Żółwie z Galapagos – złóż najwięcej jaj. Recenzja

75921161_zolwie-z-galapagos_500x518_FFFFFF_sclNa pewno wszyscy nasi czytelnicy znają Pędzące żółwie. Sporo z was może też znać Przebiegłe wielbłądy. Dzisiaj prezentujemy wam Żółwie z Galapagos, który jest zachwalany jako gra dla fanów obu powyższych tytułów. 

Zdradzę wam od razu, że wszystkie te gry łączy element włażenia na siebie. W Żółwiach z Galapagos możemy się wzajemnie podwozić. Ale co znajdziemy tu ciekawego/lepszego/atrakcyjniejszego?

Może nie wszyscy wiedzą, ale kiedyś żółwie były kelnerami. Było to 41 lat temu. A tytuł tej pierwotnej wersji brzmiał dźwięcznie: Die heiße Schlacht am kalten Buffet. Kelnerzy prześcigali się więc w realizacji zamówień, a teraz w dość dziwnym rytuale robią to żółwie opływając jedną z galapagowskich wysp.

Może więc temat nie jest tu kluczowy, ale… No właśnie, zapraszam do lektury.

Żółwia wyspa

W pudełku wielkości Pędzących żółwi znajdziemy sporą planszę (wielkości: 4 x pudełko), znajdziemy 7 sporych drewnianych żółwi, znajdziemy też 3 kostki i talię kart z punktami (jajami).

Cel gry: złożyć dużo jaj

Cel gry: złożyć dużo jaj

Kilka uwag: duże żółwie cieszą oko, ale też cieszą dzieci. Ale: żółwie w trakcie gry będziemy umieszczać jeden na drugim, a ich budowa sprawia, że taka piramida może się dość łatwo zawalić. Trzeba więc niestety ostrożnie ustawiać żółwie na sobie, a przy dzieciach niestety łatwo o przewrócenie takiej konstrukcji. Szkoda, że nie wykorzystano sprawdzonego rozwiązania (np. z takich właśnie Pędzących żółwi, gdzie żółwie „leżą”).

Kolejna uwaga: kolory żółty i pomarańczowy są bardzo zbliżone. Troszeczkę problematyczne może być dla niektórych także rozróżnienie różowego i fioletowego (zwłaszcza przy słabym świetle). Znowu: szkoda, że nie wykorzystano bardziej standardowych kolorów.

Rozróżnij kolory

Rozróżnij kolory

Poza tym cieszy fakt, że wykorzystano drugą stronę planszy i zrobiono drugą wersję wyspy: nocną. Obie strony różnią się jedynie kolorystyką. Mała rzecz, a sympatyczna.

Co do pozostałych elementów nie mam uwag.

Pływamy i pływamy…

Każdy z graczy kieruje jednym żółwiem. Celem gry będzie złożenie nim największej liczby jaj. Te zaś nasz bohater (a raczej bohaterka) składa po okrążeniu wyspy. Krążymy więc po wyspie, składamy jaja, a czasem (z bliżej niewyjaśnionych powodów ) wracamy na tratwę (a właściwie, to po co morskim żółwiom tratwa?).

W swoim ruchu rzucamy jedną kostką. Następnie decydujemy czy rzucać kolejną. Przy udanym rzucie możemy też rzucić i trzecią kostką. Chodzi o to, by suma oczek na kostkach nie przekroczyła 7. Przykładowo: rzucam na pierwszej kostce „3”, decyduję, by rzucać dalej. Wypadła „3”. Nie ryzykuję i kończę rzuty.

Jeśli wartość na kostkach przekroczy 7, wówczas nasz żółw wraca na tratwę (czyli na początek), chyba że już tam jest.

A co mamy z naszym pomyślnym rzutem zrobić? Przemnażamy sumę na kostkach przez ich liczbę (tj. kostek, którymi rzucaliśmy). Biorąc przykład powyżej: (3+3) x 2 = 12. Wynik wskazuje, o ile pól nasz żółw ma się poruszyć. Pełny obrót na planszy to 21 pól (na zdjęciach mamy przykład ruchu z okrążeniem całej planszy).

Tutaj zapowiadana niespodzianka: gdy trafimy na innego żółwia, wskakujemy na niego (tylko na tratwie żółwie stoją oddzielnie). W kolejnych ruchach poruszamy się razem z kolegą (a właściwie koleżanką) z dołu. Mało tego: ten, kto jest na górze – rządzi. To on decyduje, czy ten z dołu ma rzucać dalej, czy kończyć ruch.

Po dotarciu do ostatniego pola (lub jego przekroczeniu – w końcu pływamy w kółko) zabieramy wierzchnią (odkrytą zresztą) kartę z jajami. Wartość na karcie, to liczba jaj, które złożyliśmy (a zarazem liczba punktów na koniec gry). Gdy do ostatniego pola dociera piramidka żółwi, ten, który jest na górze, zabiera kartę.

Biegamy więc tak w kółko, aż skończą się karty z jajami (jest ich wyliczona liczba w zależności od liczby graczy). Trzeba wtedy się jeszcze śpieszyć, by jak najszybciej obiec jeszcze jedno kółeczko, bo kto dotrze pierwszy na plażę, zgarnia dodatkowe 7 punktów (na kartach mamy wartości od 1 do 6).

Piramidki

Piramidki

Kilka uwag: gra w 2 i 3 osoby wymaga, by prowadzić 2 żółwie. Poza tym mamy tu też wariant zaawansowany, który umożliwia zagrywanie zdobytych kart z jajami (niestety będziemy je wtedy tracić), jakby były to dodatkowe kostki (np. wyrzuciliśmy 5, a na drugiej kostce 1, zagrywamy wtedy kartę z wartością 1, co daje nam (5+1+1) x 3 = 21 punktów ruchu). Oczywiście takie zagrywanie kart zakłada raczej, że naszym ruchem zdobędziemy jakąś bardziej wartościową kartę. 

Czy rzuty kostkami mogą być ciekawe?

Wyspa z lotu ptaka

Wyspa z lotu ptaka

W Żółwiach z Galapagos mamy znany skądinąd mechanizm push your luck. Wiadomo chodzi o pewne ryzyko, ale czasem kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa. Tutaj nie możemy rzucić na kostkach więcej niż 7. Kara niestety może nas cofnąć prawie o całe okrążenie. 

Chciałoby się oczywiście bardziej kontrolować te kostki. Chciałoby się (o dziwo!) niskich wyników – daje to bowiem możliwość użycia 3 kostek, a więc mnożnika 3. Niższe wyniki to więcej kostek, a więc wyższy wynik. Z czasem z pewnością ryzykowanie może przerodzić się w zwykłą zależność: rzuciłem 4 i mniej – rzucam dalej, 5 i więcej – nie ryzykuję. Przy takim nastawieniu oczywiście gra może zrobić się mechaniczna i żmudna.

Ale może jednak dzieciom będzie to odpowiadać? Z pewnością. Czasem ryzykowanie i rzucanie kostkami jest zabawniejsze niż zdobywanie punktów z jaj. Dużo radości wprowadza także znajome „podwożenie się”, gdy żółwie włażą na siebie i korzystają z darmowej podwózki. Trochę gorzej wypada tutaj ten na dole – bo ani nie może zrzucić pasażera, ani nie zdobędzie żadnych punktów, ani nawet nie decyduje, iloma kostkami rzuca. 

Zasady nie są skomplikowane. Jednak mamy tu trochę matematyki. Mniejszym dzieciom może być ciężko ciągle dodawać i mnożyć, ale oczywiście może to być dobry trening do tabliczki mnożenia. Starsze oczywiście nie będą miały z tym problemów. 

Odnośnie liczby graczy, to czy rozpiętość 2-7 graczy to nie przesada? No cóż… Osobiście uważam wariant 2- i 3-osobowy (z prowadzeniem 2 żółwi) za sztuczny. Prowadzę 2 żółwie, mam podwójne rzuty, muszę spamiętać 2 kolory Jak dla mnie gra zaczyna się od 4 graczy. Każdy ma wtedy swojego żółwia, a ścisk na planszy (i możliwość podwożenia) jest odpowiedni (-a). 

Losowość jest tu spora. Oczywiście mamy tu kostki. Ale nigdy pierwszy rzut nas nie dyskwalifikuje (w końcu może wypaść max. 6). Dopiero ryzykowanie i kolejne rzuty doprowadzają do powrotu na tratwę. Poza tym niestety losowe są karty z punktami. Nie zależy za bardzo od nas to, że ktoś płynął za nami i zgarnął (bezczelnie) 6 punktów. Owszem, możemy specjalnie kogoś przepuścić i rzucać wtedy jedną kostką, ale rozbieżność punktów na kartach (1-6) jest niestety spora.

Rozgrywka jest w miarę szybka i dość płynna. Mimo wszystko przy 2 i 3 osobach może się to dłużyć. Rozgrywka jednak nie powinna przekroczyć 20 minut. 

No to w końcu jak?

Żółwie odpoczywają

Żółwie odpoczywają

Dla kogo są więc Żółwie z Galapagos? Czy właśnie dla fanów Pędzących żółwi? Ten drugi tytuł w kategorii gier dla dzieci i rodzinnych dalej wydaje mi się niedościgniony. Reiner Knizia włożył w „swoje” żółwie zarówno blef, jak i zarządzanie ręką. Tu, u Alexa, mamy właściwie tylko rzuty kostką. Właściwie grając w Żółwie z Galapagos od początku czułem jakąś taką „przestarzałość”. Dopiero później sprawdziłem, że gra pochodzi z 1974 roku, co wiele tłumaczy. Owszem, dobrze jest wracać do starych i dobrych tytułów, ale tutaj czegoś mi jednak zabrakło.

Niewątpliwie jednak Żółwie z Galapagos mają szansę sprawdzić się u waszych dzieci i w waszych rodzinach. Jeśli to, o czym napisałem was nie przeraża, spróbujcie. W końcu kostki nie każdego gryzą

 

Plusy
  • sympatyczne grafiki
  • nauka matematyki (dodawanie i mnożenie)
  • płynna i dość szybka rozgrywka
  • możliwość gry w  7 osób
  • wariant zaawansowany
Minusy
  • dużo losowości
  • czuje się lekko „leciwą” mechanikę i rozwiązania
  • słaby wariant 2- i 3-osobowy

Ocena: 2.5 Stars (2.5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

Tę i wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie w sklepie naszego partnera – planszostrefa.pl.

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaDie heisse Schlacht am kalten Buffet
AutorAlex Randolph
GrafikFred Bauer, Sybille Engels, Klemens Franz
WydawcaEgmont Polska, franjos Spieleverlag, International Team, Möbius Games, Ravensburger Spieleverlag GmbH, Winterthur Schweizerische Versicherungs-Gesellschaft
Rok wydania1974
Liczba graczy2 - 6
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 6+
Liczba rekomendowana: 5, 6
(4 głosy/głosów)
Czas gry20
Sugerowany wiek min.6 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)6 i więcej
(1 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(1 głosy/ów)
KategoriaAnimals, Dice
MechanikaDice Rolling, Press Your Luck, Roll / Spin and Move
RodzinaAnimals: Kangaroos, Animals: Turtles, Food / Cooking

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Łukasz Hapka

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka

Latest posts by Łukasz Hapka (see all)