Wieści z Westeros – Łańcuch Tyriona – opis zestawu fabularnego do Gry o Tron: Gra karciana

 Zapraszamy do zapoznania się z wpisem na temat dodatku do Gry o Tron Gra karciana: Łańcuch Tyriona, kończącym bieżący cykl.

Borys: Jeśli mówimy o klimacie powieści, to Starkowie powinni fruwać na Królach zimy niczym trójoka wrona. Niestety w grze ciężko znaleźć porządne talie Strażników Północy oparte na zimowych fabułach, a zatem Rycerz z Rodu Manderlych nie będzie raczej gościł za często na naszych stołach. Po prostu Starkowie mają sporo innych efektywniejszych tanich kart. Wyjątkiem może być próba wciśnięcia nowej postaci do talii rycerskiej z Tyrellami i Królewskim Turniejem jako przewodnią fabułą. Niestety zazwyczaj jej zagranie można wyczuć na kilometr, a to z kolei aż prosi się o Pierwszy śnieg zimy. Z drugiej strony ile przeciwnik może nas zasypywać śniegiem? Dzisiejsza pula kart pozwala na stworzenie talii prawie w całości zbudowanej z rycerzy i dam, choć przyznaję że nie było mi dane testować jej sprawności i na wyczucie preferowałbym jednak czystych Starków na Tullych, gdzie dla nowego rycerza miejsca brak.

Grzesiek: Jakby się dało zbudować sensowną talię z 4+ zimowymi fabułami (lub kombinacjami ze Starą Nianią, w każdym razie same fabuły jeszcze nie wymuszają agendy) i bez Blackfisha, to pewnie nowy rycerz wyparłby swojego poprzednika z Kamiennego Nurtu. Jakby. Zresztą, różnica jest dosyć kosmetyczna. Trzeba ew. poczekać na karty dla rodu Manderlych.

Borys: Byłoby ciut lepiej, gdyby nie było tylko do końca wyzwania. Wtedy efekt odczulibyśmy zdecydowanie mocniej, a tak mamy lekka biedę. Najbardziej kłuje konieczność atakowania jedną postacią. Fakt, że po zagraniu Wilka w Nocy możemy dorzucać już do wyzwania dzięki rodowej fabule czy psiarczykom, ale różnie bywa z dostępnością tych kart wtedy, kiedy podejdzie nowa pieśń. Oczywiście bonus siły nie jest tak ważny jak renoma, ale tu znów jest problem. Mianowicie większość kluczowych Starków ją już ma i to raczej oni mogą startować do samodzielnych wyzwań. Nie mówię, że Wilk w Nocy jest zły. Fajnie czasem zdobyć dodatkowy, może nawet zwycięski żeton za pół darmo. Czy jednak mamy miejsce w talii na tak wątpliwe, sytuacyjne zagranie?

Grzesiek: Renomy na tym, na kim ma być, to nam raczej nie brak. Do podbicia siły lepsze jest Za północ!, a też go często nie widzę. Przewiduję klaser.

Grzesiek: Kolejny rycerz lata, pod tym względem projektancie są dosyć konsekwentni. Jego użyteczność, podobnie jak Rycerzy Lata czy Świty Króla Renly’ego, uzależniona będzie od lokalnej mety. Jeżeli gramy letnimi fabułami i nie spodziewamy się wielu zim (zwłaszcza Pierwszego śniegu), śmiało brałbym jedną sztukę. W innym przypadku – nie warto, wspomniane wyżej karty są jednak o wiele lepsze.

Borys: Składowanie żetonów władzy na postaci o tym koszcie to po prostu marnowanie energii na przerzucanie ich na naszą kartę, skoro zaraz wrócą. Zawsze przeciwnik będzie mieć resety, a my cenniejsze postacie na stole do chronienia. Może w domu przejdzie, jeśli wiemy z kim i przeciwko czemu gramy. Na turnieju za to raczej kaszana. Tylko dla niepoprawnych optymistów

Grzesiek: Każda pompka Tyrelli na wagę złota, a Namiot Renly’ego jest jedną z fajniej zaprojektowanych. Na pewno jest to kolejne ułatwienie dla Randylla, ale mnie przede wszystkim podoba się potencjalna synergia z Rycerzami rodu Florentów. Podczas Pieśni Lata można przeciwnikowi naprawdę całkiem fajne postaci zrzucić, tym bardziej, jeśli naszych blaszaków wrzucimy z Królowej Cierni (no dobra, comba z tylu kart to już trochę fanaberia ;)).

Borys: Oj, tak. Rycerze zaczną stanowić prawdziwe zagrożenie, szczególnie po Valarze, kiedy na stole może być różnie. To jednak nie wszystko. Poza wymienionymi wyżej warto pamiętać o wsparciu dla

  • Rycerza Kwiatów, któremu łatwiej będzie wygrać pojedynek jeden na jeden;
  • Patrolu różanego traktu, który dzięki temu może zyskać podstęp;
  • Klaczy w rui, dla której możemy zmniejszyć liczbę postaci przeciwnika przewyższających nas siłą;
  • Za sztandar różyNamiot jako jedna z nielicznych kart może nas podpompować w fazie mobilizacji. Aktywowany na już wzmocnionych Strażników Reach może zapewnić nam spory przychód.

Grzesiek: Z tym Za sztandar róży to chyba delikatnie popłynąłeś

Grzesiek: Skoro Straż w cuglach wygrała miano największego zwycięzcy Wojny Pięciu Królów, to i zakończyć drugi cykl musiała z przytupemQhorin Półręki to naprawdę fantastyczna postać, dokładnie taka, jakiej brakowało Strażnikom od początku – z renomą, odporna na dodatki (w przeciwieństwie do Starego Niedźwiedzia), skuteczna w obronie (nie tak jak Jon Snow) i z morderczą zdolnością. Tak naprawdę największą wadą nowego zwiadowcy jest jego koszt, bo w typowych taliach Straży mało kto jest przyzwyczajony do grania nielojalnymi postaciami aż za 6 – górną granicę wyznaczał Benjen. Niemniej Qhorin to „ranger, that was promised”. I trzeba się powoli przyzwyczajać do dobrych, drogich Strażników, bo nadchodzi duże rozszerzenie

Borys: … a wraz z nowym cyklem nowe sposoby finansowania obszczymurów

Grzesiek: Jeszcze trochę mi brakuje kart do manipulacji rezerwą, ale mimo wszystko Pięść pierwszych ludzi jako rezerwowa wersja Benjena mi się całkiem podoba. W przeciwieństwie do wielu innych strażowych lokacji, nie jest uniwersalna i wymaga pewnego przemodelowania talii, ale warto próbować. Dodatkowy plusik, jeżeli gramy Haldera.

Borys: Nie ma tragedii. Akurat nocniki mogą ładnie zadbać o rezerwę swoją i przeciwnika na kilka różnych sposobów, a posiadanie na stałe zdolności Benjena jest bardziej niż ok w defensywnej talii. Kolejny poza Murem i Halderem plus do siły też nie zawadzi. Póki co tylko koszt odstrasza akurat w tej konkretnej talii, ale to się powinno zmienić razem z kolejnym cyklem.

No i pamiętajcie, dzieci: w trybie na wielu graczy wystarczy, że mamy inicjatywę większą od kogokolwiek.

Borys: Salladhor Saan to wołanie o pomoc. Ryk starego Krakena, który nie może się przebić przez wielki lodowy mur. Nowe zabawki nocników tak utrudniają życie Greyjoyom, że trzeba zacząć myśleć o alternatywnych metodach robienia tego co lubimy najbardziej, czyli niebronionych wyzwań. Martelle odpadają, bo wrony nie boją się dodatków. Zostają jelenie z klękaniem. Tylko w takiej talii aktualnie Saan powinien znaleźć miejsce. Ma rozsądną cenę, nie jest podatny na pierwszy śnieg, ma fajną (tylko dla Greyjoyów) zdolność i intrygę tak potrzebną żelaznym ludziom. Niestety w innych taliach jest póki co bezużyteczny.


Borys: Valyria jest dla mnie totalną zagadką. Po prostu nie wierzę, że dostaliśmy ‚Dar Brandona 2.0’, choć chyba wychodzi na to że po rehabilitacji poprzedniczki, coś znów musi zapchać klaser. Pomijam nawet totalną bezużyteczność w taliach na jeleniach. W Greyjoyach też tego nie widzę. Po co? Boost do siły  zależny od często pustej puli złota przeciwnika, do tego jeszcze możliwy do zagrania dopiero podczas samego wyzwania, a złoto można często już wykorzystać między rozpoczęciem fazy a zainicjowaniem pierwszego z wyzwań. Ogólnie jedna wielka kicha… No chyba, że znów gramy w domu z Lannisterami – to karta typowo przeciwko nim, choć dalej sytuacyjna.

Grzesiek: Ciekawe, czy Salladhor Saan Valyria cokolwiek zapowiadają w tym temacie u Baratheonów, czy projektanci dostrzegli, że Greyjoyowie ostatnio sa jacyś niedopieszczeni.

 

Grzesiek: Po pierwszych spoilerach słyszałem mnóstwo zachwytów (oraz jęków grozy wśród nie-Lannisterskich graczy) nad Podrickiem Paynem, ale nie wydaje mi się być takim potworem, jak niektóre inne karty lwiaków. Efekt jest z pewnością bardzo mocny – zwłaszcza, że Lannisterowie zazwyczaj mają pieniądze w fazie wyzwań – a synergia z Tyrionem fajna, ale jest to zagranie sytuacyjne. Wpisuje się też trochę w strategię projektantów, którzy postanowili dać rodowi z Casterly Rock bardzo mocne, ale nieco losowe efekty (Gregor, Łaskotek, etc.). Zagranie Podricka w odpowiednim momencie może być game-breakerem, tylko ten moment musi nadejść. Na niekorzyść Tyrionowego giermka przemawia też osłabienie setupu (to też typowe dla wielu Lannisterskich kart, jak np. Szpieg z Czerwonej Twierdzy czy Złote płaszcze). Traktowałbym tę kartę w kategorii wydarzenia, nie postaci.

Borys: Właśnie! Wydarzenie odporne na wszelką kontrolę wydarzeń Fakt, że tu może przeszkodzić Zdrada, ale ta karta ma i bez tego dużo do roboty, no i nie każdy ją może mieć. Warto tu wspomnieć również o tym, jak Zdrada w ogóle zadziała. Otóż wstawienie Podricka jest kosztem, zatem w najgorszym wypadku i tak wejdzie nam on do gry. Niestety nie uratujemy wtedy nikogo i tym bardziej nie zabijemy. Zatem grając przeciwko Lannim, czy ich sztandarowi, lepiej nie wyznaczać Tyriona na cel roszczenia, prawda? Poza tym karta mi się bardzo podoba, bo jest strasznie złośliwa, ale i tak nie wsadzałbym więcej niż jednej sztuki.

Grzesiek: Tym razem naprawdę wydarzenie. Ciekawe, że jest to pierwsza karta nie-Starkowa, która wprowadza interakcję ze słowem kluczowym Wojna. I choć bardzo, ale to bardzo chciałbym stosować Łańcuch Tyriona, trzeba mieć świadomość, że aktywuje niewiele fabuł. Na razie testuję go w czyszczącej rękę talii opartej na nowej Cersei, gdzie wśród fabuł mam 2x Głowy na Palach, raz Dziki Ogień i raz Posiłki, ale na turniej to się średnio nadaje. Prościej po prostu zagrać Osmolone Głowy z tego samego dodatku.

Borys: A jeszcze lepiej zagrać Głowy na palach, poprawić Osmolonymi głowami i zacisnąć pętlę Łańcuchem Tyriona. Do tego zwykła intryga i przeciwnik nie ma prawdopodobnie kart na ręce – stan który z kolei nam jest bardzo na rękę Z kolei podwójny Dziki ogień pozwoli nam nieprzyjemnie zaskoczyć wroga, który zdążył uzupełnić posiłki przed naszą militarką. Jeśli to na dodatek był jego Ogień, a my mamy podwójne roszczenia – miód… a przecież to zagranie często idzie wyczuć. Z kolei podwójne Posiłki mogą okazać się genialną wręcz ekonomią, szczególnie jeśli gramy mirrora i wraz z przeciwnikiem skubiemy się mocno z kart z ręki. Na koniec jeszcze tylko wspomnę o możliwości skopiowania fabuły z bieżącego dodatku. Dopiero upewnienie się, że przeciwnika naprawdę nie broni żaden duplikat, ustawi nam Valara na następną rundzie. Oczywiście wszystko pod warunkiem, że my swoje sejwy opieramy na czymkolwiek innym niż dupeczki.

To wszystko to dopiero początek. Celów do kopiowania będzie nam tylko przybywać (dopóki Łańcuch nie wyrotuje).

 

Borys: Ciężki orzech do zgryzienia. Gdyby nie to kim jest naprawdę Esgred, brałbym bez wahania wszędzie. Niestety kłóci się z Ashą, którą mimo to uważam za nie do zastąpienia E-zgred może i sama załatwi niebronione i samodzielnie zainicjuje dowolne z trzech rodzajów wyzwań, ale to nie przebije Aśki, która z niewielką pomocą weźmie udział we wszystkich trzech i poczeka jeszcze na dominację. Do tego mała siła podatna na różne nieprzyjemne sztuczki i mam w sumie pewność, że wolę wersję, do której Małego ptaszka trzeba dopiero dorzucić Przychodzi mi tylko do głowy opcja, za którą nie ręczyłbym w ogóle, że jest opłacalna, bo jej nie przetestowałem, a brzmi średnio – chodzi o wrzucenie standardowych trzech kopii Ashy i jednej Esgred. Jeśli wcześnie pojawi się nowa wersja, jakoś przeżyjemy – to w końcu też bardzo dobra karta, która później będzie można zastąpić (choć kiedy płacimy 5 sztuk złota chyba nie tego oczekujemy, żeby zastąpić postać). Z kolei jeśli zaistnieje odwrotna sytuacja, Esgred można wrzucić tylko w celu zdobycia władzy. Taki ruch może w teorii załatwić nam zwycięski punkt w fazie mobilizacji – szczególnie dobre zagranie, jeśli przeciwnikowi jakoś uda się wygrać inicjatywę.

Grzesiek: Ja będę eksperymentował, bo to bardzo fajna karta. Najbardziej mi się podoba pod kątem Lorda Przeprawy, bo dotąd przy tej agendzie w Greyjoyach intryga była zawsze tylko na „rozładowanie”, a teraz może przysporzyć przeciwnikowi kłopotów.

Borys: Jest po prostu masa kart podatnych na Morską Dziwkę, a ja chcę zostać jej alfonsem. W talii mam trzy i tylko czekam aż będę mógł je wymienić za Mur, Ghastona, czy tak naprawdę dowolną inną lokację, jeśli tylko spowolni to przeciwnika, a tym lepiej jeśli mi pomoże. Mistrzostwem po prostu jest możliwość podebrania przeciwnikowi lokacji, na której zbiera żetony władzy. Chętnie mu nawet pomożemy. Nasza Morska Bycz pozwoli nam przejąć tę lokację akurat wtedy, kiedy będzie zawierała tyle żetonów władzy, ile nam brakuje do zwycięstwa

Grzesiek: Karta- potwór. Najbardziej boli Straż i Martelli, ale Tyrelle też nie ucieszą się z podebrania Manderu czy Wysogrodu, Baratheonom ucieknie na rundę Czerwona twierdza, a Lannisterowie muszą uważać na swoje super-combo Harrenhal + Wieża Namiestnika. 3x w talii.

 

Borys: Myślę, że Quaithe z cienia czeka klątwa tanich unikatów – jedna sztuka w talii. Szkoda, bo to fajna karta. Razem ze stojącą Dany, jej Przychylnością czy Nieskalanymi byłaby w stanie usunąć z wyzwania zdecydowaną większość postaci przeciwnika. Tak czy siak – obowiązkowa karta w taliach na spalanie.

Borys: Mam wrażenie, że Dom Nieśmiertelnych to taka karta win more. Po pierwsze – jeśli postacie w stosie zabitych przeciwnika są warte wystawienia na jedną fazę za 6 sztuk złota, to raczej idzie nam nieźle, więc nie potrzebujemy ekstra wsparcia. Poza tym prawdziwą różnicę mogłyby nam dać (o ile od razu wygramy) postacie z renomą, a jeśli faktycznie pozabijaliśmy je przeciwnikowi, to nie znaczy, że wygrywamy? No i mimo takiej przewagi stać nas było jeszcze na lokację za 6 sztuk złota? Jeszcze nie wygraliśmy? Co robimy nie tak?

Grzesiek: Efekt potężny, ale nie wrzucę z prostego powodu – wystawienie Domu Nieśmiertelnych nam zajmie całą turę, a dla przeciwnika zniszczenie/zablokowanie go może być prościutkie. Najgorzej przy Greyjoyach – ani to wystawić, żeby ukradli Morską Dziwką, ani zrzucić, żeby Euron złapał.

Grzesiek: Ten sam problem co z Niezgodą – mało wartościowych celów. Fajnie, że można go aktywować po wskoczeniu za pomocą Arianne, że ma cechę Gwardia królewska (liczę na jak najwięcej takich kart, bo chciałbym kiedyś wykorzystać nową kartę Jaimego), że jest odporny na dodatki… ale konkurencja w kategorii „koszt 4” jest u Martelli ogromna. Ser Arys poczeka chyba na lepsze czasy.

Borys: Tak – rotację A tak poważnie, to nie do końca się zgadzam. Trzymam się wersji, że Niezgoda to dobra i przydatna karta – jest już całkiem sporo celów, w tym roszczeniochłony, a zatem możemy nią zwiększyć efektywność naszych militarek. Zdolność Arysa zastępuje wspomnianą kartę, pozbywając się jej wad (i kilku zalet niestety też), choć szkoda, że aktywacja jest możliwa tylko przy wejściu gwardzisty do gry. Gdyby była możliwa na zawołanie bez zmiany kosztu, byłbym bardzo zadowolony .Obecny stan sprawia, że jest średnio, ale jedną sztukę w talii bym wypróbował.

Grzesiek: Nie byłem zachwycony Zieloną krwią, dopóki nie stwierdziłem, że mogę zbudować naprawdę fajną talię z 4 lub nawet 5 letnimi fabułami. Jeżeli na dodatek w lokalnej mecie Lato jest dosyć popularne, to 1 sztukę brałbym bez wahania – potencjalne +2 dla każdej postaci to świetny efekt szczególnie w talii opartej na Doranie i lordach. Do trybu starcia – jeszcze lepiej. Nie grałem jeszcze z Targaryenami, ale zważywszy, że sami lubią grać letnie fabuły, Zielona krew może bardzo nam pomóc uniknąć spalenia (co Martelli zawsze mocno bolało). Ciekawi mnie natomiast, czy Dornijczycy dostaną więcej wsparcia dla cechy Lato, bo w to, że twórcy intensywnie eksploatują temat pór roku, po tym cyklu chyba nikt nie wątpi

Borys: Karta typowo pod Żmiję i Quentyna. W Lordach przeprawy i z Pieśnią lata może zrobić niezły finisz

Grzesiek: W zimowej talii świetny roszczeniochłon. Opcja wystawienia postaci z dwoma ikonami za 1 zawsze w cenie.

Borys: Albo za darmo z Morskim traktem.

Grzesiek: Bardzo ciekawa karta do wszystkich talii agresywnych, które najchętniej kończą grę w okolicy 3 fabuły – Greyjoyów, Starków, Tyrelli. 3 sztuki przy agendzie Lord Przeprawy.

Borys: O tak… tęsknię za czasami, kiedy wiedziałem, jak ułożyć talie, jak tylko spojrzałem na karty. Teraz jest taki wybór, że głowa boli. Najbardziej skorzystają stronnictwa z możliwością atakowania jedną postacią po kilka razy – Krakeny z Ashą, Smoki z Drogiem z Arakhem, no i przede wszystkim Lwiaki z Jaimiem i Cersą. Do tego podwójne roszczenia… Dziwię się, że to darmowa karta.

Grzesiek: Od premiery Valara czyszczenie ręki zyskało na znaczeniuGłowy na palach w formie wydarzenia to ciekawy pomysł, natomiast zastanawiam się, który ród sięgnie po nie najchętniej. Pierwsza myśl – Baratheonowie, którzy po pierwsze wyzwania władzy trzaskają od ręki, a po drugie czyszczą rękę bez wyzwań intrygi, ale wyobrażam sobie Osmolone głowy także np. u Lannisterów i Martelli, choć im będzie trudniej je odpalić.

Borys: Muszą się jakoś postarać. Szczególnie Lannisterowie, jeśli chcą mieć bonusy z wyczyszczonej ręki przeciwnika.

Borys: Bardzo ryzykowna karta. Dla większości duplikaty to podstawa obrony przed Valarem. Niektórzy nie mogą sobie pozwolić na ochroniarzy, bo mają mało postaci z cechą Lord lub Lady. Bitwa nad Czarnym Nurtem może niestety bardzo pogrążyć zagrywającego ją. Wyjątek? Oczywiście Greyjoyowie, jeśli zorganizują sobie zapas innych sejwów. Wtedy przeciwnik będzie podatny na Tron z Morskiego kamienia, a w następnej rundzie na Valara. Czy to nie zbyt oczywiste zagranie? Być może, tylko czy ta świadomość dużo pomoże przeciwnikowi?

Tyle na dziś. Zamykamy ostatni cykl i z niecierpliwością czekamy na następny.

Dziękujemy wydawnictwu Galakta za udostępnienie plików kart w wysokiej jakości.

Borys Wołkowiecki

i

Grzesiek Szczepański

Tę i wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie u w sklepie naszego partnera – Planszostrefa.pl

Borys Wołkowiecki

Borys Wołkowiecki

Mąż, ojciec, wieczny student, kolekcjoner i wielbiciel gier planszowych, karcianych oraz figurkowych, weteran mistrzowania w Warhammera Fantasy Role Play. Z planszówkami miał styczność od wczesnego dzieciństwa, zaczynając od prostych gier typu grzybobranie. Szybko nudząc się jednak prostotą i losowością, modyfikował zasady tworząc coś, coś, co dziś można by było nazwać grami Talismanopodobnymi. Grał w RPG, zanim w ogóle wiedział co to jest, bawiąc się w opowiadane Pokemony z siostrą i kuzynostwem. W grach ceni najbardziej wspólną zabawę z rodziną i znajomymi, przyjacielską rywalizację i potrzebę ruszenia mózgownicy.
Borys Wołkowiecki