Misja: Kolonizacja. Zdobądź kosmos! Recenzja

Misja kolonizacjaReiner Knizia – jakiego tematu/mechaniki on nie dotknął? Jego gry dotyczyły starożytnej Japonii, Egiptu, Mezopotamii, robienia filmów, wystawiania obrazów. Dziś spotkam się z grą Misja: Kolonizacja. Pan Knizia gdzieś tam też robił już gry o kosmosie (Star Trek: Expeditions, Star Wars: Rebel Forces). Oczywiście wielu zaraz mi zarzuci, że to ściema – żaden kosmos, żadne sci-fi, tylko czysta matematyka. Nie jest to żadną tajemnicą, że pan Knizia to doktor matematyki. Nie jest też tajemnicą, że lata pracował w banku. Stąd też takie a nie inne podejście. W jego grach wielu zauważa pewną abstrakcyjność, „matematyczność”, „suchość”. Mi osobiście zbytnio to nie przeszkadza. Jestem raczej miłośnikiem przemyślanych rozwiązań, pokombinowania w grach. Temat jest często w tym wszystkim na doczepkę.

Co więc otrzymujemy w pudełku Misja: Kolonizacja? Kafelkową grę od 2 do 4 graczy (od 8 lat). Temat niby dotyczy kosmosu, ale w zasadzie mogłoby się to dziać wszędzie. Co z tego wszystkiego wyszło?

Zasady kolonizacji

Każdy gracz otrzymuje zestaw 24 kafelków w swoim kolorze. Każdy ma tyle samo i dokładnie takie same, tylko w innej kolejności (kafelki tasujemy przed grą). Na środku wykładamy stację początkową – od niej rozpoczniemy kolonizację. Dodatkowo dobrze wysypać wszystkie „kosmiczne kryształy” – czyli po prostu punkty. Będziemy je zdobywać w czasie gry.

W swojej turze gracz bierze kafelek z wierzchu stosu i dokłada w odpowiednie miejsce na planszy. Musi trzymać się następujących zasad:

  • kolor musi się zgadzać – na kafelkach będziemy mieli 3 kolory – 3 rodzaje terenu, nie możemy ich mieszać
  • obszary/kolory możemy odgradzać za pomocą laserowych ścian
  • możemy dowolnie zamykać obszary, nawet gdy nie mamy na nich żadnych kafli

Po zamknięciu obszaru następuje od razu jego podliczanie. Sprawdzamy, kto ma tam więcej kosmonautów i tylko ten gracz zdobywa punkty (w przypadku remisu punktują obaj):

  • każdy kafel na danym obszarze to 1 punkt
  • każdy kafel z ufoludkiem to 3 punkty
  • za obszary sąsiadujące (sąsiadowanie odbywa się przez zielony laser/barierę, czerwony laser to nieprzepuszczalna granica) również są punkty, nawet gdy nie są one zamknięte:
    • 1 punkt za każdy kafel
    • każdy kafel z ufoludkiem 3 punkty

Gramy tak do momentu, aż każdemu zostaną dokładnie 2 kafle (przeprowadzamy taką samą liczbę tur dla każdego gracza). Dostajemy wtedy dodatkowe punkty za pozostałe kafle:

  • 1 punkt za każdego kosmonautę
  • 2 punkty za każdego ufoludka
IMG_0495

Przykładowe punktowanie: Pomarańczowy kafelek zamyka obszary: niebieski i żółty. Za niebieski punkty zbiera gracz niebieski (2 kosmonautów). Za ten obszar dostanie on 3 (za liczbę kafli) + 3 (za ufoludka). Ale niebieski obszar sąsiaduje z pomarańczowym. Za ten obszar też liczymy punkty: 6 (za kafle) + 3 (za ufoludka). Dodatkowo za zamknięcie żółtego obszaru liczymy punkty dla niebieskiego: 2. Ten obszar sąsiaduje z innym, żółtym – za niego będzie tylko 1 punkt.

Kto na koniec będzie miał najwięcej punktów, wygrywa.

Tomek Larek raz jeszcze, czyli trochę o wykonaniu

Misja: Kolonizacja

Zwartość gry to właściwie kafle (sztuk 97) i żetony punktowe. Ich jakość nie pozostawia wiele do życzenia: są odpowiednio grube i wytrzymałe.

Inna sprawa to oprawa graficzna: mi osobiście ilustracje się podobają. Szczególne wrażenie robi na mnie ilustracja na okładce: klimatyczna i z poczuciem humoru. Trochę zabrakło tego na kaflach, którymi będziemy grać. Mamy tam w końcu tylko „statycznych”: kosmonautów i ufoludki, ew. jakieś dziwne rodzaje terenu. Dodatkowo dziwnie dobrano kolorystykę. Rodzaje terenu są wręcz jaskrawe, a kosmonauci właściwie są trudni do odróżnienia. Czegoś mi tu zabrakło… Naprawdę, wydaje mi się, że można by to było zrobić i ładniej, i z humorem, nie tracąc na czytelności (w dodatku z Tomkiem Larkiem na pokładzie).

Znając cenę gry można śmiało pochwalić, że pudło wewnątrz nie świeci pustkami. Kafli jest sporo, żetony punktowe też wystarczą, nawet przy astronomicznych (nomen omen) wynikach.

Wrażenia

Plansza pod koniec gry

Plansza pod koniec gry

Nie spodziewajmy się kosmosu, filmu akcji ani atakujących nas ufoludków. W Misja: Kolonizacja mamy czystą matematykę. Każdy ruch to dla doświadczonego gracza kilka opcji, które wprawny umysł sprawnie policzy. Dla dziecka, nawet 8-letniego może to nie być żadna frajda. Grafiki sugerują szukać odbiorcy raczej właśnie u dzieci, ale wydaje mi się, że gra skierowana jest raczej do kogoś starszego. Być może do nastolatków.

Z pewnością należy tu docenić, że gra jest dość sprawna mechanicznie: dołóż kafelek, ewentualnie zapunktuj. Problem oczywiście zaczyna się, gdy chcemy policzyć wszystkie opcje. Z pewnością można, ale zajmie to trochę czasu. Czas gry w związku z tym zależy od tego, z kim będziemy grać. Z myślicielami można będzie nieźle się wynudzić. A opcji w ciągu gry tylko będzie przybywać!

Przechodzimy tu więc do sedna, czyli do właściwie głównego zarzutu do Misji. Licząc wszystko dość skrupulatnie zawsze możemy policzyć, gdzie co położyć. Często się też okazuje, że „podpinanie się” pod duże obszary za pomocą niewielkich, ale szybko zamykanych obszarów daje najwięcej zysku. Czy więc jest to może strategia wygrywająca u Reinera Knizii? Nie jestem tego stuprocentowo pewny, ale bardzo często to po prostu działa. Wiadomo, gdy wszyscy będą to robić w ten sam sposób, to możliwości podpięć będzie mniej. Budowanie dużego obszaru często nie daje tak wielu punktów, jak zwyczajne „podpięcie” się do niego za pomocą sąsiadującego obszaru. Czy więc w takiej sytuacji opłaca się tworzyć duże obszary? Być może, zwłaszcza gdy chcemy kilka razy skorzystać z ich punktów.

Skalowanie – tu bez niespodzianek. W dwuosobowej rozgrywce jest najwięcej do przewidzenia i zaplanowania. W 4 graczy „nasz” obszar może zamknąć ktoś inny zanim jeszcze dojdzie do nas następna kolejka. Ogólnie polecam więc 2- i 3-osobowy skład.

Podsumowanie

Misja: Kolonizacja to tytuł nie dający się łatwo sprecyzować. Z jednej strony skierowany do dzieci, z drugiej strony nastawiony na matematyczne liczenie wszystkich zależności i punktów. Z jednej strony szybki, z drugiej strony podatny na paraliż decyzyjny. 

Na pewno należy w tym wszystkim pochwalić oprawę graficzną (choć na pewno dałoby się lepiej dobrać kolory poszczególnych obszarów). Dodatkowo mamy tu dość niską cenę za sporą liczbę kafli i żetoników z punktacją.

Czy więc to gra dla ciebie? Lubisz liczyć, kombinować, nie zraża cię dość logiczna i sucha rozgrywka? Lubisz może styl Knizii? Jeśli tak, spróbuj, może Misja: Kolonizacja jest właśnie dla ciebie. Z pewnością niech uważają ci, którzy chcą uszczęśliwić swoje pociechy sprawiając im grę o kosmosie i kosmonautach. Niestety, mało tu kosmosu i mało klimatu. 

 

Plusy
  • dość proste zasady
  • rozwijająca logiczne myślenie i zdolności matematyczne u dzieci
  • dość mózgożerna
Plusy / minusy
  • to nie jest gra rodzinna – starszy, lepiej liczący gracz z pewnością wygra
  • każdy ruch można policzyć
Minusy
  • zupełnie abstrakcyjny temat – gra mogłaby być o czymkolwiek
  • podatna na paraliż decyzyjny

Ocena: (3 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Trefl za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie w sklepie naszego partnera – planszostrefa.pl.

Łukasz Hapka

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka

Latest posts by Łukasz Hapka (see all)