimo wszystko idealnie wpisują się w założenia gry. Naprawdę są śmieszne i stanowią jeden z lepszych elementów tej karcianki. Karty zdolności specjalnych zwane Doktoratami również zostały pieczołowicie przygotowane. Szkoda tylko, że zabrakło nieco większej różnorodności. Urok rysunków blednie wraz z ich powtarzalnością.

Znacznie więcej zastrzeżeń mam do instrukcji. Jej układ pozostawia wiele do życzenia. Najpotrzebniejsze informacje umieszczono w dość losowych miejscach, więc rozwiewanie wątpliwości w trakcie tury może nam zająć trochę czasu. Pomysł, aby poszczególne akcje bądź elementy nazwać zgodnie z duchem pseudolaboratorium nie był zły, ale nie sprawdził się funkcjonalnie. Kilka razy w trakcie zapoznawania się z instrukcją musiałam wrócić do słowniczka, żeby przypomnieć sobie o czym tak naprawdę czytam. W podobny sposób zawiodło wyróżnianie kluczowych słów za pomocą mocno jaskrawych kolorów. Nawet ładnie to wygląda, lecz jest męczące dla oczu. I tak paręnaście stronniczek nadszarpnęło mój umysł mierzący się z feerią barw, dziwnymi słowami, a przede wszystkim z pomieszaniem, poplątaniem i niejednoznacznością zasad. Zdecydowanie za dużo tu problemów jak na imprezowy tytuł, który często kończy się po 10 minutach.

 

Zasady pracy w laboratorium

Po przebrnięciu przez nieciekawą instrukcję zasady Schrödinger’s Cats okazują się banalnie proste. Mechanika w głównej mierze opiera się na blefowaniu i licytacji. Karty („Pudełka”) dzielą się na 4 typy:

  • różowe karty Żywych Kotów
  • zielone karty Martwych Kotów
  • różowe karty Pustych Pudełek
  • fioletowe karty Heisenberga (nawiązanie do zasady nieoznaczoności)

Dostajemy tyle kart, ilu jest graczy. Ponadto otrzymujemy jeszcze kartę Doktoratu – jest to nasza specjalna zdolność, którą możemy zagrać raz w ciągu całej gry. Następnie możemy już przejść do licytacji („Stawianie hipotez”).

Musimy zgadnąć jakie jest prawdopodobieństwo, że w pudełkach, czyli na rękach wszystkich graczy, jest więcej bardziej żywych niż martwych kotów. A może pudełko jest puste? Gracz rozpoczynający stawia hipotezę, że jest 5 martwych kotów. Naturalnie mamy prawo przebić większą wartością aktualnie licytującego. Jednakże zmiana obecnej hipotezy jest dopuszczalna, więc zamiana 5 martwych kotów na 6 żywych jest możliwa, szczególnie że śmierć jest tutaj cenniejsza niż życie. Najbardziej znaczące są puste pudełka bowiem liczą się podwójnie (gdyż ich kart jest dwukrotnie mniej). Podsumowując 1 Puste Pudełko przebija 2 Martwe Koty, a one natomiast przebijają 2 Żywe Koty. Karty Heisenberga to jokery, liczące się jako potwierdzenie obecnie panującej hipotezy.

Raz w trakcie swojej tury jesteśmy uprawnieni do wyłożenia przed sobą jednej lub więcej kart zgodnych z hipotezą. Z jednej strony dostarczamy trochę informacji reszcie graczy, podczas gdy z drugiej strony dociągamy ze stosu kart tyle, ile odłożyliśmy, co pomaga nam zmienić zawartość naszej ręki. Odkryte karty nie liczą się już do stawianych hipotez.

Jeśli nie chcemy już licytować dalej, to sprawdzamy poprzedniego gracza („Udowodnij to”). Wszyscy gracze pokazują teraz swoje karty. Kiedy ich liczba jest zgodna z aktualną hipotezą, to sprawdzający zostaje wyeliminowany z gry. Gdyby nic się nie zgadzało, to odpada sprawdzany gracz. W pomniejszonym składzie zaczyna się nowa runda.

W międzyczasie istnieje opcja zagrania Doktoratu. Wygrywa ten, kto przetrwa do końca.

Żywy czy martwy? 

Pomysł na osadzenie karcianki w klimacie jednego z najbardziej znanych eksperymentów myślowych był naprawdę dobry. W końcu coś innego od smoków, wikingów bądź Marsa. Niestety nie dostaliśmy do rąk niczego interesującego. Bardzo losowa licytacja z blefowaniem nie ma tutaj żadnej głębi. Nastrój również ginie w trakcie przebijania, skoro został zbudowany jedynie na podstawie nazw i ilustracji. Prawdopodobnie miał oddawać atmosferę wzajemnych dyskusji naukowców nad kolejnymi hipotezami, które oddalając się coraz bardziej od codziennego życia mogą przypominać bezsensowne kłótnie i wzajemne przekrzykiwanie się. W rzeczywistości aż tak prosto nie było, nie jest i nie będzie.

Tak naprawdę mamy do czynienia ze zgadywanką, a nie pełnoprawną karcianką. Z każdej strony wychyla się do nas losowość. Liczba wszystkich kart jest znana, ale to za mało, aby mierzyć cokolwiek siłą prawdopodobieństwa. Wszystko dodatkowo gmatwa akcja wymiany kart. Jeśli przynajmniej dwóch graczy zrobi ją pod rząd, to zostają nam już do dyspozycji tylko ślepe strzały. Przypominam, że wyłożone przed nami karty nie liczą się już do stawianej hipotezy. Jak ktoś wyłoży 2 Martwe Koty, a my posiadamy na ręce same Martwe Koty, to zamiana jest wręcz konieczna. I tak mamy swój udział w potęgowaniu chaosu.

Nie inaczej przedstawia się sytuacja z kartami Doktoratów. Muszę ze smutkiem przyznać, że są one kompletnie niezbalansowane. Jedne oferują naprawdę silne zdolności, podczas gdy drugie tak bardzo kuszą słabością, że nikt nigdy w trakcie rozegranych przeze mnie partii ich nie użył. Sama gra jest niesamowicie krótka, często wręcz za krótka. Maksymalnie 20 minut.

Nikomu jednak nie chciało się rozpoczynać kolejnej rundy. Tak jak wspomniałam jest to raczej zabawa niż gra. Rozgrywki są niezwykle schematyczne i po prostu nudne. Pooglądamy rysunki, lekko się zaśmiejemy, kilka zgadywanek. Potem spakujemy grę i już nigdy jej nie wyciągniemy. Nawet za bardzo nie ma jak tutaj blefować. Utrzymywać na siłę pokerową minę? Bawić się w naukowca i dodać trochę więcej klimatu? Za dużo zachodu jak na tak mało mechaniki.

Schrödinger’s Cats to gra o ciekawym pomyśle, który nie został należycie wsparty przez mechanikę. Brakuje tutaj głębi wywracającej schemat, jakiegoś twista – po prostu czegokolwiek. Omijać z daleka szerokim łukiem, a dobrej licytacji oraz blefu poszukać wśród innych, skrojonych z sensem, tytułów.

Plusy
  • oprawa graficzna
  • krótki czas rozgrywki
Minusy
  • nudna, schematyczna i powtarzalna
  • bardziej zgadywanka niż gra
  • nieokiełznana losowość
  • fatalna instrukcja

Ocena: 1.5 Stars (1.5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Ninth Level Games za przekazanie gry do recenzji.

Daria Chibner

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaSchrödinger's Cats
AutorChristopher O'Neill, Heather O'Neill, Heather Wilson
GrafikJames Stowe
WydawcaNinth Level Games
Rok wydania2015
Liczba graczy2 - 6
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 6
Liczba rekomendowana: 3
(1 głosy/głosów)
Czas gry30
Sugerowany wiek min.8 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)8 i więcej
(1 głosy/ów)
Zależność językowaSome necessary text - easily memorized or small crib sheet
(1 głosy/ów)
KategoriaBluffing, Card Game
MechanikaPlayer Elimination
RodzinaAdmin: Better Description Needed!, Animals: Cats, Crowdfunding: Kickstarter

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

 

Daria Chibner

Daria Chibner

W grach planszowych poszukuję takiej mechaniki, która wymaga zarówno intensywnej pracy umysłowej, jak i zachęca do rozgrywania partii za partią. Nie musi być to jednak niesamowicie skomplikowany tytuł, zabierający kilka godzin życia, ponieważ podstawowym kryterium moich ocen pozostaje przyjemność płynąca z rozgrywki. Moje serce raduje się na widok kostek i kart. Żaden gatunek nie jest mi ani obcy ani nie wzbudza zbytniej niechęci. Z taką samą przyjemnością gram w eurosy, ameritrashe i imperezówki, o ile dany tytuł jest dobry w swojej kategorii. Ulubione tytuły to: Ora et Labora, Dominant Species, Kemet, Zamki Burgundii.
Daria Chibner

Latest posts by Daria Chibner (see all)