Old Town Robbery – przychodzi kaktus do lekarza… Recenzja

pic2242394_lgJestem fanem niekonwencjonalnych, ale działających połączeń. Kooperacja na czas? Jak najbardziej, Ucieczka: Świątynia Zagłady jest super! Pomieszanie gry dedukcyjnej z worker placementem? Alchemicy, świetna gra! Storytelling i memory? Eee… yyy… to ma szansę zadziałać? Okazuje się, że jak nabardziej – przed wami Old Town Robbery od wydawnictwa Clicker Spiele!

Nie tylko nazwa wydawnictwa, jak i nazwiska projektantów – Günter Cornett i Peer Sylvester – nic mi nie mówiły, ale przepastne zasobu BGG pozwoliły ustalić, że nie są to debiutanci, a doświadczeni twórcy planszówek. Pierwszy z nich jest np. współautorem rodzinnego przeboju Hej, to moja ryba!, a drugi – dla odmiany – ciężkiej, ale ponoć znakomitej gry o historycznej tematyce, czyli Wir sind das Volk! Wspólnie stworzyli pozycję bardzo lekką, ale sympatyczną, która – co ważne – spodobała się i laikom, i doświadczonym planszówkowiczom.

Jak to wygląda?

Pudełko zawierające Old Town Robbery nie sprawia szczególnego wrażenia, a jego zawartość jeszcze mniej. W środku znajdziemy niemieckojęzyczną instrukcję, niezbyt wielki stosik kart, jeden duży pionek pomocnika szeryfa, kostkę i garść drobnych, drewnianych żetonów. Ten ostatni element, służący za znaczniki punktów, jest przy tym największym mankamentem, jeśli chodzi o wykonanie – drewienka są bardzo małe i nieporęczne, a ich przeliczanie (1 czerwony = 3 niebieskie, 1 niebieski = 3 żółte) jest bardzo niewygodne. Znacznie lepsze by były zwykłe, kartonowe żetony z różnymi nominałami.

Jak to działa?

Do ropoczęcia rozgrywki należy ułożyć karty przedstawiające budynki naszego tytułowego miasteczka na Dzikim Zachodzie w okrąg. Następnie stawiamy u szeryfa pionek jego pomocnika, reszt kart na stosie kładziemy pośrodku stołu i możemy zaczynać. W swojej turze należy rzucić kostką i przemieścić pionek o wskazaną liczbę oczek, a następnie odkryć kartę przedstawiającą jednego z mieszkańców i umieścić go (awersem do dołu) w budynku. Do tego należy opowiedzieć jaką historyjkę, uzasadniającą, dlaczego nasz jegomość udał się właśnie tam. Zabawa zaczyna się od momentu, kiedy nasz dzielny pomocnik zrobi po raz pierwszy całą rundkę dookoła miasta. W każdym kolejnym ruchu musimy bowiem oprócz dołożenia nowej karty przemieścić jedną z wcześniej ułożonych, najlepiej również uzasadniając to fabularnie. Może się jednak zdarzyć, że już nie pamiętamy, gdzie się ktoś znajduje – wtedy inni gracze mogą podważyć nasz ruch i dokonać sprawdzenia. Gracz, który nie miał racji, traci punkty, a obdarzeni lepszą pamięcią – zyskują je. Trzecia faza zaczyna się w momencie, kiedy w prawie każdym budynku znajdzie się obywatel. W tym momencie odkrywana jest karta napadu, który ma miejsce w ostatniej wolnej lokacji. Od teraz już nikt się nie przemieszcza, natomiast musimy już dokładnie wiedzieć, kto gdzie się znajduje. Każdy mieszkaniec miasteczka po kolei zostaje podejrzanym i wszyscy symultanicznie, na hasło „Uuuuund… PENG!”* muszą wskazać, gdzie obecnie się znajduje. Nie muszę chyba dodawać, że za poprawne wskazania dostajemy punkty, a kto ma ich na koniec najwięcj, wygrywa.

To po co ten storytelling?

Fajne, wciągające historyjki są kluczem do wygranej. Ponieważ sytuacja w grze jest dynamiczna i nasi kowboje łażą gdzie popadnie, potrzeba dobrych metod mnemotechnicznych, żeby zapamiętać ich lokalizacje. A najlepszą z nich, jak wiadomo, jest fabularyzacja gry. Zważywszy na to, że bez sprawdzania innych graczy (co obarczone jest ryzykiem) nie możemy podejrzeć raz wyłożonych kart, wcale nie jest łatwo i prawie każdy, z kim grałem, w pewnym momencie nie wiedział, co się dzieje.

Ale fajne to?

Bardzo! Choć początkowo byłem przekonany, że Old Town Robbery nadaje się wyłącznie dla dzieci, praktyka zweryfikowała moje oczekiwania. Wszyscy bawią się świetnie, a niezależnie od liczby rozgrywek, każdy ma równe szanse. Zawsze też, chociaż kombinowałem jak się da, traciłem kogoś z oczu i miałem później zagwozdkę, gdzież to on lub ona się podziewa. Fakt jednak, że – o ile dobrze zrozumieliśmy instrukcję (przypominam, że była tylko po niemiecku, a ekspertem od tego języka nie jestem bynajmniej) – poziom gry jest odrobinę za łatwy, tj. za mało razy następuje przemieszczenie mieszkańców. Zaradziliśmy temu jednak przez wprowadzenie własnej zasady, że ruszmy ich od 3 tury, nie czekając na regulaminowe okrążenie miasta przez pionek pomocnika, i gra od razu robił się ciekawsza. Kapitalnie też się sprawdza humorystyczny styl ilustracji i dobór postaci. Oprócz standardowych na Dzikim Zachodzie szeryfa, rewolwerowca czy poszukiwacza złota, w miasteczku znajdziemy również Dynamitowego Joe, Babcię Różę czy… pana Kaktusa. Opisywanie ich przygód jest naprawdę rewelacyjne!

I żadnych wad?

Tego niestety nie mogę powiedzieć. Gra według zasad jest bowiem nieco za łatwa, ale – jak już stwierdziłem – łatwo ją zmodyfikować. Co więcej, po każdej partii dobrze zrobić sobie przerwę, żeby nasze historyjki się nie poplątały z tymi z poprzednich partii. Wyjątkowo nieporęcznym elementem są znaczniki punktacji, która notabene w ogóle nie jest nam niezbędna do szczęścia – bo Old Town Robbery to właściwie bardziej zabawa pokroju Story Cubes, niż gra. Nie każdemu może to więc przypaść do gustu. Niemniej jednak… jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził

Uuuuund… PENG!*

Old Town Robbery z miejsca wskoczyło do grona moich ulubionych fillerów. Jest szybkie, zabawne, ma zerowy próg wejścia i nadaje się dla każdego. Z pewnością w bardziej kreatywnym towarzystwie jest lepsze, ale nie grałem z nikim, kto by się nie wkręcił. Bardzo polecam i liczę na to, że może jakiś polski wydawca się grą zainteresuje, żeby można ją było łatwiej dostać *dokładnie tak jest napisane w instrukcji. W ogóle odnieśliśmy wrażenie, że jest ona napisana bardzo humorystycznie, jednak polegliśmy w nierównym starciu z żartami po niemiecku. Także uczcie się języków – przynajmniej, żeby wiedzieć, kiedy ktoś jest poważny, a kiedy żartuje

 

 

Plusy
  • Oryginalne połączenie
  • Świetna zabawa
  • Zerowy próg wejścia
Plusy / minusy
  • Po każdej partii trzeba zrobić przerwę
Minusy
  • Żetony
  • Mała dostępność w Polsce

Ocena: (4 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Clicker Spiele za przekazanie gry do recenzji.

Grzegorz Szczepański

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaOld Town Robbery
AutorGünter Cornett, Peer Sylvester
GrafikChristian Opperer
WydawcaClicker Spiele
Rok wydania2015
Liczba graczy2 - 7
Czas gry20
Sugerowany wiek min.8 i więcej
KategoriaAmerican West, Memory
MechanikaMemory, Storytelling
RodzinaAdmin: Better Description Needed!

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Grzegorz Szczepanski

Grzegorz Szczepanski

Moje pierwsze (i w związku z tym wciąż darzone ogromnym sentymentem) gry to Scotland Yard i Osadnicy z Catanu. Wolę tytuły lekkie i średnie (Magnaci, Cyklady, Wysokie Napięcie), nie gardzę też dobrą kooperacją (Pandemia, Robinson, Ucieczka: Świątynia Zagłady).
Grzegorz Szczepanski

Latest posts by Grzegorz Szczepanski (see all)