Wieści z Westeros – Duchy Harrenhal – opis zestawu fabularnego do Gry o Tron: Gra karciana

Udaje się jakoś utrzymać tempo.  Następny wpis postaram się wrzucić w dniu premiery, jak to drzewiej bywało. Zapraszam do zapoznania się z wpisem na temat dodatku do Gry o Tron Gra karciana: Duchy Harrenhal.

Roose Bolton bardzo mi się podoba. W Starkach wspiera go Winterfell, Za północ, Igła i Dama, sprawiając, że zdrajca może napsuć krwi wrogom usuwając przeciwnikowi z gry roszczeniochłony przed docelowym roszczeniem. Całkiem miła perspektywa, szczególnie że Roose może atakować również w intrydze. Nowy kolega może służyć równie dobrze jako dywersja, mająca zaledwie odwrócić uwagę przeciwnika i go zaniepokoić. Nowy Bolton nie jest lojalny, zatem uświadczymy go z pewnością w taliach innych rodów. Lannisterowie pozwolą mu skorzystać z Harrenhall, całkiem psując przeciwnikowi szyki. Jeśli w zanadrzu będziemy mieli Wdowi płacz, będzie jeszcze ciekawiej. Tyrellowie mogą teoretycznie podnieść jego siłę, choć kart działających na karty z poza ich frakcji jest niewiele, a u Targów Roose skorzysta na obniżeniu siły przeciwników, zatem nadałby się do talii z Dany. Z pewnością ciekawa karta, szczególnie że banner Starków naprawdę da się uzupełnić innymi, takimi jak Bran i Bryła lodu, które przysłużyłyby się każdemu.

Grzesiek: Fajnie, ze Roose i Harrenhal wychodzą naraz – mniej fajnie, że Bolton najlepszą synergię ma z Lannisterską wersją twierdzy. Postać do sztandaru, w czystych Starkach jakoś go nie widzę (choć współpraca z Igłą i zestaw ikon nie są złe).

Drogo i nielojalnie, zatem Wierność nam nic nie pomoże. Starkowe Harrenhall z pewnością będzie grane i na pewno będzie kosmicznie irytujące dla niektórych, zmuszając do zastanowienia się zanim wrzucimy do gry jakiegoś grubasa. Niestety grając przeciwko Nocnej straży, Lannisterom, czy Greyjoyom, Harrenhall może się okazać pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. Wystarczy odpowiednio: Aemon, Zdrada, czy kopalnie lub Powstały z morza i mamy pozamiatane. Naprawdę podoba mi się ta karta i pewnie wiele razy uda się ją porządnie zagrać, ale przeciwko wyżej wymienionym stronnictwom nie wyciągałbym jej z ręki, żeby przeciwnik miał szansę wyciągnć ja z intrygi – tak przyda nam się wtedy najbardziej.

Grzesiek: Obstawiam, że obecnie coraz częściej grane będą karty do kontroli lokacji – W ogień, Polityczna katastrofa czy My nie siejemy. Harrenhal wygląda groźnie, ale zbyt łatwo je zablokować – u mnie trafia do klasera.

Przy takiej cenie, sile, dwóch ikonach i dodatkowej renomie, właściwie bezczelnością byłoby prosić o więcej. Mimo to dostajemy cechę Lady, która ułatwi nam bronienie Brienne z Tarthu przed Valarem oraz zapewni wsparcie kilku innych kart i zdolność, której nie powstydziłby się Stary Niedźwiedź Mormont. Wystarczy mieć w talii Renlyego i Koronę, a przecież warto i bez dziewicy z Tarthu. Dla wzmocnienia kopa załatwiłbym tej damie Małego ptaszka, żeby pofikała również w obronie intrygi.

Grzesiek: Tyrellowie zbierają siły. Brienne ma tyle zalet, że gdybym miał ograniczyć liczbę kart za 5 w talii, prędzej chyba wywalę Lorasa niż ją.

Nienawidzę Wysogrodu… Nie dlatego, że to słaba karta, bo to nieprawda. Dlatego, że mój brat się uparł grać tą kartą jak szalony i szczerze wolę, żeby dochodził mu Arbor, niż ta twierdza. Oczywiście Arbor też mi działa na nerwy, ale z za dużą ilością kasy można sobie poradzić – gorzej, jeśli niebronione uciekają mi sprzed nosa. Ofiarowanie brzoskwini oferuje właściwie podobną zdolność, tyle że pod warunkiem, że mamy na stole Lady lub Renly’ego… Żaden warunek jak na mój gust. Jeśli na stole Tyrellów nie ma Lady, to prawdopodobnie i tak już leżą i kwiczą. Jakby tego było mało, dochodzi jeszcze element zaskoczenia, więc cała matematyka idzie w łeb. Werdykt? Świetna karta (choć przez wielu raczej niedoceniana). Jeśli przerzucę się na Kwiatki, z pewnością znajdzie miejsce w mojej tęczowej talii

Strasznie słaba karta, na którą w niektórych miejscach Nocniki będą skazane. Mówiąc o miejscach mam na myśli lokalną metę i to jakie miejsce w niej zajmie Valar. U mnie np. tylko ja go używam, ponieważ świetnie pasuje do moich Greyjoy’ów. Pozostali gracze omijają go szerokim łukiem. Stąd też gdybym chciał zrobić Strażników, Craster nie musiałby się w nich pojawić. Jednak w większych miastach sytuacja domyślam się, wygląda zgoła inaczej, zatem szczególnie grając defensywnymi Wronami, nowy sprzymierzeniec traktowany będzie jako zło konieczne. Chyba najgorsze w tej karcie poza za wysokim kosztem i jedną ikoną jest cecha, która pozwala nam go zrzucić ze stołu Niezgodą za jedynie dwa zasoby. Za jeden zasób Crastera uśpimy mleczkiem z maków…

Warto jeszcze wspomnieć o tym, że w talii na dzikich z  Mancem, Craster trochę zyska, jednak stworzenie takiej talii odstawiłbym do czasu ukazania się nowego dużego pudła.

Grzesiek: Podpisuję się. W talii z Dzikimi na pewno fajnie się wkomponuje, natomiast w czysto defensywnej Straży – mimo niewątpliwych zalet antyValarowych – zastanowię się dwa razy. Jeśli przeciwnik gra Valara defensywnie – myślę, że Straż poradzi sobie nawet bez Crastera. Jeśli ofensywnie – jest Greyjoyem, a na nich mamy mnóstwo innych sztuczek.

Normalnie może nie byłbym specjalnie zachwycony, ale to kolejny krok w kierunku totalnej defensywy Nocników, a uważam, że to dobry kierunek. Dobrze mieć na stole kogoś, kto zignoruje Balona choćby po to, żeby nie dać mu unopa. Podobnie z Baratheonowym klękaniem. Sztylet ze smoczego szkła z pewnością zobaczymy w wielu taliach, szczególnie że Halder wyciśnie z niego jeszcze więcej siły.

Grzesiek: Na klękanie to się przyda raz na sto gier, ale przeciwko Balonowi z pewnością. Moim zdaniem dobrze zbalansowana karta, bo zapewni premie tylko w trakcie wyzwania. Przy graniu mocno na Haldera czy Budowniczych Wieży Cieni wezmę pewnie i ze dwa Sztylety, w innym wypadku – zastanowię się.

Całkiem przyzwoita karta pod warunkiem, że całkowicie zapominamy o poprzedniej wersji i jakim rodem gramy. Nie dość, że za drogo (mamy wystarczająco drogich i dobrych postaci w tym rodzie), to w porównaniu do pierwowzoru mamy słaby stosunek siły do ceny. No i przy Valarze Ser Davos Seaworth z podstawki przyda nam się zdecydowanie bardziej.

 


Zakochałem się w tej karcie od pierwszego wejrzenia. Jednak jako człowiek od kilku lat żonaty wiem, że nie należy łatwo ufać swoim instynktom  Rytuał R’hllora jest bardzo silną i jednocześnie bardzo sytuacyjna kartą. Ilu wyznawców uda nam się utrzymać na stole? Ile złota będziemy w stanie zachować, żeby przetrwać rundę bez strat? Przeciwnik na pewno nie ma Osądu Namiestnika, który za darmo anuluje nam działanie naszej karty? Za dużo pytań bez jednoznacznych odpowiedzi. Wrzucałbym ewentualnie po jednej sztuce do talii – może akurat się poszczęści

Grzesiek: Zbyt sytuacyjna karta, jak dla mnie – ale wyobrażam sobie zagranie jej przy Melisandre i Stannisie na stole – takie zagranie musiałoby zdenerwować przeciwnika, który specjalnie nie klękał jakimś mocarzem.

 

Pograłem ostatnio trochę Lwiakami i wiem, że jeśli tylko karta podejdzie śmiało mogłem mieć naraz na stole Górę, Tywina, Tyriona i Cersei. Kolejna siódemka w talii nie powinna specjalnie zawadzić, szczególnie że jest to świetna siódemka. Joffrey Baratheon sam uruchamia własną reakcję, więc na wejściu potrafi zabić przeciwnikowi postać do kosztu o wartości 6. Celów nie powinno brakować. Zazwyczaj zabijemy kluczową postać przeciwnika, ewentualnie pozbawimy ją duplikatu, czy ochroniarza. Lojalnych postaci, które w kolejnych rundach wesprą młodego psychopatę jest wystarczająco, żeby utrzymać przeciwnika w stanie lekkiej nerwowości. Co najlepsze – większością z nich warto grać – Tywin, Cersei, Pycelle, Slynt, Tyrion, Strażnik Lannisportu – lista będzie z pewnością rosła. Natychmiast będę starał się upchać Joffa do talii na Deszczach Castamere.

Warto oczywiście pamiętać też o Wdowim płaczu, który da Joffrey’owi ikonę militarna i dodając siłę sprawi, że młody przyda się bardziej w wyzwaniach.

Grzesiek: No nie wiem, nie wiem. Może mi karta tak nie podchodzi, ale nawet u Lannnisterów nie wrzuciłbym trzech sztuk Tywina, Cersei, Gregora (lojalnego Tyriona nie biorę pod uwagę, bo w ogóle nie pasuje do klasycznych Lannisterów) i jeszcze Joffreya. Do tego przez tego gnojka (podobnie jak przez Harrenhal i Crastera) znaczenie Zdrady rośnie do absurdalnie wysokiego poziomu.

Lannisterom kasiory nie brakuje, więc wysyłanie kogoś do pracy w Burdelu Chatayi po prostu mija się z celem. Za wolno zwróci się sam koszt wystawienia lokacji, nie mówiąc o spowalnianiu talii klękaniem własnymi postaciami. Klaser.

Grzesiek: Klaser.

 

HELL YEAH! czy jakoś tak ;P Nie doceni tej karty nikt, kto nie zmierzył się tak wiele razy z Martellami jak ja. Mam kumpla, który wręcz maniakalnie składa ich talie i dodatki są prawdziwym utrapieniem. Fakt, że ze względu na unikatowość, koszt i zaledwie jedną ikonę Helyi, nie ma sensu wrzucać jej więcej niż raz do talii, ale to dobrze – inaczej byłaby po prostu za mocna. Na szczęście jest żelaznym człowiekiem, więc wróci na stół dzięki Aeronowi.

Warto też pamiętać, że jeśli Helya zginie przez Valara, wszystkie dodatki z zabitych w tym samym momencie postaci trafiają na stos kart odrzuconych. Greyjoy’om taka wiedza może się przydać

Grzesiek: Ja doceniam, ale umówmy się – poza Martellami, nikt nie gra zbyt wieloma trwałymi dodatkami. A przeciw nim na 95% ta jedna Helya akurat nie dojdzie. A wystarczyło dać jej ikonę intrygi zamiast władzy i rozmowa byłaby zupełnie inna.

Błogosław go solą to aktualnie must have klasera. Dodatkowo grafika zapewnia nowej karcie PG18 i ban na turniejach z udziałem młodzieży. Totalne marnotrawstwo miejsca w talii. To samo kiedyś się mówiło o Mieczu w Ciemności i Darze Brandona, a jak wiemy pierwsze  weszło na salony, a drugie ma na to coraz większą szansę – jest zatem nadzieja dla nowego błogosławieństwa. Może warto poczekać na duże rozszerzenie krakenów (oby zaraz po nocnikach, oby zaraz po nocnikach, oby zaraz po nocnikach).

 

Stanowcze i wyraźne raczej nie (déjà vu?). Targowie mają dokładnie 5 unikatowych dodatków i sądzę, że mało kto gra nimi wszystkimi w jednej talii. Do tego, żeby zagranie Xaro Xhoan Daxosa miało sens, musiałby być wstawiony dość wcześnie żeby w ogóle mieć szansę na odpalenie. Zdolność niezła, ale chyba znów czekamy na duży dodatek frakcyjny, żeby realnie wpływała na grę.

Grzesiek: A ja bym zaryzykował. W każdej talii Targaryenów mam 2 albo 3 razy Żebraczego króla, czasem Arakh, zawsze Koronę, a z Dany na pewno potestuję włożenie jeszcze Przychylności Daenerys i Matki Smoków. Zdecydowanie bardziej mi się podoba niż Pyat Pree.

Bardzo nie lubię talii opierających się na jednej karcie. Szczególnie teraz będzie im bardzo ciężko, choć wiem, że Dany potrafi sobie świetnie poradzić (radziłbym jej teraz inwestować w kopalnie i ochroniarzy). Matka Smoków jest kartą stworzona właśnie dla niej i nie wyobrażam sobie, żeby nie wrzucić jej do talii opartej na Zrodzonej z Burzy. Dzięki niej Daenerys zignoruje podstęp, drugi raz weźmie udział w wyzwaniu w rundzie, zignoruje klęczki lub dołączy do wyzwania  nie klękając i tym samym zmniejszy siłę przeciwników w wyzwaniu. W połączeniu z innymi kartami zmniejszającymi siłę, może uczynić przeciwnikowi poważną krzywdę, albo chociaż mocno utrudnić mu wygranie jakiegokolwiek wyzwania.

Grzesiek: Świetny dodatek dla Daenerys, zwłaszcza, że teraz nawet jeśli nie uda nam się wygrać wyzwania i odpalić reakcji Rhaegala, będziemy mieli szansę to nadrobić.

Mamy już dość Lordów i Lady, żeby poważnie myśleć o powrocie do gry Doranem (choć mnie jakoś i tak bardziej kuszą bękarcice). Jakąkolwiek jednak talią Martelii nie gramy, Myrcella Baratheon nie powinna w niej wadzić. Rozsądna cena i staty, warunkowa renoma i możliwość podwójnego udziału w wyzwaniach powinny utrzymywać ją krążącą po naszych stołach.

Grzesiek: Brzmi zdecydowanie ciekawiej niż Trystane z Lwów Casterly Rock. Od jednej do trzech kopii, zależnie od talii.

Książecy Wąwóz to jedna z piękniejszych kart tego dodatku. Człowiek aż chce pograć Martellami i kaleczyć przeciwnika na wiele wyszukanych sposobów. Karta oczywiście pod Nymerię i dodatki zabierające ikony. Wąwóz jest dopełnieniem ich strategii i jednocześnie pięknym oraz tanim sposobem na usuwanie ze stołu postaci przeciwnika.

Grzesiek: Karta Martellowa aż do bólu – motyw zemsty i zabierania ikon w jednym. Może być równie irytująca jak Ghaston.

Średnio na jeża. Niby Valar krąży, niby tanio, ale trójki nadal są w niełasce i większość rodów ma ciekawsze karty w tej cenie, no i karta w setupie do bani, zatem według mnie szkoda miejsca na Milczące Siostry marnować.

Grzesiek: Mam podobne zdanie – na razie się wstrzymam, ale może powoli zacznie wychodzić jakieś wsparcie dla Siedmiu.

Mroźne kły z pewnością zawitają na nasze stoły. To jedna z tych kart, która sama w sobie nie jest potężna, ale z pewnością z niewielką pomocą może nam się przysłużyć. Gdzie powinniśmy ją wstawiać? Po pierwsze w Duszące Nocniki, które powinny dbać o niską rezerwę przeciwnika, wszystkie talie na Królach Zimy, żeby zwiększyć ich skuteczność, Greyjoy’ów z zapomnianą już trochę Alannys i może nawet do Lannisterów, w razie gdyby przeciwnikowi udało się za dużo dociągnąć w rundzie. Teoretycznie najlepsze efekty osiągnęlibyśmy w Królach zimy zrobionych na krakenach. Takie combo zapewniałoby przeciwnikowi -3 do rezerwy. Dla mnie bomba. Z wad należy sumiennie wspomnieć, że kły wystawione w setupie zostają u nas. Podobnie niestety kiedy przeciwnik użyje Zdrady. Także grać ostrożnie.

Grzesiek: Fajny pomysł, zepsuta karta. Moim zdaniem byłaby grywalna, jakby ją uczynić odporną na efekty kart (choćby Politycznej Katastrofy lub – jakżeby inaczej! – Zdrady).

Unikatowa postać o koszcie 3 lub mniejszym… Dziękuję, postoję. Za mało celów, za mały wpływ na grę. Nie bez przyczyny jest to darmowe wydarzenie.

Pamiętajmy: Jeśli kilka naszych postaci zostaje zabitych w jednym momencie, to my wybieramy jak ułożyć ich na stosie. Craster, który nie żyje, nie ma włączonej odporności na Omeny, zatem można go wyciągnąć z Duchów Harrenhal.

Bardzo fajna fabuła. Zabijania w grze coraz więcej, zatem warto zaopatrzyć się w kartę, która wyciągnie naszą kluczową postać ze stosu zabitych. Nawet z ekonomicznego punktu widzenia wygląda to nieźle, bo możemy nawet dostać wirtualne 7/8 zasobów w postaci naszego zabitego wracającego do żywych. Karta wręcz obowiązkowa dla Targaryenów na Dany. Fajnie powinna też wyglądać u Starków, którzy giną często i chętnie oraz u Lannisterów korzystających z Harrenhal. Dzięki kombinacji tych dwóch kart mogą ustawić sobie na wciągnięcie do gry jedną ze swoich grubszych postaci. Prawdziwa masakra, zwiększająca jeszcze bardziej ilość możliwych na raz do wystawienia na stole siódemek tego stronnictwa. Razy dwa w talii na deszczach?

Grzesiek: Rozważałbym zamiast O Mały Włos. Tylko najpierw muszę się zacząć przyglądać, czy przeciwnicy patrzą, jak zrzucają karty na stos zabitych

Tyle na dziś.  Znalazło się trochę kaszany, ale i kilka perełek. Do następnego.

Dziękujemy wydawnictwu Galakta za udostępnienie plików kart w wysokiej jakości.

Borys Wołkowiecki

i

Grzesiek Szczepański

Tę i wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie u w sklepie naszego partnera – Planszostrefa.pl

Borys Wołkowiecki

Borys Wołkowiecki

Mąż, ojciec, wieczny student, kolekcjoner i wielbiciel gier planszowych, karcianych oraz figurkowych, weteran mistrzowania w Warhammera Fantasy Role Play. Z planszówkami miał styczność od wczesnego dzieciństwa, zaczynając od prostych gier typu grzybobranie. Szybko nudząc się jednak prostotą i losowością, modyfikował zasady tworząc coś, coś, co dziś można by było nazwać grami Talismanopodobnymi. Grał w RPG, zanim w ogóle wiedział co to jest, bawiąc się w opowiadane Pokemony z siostrą i kuzynostwem. W grach ceni najbardziej wspólną zabawę z rodziną i znajomymi, przyjacielską rywalizację i potrzebę ruszenia mózgownicy.
Borys Wołkowiecki