Aztekowie – recenzja dodatku do gry Osadnicy: Narodziny Imperium

Wstęp

Już trzy lata minęły od premiery gry Ignacego Trzewiczka, która stała się międzynarodowych hitem i została przetłumaczona na kilka, czy obecnie już nawet  kilkanaście języków. Swoisty worker-placement, w którym będziemy rozwijać jedną z kilku frakcji, przypadł do gustu graczom wszelkiej maści. Gra ma dość niski próg wejścia, piękne i spójne grafiki oraz kilka podstawowych mechanik , które razem tworzą doskonały klimat współzawodnictwa o ekonomiczną dominację i rozwój własnej cywilizacji, czyli (jak na rasowe euro przystało) osiągnięcia największą ilość Punktów Zwycięstwa.

Do tej pory dostaliśmy dwa bardzo dobrze przyjęte małe dodatki (tzw. pakiety imperialne) oraz jedną nową frakcję – Atlantydów, która spotkała się z mieszanymi reakcjami, głównie z uwagi a rozszerzone możliwości punktowania, które spowodowały zachwianie balansu gry. Altantydzi są ponadto dodatkiem „dla geeków”. Dzięki mechanizmowi podwajania produkcji/cech/akcji mamy możliwość tworzenia iście epickich kombosów, których złożenie powoduje niekiedy przegrzewanie się synaps, nawet u zaawansowanych graczy.

Czy najnowsza frakcja również wywróci grę do góry nogami, co nowego wniesie od strony mechanicznej i jak bardzo nowe karty wpłyną na możliwości rozwoju poszczególnych talii frakcyjnych – o tym dowiecie się z poniższego tekstu.

Zawartość pudełka i wykonanie

Dla kogoś, kto miał w rękach Atlantydów, zawartość pudełka nie będzie wielkim zaskoczenie. Pudełko w standardowym rozmiarze portalowych dodatków z ładną grafiką, która pod względem stylistyki idealnie pasuje do grafik z gry podstawowej i kolejnych rozszerzeń, kryje również dość standardową zawartość. Znów dostajemy przedzieloną na pół planszetkę frakcyjną (którą możemy sobie skleić albo denerwować się przy każdej kolejnej rozgrywce), znacznik frakcji Azteków i całkiem sporo żetonów, bo mamy nowy rodzaj – żetony łaski, ale o tym w sekcji „Zmiany względem mechaniki gry podstawowej”.

Otrzymujemy oczywiście również multum kart. Aztekowie posiadają podstawową talię, jak również zestawy kart odpowiadające wszystkim dodatkom jakie ukazały się do tej pory.

Są też karty dla innych frakcji wprowadzające mechanikę modlitw z Azteków. Warto zaznaczyć, że Aztekowie są pierwszym dodatkiem, w którym nie dostajemy żadnych kart zwykłych, a co za tym idzie – jeśli chcemy mieć dostęp do nowej mechaniki modlitw również w innych frakcjach – musimy upgrade’ować talię o karty z tego dodatku. Poza tym nie mam większych uwag – wykonanie ładne i spójne , tylko ta planszetka a’la puzzle… brrr.

Zmiany względem mechaniki gry podstawowej

Aztekowie to bardzo uduchowiony lud, który wprowadza do Osadników: Narodziny Imperium nową mechanikę modlitw. Na potrzeby powiązania z klimatem tak to się oficjalnie nazywa, a tak naprawdę jest to dodanie do gry karciankowej mechaniki „push your luck”. Modlitwy działają w dość prosty i intuicyjny sposób. Możemy modlić się dzięki lokacjom posiadającym akcję lub produkcję związaną z modlitwą. W tekście na karcie będziemy mieli określone ile kart dociągamy w danej modlitwie oraz czy jest konieczność ogłoszenia konkretnego koloru przed modlitwą. Z połączeniem kolorów kart z określonymi surowcami mieliśmy już do czynienia we wcześniejszym mały rozszerzeniu, pakiecie imperialnym Trzej przyjaciele z boiska. Krótkie wyjaśnienie: kolory kart zostały powiązane z odpowiednimi dobrami (brązowy – drewno, szary – kamień , czerwony – jadło , niebieski – karty, itd.). W tym dodatku został dodany kolejny kolor – pomarańczowy – powiązany z żetonami łaski.

Za dociągnięte karty w zadeklarowanych kolorach otrzymamy odpowiadające dobra lub (jeśli deklaracja nie była wymagana) dostaniemy dobra odpowiadające kolorom dociągniętych kart. Do tego mamy wyżej wspomniane żetony łaski, które działają w dwojaki sposób. Jeśli wykonamy modlitwę o dane dobro bądź opis modlitwy nam je wskaże, to po wyciągnięciu choć jednej karty z  pasującym dobrem, możemy wykorzystać żeton łaski w tym samym kolorze – za każdy takie żeton otrzymamy dodatkowe dobro. Drugi sposób użycia żetonów łaski to modlenie się „na pewniaka”. Przy wykonywaniu modlitwy możemy zadecydować , że nie będziemy w ogóle ciągnąć kart – wtedy pobieramy tyle surowców ile mamy żetonów łaski w zadeklarowanym przez nas lub określonym na karcie kolorze. Sprawę utrudnia fakt, że możemy posiadać jedynie jeden żeton w każdym kolorze. Jedynym wyjątkiem są Aztekowie, którzy na swojej planszetce produkują jeden trójkolorowy żeton łaski (brązowo-szaro-czerwony), który można użyć wymiennie w modlitwach o każde z odpowiadających kolorom dóbr. Ciekawym rozwiązaniem jest też możliwość wielokrotnego użycia każdego żetonu – żetony łaski usuwa się dopiero w fazie czyszczenia, natomiast wcześniej mogą być używane w dowolnej ilości modlitw.

 Wrażenia z rozgrywki

Jest fajnie, ciekawie, rozwojowo. Nowa mechanika wnosi powiew świeżości do całego systemu. Wprowadza nieprzewidywalność, hazard, trochę  śmiechu. Szczególnie jeśli porównamy ją ze stricte matematyczną, geekowską frakcją Atlantydów, której prowadzenie powoduje przegrzewanie się połączeń synaptycznych. Tutaj mamy raczej opcję „uda się – nie uda”, a może raczej – „jak dobrze się uda”. No właśnie – mechanika jest bardzo fajna i działa, ALE działa dobrze i wydajnie tylko i wyłącznie dla frakcji Azteków. Tak jak w przypadku Atlantydów – tryb solo to sama radość – 90 punktów to norma , a nie ma problemu zrobić i 130. Przeważnie schodzi się ze wszystkich kart. Niestety w trybie dla wielu graczy powoduje to, że wrażenia z rozgrywki również  mocno zależą od tego, czy gra się Aztekami, czy innymi frakcjami, które  nawet po dodaniu kart z tego rozszerzenia, nie mają takich możliwości rozwoju frakcji jak ta najnowsza. Dodatkowo same modlitwy są w pewnym sensie przewidywalne. Kart w „podstawowych” kolorach, czyli brązowych, szarych i czerwonych jest najzwyczajniej więcej niż innych w talii kart zwykłych, która służy do modlitw. Sam system jest ciekawy, z tą małą wadą, ze modlitwy PRZEWAŻNIE się udają, a co za tym idzie – dają sporą przewagę modlącemu się. Z mojego doświadczenia – maksymalnie dwie modlitwy podczas całej rozgrywki nie wychodziły, a zwykle była to jedna na około 20, a czasem więcej. Do tego trzeba dodać, ze żetony łask dają dodatkowe surowce, tak więc za każdą modlitwą zwykle otrzymujemy 3 surowce, a bardzo często i 5, szczególnie gdy wybudujemy lokacje zwiększające ilość kart dobieranych w każdej kolejnej modlitwie. Wszystko oczywiście zależy od kolejności wykładania kart, ale nie zdarzyła mi się partia, w której nie wybudowałbym wszystkich lokacji frakcyjnych, wyłączając oczywiście kilka umów.

 

Podsumowanie i ocena ogólna

Ciężka sprawa, naprawdę ciężka. Jestem fanem Osadników. Uwielbiam tą grę, zaproszony do stołu nigdy nie odmówię, a do ilości rozegranych partii solo najzwyczajniej wstydzę się przyznać, bo przeszedłem nawet kilka kampanii. Odbyłem również kilka debat na temat klasyfikacji Osadników: Narodziny imperium  i jednak większość zaawansowanych graczy skłania się do mojej wersji, tzn. że nie jest to (wbrew temu, co Portal napisał na pudełku) „gra karciana”… Owszem – są w niej karty. Można nawet powiedzieć,  że są podstawowym elementem gry. Oczywiście zgadzam się, ale trzeba zauważyć, że karty są tutaj wyłącznie nośnikiem i rozwiązaniem wynikających z dwóch rzeczy – wygody i ekonomii. Karty bowiem funkcjonują w tej grze tak naprawdę jako pola, na których będziemy wykonywać akcje, pola których zajmowanie da nam określony benefit, czy też pola , które będą nam coś produkować. Gdyby karty zastąpić kartonowymi kafelkami – automatycznie przestałaby to być „gra karciana” , a tak naprawdę zmieniłby się tylko materiał, z którego wykonany jest jeden z komponentów. Cena by wzrosła, tasowało by się trudniej stosy kafelków, ale jednak – kosmetyczna zmiana i mamy już „typowy” worker-placement z draftem w charakterze mechaniki wyboru pól – lokacji do wybudowania. Wydaje mi się, że właśnie przez pryzmat takiej klasyfikacji, a co za tym idzie odbioru całej koncepcji gry przez graczy, należy oceniać zarówno samą grę, jak i dodatki do niej.

I tutaj właśnie jest pewien zgrzyt. Gra funkcjonuje idealnie jako euro standalone. Dobrze zbalansowany worker placement, który dzięki małym dodatkom (Każdy potrzebuje przyjaciela oraz Trzej przyjaciele z boiska) rozwija się bardzo ładnie dając nowe możliwości punktowania dla wszystkich frakcji, a co za tym idzie – radość dla wszystkich graczy. Dodatki frakcyjne niestety nie dają radości w żadnym trybie poza trybem solo. Przyczyna jest prozaicznie prosta – nie są zbalansowane względem frakcji z gry podstawowej.  Atlantydami można zrobić 130 do nawet 200 punktów. Z Aztekami jest nieco lepiej , ale punktacja na poziomie 100-130 oraz wybudowanie wszystkich lokacji frakcyjnych już w trzeciej albo czwartej rundzie nie są jakimś zaskoczeniem. I nie ma się co dziwić – Aztekowie mają aż 13 (!)  lokacji frakcyjnych nie posiadających w koszcie budowy lokacji (!) Nie wiem kto wpadł na taki pomysł, ale to ogromne udogodnienie  dla tej frakcji. Dla porównania Rzymianie mają takich lokacji w podstawowej talii dokładnie … zero. To naprawdę nie jest fajne jak gra się Aztekami przeciwko innym frakcjom i one mają na koniec 40-60 punktów, a Ty kończysz z setką albo i lepiej.

W tym momencie muszę posypać głowę popiołem, bo Atlantydom dałem 4,5/5 i mimo, że sama koncepcja nowych rozwiązań mechanicznych w Aztekach podoba mi się bardziej od tej w Atlantydach,  moja ogólna ocena będzie niższa.  Dostajemy kolejny niezbalansowany dodatek , który może i sprawdzi się w grach solo , ale również musimy liczyć się z tym, że osoby przeciwko którym będziemy grać Aztekami najzwyczajniej permanentnie stracą radość i chęć z grania w Osadników , a o to chyba ani nam ani autorowi gry nie chodzi. To nie jest LCG, no niestety. Gdyby inne frakcje miały możliwość proporcjonalnego rozwinięcia możliwości punktowania dzięki deck buildingowi , byłoby świetnie. Tyle, że tak nie jest i nawet po dołożeniu kart z dodatku nie da się zrobić takich wyników jak Aztekami, czy Atlantydami. Generalnie polecam ten dodatek do grania w trybie solo, Aztekami przeciwko Atlantydom lub frakcjami z gry podstawowej z dodanymi kartami z tego rozszerzenia – w takich trybach gra jest zbalansowana i można się nią cieszyć przez wiele partii.

Plusy
  • Nowy surowiec – technologia, dostępny dla wszystkich graczy
  • Nowa frakcja z ciekawą, inną od pozostałych, drogą zdobywania PZ
  • Solidne wykonanie i piękne grafiki
  • Przemyślane i bezkolizyjne łączenie dodatku z grą podstawową
Plusy / minusy
  • Możliwość rozgrywki 5-osobowej
Minusy
  • Frakcja Azteków ma większe możliwości taniego budowania lokacji frakcyjnych oraz zdobywania surowców względem pozostałych frakcji z gry podstawowej i w rękach doświadczonego gracza może spowodować, że pozostali gracze nie będą się dobrze bawić osiągając dużo niższe wyniki.
  • Składana plansza gracza

Ocena: 4 Stars (4 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu PORTAL za przekazanie gry do recenzji.

Wojciech Mikołajczak

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaImperial Settlers: Aztecs
AutorIgnacy Trzewiczek
GrafikRoman Kucharski
WydawcaAsmodee, Asterion Press, Edge Entertainment, Pegasus Spiele, Portal Games, REXhry, White Goblin Games
Rok wydania2016
Liczba graczy1 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 2
Liczba rekomendowana:
(1 głosy/głosów)
Czas gry90
Sugerowany wiek min.10 i więcej
Zależność językowaModerate in-game text - needs crib sheet or paste ups
(1 głosy/ów)
KategoriaExpansion for Base-game
MechanikaPress Your Luck
RozszerzeniaImperial Settlers: Aztecs – Common cards, Imperial Settlers

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Wojciech Mikolajczak

Wojciech Mikolajczak

Swoją przygodę z planszówkami zaczął jeszcze w latach 90-tych, ale prawdziwa miłość do gier bez prądu przyszła dopiero po prawie 20-latach. Od 2014 namiętnie gra, pisze recenzje oraz newsy dla kilku różnych serwisów i organizuje w Lublinie festiwal gier planszowych i karcianych Board Mania. Najbardziej lubi nowoczesne gry hybrydowe, łączące w sobie wiele różnych mechanik znanych zarówno z gier ekonomicznych, jak również tych „z klimatem”. W grach nie lubi przesadnej losowości i braku większego wpływu decyzji gracza na przebieg rozgrywki. Niektóre z ulubionych tytułów: Star Wars: Imperial Assault, Blood Rage, Cyclades, Eclipse, Terraformacja Marsa, Robinson Crusoe.
Wojciech Mikolajczak