Mistfall – epicka gra przygodowa. Recenzja

Mistfall to specyficzna gra. Od początku mojego zainteresowania grami planszowymi zawsze chciałem zagrać w grę, w której będziemy mogli wcielić się w anonimowych bohaterów, przeżyć epickie przygody, siec potwory na lewo i prawo, wykonywać misje poboczne, by w finalnej bitwie położyć kres panowaniu wyjątkowo paskudnej kreatury. Mistfall jest grą kooperacyjną, w której sami możemy wyruszyć na niebezpieczną wyprawę lub zebrać czteroosobową drużynę i razem walczyć do upadłego. Czy gra Błażeja Kubackiego spełniła pokładane w niej nadzieje?

Przygodę czas zacząć!

Otwierając ciężkie pudło z grą, pierwsze co rzuca się w oczy to instrukcja oraz errata. Obie napisane paskudnie – ich styl, błędy korektorskie, ogólny chaos – wszystko to przypomina wrzucenie długiego tekstu po angielsku do popularnego translatora i wklejenie polskiego tekstu w instrukcję. Lektura jest naprawdę koszmarna, co prawda mamy zaznaczony wstęp fabularny i prezentuje się on naprawdę obiecująco – tytułowe mgły sprowadziły na świat plugawe istoty, które podbijały kolejne wioski i miasta niszcząc doszczętnie cały dorobek ludzi i wypaczając naturę wszystkich istot. Gdy zdano sobie sprawę z zagrożenia utworzono Zakon Świtu, którego zadaniem jest obrona kolejnych krain przed przeciwnikami.

O słowach słów kilka, czyli co z tą instrukcją?

Bardzo klimatycznie się zrobiło, prawda? Co z tego, gdy po tym wstępie musimy użerać się ze źle napisanym tekstem. Ogrom informacji, jaki spada na gracza jest naprawdę ogromny. Zaczynając od rodzaju kart, ich właściwości, specjalnych zadaniach, ikonach, słowach kluczowych, a na opisie rozgrywki kończąc. Wiedziałem, że Mistfall to gra kolosalna, którą ciężko przyswoić, jednak gdyby układ instrukcji był inny – sytuacja wyglądałaby inaczej. Informacje zawarte w tekście są chaotyczne, niepełne, kolejne odnośniki do innych zasad kompletnie nieprzemyślane – to wszystko powoduje, że zamiast wczuwać się w klimat gry, co chwilę zerkamy do instrukcji i sprawdzamy czy dobrze gramy.

Grafiki na kartach są naprawdę klimatyczne. Nie mam się do czego przyczepić – świetnie nadają atmosferę grze, a jeśli będziemy pamiętać o wstępie fabularnym, całość wygląda przepysznie. Co do samych kart – układ tekstu na niektórych z nich również powinien być lepiej przemyślany – osoby noszące okulary czasem narzekały na układ tekstu. Karty są giętkie i łatwo o tragedię, zwłaszcza dla estetów planszówkowych. Polecam jak najszybciej zaopatrzyć się w koszulki/protektory, zabezpieczycie karty przed użytkowaniem, a ich rogi nie zetrą się tak szybko.

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę!

W końcu, po kilkunastu godzinach pierwszego czytania instrukcji, kilku godzinach drugiego czytania instrukcji, zbierania informacji z errat, for i pytań-odpowiedzi innych graczy, byłem przygotowany do tłumaczenia zasad. Sama mechanika Mistfall nie jest zbyt skomplikowana – to wytłumaczenie wszystkich zasad, nawet tych podstawowych jest dość problematyczne, dlatego na początek polecam rozegrać kilka misji solo – poczujecie klimat gry, jej wymagania oraz wszystkie akcje jakie trzeba wykonać, dopiero wtedy zagrajcie ze znajomymi.


Swoją przygodę zaczynamy od wyboru scenariusza, bohatera, dobrania odpowiednich talii, rozłożenia mapy, arkusza zadań, wszystkich znaczników oraz przeciwników zgodnie z kartą scenariusza. Pokrótce chciałbym opisać Wam przebieg jednej rundy – na początku może wydać się skomplikowany, jednak po ograniu Mistfalla zobaczycie, że większość czasu zejdzie Wam na radosnym tłuczeniu przeciwników. Rudna składa się z następujących faz:

  • Faza Wsparcia – dobieramy z talii potworów odpowiednią ilość kart – znacznik zagrożenia wskaże konkretną liczbę, po czym dobranych przeciwników kładziemy w ogólnych polu gry.
  • Faza Podróży – czyli cała drużyna może wykonać ruch. Są na to dwa sposoby: albo ruszamy się w pionie/poziomie na odkryty lub zakryty kafel krainy. Jeśli cel naszej podróży został wcześniej oczyszczony z wszelkiej formy życia, możemy zakończyć fazę. W przypadku, gdy chodzą tam jakieś potwory do ubicie, cóż, trzeba zakasać rękawy i topory w dłoń! Odkrywamy kartę Spotkania i ją rozpatrujemy. Drugim rodzajem ruchu jest taktyczne wycofanie się – jeśli nasza drużyna wpadła w duże tarapaty, istnieje możliwość ucieczki na inny, sąsiadujący kafel.
  • Faza Pogoni – najprościej mówiąc – jeśli karta Spotkania jest aktywna, przesuwamy wszystkie potwory dobrane w fazie wsparcia w nasz okrąg – nasi herosi będą musieli z nimi walczyć.
  • Faza Bohatera – trzeba zabrać się do pracy, czyli stawić czoło przeciwnikom. Nasi bohaterowie mogą walczyć, wzajemnie się wspierać, wspólnie atakować wrogów lub leczyć współtowarzyszy.
  • Faza Obrony – walka była naprawdę zacięta, jednak w trakcie swojej przygody spotkacie potwory, których nie uda się pokonać za pierwszym razem. Teraz to ich kolej na atakowanie herosów – jeśli otrzymamy cios, nie tracimy punkty życia, jak we wszystkich tego typu grach. Tutaj nasze życie to karty – jedno obrażenie, jedna karta z naszej ręki/cmentarzyska/talli musi zostać odrzucona.
  • Faza Spotkania – sprawdzamy kartę Spotkania – jeśli jej warunki zostały spełnione, Spotkanie uznaje się za zakończone, w innym przypadku musimy się przygotować na kolejną krwawą walkę.
  • Faza Czasu – na koniec rundy dobieramy kartę Czasu, określa w jakim stopniu skrócił nam się czas na ubicie głównego bosa oraz, w niektórych przypadkach, następuje dodatkowe wydarzenie, które może mieć wpływ zarówno na bohaterów, mapę oraz potwory.

Jak to w tego typu, heroic fantasy tytułach bywa, przegrać scenariusz jest bardzo łatwo. Jeśli znanczik czasu dojdzie do końca, nasza drużyna przegrywa, śmierć członka drużyny przed walką z bossem również kończy się porażką. Tak samo dzieje się, gdy główny oponent pokona naszych bohaterów. Natomiast, jeśli uda nam się pokonać paskudną kreaturę – wygrywamy, a satysfakcja płynąca ze zwycięstwa potrafi przyćmić wszystkie niedoskonałości Mistafall, to czysta, nieopisana radość.

Zew gniewu

Co muszę zaznaczyć już na początku – Mistfall świetnie się skaluje. Zarówno pod względem osobowym, jak i poziomem trudności. Na początku tekstu wspomniałem, żeby pierwsze partie rozegrać solo – poznacie mechanikę i zasady gry oraz poczujecie jej klimat. Jednak po paru partiach będzie Wam czegoś brakowało – drużyny śmiałków, która stanie przeciwko armii potworów. We dwie, trzy lub cztery osoby rozgrywka potrafi dać zastrzyk pozytywnej energii. Czas oczekiwania przy maksymalnej liczbie graczy potrafi się wydłużyć, ale z drugiej strony możecie brać udział w dyskusjach, co zrobić, dopingować swoich druhów i zaciskać za nich kciuki. Mistfall oferuje 3 (!) poziomy trudności – karty bohaterów oraz spotkań zaswierają specjalne zasady i ograniczenia na każdym poziomie – na początku ustalacie jak gracie i tyle. Powiem Wam jedno – nie odważyliśmy się grać na najtrudniejszym poziomie.

Ogrom kart (blisko 400) skłania do myślenia, że Mistfall jest grą niezwykle losową. Nic bardziej mylnego – ten aspekt objawia się tylko przy losowym ułożeniu mapy oraz tasowaniu talli czasu i spotkań. Tak naprawdę, nasi przyszli przeciwnicy dzielą się na dwa typy – ci łatwiejsi oraz trudniejsi. Wiem, nic w tym odkrywczego, ale muszę zaznaczyć – w Mistfallu wszystko opiera się na walce. Gracze muszą planować przyszłe bitwy, przewidywać, że w przyszłych spotkaniach mogą trafić zarówno na słabsze, jak o wiele mocniejsze maszkary. Grając w epicką przygodę Mistfall nie będziemy zdani na łaskę doboru kart, nie będziemy czekali na tę jedyną, która na pewno nam pomoże i da zwyciężyć, o nie.

Mistfall to gra kooperacyjna, która wymaga strategicznego podejścia. Z początku, przy poznawaniu mechaniki gry, każdy z członków drużyny będzie zamknięty w swoim małym świecie i będzie czytał każdy tekst, poznawał umiejętności swojego herosa, zmagał się z tekstem instrukcji oraz walczył z potworami. Rozwój bohatera również nie jest przypadkowy – im wyższy, tym więcej potworów do nas przyjdzie, a wtedy nie tylko Ty będziesz musiał ruszyć głową, ale cała drużyna. Wtedy zaczyna się prawdziwa kooperacja i dyskusja – kogo ubić w pierwszej kolejności, kto może sobie pozwolić na przyjęcie ciosu, kto później kupi nowe umiejętności? Mistfall nie jest grą trudną, jednak wymaga czasu, głównie ze względu na wysoki próg wejścia. 

Mistfall jest naprawdę epicką grą kooperacyjną. Tłuczenie kolejnych zjaw, duchów, potworów jest bardzo przyjemne, a gdy plan całej drużyny wypali i wszystko pójdzie po Waszej myśli, wtedy satysfakcja osiąga apogeum. Atmosfera wielkiej przygody, klimat walk, rozwoju bohatera przypomina mi gry pokroju Baldur’s Gate lub z nowszych pozycji Pillars of Eternity. Grając w Mistfall naprawdę miałem poczucie, że uczestniczę w czymś większym, nasza drużyna bohaterów jest ostatnim bastionem obrony przed hordą obrzydliwych pokurczów. 

Opuszczona świątynia

Narzekanie czas zacząć. Nie chcę po raz kolejny mówić o piekielnie trudnej i słabo napisanej instrukcji – jej poświęciłem inny akapit. Z Mistfallem mam trzy problemy: pierwszy to naprawdę słaba interakcja między graczami. Jak już wspomniałem, początkowo każdy jest zamknięty w swoim świecie, poznaje grę – dopiero później mogą wystąpić jakieś dyskusje, plany na przyszłą rundę, itd. jednak sama interakcja między graczami jest naprawdę słaba – sprowadza się do wzajemnego pomagania podczas walk, a i to nie jest zbyt ochoczo wykorzystywane. Mimo że polec na polu walki jest dość trudno (najłatwiej dopiero na samym końcu, podczas walki z bossem), to i tak lepiej być ostrożnym i wszystkie karty zachować dla siebie. 

Drugim zarzutem jest wtórność każdej rundy. O ile, rozgrywki różnią się od siebie, scenariusz można przechodzić na wiele różnych sposobów, to sam przebieg rundy wygląda tak samo. Losujemy potwory, dochodzi do walki, bronimy się, sprawdzamy kartę spotkania, przesuwamy znacznik czasu, i tak w każdej rundzie. Mistfall jest w 90% nastawiony na interakcję z przeciwnikami – nie ma tutaj pobocznych questów – musimy przeć naprzód, by zdążyć dojść do finałowego bossa. To sprawia, że w naszej grupie Mistfall był grą na raz – rozgrywka początkowo dawała mnóstwo frajdy, ale później cała ta powtarzalność każdej rundy dawała o sobie znać, co powoduje, że Mistfall jest grą na raz.

W zależności od grupy, w Mistfall może pojawić się lider. Coś, czego nie lubię i sam staram się unikać tego elementu jak ognia. Wolę dać wypowiedzieć się innym graczom, niż samemu o wszystkim decydować. Niestety, w epickiej drużynie zawsze pojawi się ktoś, kto lubi dowodzić i dawać, jego zdaniem najlepsze pomysły, decydować o kierunku wyprawy i sposobie rozdzielania łupów. To chyba największa bolączka każdej gry kooperacyjnej, a Mistfall nie należy do wyjątków.

Podsumowanie

Główny zarzut wobec Mistfall, czyli instrukcja oraz źle wydrukowana część kart mogą zniechęcić niektórych do spróbowania swoich sił. Lektura oczywiście nie jest prosta, jednak gdy już sobie z nią poradzicie, odkryjecie, że mechanika gry nie jest specjalnie skomplikowana, ba! może dać naprawdę sporo rozrywki. Epickość przygody, klimat heroic fantasy, jak w starych, dobrych grach RPG. Jednak gdzieś zabrakło zróżnicowania – po paru rozgrywkach można odczuć potworną wtórność rozgrywki, której nie uratują 3 poziomy trudności. Zasiadając do pierwszej rozgrywki, musicie się uzbroić w cierpliwość – ogrom tekstu na kartach, słów kluczowych, pomniejszych, specjalnych zasad, ikonografii – wszystko to potrafi przytłoczyć, ekstremalnie wydłużając rozgrywkę. Dajcie szansę Mistfallowi, być może odkryjecie w nim świetną grę przygodową. Tylko pamiętajcie o zgranej drużynie!

Plusy
  • Klimatyczny świat fantasy
  • Atmosfera epickiej przygody
  • Dobre skalowanie
  • Trzy poziomy trudności
  • Niska losowość
  • Świetna oprawa graficzna
  • Niepowtarzalność każdego scenariusza
  • Po przebrnięciu przez instrukcję zasady nie są już tak skomplikowane
Minusy
  • Okropna instrukcja
  • Wysoki próg wejścia
  • Początkowo, gra wymaga dużych pokładów cierpliwości
  • Efekt lidera
  • Wtórność każdej rundy – walka, walka i jeszcze raz walka
  • Po przejściu każdego scenariusza nie chce się do niej wracać
  • Niska interakcja
  • Małe zróżnicowanie grafik na kartach

Ocena: (3,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Games Factory za przekazanie gry do recenzji.

Kamil Czubek

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaMistfall
AutorBłażej Kubacki
GrafikEnggar Adirasa, Agnieszka Kopera
WydawcaGames Factory Publishing, HC Distribuzione, Heidelberger Spieleverlag, NSKN Games, Passport Game Studios, Radikal Games Ltd.
Rok wydania2015
Liczba graczy1 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 1, 2, 3, 4
(27 głosy/głosów)
Czas gry120
Sugerowany wiek min.14 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)14 i więcej
(8 głosy/ów)
Zależność językowaExtensive use of text - massive conversion needed to be playable
(18 głosy/ów)
KategoriaAdventure, Card Game, Fantasy
MechanikaCo-operative Play, Deck / Pool Building, Hand Management, Modular Board, Variable Player Powers
RozszerzeniaBrettspiel Adventskalender 2017, Mistfall: Brettspiel Adventskalender 2017 Promo, Mistfall: Encounter Pack 1, Mistfall: Enemy Pack 1, Mistfall: Hearthfire Inn mini-expansion, Mistfall: Quest & Nightmare Time Cards, Mistfall: Sand & Snow, Mistfall: Valskyrr – Campaign System
RodzinaCrowdfunding: Kickstarter, Crowdfunding: Wspieram, Mistfall, Solitaire Games

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Kamil Czubek

Kamil Czubek

Zapalony gracz bez prądu. Kolekcjoner i miłośnik gier planszowych i karcianych. Namawia znajomych do wspólnego grania, zaraża pasją, cierpliwie tłumaczy zasady. Do jego ulubieńców należą: Belfort, Władca Pierścieni LCG, Descent i Robinson Crusoe. Nie stroni od każdej gry - świetnie bawi się przy typowych grach imprezowych jak i cięższych, mózgożernych tytułach
Kamil Czubek