Wieści z Westeros – Wezwanie do broni – opis zestawu fabularnego do Gry o Tron: Gra karciana

Nowy dodatek, nowy wpis – trochę opóźniony ale nieuchronny jak śmierć czy podatki. Zapraszam do zapoznania się z wpisem na temat dodatku do Gry o Tron Gra karciana: Wezwanie do broni.

 

21

Donella Hornwood jest nudna jak flaki z olejem, co zresztą pięknie obrazuje jej wizualizacja z karty. Mimo to wcale nie jest to postać zła. Byłaby średniakiem, gdyby miała inny zestaw ikon, ale posiadając intrygę jest bardzo dobrą opcją dla Starków. Mamy już co prawda niezły wybór intrygantów u Panów Północy, ale Donella jest dość mocno konkurencyjna. Większość aktualnie istniejących talii Starków opiera się na Wierności. Lady Hornwood patrząc z czysto ekonomicznego punktu widzenia dubluje zdolność tej agendy, co po prostu nie może być słabe. Trzeba tylko uważać, żeby nie przegapić sprawy i zadbać, żeby pierwsza lojalna karta w rundzie była zagrana/zmobilizowana dopiero po wystawieniu opisywanej karty.

22

Tu mamy niezły orzech do zgryzienia. Strach tnie głębiej niż miecze ma podobną ilość zalet i wad. Z tych pierwszych od razu rzuca się w oczy koszt utrudniający kontrę, a dający się zmniejszyć dzięki Wierności, Donelli, albo najlepiej obu naraz. Kolejną zaletą jest potencjalna możliwość anulowania własnych zdolności, co w przyszłości może produkować ciekawe komba. Dalej mamy wszechstronność jeśli chodzi o typy zdolności do anulowania – źródło może być całkowicie dowolne – wydarzenie, postać, fabuła, słowo klucz (Zastraszanie i Podstęp), cokolwiek. Wisienką na torcie jest możliwość wstania wybronioną postacią. Z wad znów na pierwszy ogień idzie koszt. Jego wysoki poziom jest bronią obosieczną – niestety nie pamiętam u Starków sytuacji, żebym miał za dużo kasy. Oznacza to tyle, że aby używać Strachu, trzeba będzie to dobrze zaplanować, licząc że pozostawiona kasa może niestety przepaść. Drugą wadą jest niestety to, że Strach jest kolejna kontrą odbijającą się bez efektu od Lyseńskich Łez, czy Tyene Sand. No i mimo szczerych chęci nie anuluje również działania Góry, czy Łaskotka. Werdykt? Ostatecznie uważam nowe starkowe wydarzenie za udaną kartę, która będzie się starała zagrzać miejsce w naszych taliach, choć tylko najlepsi gracze zrobią z niej prawdziwy użytek.

23

Komentarz Catelyn u dołu karty mówi wszystko – “… są rycerzami lata, a nadchodzi zima”. Zima faktycznie nadeszła w postaci nowej agendy i dość sporej ilości zimowych fabuł. To sprawia, że nowi rycerze nie nacieszą się zbyt często swoją renomą. Czy to znaczy, że są źli? Raczej nie. Nawet bez letnich bonusów powinni stanowić wsparcie dla rycerskiej talii, głównie dzięki odporności na pierwszy śnieg zimy, który sprawiał jej najwięcej przykrości ściągając ze stołu rycerski szrot. Poza tym przeciwnik też nie zawsze będzie zagrywa zimowe fabuły, a my możemy umieścić w naszym decku sporo kart letnich. Nietrudno sobie wyobrazić rycerzy na nowej agendzie – Królach Lata. Nawet karta O mały włos, która eufemistycznie ujmując, nie cieszy się zbytnią popularnością, prawdopodobnie wyjdzie z klasera wraz z powrotem karty Valar Morghulis, która zabija wszystkie postacie na stole.  

24

Na cardgamedb ta karta otrzymała najmniejszą możliwą notę. Uważam, że niesłusznie. Wśród wymienionych wad wymieniano konieczność odkrycia aż 4 postaci – raz że może to być trudne z technicznego punktu widzenia (nie będziemy mieć tylu kart), a dwa że za dużo powie naszemu przeciwnikowi o naszych planach. Kolejną wadą miałby być koszt proszący się o darmowe anulowanie zdolności Osądem Namiestnika. Jakby tego mało musielibyśmy ujawnić karty zanim jeszcze przeciwnik zdecyduje, czy nas osądzi, czy nie. Faktycznie wygląda to źle i raczej nie zagrywałbym karty Oto moje prawa w grze z Baratheonami (klejnot z poprzedniego dodatku), ale i tak wrzucę ją do talii. Dlaczego? Bo to idealna kontra na przekleństwo rycerzy – Pierwszy śnieg zimy. Przeciwnik i tak wtedy wie co mamy na ręce, a my mając ją zapełnioną śmiało możemy zagrać nasze prawa i dowalić przeciwnikowi zwiększonym roszczeniem – np. militarnym uderzając prosto w jego grubsze postacie. Jeśli akurat mamy fabułę z roszczeniem na poziomie 2, to przeciwnikowi powinno się zrobić naprawdę gorąco.

25

Piękna karta. Darmowe wrzucanie obrońcy jedynie za klęknięcie kartą stronnictwa to świetna opcja dla Straży, gdzie będzie kolidował tylko z Alliserem Thornem (mówimy o Nocnej Straży – nie można mieć wszystkiego. Albo wyskakujemy z militarki albo z intrygi). Dodatkowo możliwość powrotu na rękę po wygranej obronie – też super. Przeciw Lannisterom może to być dość ryzykowne, ale w większości gier ochroni nas przed Dzikim ogniem, Valarem, Varysem i co tam jeszcze projektant wymyśli. Dodatkowo Edd Cięrpiętnik nie jest lojalny, więc z czasem spotkamy go i w innych niż taliach niż Nocnikowe.

26

Tchórz to kolejna bardzo solidna karta straży. Nie wyobrażam sobie teraz talii bez niej. Jest kolejnym zabezpieczeniem przeciwko silnym postaciom aktywującym zdolności przy deklaracji jako atakujący (sam atak może być przeprowadzony, jeśli ominie się deklarację – np. Strażnicy północy) i podstępowi omijającemu naszą obronę. Każdy baner też powinien brać tę kartę. Co więcej – moja warzywiąca talia Martellowo – nocnikowa nie może się wręcz jej doczekać i krzyczy do mnie z deckboxa.

27

Ta karta raczej nie wzbudza zachwytów, ale według mnie Maester Pylos to cicha woda. Koszt jest trochę nieszczęśliwy (Pierwszy śnieg zimy), ale poza tym widzę głównie zalety. Po pierwsze mamy dodatkowego Maestera do wyszukania z fabuły – dzięki temu nie zmarnuje nam się, jeśli przed jej użyciem mieliśmy już Cressena. Po drugie mamy już kilka kart, które nagradzają wygranie wszystkich wyzwań władzy, lub karzą za przegranie któregoś. Dzięki Pylosowi zapewnimy sobie obronę przed podstępem Greyjoyów (Jeżeli chodzi o Balona, to chyba uda nam się go klęknąć prawie zawsze, żeby nie stwarzał zagrożenia).

28

Kamienny bęben na pewno trafi do moich rogaczy. Można wystawić w setupie, nie ma ograniczenia, działa niezależnie od tego kto wystawił fabułę z królestwem, Przewaga na morzu oszczędzi nam tę jedną dodaną sztukę złota, jest za darmo – same zalety. Dodatkowej ekonomii nigdy za wiele, choć więcej niż dwóch kopii bym nie wrzucał. Zazwyczaj będę miał jedną, gdyż ze względu na unikatowość, pozostałe kopie zapychałyby tylko rękę, albo ewentualnie chroniły coś, co nigdy nie będzie celem przeciwnika –  efekt fajny, ale nie oszałamiający, zatem oponent będzie chciał uderzyć gdzie indziej.

 29

Shae to kolejna Lannisterska karta, która ciągnie złoto podczas fazy wyzwań. Złota Lwiakom nie brakuje, a dziewczyna Tyriona niezmordowanie da się wykorzystać aż trzykrotnie do brania udziału w wyzwaniu – wystarczą dwie sztuki złota. Nawet jeśli ich nie wykorzystamy, przeciwnik zawsze będzie się zastanawiał zanim nas zaatakuje, a to zawsze dobrze wróży. Dodatkowo Shae może dzierżyć Wdowi płacz, który znacznie ją wzmocni, a po paru lekcjach u Syrio Forella, będzie mogła brać udział nawet w wyzwaniach militarnych. Jak dla mnie kolejna świetna karta Strażników Zachodu – tym bardziej, że nie jest lojalna, zatem świetnie się sprawdzi w taliach ze sztandarem Lwa, szczególnie tych defensywnych. Dorzucić tylko coś/ kogoś co nam doda trochę złota i chłopaki z Nocnej Straży nie będą musieli już uciekać do Mole’s Town w długie zimowe wieczory ;).

30

Wiele osób zwróciło na to uwagę i faktycznie Młodociany Król to chyba najmniej fluffowa karta w grze. Głównym jej dzierżycielem będzie pewnie Tyrion, Tywin, bądź Jamie, a ci młodość co najwyżej pamiętają. Dla samej gry to na szczęście mało istotne. Co zatem z treścią karty? Warto brać? Jasne – żetonów władzy nigdy dość, a prawie co rundę ginie jakaś płotka. Do tego mamy ochronę przed statkami czy tronem Greyjoyów. Jakby tego było mało, następny dodatek da nam nowego Renlyego, dla którego warto mieć króla w swojej talii. Znów – pewnie nie trzy sztuki w talii, ale co najmniej jedną warto wcisnąć.

 

31
Nowy Balon ma trzy duże wady. Po pierwsze jest znacznie słabszy i do tego droższy od starego Balona. Po drugie, nawet jeśli nie miałby poprzednika, jest za mało lojalnych postaci u Krakenów, żeby bonus z akcji stanowił solidne wsparcie. Po trzecie  – królów blokujących stałą zdolność nowego Greyjoya jest już tylu, że na pewno będą nam się regularnie wtrącać.

32

Nasze są dawne zwyczaje powinny mieć dopisek “tylko klaser”. Tak poważnie mówiąc, to w domyśle miała być to karta – wentyl bezpieczeństwa w sytuacjach gdzie przeciwnik tak się zastawił podstępnymi postaciami, że nie idzie go obejść. W praktyce istnieje zbyt dużo opcji wejścia w wyzwania mimo obejścia podstępem, więc dawne zwyczaje to lipa. Poza tym Greyjoye maja już tańsze, trwalsze i bardziej uniwersalne sposoby na wykańczanie/omijanie opornych kart.

33
 

Karta o przyjaznym stosunku ceny do siły do ilości ikon z opcją dodatkowego dociągu – jestem na tak. Doreah na pewno wchodzi do talii w co najmniej jednej kopii.

34

Targaryenowie grają niestety na fabułach o dość wysokiej wartości złota, więc Żebraczy król nie będzie za często aktywowany, chyba że przemodelujemy nasze talie fabuł. W końcu te z mniejszą ilością złota mają zazwyczaj mocniejsze umiejętności, więc jest nad czym się zastanowić. Jeśli zaś chodzi o cechę król, to nie jest nam tu aż tak potrzebna. Większość królów nie będzie grała, a ten który będzie – Renly (jeśli jego przeciwnik ma króla, Renlyego nie można ocalić), i tak nie obroni się przed naszym spaleniem jeśli dobrze je rozegramy (Znaczy ostro dorzucimy do pieca).

 

Warto pamiętać, że fabuła Konfiskata działa przed reakcją Żebraczego króla.

35

Jest drogo. Co prawda nie ma czegoś takiego jak zły dociąg, jednak ograniczenie go (tej lepszej, opłacalnej wersji) do późniejszej części gry grozi zapychaniem ręki we wczesnej fazie rozgrywki. Nie jestem fanem takich rozwiązań, choć zapewne wiele osób będzie grało Kawalerią ze Starfall. Na ich korzyść przemawia lojalność i ich przynależność rodowa pozwalająca zastraszać przeciwników dzierżąc Świt. Nie ryzykowałbym jednak aż trzech sztuk w talii.

36

W pierwszej chwili Zatrute ostrze nie sprawia wrażenia za dobrej karty. Nie jest jednak tak źle. Po pierwsze możemy celować w postacie takie jak Maester Aemon (skutecznie go blokując), Bran, Samwell, Slynt, czy chociażby psiarze Starków. Po drugie możemy likwidować płotki, żeby zmusić przeciwnika do zabijania silniejszych postaci w wyniku roszczenia militarnego. Nie zawsze się to będzie opłacać, ale tu już trzeba uważnie obserwować stół i zagrywać ostrze albo po tym jak przeciwnik się już wystawi (czyli gramy ostatni tak jak lubimy), albo po naszym roszczeniu militarnym, żeby oponent nie zabił sobie w jego wyniku wybranej przez nas postaci. Dodatkowym atutem tej karty jest to, że jeśli zagramy ją na naszego słabeusza, to po jego śmierci wraca nam ona na rękę. koszt jest mało przyjazny, ale na Wierności powinniśmy dość łatwo go przełknąć.

37

Pierwsza z dwóch agend z dodatku – według mnie ta przyjaźniejsza graczowi, zapoznana z zasadami BHP. Po pierwsze nie lubię krzywdzić sam siebie, jak to robią Królowie zimy poprzez zmniejszenie rezerw wszystkich graczy. Tu mamy odwrotną sytuację – zwiększamy rezerwę wszystkich przy stole. Też średnio, ale jak dla mnie to lepsza wersja. Jeszcze lepsze jest to, że Królowie lata znoszą się z Królami zimy, którzy na pewno będą grani hurtowo. Do tego jeszcze ekonomia, kiedy zimy nie ma i ja jestem zadowolony. Szczególnie Tyrellowie ze swoimi rycerzami (Turniej Królewski) powinni korzystać z nowej agendy. Reszta póki co nie będzie czerpać z niej aż tylu korzyści, choć już wkrótce, po wejściu Valara, może się okazać, że w łaski wejdzie O mały włos, która to karta fabuły przerzuca postać z grobu na stos kart odrzuconych i w gratisie pozwala jeszcze dociągnąć jedną kartę.

38
Karta, która Tobie może przynieść więcej szkód niż przeciwnikowi, więc trzeba uważać. Podobnie jak poprzednia agenda, Królowie zimy aktualnie wydają się pasować idealnie tylko do jednego stronnictwa, które świetnie sobie radzi z brakami rezerwy i od zawsze boryka się z brakiem kasy typowym dla fabuł zimowych – Nocnej Straży. Dzięki jej dodatkowym zdolnościom podbierania kasy i kilku innym sztuczkom, możliwie jest stworzenie talii, która naprawdę wkurzy przeciwnika znikającymi z ręki kartami i lewitującym w Twoją stronę złotem. Nie jestem fanem, ale na pewno spróbuję.

39

Bardzo przyjemna karta ekonomiczna. Oczywiście podczas letnich żniw możemy trafić kosą na kamień i przeciwnik wystawi np. drugie żniwa i oboje dostaniemy po dwie sztuki złota, albo na Zagadkę Varysa i jeśli przeciwnik wybierze, że będzie pierwszym graczem, łaskawie pozwoli nam pobrać również tylko 2 sztuko złota (Zagadka aktywuje zdolność żniw ze swojej perspektywy, jednocześnie odnosząc się do tego samego iXa. Powstają dwa sprzeczne efekty i pierwszy gracz wybiera, który z nich zadziała). W większości pozostałych sytuacji wyjdziemy raczej na plus.

40

Święto zimy to rzadka możliwość zdobywania władzy za pomocą kart fabuły. Podstawa przy nowej zimowej agendzie dzięki wysokiej wartości złota. Nawet jeśli trafimy pechowo na letni plot przeciwnika, złoto sprawi, że otrzemy łzy.

Tyle na dziś. Podtrzymuję zdanie, że jest nieźle, ale nie tak dobrze jak w pierwszym cyklu. Na szczęście nowe agendy trochę zamieszają i będzie ciut ciekawiej w taliach. Życzę miłej gry i przypominam o konkursie. Pierwsze prace już wpłynęły, więc gorąco zachęcam do rywalizacji. Do następnego.

Dziękujemy wydawnictwu Galakta za udostępnienie plików kart w wysokiej jakości.

Borys Wołkowiecki

Tę i wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie u w sklepie naszego partnera – Planszostrefa.pl

 

Borys Wołkowiecki

Borys Wołkowiecki

Mąż, ojciec, wieczny student, kolekcjoner i wielbiciel gier planszowych, karcianych oraz figurkowych, weteran mistrzowania w Warhammera Fantasy Role Play. Z planszówkami miał styczność od wczesnego dzieciństwa, zaczynając od prostych gier typu grzybobranie. Szybko nudząc się jednak prostotą i losowością, modyfikował zasady tworząc coś, coś, co dziś można by było nazwać grami Talismanopodobnymi. Grał w RPG, zanim w ogóle wiedział co to jest, bawiąc się w opowiadane Pokemony z siostrą i kuzynostwem. W grach ceni najbardziej wspólną zabawę z rodziną i znajomymi, przyjacielską rywalizację i potrzebę ruszenia mózgownicy.
Borys Wołkowiecki