The King is dead. Recenzja

King is deadWyciągnięcie z odmętów planszówkowej historii zapomnianego już tytułu, odświeżenie jego mechaniki i odzianie w nowy temat to dobry sposób na nadanie grze drugiego życia. Taką genezę powstania posiada The King is dead, czyli przeróbka gry König von Siam. Autor obu tych tytułów, Peer Sylvester, kilka lat wcześniej przeniósł graczy w sam środek walki o władzę w XIX-wiecznej Tajlandii. Przyznacie sami, iż historycznie temat mało znany i nieco nam odległy. W 2015 r. projektant wraz z wydawnictwem Osprey Games powrócili do sprawdzonej mechaniki całkowicie zmieniając otoczkę tematyczną gry na bliższą kulturze europejskiej. Któż z nas nie zna postaci Króla Artura, legendarnego Świętego Graala i przygód dzielnych rycerzy Okrągłego Stołu. Jeśli od razu wyobraziliście sobie klimat znany z Shadows over Camelot to muszę was sprowadzić na ziemię – The King is dead to tytuł zupełnie inny. Przenosi on nas w niepewne dla Brytanii czasy po śmierci Króla Artura. Kraj jest na skraju wojny domowej, którą toczą ze sobą trzy frakcje: Walijczycy, Szkoci i Brytowie. Każda z nich próbuje zdobyć władzę w kilku regionach wyspy, a naszym celem jest posiadanie największych wpływów w zwycięskiej frakcji.

Zawartość pudełka

Coraz częściej wydawcy prześcigają się w wypełnianiu pudełka masą żetonów, figurek czy kart z pięknymi grafikami, które potrafią wpłynąć na czytelność ikon. Zawartość The king is dead jest tego całkowitym przeciwieństwem. Prawdziwy minimalizm. Ot skromna plansza z zaznaczonymi stonowanymi kolorami ośmioma regionami, garść żetonów z cieńszej tektury, garść małych drewnianych kosteczek i niewielka talia kart bez oszałamiających grafik. Wspomnieć muszę jeszcze o samym pudełku, bo jest ono dość oryginalne. Otwiera się je niczym książkę, w środku której mieści się przezroczysta wypraska. Sami zresztą spójrzcie:

DSC00408

Zasady

Przygotowanie gry, jej tłumaczenie oraz sama rozgrywka powinna zająć wam ok. 30 minut. Karty ośmiu regionów rozkłada się losowo wzdłuż planszy – ich ułożenie będzie determinować kolejność rozpatrywania walk. Losowy jest także początkowy układ sił w poszczególnych regionach, gdyż losujemy z woreczka po 3 kosteczki na region. Tworzony w ten sposób rozkład sił zmienia się jednak diametralnie w czasie gry, więc nawet pozornie lepsza pozycja którejś z frakcji jest do okiełznania, a dzięki takiemu startowi zapewniona jest regrywalność tytułu. Każdy z graczy dostaje na rękę ten sam zestaw ośmiu kart akcji oraz losowe trzy kosteczki i można zaczynać bój o Anglię.

DSC00410

Przy pierwszym kontakcie z The King is dead można odnieść wrażenie, że będziemy wcielać się w przedstawicieli jednej ze wspomnianych frakcji: Walijczyków, Szkotów, Brytów oraz najeżdżających Anglię Saksonów. Nic bardziej mylnego. Gracze wcielają się w polityków, którzy nie są związani z żadnym z tych ludów i dopiero chcą zdobyć przychylność jednej z frakcji, a konkretnie tej, która zdominuje największą liczbę regionów. Nie jest to zatem typowy area control, bo cały twist polega na tym, aby nie tylko zdobywać przewagi w regionach, ale na koniec gry mieć przy sobie najwięcej kosteczek zwycięskiego ludu.

Jak to wygląda w praktyce? W każdej z ośmiu rund walczymy o przewagę w innym regionie Anglii. Od początku wiemy, w jakiej teoretycznie kolejności rozpatrywane będą regiony. W praktyce jednak zawsze dochodzi do małych roszad, które to umożliwia jedna z kart w zestawie każdego gracza. Zaczynając od gracza startowego każdy ma możliwość zagrania jednej karty, bądź spasowania. Co ciekawe spasowanie nie oznacza całkowitej rezygnacji z jakichkolwiek akcji w danej rundzie. Gdy inni gracze wykonują swoje akcje, osoba, która spasowała może wrócić do rozgrywki. Nie ma limitu zagrywania kart w jednej rundzie, można nie zagrać żadnej, albo zagrać dwie czy trzy, pamiętając przy tym, że 8 kart akcji musi nam starczyć na całą rozgrywkę. Karty pozwalają nam mówiąc najogólniej manipulować kostkami na planszy (zamienianie, dokładanie, przesuwanie). Po każdym użyciu karty gracz musi zabrać z planszy jedną kostkę dowolnego koloru i dołączyć do tych już posiadanych. Na końcu każdej rundy, gdy wszyscy gracze spasują, sprawdzana jest sytuacja w regionie, o który toczył się spór. Jeśli przewagę ma jedna z frakcji przejmuje ona kontrolę nad danym terenem i kładziony jest znacznik w jej kolorze. Gdy nikt nie dobrał się do sterów władzy i mamy remis region zdobywają najeźdźcy, czyli Anglosasi.

DSC00411

Koniec gry następuje w dwóch sytuacjach: po 8 rundzie, lub po przejęciu czwartego regionu przez Anglosasów. W zależności od sposobu zakończenia gry inaczej będzie wyłaniany zwycięzca. W pierwszym przypadku wygra gracz, który posiadać będzie największą liczbę kosteczek reprezentujących frakcję, która przejęła władze w większości regionów. W drugim przypadku liczyć się będzie ilość setów kostek w różnych kolorach.

DSC00352

Wrażenia

The King is Dead to gra intrygująca. Zbieranie setów, czy area control to mechaniki wielokrotnie wykorzystywane w innych grach, ale Peer Sylvester stworzył z nich oryginalną mieszankę uzyskując mózgożerny i abstrakcyjny filler. Na początku partii widzimy komu jakie frakcje przypadły w losowaniu, jednakże ciężko bazując na tym budować od początku jakąś strategię. Sytuacja na planszy zmienia się po każdym zagraniu karty, kosteczki są dokładane, przesuwane czy zabierane. Ważne jest zarządzanie kartami i  odpowiedni moment ich zagrania. Mamy ich tylko osiem na całą grę, co wiąże się z tylko jednorazowym odpaleniem jakiejś akcji. Ich graficzne przedstawienie jest bardzo czytelne, więc tłumaczy się je w mig. Trzeba umieć wyczuć moment, w którym zagranie przez nas karty okaże się skuteczne i nikt inny nam nie zepsuje planu, inaczej można mieć poczucie zmarnowania akcji. Można również pasować grając nieco na przeczekanie i obserwując, co zrobią pozostali. Dodatkowo dzięki temu, iż wszyscy gracze dysponują tym samym zestawem kart łatwo jest śledzić, kto z czego już zszedł i co mu jeszcze zostało na ręku.

DSC00342

Kolejnym ciekawym aspektem jest sposób zbierania kosteczek, czyli wpływów u danej frakcji. Po każdym zagraniu karty jesteśmy zmuszeni zabrać jedną kostkę z planszy. Z jednej więc strony zbieramy jakiś kolor, z drugiej strony ściągając go z planszy osłabiamy wpływy tejże frakcji. Ten prosty mechanizm powoduje niemały ból głowy i paraliż decyzyjny. Którą kostkę ściągnąć i z jakiego regionu? Czy zabrać kolor, który zbiera przeciwnik, czy budować już własną przewagę, a może przeczekać jeszcze chwilę i nie wyjawiać, na którą frakcję stawiamy.

Dwa sprzeczne warunki zwycięstwa wprowadzają dodatkowe emocje i jeszcze więcej główkowania. Chcąc grać na przewagi będziemy musieli starać się nie doprowadzać do remisów w regionie, bo Anglosasi mogą pokrzyżować nasze plany. Inny gracz może za to celowo grać na remisy i zbierać sety kolorów utrudniając nam zdobywanie przewag. Idealnym rozwiązaniem jest być przygotowywanym na każdą okoliczność.

DSC00345

The King is dead to abstrakcyjna łamigłówka z ciekawą interakcją. Klimat ustępuje pierwszeństwo spójnej i suchej mechanice. Losowość występuje tylko na początku przy rozkładaniu kostek na planszy i przydzielaniu startowych frakcji. Później wszystko jest w rękach i umysłach graczy obserwujących poczynania przeciwników i budujących swoją taktykę. Choć doceniam pomysłowość mechaniki, to po kilku partiach sposób myślenia, jaki wymuszona od nas gra zaczął mnie nieco męczyć. Warto jednak sprawdzić ten tytuł, bo jak na  20-30 minutową partię daje on sporą dawkę główkowania.

Plusy
  • Oryginalna mechanika podwójnej ‚większościówki’
  • Minimalistyczne, ale bardzo gustowne i dobre jakościowo wykonanie 
  • Stosunek długości partii do mózgożerności
Plusy / minusy
  • Brak losowości
Minusy
  • Po kilku partiach ten sam sposób myślenia może już męczyć
  • Stosunek ceny do ilości komponentów

Ocena: 3.5 Stars (3.5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Osprey Games za przekazanie gry do recenzji.

Agata Freindorf

Tę i wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie w sklepie naszego partnera – planszostrefa.pl

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaThe King Is Dead
AutorPeer Sylvester
GrafikPeter Dennis
WydawcaOsprey Games
Rok wydania2015
Liczba graczy2 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 2, 3, 4
(18 głosy/głosów)
Czas gry50
Sugerowany wiek min.12 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)10 i więcej
(2 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(2 głosy/ów)
KategoriaMedieval, Political
MechanikaArea Control / Area Influence, Hand Management, Partnerships

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Agata Freindorf

Agata Freindorf

Nowoczesne planszówki pokochałam od pierwszego zagrania w Cytadelę. Od tamtej pory na półce zaczęły szybko pojawiać się kolejne tytuły, których obecnie jest ponad 150. Chętnie poznaję różne gry, choć najbardziej ciągnie mnie do dobrych euro i sprytnych fillerów.
Agata Freindorf

Latest posts by Agata Freindorf (see all)