[LCG] Z czym to się je?

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, za siedmioma rzekami, nad morzem, kiedy to uczęszczałem do szkoły podstawowej*, częstym widokiem wśród tak zwanych starszaków był widok dwóch dorodnych samców siedzących przy stoliku i pykających w takie dziwne karty z kolorowymi obrazkami. Niestety wrodzona nieśmiałość i lęk przed olbrzymami nie pozwalał mi przyjrzeć się bliżej tym partiom w Magic the Gathering.

gt06_box

mec50_box

Niewiele wiosen później wśród kolegów pojawiła się moda na zbieranie kart Pokemonów. Nikt nie umiał w to grać, ale obrazki były fajne, a kieszonkowe stworki w modzie, więc przyłączyłem się do ogólnego szału i sam zacząłem zbierać. Problem polegał tylko na tym, że nie posiadałem własnych pieniędzy, a rodzice prędzej kupiliby mi chyba broń automatyczną niż jakieś głupie, bezsensowne stwory. Tak oto dołączyłem do młodocianego gangu, którego celem było wmawianie jeszcze młodszym dzieciakom, że Pokemony to gra hazardowa i jeśli się przegrało, trzeba oddać swoją kartę, o którą się założyło. Fakt, że żadna ze stron nie znała zasad, dawał nam pewną przewagę. Dzięki temu zebrałem przyzwoitą kolekcję kart**.

swc30_mixedcardfan

I ta moda jednak przeminęła, a zapał do wyłudzania kart od innych minął i przez długi czas nie miałem już żadnej styczności z kolekcjonerskimi kartami. Dopiero kilkanaście lat później, kiedy już posiadałem własny portfel i zacząłem poznawać nowoczesne gry planszowe i karciane, znów zapaliła się iskierka zwiastująca rychły pożar mojego zapału towarzyszącego kolekcjonerstwu. Wspomniane wyżej MtG, czy Pokemony TCG od razu odrzuciłem z listy zainteresowań. Podobnie jak wszystkie inne gry TCG lub CCG, sprzedawane były w paczkach z losowymi zestawami kart. Nie lubię gier typu “pay to win” – to prawie jak hazard. Zdecydowanie wolę gry, w których wszyscy mają podobne szansę, a pula wejścia (jeśli chodzi o karty i kasę na nie wydaną) jest klarowna, a nie wynika ze szczęścia w losowaniu. Jasne, to ma swój urok, ale ja niestety nie mam już na takie numery czasu ani nerwów – za stary jestem :P. Wolę zbudować sobie talię z ogólnodostępnej dla wszystkich graczy puli kart i wtedy z nimi wygrywać. Żeby nikt nie mógł mi powiedzieć, że to dlatego, że więcej kasiory wydałem. Przyzwyczaiłem się do wersji, że to dlatego, że czytałem instrukcję.

I tu na wprost naprzeciw moim oczekiwaniom wyszła firma FFG, przedstawiając światu  Żywe Gry Karciane (Living Card Game) – mesjasza*** kolekcjonerskich gier karcianych.

LCG_fan

Żywa Gra Karciana?

LCG to system dystrybucji, w którym gra zaczyna swoje życie od zestawu podstawowego, w którym znaleźć możemy masę wzorów kart należących do co najmniej kilku frakcji, które podczas gry będą ze sobą rywalizować oraz pewną ilość kart neutralnych. Zazwyczaj zestaw ten nie zawiera maksymalnej, zgodnej z zasadami ilości wzorów każdej z tych kart, co poważnych, turniejowych graczy, bądź kolekcjonerów często zmusza do zakupu drugiej, a zazwyczaj i trzeciej podstawki.

whk15_cardfan1

Zestaw podstawowy zawsze umożliwia grę przynajmniej dwóm graczom, ale zazwyczaj wymaga od nich nagięcia podstawowych zasad, a zawsze bardzo ogranicza możliwość tworzenia własnej talii. Jest to spora wada, ponieważ gry LCG w dużej mierze opierają się na zabawie przy budowaniu własnej talii, którą dopiero później rzucamy wyzwanie naszym przeciwnikom. Prawda jest taka, że najlepiej jeśli wszyscy grający mają swoje własne karty. Nawet przy ilości zestawów podstawowych zapewniających komplet kart nieraz trudno jest podzielić karty neutralne tak, aby wszyscy gracze byli zadowoleni. Jest to kolejna warta odnotowania wada, choć według mnie i tak lepsze to, niż losowanie kart przy każdym zakupie. Na szczęście ta największa bolączka LCG nie jest już problemem przy dodatkach. Składają się one z cykli sześciu małych rozszerzeń po około 60 kart (wszystkie w maksymalnej legalnej ilości w talii) wydawanych co miesiąc (z przerwami między cyklami) i dodatków deluxe – około 160 kart, również w maksymalnej legalnej ilości. Zatem wystarczy kupić po jednej paczce i ma się komplet kart z dodatku. Kiedyś FFG i tu kombinowało z mniejszymi ilościami kopii, ale na szczęście się z tego ostatecznie wycofało. Jedyny problem jaki może tu wystąpić jest taki, że jeśli już się zdecydowaliśmy na zakup wspólnej podstawki z kolegą i razem kupujemy dodatki dzieląc je na wybrane przez nas frakcje, dalej będziemy mieli problem z podziałem kart neutralnych. Ktoś zazwyczaj będzie pokrzywdzony.

lcg-expansions

W obronie stanu podstawek powiem tylko jeszcze, że gdyby była w nich maksymalna liczba kopii każdej z kart, byłyby one albo horrendalnie drogie, albo miały tak mało wzorów kart, że nic ciekawego z nimi nie moglibyśmy zrobić podczas budowy talii, albo mielibyśmy maksymalnie dwie frakcje w pudle. Dzięki temu jak wyglądają podstawki, mogą się na nie połasić  niezdecydowani, albo niedzielni gracze i bez wydawania wielkich pieniędzy zapoznać się z grą i zobaczyć jej możliwości.

swc30_boxshot
whk15_box

Rotacja

Jakiś czas temu FFG poinformowało, że wprowadza w swoich grach rotację, wynikającą zapewne z tego, że starsze gry LCG miały strasznie długie FAQ i Erraty (wyjaśnienia zasad i poprawki treści niektórych kart). Oznacza to, że na oficjalnych turniejach danej gry obowiązywać będą tylko karty z zestawów podstawowych, dużych dodatków deluxe i 5-7 najnowszych cyklów małych dodatków. Jak to ma wyglądać, dobrze tłumaczą wykresy ze strony FFG:

Podstawowe środowisko w dowolnym czasie zawierające 5-7 cykli, Cykl to 6 małych, 60 kartowych dodatków.

Kiedy pierwsza paczka ósmego cyklu z bieżącej serii aktualnych cykli trafi do sklepów, dwa najstarsze cykle przestają być legalne. W ten sposób zostaje nam 5 cykli po 6 dodatków i zaczynamy kolejny.

Rotacja ma miejsce co około 12 miesięcy, ale jest uzależniona bardziej od premier nowych dodatków, niż upływu czasu.

Przykład puli kart wybranego LCG zależny od premier nowych dodatków i rotacji. Jak widać, do końca siódmego cyklu pula kart z cykli tylko rośnie, aż dojdzie do poziomu 1500 wzorów kart. Na początku ósmego cyklu odrzucamy dwa najstarsze cykle tracąc 240 wzorów, ale zyskujemy pierwsze 20 i od tego czasu przez 2 kolejne cykle pula rośnie z miesiąca na miesiąc, aż dojdzie znów do poziomu 1500 kart, pod koniec 9 cyklu. Na początku kolejnego, 10 cyklu, znów usuwamy z puli dwa najstarsze cykle. Tym razem 3 i 4. I tak aż do końca życia LCG.

 
Co to oznacza dla osób grających w któreś LCG?
Po pierwsze, pierwsza rotacja w Podboju nastąpi najwcześniej w 2018 roku a Gry o Tron 2 edycji w 2019, wiec do tego czasu będziemy mogli oficjalnie grać wszystkimi zakupionymi wcześniej kartami. Po drugie podobny system funkcjonuje od lat w grze Magic the Gathering i gra ta uparcie nie chce zdychać Trzeba przyznać, że gdyby jakieś LCG pociągnęło przykładowo z 10 lat przy starych zasadach, osoby które chciałyby wejść do gry, miałyby próg wejścia niemożliwy dla wielu do przeskoczenia.  Warhammer: Inwazja dożył tylko do szóstego cyklu, więc rotacja w ogóle by go nie objęła, nawet gdyby już funkcjonowała, a i tak próg wejścia był już mocno zniechęcający. Poza tym uważam, że ciekawie będzie z regularnymi zmianami środowiska gry. Nie będą one za częste, ale będą zmuszały do ciągłego kombinowania z nowymi taliami i dostosowywania swoich talii do nowego środowiska gry. Poza tym FAQ nie zdąży nigdy przyjąć rozmiarów opasłego tomiszcza. Wydaje się, że nowe postanowienie od FFG to same plusy. Szkoda tylko trochę będzie pożegnać się z niektórymi kartami, ale zawsze przecież można będzie grać w domu, ze znajomymi, na swoich własnych zasadach.
 mec50_fan

W co grać?

adn01_feature_art

Gra przedstawia futurystyczny pojedynek między megakorporacjami, a runnerami (hakerami) chcącymi je okraść. Zapewnia asymetryczną grę dla dwóch osób, w której cele graczy różnią się w zależności od tego, po której stronie stoimy. Na początku rozgrywki jeden z graczy musi wybrać grę korporacją, a drugi runnerami. Mimo tego, że wielu uważa Androida za najlepsze LCG z punktu widzenia mechaniki, w polskiej wersji przetrwał on tylko podstawkę, jeden duży dodatek i dwa cykle.

ct01_feature

Za dobrze znaną wielu, mroczną mitologią Cthulhu nigdy nie przepadałem, więc nigdy specjalnie się tą grą nie interesowałem. Jednak osoby lubujące się w snuciu opowieści pełnych grozy, przyzywaniu przedwiecznych i składaniu kotów w ofierze, CoC może się spodobać. Niestety gra ta nigdy nie została wydana po polsku i do tego właśnie ogłoszono, że FFG zakończył tworzenie nowych dodatków. Oznacza to, że prawdopodobnie dość “tanio” będzie można kupić komplet używanych dodatków. A jest ich sporo.

got01_feature

Kolejna “martwa” Żywa Gra Karciana. Ze względu na masę błędów wynikających braku balansu kart z poszczególnych dodatków i kilometrowej długości listę Errat, zastąpiono ją niedawno drugą edycją, którą ze szczerego serca polecam.

gt01_feature

Najnowsze LCG, zatem ma najniższy próg wejścia, bo póki co wyszła zaledwie podstawka. Świetny klimat książki (nie serialu), przyzwoite grafiki, możliwość gry siedmioma z możnych rodów lub Nocną Strażą, zróżnicowanie stronnictw, możliwość gry we właściwie dowolnym liczebnie gronie – jeszcze raz serdecznie polecam, szczególnie, że dostępna jest polska wersja gry. Zachęcam też do przeczytania naszej recenzji.

l5r_featurev2

Póki co wielka niewiadoma. Gra zapowiedziana na 2017 rok, zapewne okolice sierpnia/ września. FFG wykupiło markę Legendy Pięciu Kręgów i dość znaną grę typu CCG przerabia na swój format LCG. Akcja gry będzie mieć miejsce w Rokuganie- krainie fantasy stylizowanej na feudalną Japonię. Ktoś sobie ostrzy ząbki?

mec01_feature

Wydawany po polsku, choć z problemami. Ze względu na znikome zainteresowanie małymi dodatkami, wydawca zdecydował się ich już nie tłumaczyć, więc wychodziły po polsku tylko do pewnego momentu. Za to podstawka i wszystkie duże rozszerzenia są dalej tłumaczone. Gra godna polecenia nie tylko fanom twórczości Tolkiena, ale i solistom oraz graczom ceniącym w grach kooperację. Jedyna Kooperacyjna gra LCG z wariantem solowym, w której razem z kumplem możemy mierzyć się z siłami ciemności odgrywając przygotowane przez twórców scenariusze.

swc01_feature

Kolejna po Androidzie niesymetryczna gra, w której jeden z graczy musi grać ciemną stroną mocy, a drugi jasną. Posiada zupełnie inny niż pozostałe LCG system budowy talii polegający na tworzeniu jej z gotowych zestawów celów składających się z kilku kart, w tym karty celu. Karty celu zebrane ze wszystkich zestawów, tworzą osobną talię (podobnie jak w Grze o Tron). Gra na bieżąco jest tłumaczona przez polskiego wydawcę – firmę Galakta.

 

whc01_feature

Moja pierwsza karciana miłość. Niestety “martwa”. FFG zabiło ją aby wypuścić inną grę tego typu, tyle że w bardziej chodliwym uniwersum Warhammera, czyli Warhammerze 40 000. Do końca była wydawana po polsku. Jeden  z ostatnich dodatków umożliwiał granie od 2 do 4 graczy.  Mimo pewnych wad i rosnącego FAQ oraz Erraty, gra miała swój klimat i aż łezka w oku się kręci, że już nie siądę do stołu aby bronić swojej krasnoludzkiej twierdzy przed zagrożeniem chaosu, czy hordy nieumarłych. Inwazja była chyba najbardziej popularnym LCG w Polsce i sporo osób dalej w nią gra. Jednak wielu ze względów finansowych odsprzedaje swoje karty za ułamek oryginalnie wydanej kwoty, aby kupować nowe, rozwijające się LCG.

whk01_feature_artZastępca Inwazji, wydawany w naszym rodzimym języku. Według mnie bardzo udana, przyjemna gra dla dwóch osób, w której mierzymy się z przeciwnikiem w celu przejęcia totalnej kontroli w kosmicznym sektorze Traxis, zarządzając swoimi jednostkami tak, żeby zarówno zdobywały nam zasoby, jak i przejmowały militarną kontrolę nad planetami. Świetnie oddaje klimat Mrocznego czterdziestego milenium, gdzie nikt się nie bawi i nie ma litości dla przeciwnika. Grę serdecznie polecam.

Zagramy?

Z tym mesjaszem gier karcianych trochę na początku przesadziłem. FFG to pijawka wysysająca z biednych graczy nasze pieniądze. Na szczęście w zamian proponuje nam ona świetne tytuły podawane w dobrej formie. Są oczywiście lepsze (z punktu widzenia klienta) sposoby na dystrybucję gier karcianych, ale chyba żaden inny nie oferuje takich tytułów. Władca Pierścieni, Gwiezdne Wojny, Warhammer, Gra o Tron – jest w czym wybierać. Poza tym polski dystrybutor (Galakta) wspiera ogólnopolską scenę turniejową utrzymując strony rankingowe poszczególnych gier, gdzie można zgłaszać organizowane przez siebie turnieje i zdobywać punkty wymienne na drobne gadżety. Dodatkowo zwycięzca sezonu wysyłany jest do Ameryki na mistrzostwa świata. Kto jest chętny na taką przygodę?

ggt_2015_s3_productlayout

 Grafiki pobraliśmy ze strony fantasyflightgames.com
 Borys Wołkowiecki
Te i wiele innych gier możesz kupić w dobrej cenie u w sklepie naszego partnera – Planszostrefa.pl
 
* właściwie to nie było tak dawno temu. Wszystko zależy od perspektywy
**teraz jestem już innym człowiekiem i jeśli ktoś z poszkodowanych czyta ten tekst, bardzo chciałbym go przeprosić za straty, jakie go przeze mnie dotknęły. Przy okazji chciałbym spytać, czy nie ma jeszcze jakichś innych niepotrzebnych kart?
***ten mesjasz nie przywrócił może równowagi mocy, ale za to zapewnił FFG konkretne przychody, a mi wiele godzin dobrej zabawy.
Borys Wołkowiecki

Borys Wołkowiecki

Mąż, ojciec, wieczny student, kolekcjoner i wielbiciel gier planszowych, karcianych oraz figurkowych, weteran mistrzowania w Warhammera Fantasy Role Play. Z planszówkami miał styczność od wczesnego dzieciństwa, zaczynając od prostych gier typu grzybobranie. Szybko nudząc się jednak prostotą i losowością, modyfikował zasady tworząc coś, coś, co dziś można by było nazwać grami Talismanopodobnymi. Grał w RPG, zanim w ogóle wiedział co to jest, bawiąc się w opowiadane Pokemony z siostrą i kuzynostwem. W grach ceni najbardziej wspólną zabawę z rodziną i znajomymi, przyjacielską rywalizację i potrzebę ruszenia mózgownicy.
Borys Wołkowiecki


  • Paweł Lewandowski

    Fajnie napisane. Pytanie co to za gra której screen przedstawiłeś przed akapitem `W co grać?` i logiem Netrunnera

  • kamron6

    Proszę mi powiedzieć jaki może być lepszy system wydawania dodatków? Zbieranie tylko jednej frakcji? Cały system polega na tym, że pojawiają się nowe i nowe karty, a jakoś kupować je trzeba Chyba, że miałeś na myśli, że ffg miało brutalne praktyki, gdzie trzeba było kupować x3 podstawkę i dużą część kart wrzucić do kosza, ale z agotem się to zmieniło (teraz praktycznie trzeba kupić podstawkę x2 lub x3, ale praktycznie wszystko wykorzystujesz).

    • Borwol

      Summoner Wars ma lepszy system wydawania dodatków. Interesują Cię tylko Elfy – kupujesz tylko elfy. Choć gdyby mi się ta gra podobała, to i tak zbierałbym wszystko

      • kamron6

        Gry karciano – kolekcjonerskie kupuje się ze względu na dynamiczną pulą kart, która mnoży strategie i talie, SW się w to wpisuje jednak nie na tym samym poziomie, choć faktycznie, kupowanie tylko wybranych frakcji wydaje się lepsze (sklepy to oferują, również w Polsce, łatwo można kupić również używane talie np. Greyjoyów) to po prostu szczerze czułbym się ograniczony jak i wielu innych graczy Zresztą takie rozwiązania w przypadku lcg-ów wpływają często negatywnie, duże dodatki frakcyjne dużo częściej spotykają się z niechęcią, niż dodatki tematyczne.

        • Borwol

          Dodatki frakcyjne spotykają się z niechęcią z dwóch powodów: 1)nie rozwijają w równy sposób wszystkich frakcji, co wkurza osoby kupujące wszystko lub kupujące inne rody. 2)zawiera i tak karty innych frakcji, co zmusza osoby zbierające stronnictwo, którego będą w środku tylko 2 karty do zakupu całości.
          Choć żeby nie było niedopowiedzeń, dodatki do aGoTa (on ma frakcyjne deluxy) zapowiadają się akurat nieźle, bo np Starkowie dostaną sporo kart, ale zapewnią one kilka różnych ścieżek rozwoju talii.

          • kamron6

            Dodatkowo bym powiedział, że praktycznie wszystkie karty się jakoś ze sobą wiążą, choćby z powodu banerów FFG wyciąga pieniądze i robi swoje tricki, ale szczerze w takiej typu grze nie wiem jak miałoby to wyglądać inaczej w fundamentach. “LCG” innych firm jak Doomtown: Reloaded też mimo wszystko wygląda podobnie (już nie wspominając że tam trudniej jest zbierać tylko wybrane dodatki), a różni się np. wydawaniem podwójnych CSów etc. Po prostu LCG i tyle

          • Borwol

            Jasne. Jestem fanem tego formatu, a uwagi dotyczą FFG są bardziej żartobliwe niż poważne, choć chłopaki wiedzą jak kasę wyciągać

  • Pingback: GRY PLANSZOWE W PIGUŁCE #703 - Board Times - gry planszowe to nasza pasja()