Kłopoty na Ghosar Quintus – prezentacja zawartości gry Deathwatch Overkill

 Dlaczego nie nazwać tego artykułu unboxingiem? Dlatego, że zwykły unboxingy gry wydawnictwa Games Workshop byłby strasznie nudny. Mnie przynajmniej by nudził. Szare ramki z szarymi bryłami są nieszczególnie fascynujące, choć być może ja po prostu nie mam na tyle wyobraźni, żeby je poskładać w głowie do kupy. Z resztą sami oceńcie:

IMG_9819IMG_9817IMG_9816IMG_9814

Właśnie to rzuca się w oczy kiedy otwieramy pudełko. Są napaleńcy, których coś takiego jara i nie mam nic do tego, ale dla kogoś kto (jeszcze) nie jest fanem gier figurkowych, ten widok jest prawdopodobnie nieciekawy i wręcz zniechęcający. Zacznijmy może zatem od początku, żeby podkręcić atmosferę.

W ponurej, dalekiej przyszłości czterdziestego pierwszego milenium trwa ciągła wojna.

Coś bardzo dziwnego dzieje się na Ghosar Quintus. Populacja górniczej planetoidy rozwinęła osobliwe zwyczaje i niepokojącą ikonografię. Podejrzana transmisja od inkwizytora Chaegryna przesłana w celu zbadania, dała Imperium powód do wszczęcia alarmu – pierwotnie człowiek wielkiej wiary i absolutnego oddania zdawał się być pod wpływem obcej siły zmieniającej jego umysł. Drużyna Excis wysłana w celu zbadania jego dziwnego zachowania zaginęła bez wieści, a pogłoski o czterorękim imperatorze tylko dolewają oliwy do ognia.

Pod wodzą Ortana Cassiusa – wielkiej sławy Kapelana Ultramarines została utworzona nowa drużyna – grupa stworzona z bohaterów pochodzących z wielu zakonów Kosmicznych Marines, a każdy z nich to prawdziwa maszyna zabijania. Cassius przyrzekł oczyścić Ghosar Quintus ze wszelkiego obcego zagrożenia i zakończyć wyzwanie przeciwko Imperatorowi Ludzkości zanim jeszcze zostanie rzucone. Nie wiadomo czy akcja się powiedzie, ale jedno jest pewne – drużyna Cassiusa zstąpi na  Ghosar Quintus jak dobrze wymierzona pięść, a bitwa będzie spektakularna…

Tak mniej więcej brzmi opis na stronie wydawcy. Detchwatch Overkill to dwuoosobowa gra figurkowa przedstawiająca starcie dwóch sił – potężnych Kosmicznych Marines ze Straży Śmierci oraz Kultu Genokradów walczących o dominację na górniczej planetoidzie. Co poza wspomnianymi wyżej ramkami znajdziemy w środku pudełka?

  • 8 dwustronnych płytek planszy – Plansze wydają się całkiem solidne, mają ładne detale i żłobienia pomiędzy poszczególnymi polami dla ułatwienia orientacji w przestrzeni gry.IMG_9936IMG_9924
  • 6 kości z woreczkiem strunowym IMG_9905
  • wskaźnik zasięgu – elastyczny i trwałyIMG_9921
  • instrukcję gry zawierającą 9 scenariuszy i elementy fabularne
  • instrukcję montażu figurek – instrukcja jest czytelna, szczegółowa i prosta, a części figurek dobrze dopasowane, więc nie powinniśmy mieć problemu z ich złożeniem IMG_9906
  • dwustronne karty postaci o rozmiarach 7,5 x 11 cm raczej solidnie wykonane.IMG_9914
  • karty umysłu roju – w rozmiarze Standard american również dość solidne, choć ja pewnie zakoszulkujęIMG_9912IMG_9910

Tu normalnie kończyłby się unboxing, jednak postanowiłem włożyć trochę pracy i posklejać figurki do tej prezentacji – w końcu to jest prawdziwe mięcho na które wszyscy czekają kupując produkty od GW. I tym razem nikt nie powinien być zawiedziony. Trochę pracy  cążkami, skalpelem i klejem okraszone odrobiną cierpliwością i dostajemy naprawdę piękne modele, którymi na dodatek możemy grać w bitewnego Warhammera 40 000, jeśli przyjdzie nam na to ochota. Oto część efektu mojej pracy:

IMG_9847  IMG_9845   IMG_9842     IMG_9837 IMG_9836 IMG_9835

Wychodzi 50 bardzo szczegółowych figurek, z których tylko podstawowe jednostki kultu są podwójne, co w ich tłumie na stole powinno być ledwie zauważalne. Przy takiej liczbie figurek mamy za to inny problem – jak je przechować. Niestety pudełko jest do tego słabo przystosowane i trzeba sobie pomóc poprzez dodatkowe kombinowanie. GW chętnie sprzedałoby nam specjalną walizkę, która kosztuje niewiele mniej od gry, ale ja wpadłem na mniej kosztowny sposób:

IMG_9825

Wystarczy kupić specjalną gąbkę do figurek (około 20 zł) i przeciąć ją jak na zdjęciu wyżej, aby zmieścić wszystkie figurki. Wtedy pudełko wystarczy, aby nic nam się nie połamało.

Na koniec jeszcze kilka zdjęć z pomalowanymi figurkami. Niestety nie miałem póki co więcej czasu, żeby pomalować całość, ale to co mam, już prezentuję. Nie jest idealnie, ale ostatecznie jestem dość zadowolony. Miejcie na uwadze to, że na zdjęciach wychodzi więcej błędów niż oglądając figurkę na żywo.    IMG_9932

IMG_9931 IMG_9930  IMG_9928 IMG_9927                        IMG_9903 IMG_9902  IMG_9900  IMG_9898    IMG_9894    IMG_9890  IMG_9888 IMG_9887 IMG_9886

Borys Wołkowiecki

Tę i wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie u w sklepie naszego partnera – Planszostrefa.pl

 

Borys Wołkowiecki

Borys Wołkowiecki

Mąż, ojciec, wieczny student, kolekcjoner i wielbiciel gier planszowych, karcianych oraz figurkowych, weteran mistrzowania w Warhammera Fantasy Role Play. Z planszówkami miał styczność od wczesnego dzieciństwa, zaczynając od prostych gier typu grzybobranie. Szybko nudząc się jednak prostotą i losowością, modyfikował zasady tworząc coś, coś, co dziś można by było nazwać grami Talismanopodobnymi. Grał w RPG, zanim w ogóle wiedział co to jest, bawiąc się w opowiadane Pokemony z siostrą i kuzynostwem. W grach ceni najbardziej wspólną zabawę z rodziną i znajomymi, przyjacielską rywalizację i potrzebę ruszenia mózgownicy.
Borys Wołkowiecki