Destroy BCN! Barcelona do likwidacji. Recenzja

A co gdyby rzeczywiście jakieś miasto zaatakowały potwory? Co gdyby nie było ratunku? Tak, ten klimat znamy nie tylko z filmów, bo pojawił się już i w grach planszowych. Mamy np. Potwory w Tokio czy Potwory w Nowym Jorku, mamy Rampage. Dlaczego więc powstaje kolejna gra w identycznym klimacie? Co jest innego w Destroy BCN! ?

Informacje o grze

 destroy-bcn

 



Autor: Toni Serradesanferm
Wydawnictwo: GDM Games
Liczba Graczy: 2 – 4
Czas Gry: od 20 do 30 minut
Wiek: od 10 lat
Cena: około €25.00 / niedostępna w Polsce

Potwory w pudełku

Po okładce właściwie można wiele się spodziewać. Szkoda tylko, że nie znajdziemy tu ani figurek, ani nawet tekturowych sylwetek naszych potworów. W grze nasze “bestie” będą widoczne jako kostki. Co prawda mamy też karty potworów z sugestywnymi grafikami, ale to oczywiście nie to samo. Każda z 8 kart przedstawia inne stworzenie, które też ma inną zdolność specjalną.

Wiemy więc, że są tu kostki. 4 kostki – bo maksymalnie mamy tu 4 graczy. Oprócz tego:

  • zielone kostki życia / energii 
  • woreczki dla potworów
  • meeple oznaczające armię + czarny woreczek
  • planszę

img_0969

Jakość? Właściwie OK. Niby kosteczki życia są momentami nierówno wycięte, ale właściwie to szczegół. 

Grafiki? Najlepsze słowo to chyba: specyficzne. Mnie nie odrzucają, ale podejrzewam, że znajdą się osoby, którym strona graficzna może zupełnie nie przypaść do gustu. Zresztą, rzućcie okiem na zdjęcia.

Tył planszy

Tył planszy

Właściwie zabrakło jednej-dwóch rzeczy, jeśli chodzi o wygodę/użyteczność:

  1. na kartach potworów nie ma żadnych oznaczeń. O ich specjalnych zdolnościach dowiemy się tylko z instrukcji. Dlaczego nie wprowadzono w tym miejscu jakichś prostych ikonek, symboli?
  2. pomoc gracza – akcji nie ma dużo, ale czasem kolejność tury trochę się gubi, powinna one się znaleźć właśnie na karcie pomocy, a takowej niestety w pudełku nie znajdziemy.

 

Jak zniszczyć BCN ?

Potwory w pełnej krasie

Potwory w pełnej krasie

BCN to (gdyby się ktoś nie domyślił) Barcelona. Zadaniem graczy (potworów) jest (o dziwo!) posiadać na koniec gry najwięcej zielonych kosteczek w swoim woreczku. Żadnego tam niszczenia, żadnego rozwalania. Wystarczy chodzić i zbierać. Stop! Zacznijmy od początku i po kolei.

Przed grą każdy z graczy losuje/wybiera potwora. Dodatkowo otrzymuje też woreczek i kostkę. Do woreczka wrzucamy 10 zielonych kosteczek. Każdy zajmuje swoją kostką wyznaczone miejsce na planszy. Wolne miejsca zapełniamy kosteczkami (jak poniżej).

Rozstawienie początkowe

Rozstawienie początkowe

Gracz w swojej turze ma za zadanie ruszyć swojego potwora. Należy się nim ruszyć o tyle pól, ile na początku tury widnieje na górze kostki. Poruszamy się po linii prostej (raz możemy skręcić o 90 stopni). Po każdym polu przekręcamy kostkę – czyli właściwie ją turlamy.

Przejście przez pole, na którym leży kosteczka energii, powoduje, że zabieramy ją do woreczka. Trafienie w czasie ruchu na innego potwora lub armię powoduje atak (ale też zakończenie ruchu). Aktywny gracz zadaje tyle obrażeń, ile w tym momencie widnieje na jego kostce. Zniszczenie armii (3 różne jednostki o sile 1, 2 lub 3) powoduje, że wrzucamy ją do swojego woreczka. Zadanie obrażeń przeciwnikowi powoduje, że to on traci energię. 

Można też grać z planszą włożoną do pudełka

Można też grać z planszą włożoną do pudełka

Po ruchu dodajemy na planszę 2 jednostki armii. Na początku po prostu losujemy je z woreczka i umieszczamy na planszy wg naszego uznania (żadna z jednostek nie może bezpośrednio sąsiadować z żadnym potworem). Gdy już wszystkie jednostki zostaną wyłożone, wówczas możemy je przesuwać na planszy.

Dokąd gramy?

  • Na planszy nie pozostaną już żadne kosteczki
  • Na planszy pozostanie 3 lub mniej jednostek armii i nie ma już żadnej w woreczku
  • Jeden z graczy zostanie wyeliminowany. Każdy atak na potwora powoduje, że traci on kosteczki energii ze swojego woreczka. Może więc dojść do sytuacji, gdy straci on wszystkie.
Oj, chyba czas na walkę

Oj, chyba czas na walkę

Na koniec należy podliczyć, kto miał najwięcej punktów:

  • każda kosteczka w woreczku to 1 punkt
  • każde 3 siły za zebrane (zniszczone) jednostki, które mamy w swoim woreczku – to 1 punkt

Wrażenia

Z początku gra zapowiadała się dość ciekawie. Sterowanie (właściwie “chodzenie”) kostkami. Sam pomysł spotkałem chyba w jakichś grach zupełnie abstrakcyjnych.

Zdolności potworów

Zdolności potworów

Poza tym każdy potwór ma coś wyjątkowego. Zawsze to jakiś powód, by spróbować różnych zdolności.

W praktyce okazuje się, że gra za wiele nie oferuje. Z jednej strony daje możliwość bezkonfliktowego wałęsania się po planszy i zbierania kosteczek. Kto wie, czy taki właśnie gracz nie wygra. Wiadomo, gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Gra nie wymusza na nas, byśmy siebie atakowali. Może troszkę nas zablokować armia, ale nie jest raczej żadnym problemem, by ją zlikwidować. 

Z drugiej strony sama walka potworów nie daje żadnych emocji: ot, mam 5 na kostce – dostajesz 5 obrażeń. 

img_0912

Sam mechanizm gry, czyli poruszanie/turlanie kostkami po planszy niby ciekawy, ale jednak w praktyce dość problematyczny. Czasem może się okazać, że świadomie nie zbliżamy się do kogoś, bo mielibyśmy za niski atak. Czekamy, omijamy… Kostki nie można np. na początku ruchu ustawić na odpowiednią stronę. Niestety. 

Wszystko to pewnie miało sprawiać, że rozgrywka jest płynna. A w zasadzie sprowadza się do często oczywistych ruchów, do bezcelowego łażenia po planszy… Szkoda. Zapowiadało się trochę lepiej.

img_0974

Może jeszcze 2 słowa o skalowalności: w 4 osoby jest najciekawiej. Mamy wtedy 2 zespoły po 2 osoby, które na koniec sumują swoje punkty. Gracze będą opracowywać plany, by otoczyć przeciwników, zajść z 2 stron etc. W 3 osoby trzeba w zasadzie uważać na każdego. A w 2 osoby – niestety – jest naprawdę pusto na planszy. Gracze mogą się mijać całą grę – zwłaszcza, gdy nie szukają konfliktu.

 

Podsumowanie

Na Destroy BCN! zdecydowanie się zawiodłem. Liczyłem na coś pokroju bardziej strategicznej wersji Potworów w Tokio. Dostałem zaś coś, co ciężko do czegoś porównać. Klimatu mało, potwory niezbalansowane, turlamy się kostkami po planszy by zbierać głównie jakieś kosteczki energii. 

Niestety, ani tu jakiejś gry, ani strategii, ani emocji… 

Plusy
  • ciekawe wykorzystanie kostek
  • gra zespołowa
Plusy / minusy
  • oryginalna szata graficzna
Minusy
  • gra o potworach, gdzie właściwie zupełnie nie musimy walczyć
  • mało klimatu
  • niezbyt dużo możliwości modyfikacji wartości na kostkach
  • niezbalansowane moce potworów
  • bardzo luźno w grze 2-osobowej
  • niezbyt emocjonująca walka

Ocena: 2 Stars (2 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu GDM Games za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie w sklepie naszego partnera – planszostrefa.pl.

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaDestroy BCN!
AutorToni Serradesanferm
GrafikSiscu Bellido
WydawcaGDM Games
Rok wydania2016
Liczba graczy2 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 0
Liczba rekomendowana: 3, 4
(2 głosy/głosów)
Czas gry30
Sugerowany wiek min.10 i więcej
Zależność językowaNo necessary in-game text
(2 głosy/ów)
KategoriaDice, Fighting, Movies / TV / Radio theme, Science Fiction
MechanikaGrid Movement, Variable Player Powers
RodzinaCatalonia, Cities: Barcelona (Spain)

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Łukasz Hapka

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka

Latest posts by Łukasz Hapka (see all)