Gra o miód – chaos w ulu. Recenzja

Seria Dobra gra rodzinna od wydawnictwa Trefl została stworzona z myślą o zaciągnięciu do stołu graczy, którzy wcześniej nie mieli do czynienia z nowoczesnymi grami planszowymi. Zaproponowane tytuły miały być interesujące zarówno dla dzieci, jak i ich rodziców i dziadków. Bajkowa oprawa, proste i szybkie do wytłumaczenia zasady, przy rozgrywce bardziej skomplikowanej niż rzut kostką i przesunięcie pionka. Kolejną pozycją, wpisującą się w te założenia miała być Gra o miód autorstwa Jarosława Krawczyka. Czy praca w ulu będzie dobrą rodzinną zabawą?

Informacje o grze

Autor: Jarosław Krawczyk
Wydawnictwo: Trefl
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 30-40 minut
Wiek: 7+
Cena: około 50 złotych

Estetyka roju

Małe pudełko idealnie zmieści się do każdego plecaka. Grę o miód z łatwością można zabrać na rodzinne spotkanie lub wyjście ze znajomymi. Elementy, wykonane z grubej tektury, wytrzymają niejedną partię. Niestety w pudełku nie znajdziemy żadnych woreczków strunowych. Wydaje się, że obecnie dodanie paru sztuk do pudełka powinno być wydawniczą regułą, tym bardziej że ich brak wydłuża przygotowanie kolejnych rozgrywek. W Grze o miód znajduje się dwieście małych żetonów graczy podatnych na zgubienie. Bez dokupionych woreczków strunowych ryzyko straty poszczególnych elementów jest ogromne, nawet gdy podchodzimy do swoich gier planszowych z nabożnym szacunkiem. Przy częstych rozgrywkach poza domem Gra o miód szybko stanie się niekompletna, ponieważ drobne elementy łatwo wypadają z pudełka. Duży i gruby żeton pierwszego gracza, niewątpliwie, jest miły dla oka, ale jednocześnie kompletnie niepraktyczny. Szkoda, że została na nim powtórzona grafika z pudełka. Po wyciśnięciu z wypraski leżał już tylko smętnie w pudełku. Zabierał cenne miejsce na stole, kiedy wraz z kolejnymi turami, elementy niezbędne do gry potrzebują coraz więcej przestrzeni. Kolorystyka Gry o miód jest pastelowa i wielobarwna. Na pewno spodoba się dzieciom. Jednakże symbole rodzajów miodu umieszczone na tekturowych kafelkach zlewały się z tłem, zwłaszcza odcienie żółci przybierały postać wielokolorowej plamy. Wstawianie, pochylanie się i przypatrywanie weszło mi w nawyk. Trudno jest przeanalizować wszystkie fragmenty rozrastającego się plastra miodu, gdy nie jesteśmy w stanie rozpoznać poszczególnych symboli.

Zasady organizacji pracy

W Grze o miód w pocie czoła budujemy komórki plastra miodu. Na każdym kafelku znajdują się symbole odpowiadające poszczególnym roślinom miododajnym. Naszym celem jest odpowiednie łączenie symboli. Na jednej stronie kafelka są one ułożone lewoskrętnie a na drugiej prawoskrętnie, aby ułatwić jego dopasowanie do całego układu kafelków.

 

Na samym początku gry każdy gracz dobiera po pięć kafelków. Pasujący kafelek dokładamy do budowanego plastra miodu. Kiedy komórka zbudowana jest z trzech kafelków z tym samym tłem, umieszczamy w niej żeton w swoim kolorze za dwa punkty. Jeden punkt zdobywamy, gdy komórka składa się z kafelków z różnym tłem. Gracz w swojej turze może dołożyć od jednego do czterech kafelków a następnie dobiera i dokłada do swojej puli tyle, ile wyłożył. Wyłożenie wszystkich pięciu automatycznie kończy grę. Nie ma jednak obowiązku dokładania kolejnego kafelka. Taki zamierzony (bądź wymuszony przez układ kafelków na stole) brak ruchu jest określany jako truteń. W toku dalszej rozgrywki istnieje możliwość zamknięcia kilku komórek miodu w swoim ruchu. Po wykonaniu wszystkich ruchów kolejka przechodzi na następnego uczestnika rozgrywki zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

 

Gra o miód może zakończyć się na trzy różne sposoby:

  • graczy wyłożył w jednej turze pięć kafelków – za taki ruch otrzymuje dodatkowo pięć punktów
  • żaden z posiadanych przez graczy kafelków nie pasuje już do układanego plastra miodu
  • wszyscy gracze w jednej kolejce powiedzą truteń

Podliczamy wszystkie punkty z żetonów w naszym kolorze, które umieszczone są w ułożonym plastrze miodu. Dodajemy opcjonalną premię za zakończenie rozgrywki, czyli wyłożenie pięciu kafelków w jednej turze. Za każdy kafelek pozostawiony w naszej puli odejmujemy jeden punkt. I jak można się spodziewać – osoba z największym wynikiem zostaje zwycięstwo.

Gra o miód oprócz wersji podstawowej zawiera jeszcze dwa dodatkowe warianty rozgrywki:

  • Dynamiczny z jokerami – jeden symbol rośliny miododajnej zostaje określony jako joker. Można go dołożyć w każde miejsce układu plastra miodu. Za zamknięcie komórki w taki sposób otrzymujemy tylko jeden punkt.
  • Zaawansowany – przed wykonaniem swojego ruchu gracz może odwrócić na drugą stronę jeden lub kilka kafelków leżących już na stole i połączonych z układem tylko jednym ramieniem. Dozwolone jest także oderwanie i przeniesienia kafelka (a także jego odwrócenie) połączonego z układem tylko jednym ramieniem. W taki sposób również można zamknąć komórkę w plastrze miodu, zdobywając maksymalne dwa punkty.

 

Instrukcja nie jest najlepiej napisana, choć same zasady gry są jasne i klarowne już po pierwszej rozgrywce. Konia z rzędem temu, kto po pierwszym czytania zrozumiał po co są w ogóle żetony zwycięstwa. Drugi koń będzie dla tego, kto znajdzie sensowne wyjaśnienie ich użyteczności. Nie zawiera ona przykładów (tylko rysunki objaśniające konkretne reguły) ani żadnego skrótu zasad. Jej struktura również pozostawia wiele do życzenia – objaśnienia symboli roślin miododajnych umieszczono na przedostatniej stronie. Oczywiście można z łatwością wywnioskować, że łączymy podobne rysunki w pary, ale jeśli symbole mają określone znaczenie związane z tematyką gry to warto o tym wspomnieć już na samym początku.

 

Raport z pracy w ulu

W Grze o miód wszystkiego jest za dużo. Za dużo dołączonych wariantów rozgrywki sprawia, że żaden z nich nie jest staranie przygotowany. Praca w ulu okazuje się chaosem niedopracowanych zasad. Wariant z jokerem powinien być wersją podstawową, ponieważ jest on najprostszy i najbardziej odpowiedni dla niedzielnych graczy (a w instrukcji nie jest zaznaczone, która opcja gry jest najłatwiejsza). W wariancie podstawowym zdarzały się sytuacje, że po paru ruchach dalsza rozbudowa plastra była niemożliwa. Zawsze można zagrać jeszcze raz, ale uczucie irytacji pozostaje. Natomiast wariant zaawansowany dopuszcza tak wielką możliwość modyfikacji plastra miodu, że tytuł ten przestaje być grą, a staje się układanką. Za dużo losowości w grze, która miała zaliczać się do gier logicznych, sprawia, że zarówno planowanie ruchów staje się niezwykle trudne, jak i szanse wszystkich graczy na zwycięstwo są od samego początku nierówne. Ograniczenie losowości za pomocą doboru aż pięciu kafelków okazało się złym pomysłem, gdyż ciągle możemy trafiać na takie kafelki, które albo nie będą pasować do układu albo zapewnią nam zdecydowanie mniej punktów na koniec gry. Fart w losowaniu prowadzi również do natychmiastowego końca gry. Nasze szare komórki jeszcze nie zdążyły się rozgrzać, ale przeciwnik już kończy rozgrywkę po szczęśliwym dociągu i wyłożeniu pasujących kafelków. Z powodu dodatkowych punktów za takie zakończenie i ze względu na minusowe punkty za pozostawione w naszej puli kafelki, nikt inny nie będzie miał szans na zwycięstwo, nawet gdy wcześniej pozamykał kilka komórek miodu z jednolitym tłem.

 

Za długi czas oczekiwania na swoją turę zamiast myślenia nad kolejnym ruchem wprowadza nudę oraz znużenie. Zasady dopuszczają wprowadzenie reguły ograniczającej czas wykonywania ruchu do trzydziestu sekund, lecz brakuje wtedy czasu na myślenie, a sytuacja na stole, wraz z turami następnych graczy, nieustannie się zmienia. Dzieci, z którymi miałam przyjemność zagrać, nie dokończyły ani jednej rozgrywki. Używały trutnia i zniechęcone odchodziły od stołu, nie czekając nawet na końcowe podliczenie punktów. Jedynie najmłodszy uczestnik rozgrywki (7 lat) chciał dokończyć partie, ale zniecierpliwienie pozostałych skutecznie mu to uniemożliwiło. Truteń pozwala szybciej zakończyć dłużącą się rozgrywkę, lecz jednocześnie psuje zabawę tym, którzy chcieliby jeszcze pograć. Nie ma nic przyjemnego w dokładaniu kafelków, kiedy reszta podczas swojej tury raz za razem powtarza truteń. Ma na to wpływ za długi czas rozgrywki. Im więcej graczy, tym dłużej jesteśmy przywiązani do stołu. Przewidywany przez wydawcę czas gry (30-40 minut) należy liczyć na gracza, tym bardziej że kolorystyka symboli i kafelków nie ułatwia orientowania się w coraz to większym plastrze miodu. Gra o miód sprawdza się najlepiej na dwie osoby dzięki ograniczeniu losowości układu komórek miodu oraz przez mniejszy dociąg kafelków. Krócej też czekamy na swoją turę. Miłym dodatkiem jest delikatny element edukacyjny gry. Można dowiedzieć się o różnicach między miodem czystym a mieszanym oraz poznać rodzaje roślin miododajnych. Samą Grę o miód trudno jednak zaliczyć do kategorii dobrych gier rodzinnych.

Plusy
  • poprawna rozgrywka na dwie osoby
  • delikatny element edukacyjny
Minusy
  • niedopracowane zasady
  • losowość
  • długi czas oczekiwania na swoją turę
  • długi czas rozgrywki

Ocena: (2 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Trefl za przekazanie gry do recenzji.

Daria Chibner

 

Daria Chibner

Daria Chibner

W grach planszowych poszukuję takiej mechaniki, która wymaga zarówno intensywnej pracy umysłowej, jak i zachęca do rozgrywania partii za partią. Nie musi być to jednak niesamowicie skomplikowany tytuł, zabierający kilka godzin życia, ponieważ podstawowym kryterium moich ocen pozostaje przyjemność płynąca z rozgrywki. Moje serce raduje się na widok kostek i kart. Żaden gatunek nie jest mi ani obcy ani nie wzbudza zbytniej niechęci. Z taką samą przyjemnością gram w eurosy, ameritrashe i imperezówki, o ile dany tytuł jest dobry w swojej kategorii. Ulubione tytuły to: Ora et Labora, Dominant Species, Kemet, Zamki Burgundii.
Daria Chibner

Latest posts by Daria Chibner (see all)