Fight for Olympus. Miejsce dla nowego boga jest tylko jedno. Recenzja

pic3032690_mdMitologia grecka jest chyba najmocniej eksploatowana ze wszystkich. W gruncie rzeczy całkiem słusznie – jest ciekawa, rozbudowana i wypełniona po brzegi różnorodnymi postaciami. Nic dziwnego że twórcy gier tak chętnie z tej mitologii korzystają. Jedną z takich gier jest karcianka Fight for Olympus.

Zawartość

Dość spore pudełko niestety w większości wypełnione jest powietrzem. Nie znaczy to, że mamy mało elementów, co to to nie. Po prostu pudło jest nieadekwatnie duże. W środku znajdziemy składaną planszę, na której będzie toczyć się walka, stertę znaczników (drewnianych) i całą masę (98) kart oraz krótka instrukcja.

img_2516

Instrukcja jest króciutka, ale w prosty sposób wyjaśnia zasady rozgrywki i nie mogę się do niej przyczepić.

Karty są niezłej jakości, raczej nie powinny się zniszczyć nawet przy częstym eksploatowaniu. Muszę za to pochwalić grafiki – są bardzo sympatyczne, na dodatek (poza kartami ekwipunku i żołnierzy) nie powtarzają się. Mała rzecz a cieszy.

Mieszane uczucia mam w związku z planszą – jest całkiem ładna jednak po kilku partiach nie chciała się już do końca „wyprostować”. Nie przeszkadza to w grze, ale nieco wkurza.

Zasady

Fight for Olympus to typowy karciany pojedynek, gdzie celem oczywiście jest pokonanie przeciwnika. Gra składa się z trzech faz.

W pierwszej fazie zagrywamy karty w jedną z 6 wolnych przestrzeni po swojej stronie planszy. Aby zagrać kartę musimy za nią zapłacić… innymi kartami (poprzez ich odrzucenie z ręki). Koszt każdej karty podany jest po lewej stronie. Szczerze mówiąc jest to dość ciekawe rozwiązanie… które w praktyce ma sporo wad (ale o tym później). Same karty dzielą się na trzy rodzaje – potężnych herosów, żołnierzy oraz ekwipunku (jedną taką kartę możemy podłożyć pod herosa lub żołnierza, zwiększając jego statystyki). Jednostek już zagranych nie możemy przesuwać, ani zastępować innymi z ręki.

Drugą fazą jest atak – atakują wyłącznie jednostki (co oczywiste) posiadające chociaż jeden punkt ataku (niezależnie od tego kiedy zostały zagrane, nie mamy tutaj typowego „zmęczenia przyzywaniem”) i tylko jednostkę znajdującą się naprzeciwko (która jednak NIE odpowiada na atak). Atak odbywa się w jednej z trzech stref.

 W pierwszej strefie (Troja) mamy jedno miejsce na jednostkę. Jeżeli zaatakujemy w tej strefie i będzie ona „pusta” (tj. nie będzie jednostki przeciwnika naprzeciwko) to dobierzemy jedną kartę.

W drugiej strefie (Delfy) mamy dwa miejsca na jednostki, a w razie ataku na pustą strefę – otrzymujemy jeden z czterech kolorowych walców do wyboru (zastępują one kartę danego koloru).

W trzeciej zaś strefie (Olimp) mamy trzy miejsca na jednostki, atak w pustą strefę skutkuje uzyskaniem przez nas 1 punktu na torze zwycięstwa.

Gra może skończyć się na trzy sposoby:

  1. na początku swojej tury graczy będzie miał wyłożone jednostki na wszystkich 6 polach
  2. jeden z graczy uzyska 7 punktów zwycięstwa na torze
  3. Skończy się nam stos kart, wtedy wygrywa osoba z większą ilością punktów.

Wrażenia i podsumowanie

Rozgrywka w Fight for Olympus jest stosunkowo krótka – na pudełku mamy przewidziane 30 minut, ale szczerze mówiąc nie wydaje mi się, żeby którakolwiek z rozegranych przeze mnie partii trwała choć 15. Oczywiście może to wynikać z doświadczenia mojego i współgraczy z grami karcianymi, choć mimo wszystko śmiem wątpić. Absolutnie to nie jest minus – krótka rozgrywka wręcz zachęca do jej powtórzenia.

Problemem jest samo zagrywanie kart, a właściwie ich koszt. Niektóre kart są zbyt tanie (większość ekwipunków możemy zagrać za darmo), inne zaś potężne lecz strasznie drogie, nie ma właściwie szans żeby je zagrać lub jest to po prostu nieopłacalne. Poza tym nie raz, nie dwa może zdarzyć się sytuacja, że mimo 6-7 kart na ręce nie możemy nic zagrać, gdyż nie mają one odpowiednich kolorów. To bywa naprawdę frustrujące.

Kolejnym minusem jest jednak dość spora losowość – często jest tak, że jeden z graczy wygrywa tylko dlatego, że jakieś karty utworzyły mu „combo” lub po prostu zagrał herosów o lepszym stosunku cena/jakość.

Wydaje się również, że środkowa przestrzeń (Delfy) nie jest aż tak ważna w walce jak pozostałe dwie.

Mimo tych wad rozgrywka jest jednak nadzwyczaj przyjemna. Zasady są łatwe, rozgrywka jest dość szybka, jest mało przestojów, nie ma niejasności na kartach (co się rzadko zdarza w karciankach), wizualnie prezentuje się naprawdę fajnie. Mówiąc szczerze to wszyscy gracze z którymi grałem mieli ochotę na więcej… jednak po każdej rozgrywce konkluzja była jedna – jest fajna, ale zbyt losowa, wolałbym zagrać w …

Dlatego też, mimo najszczerszych chęci, nie mogę wystawić tej grze oceny 4.

Jak oceniam 3,5?

3,5 – to wysoka ocena, oznacza dobry tytuł, w który chętnie zagram. Posiada on pewne wady, jednak nie są one zbyt uciążliwe.

Plusy
  • proste zasady
  • szybka
  • ładne grafiki
  • daje sporo satysfakcji
  • dobra na wstęp do ambitniejszych karcianek
Minusy
  • losowość
  • koszty niektórych kart są źle dobrane

Ocena: 3.5 Stars (3.5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Mayfair za przekazanie gry do recenzji.

Piotr Kędzierski

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaFight for Olympus
AutorMatthias Cramer
GrafikJavier González Cava, Klemens Franz
WydawcaLookout Games, Mayfair Games, Funforge, Game Harbor, Maldito Games, uplay.it edizioni
Rok wydania2016
Liczba graczy2 - 2
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 2
Liczba rekomendowana:
(8 głosy/głosów)
Czas gry30
Sugerowany wiek min.12 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)8 i więcej
(2 głosy/ów)
Zależność językowaModerate in-game text - needs crib sheet or paste ups
(1 głosy/ów)
KategoriaAncient, Card Game, Mythology
MechanikaHand Management
RodzinaLookout Games Fur Zwei Spieler Series

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Piotr Kędzierski

Piotr Kędzierski

Miłośnik wszelakich gier wideo, który gry planszowe poznał stosunkowo niedawno, ale wsiąknął w nie jak deszcz w rozgrzaną ziemię. Wielki fan szybkiego reagowania na sytuację i negatywnej interakcji. Najchętniej gra we wszelakie gry karciane - bez znaczenia czy są to gry klasyczne czy kolekcjonerskie. Dopiero buduje własną kolekcję. Ulubione gry: Warhammer Inwazja, Chaos w Starym Świecie, Sabotażysta.
Piotr Kędzierski