Mr. Jack – pojedynek dwóch umysłów. Recenzja

zdjęcie 1Mr. Jack to próba przeniesienia na planszę zmagań dwóch wielkich postaci, które jednak nigdy się nie spotkały – Kuby Rozpruwacza i Sherlocka Holmesa. Starcie wielkich umysłów, którym gracze muszą sprostać. Nieprzyjazny Londyn XIX wieku spowity w mroku to nasza arena zmagań, a stawką ludzkie istnienia. Albo jako detektyw Scotland Yardu zaciśniesz wokół Mr Jacka pułapkę, z której już się nie wydostanie, albo ten najsłynniejszy seryjny morderca po raz kolejny wymknie się policyjnym sidłom i na zawsze zniknie w mroku. Na zawsze… albo chociaż do następnej partii

Mr. Jack to detektywistyczna gra przeznaczona wyłącznie dla dwóch graczy, stworzona przez dwóch francuskich autorów: Bruno Cathalę i Ludovica Maublanca. Rozgrywka przypomina partię szachów, w której jednak nie wiadomo który pion jest czyj, a każdy z nich ma dodatkową umiejętność poza poruszaniem się po planszy. Gra ma pewną dozę losowości, nad którą jednak można do pewnego stopnia zapanować, a nawet odpowiednimi ruchami zyskać sobie jej przychylność. Ale o co dokładnie chodzi?

Jeden z graczy wciela się w zbira, a drugi będzie próbował go złapać. Już w tym momencie warto zauważyć, że największym minusem gry jest to, że balans jest zachwiany i łatwiej jest złapać Jacka niż nim uciec. Chociaż może dzięki temu doświadczony gracz może grać z początkującym niwelując w pewnym stopniu różnice pomiędzy nimi. Tak czy inaczej, przyjmujemy swoje role i siadamy przed planszą przedstawiającą dzielnicę Whitechapel, na której rozkładamy w z góry ułożony sposób 8 pionków postaci, którymi przyjdzie nam kierować. Jack losując kartę przyjmuje tożsamość jednego z nich – i to właśnie jego tożsamość musi odkryć detektyw by wygrać grę. Czasu na to jest sporo: 8 tur. W tym czasie rozgrywka wygląda następująco:

Dobieramy 4 z 8 kart postaci, a następnie w odgórnie założonej kolejności dobieramy je: podczas nieparzystych tur pierwszeństwo wyboru ma detektyw, kolejne dwie karty bierze Jack i ostatnia przypada ponownie detektywowi. W turach parzystych jest na odwrót. Po wybraniu postaci możemy przesunąć ja na planszy, a także użyć jej zdolności. Po wykorzystaniu wszystkich czterech postaci następuje tzw. wezwanie świadka: Jack musi ujawnić, czy pionek postaci, w którą się wciela jest widoczny (znajduje się przy zapalonej lampie albo obok innej postaci), czy też nie. Jeśli jest widoczny, detektyw może uniewinnić, czyli odwrócić na drugą stronę, wszystkie widoczne postacie. Analogicznie postępuje z widocznymi, jeśli Jack ukrywa się w ciemnościach.

zdjęcie 4

Jak widać, w zasadzie z każdą turą detektywowi zostaje coraz mniej podejrzanych, a Mr. Jackowi będzie coraz trudniej utrzymać w tajemnicy swoją tożsamość. Dobór kart i odpowiednie ich wykorzystanie jest kluczowe w drodze ku zwycięstwu i tylko biorąc pod uwagę odsłonięte karty, te które pojawią się w następnej turze oraz kolejność dobierania można wymknąć się organom ścigania. Lub też złapać mordercę.

Wraz z upływem czasu, po każdej z czterech pierwszych rund, gasną również kolejne latarnie – noc robi się coraz ciemniejsza, a warunki do ucieczki coraz korzystniejsze. Detektyw musi nie tylko dowiedzieć się, kim jest Mr. Jack, ale również musi go złapać: jedną z postaci musi przesunąć na pole z domniemanym Jackiem i go oskarżyć. Jeśli oskarżenie jest błędne, Mr. Jack wygrywa grę. Podobnie jeśli opuści dzielnicę lub nie da się złapać do końca 8 tury.

Są to w zasadzie całe zasady. Trzeba oczywiście poznać jeszcze umiejętności poszczególnych postaci, a te są najróżniejsze: od gaszenia i zapalania lamp, przez oświetlanie drogi lampą aż po używanie policyjnego gwizdka. Naprawdę warto przed pierwszą grą poczytać i starać się zapamiętać co każda postać robi, ponieważ to właśnie te umiejętności będą naszym pomocnikiem lub katem.

 

Podsumowanie

Mr. Jack to świetna gra detektywistyczna, ma jednak swoje wzloty i upadki. Po pierwsze: przeznaczona jest wyłącznie dla dwóch osób, tak więc pary grające ze sobą nie muszą bać się o skalowalność – Mr. Jack jest skrojony właśnie dla nich. No, ale niestety nie zagramy już w większym gronie – no, ale to jest oczywista oczywistość. Osobom chcącym zrobić większą obławę mogę polecić jedynie Listy z Whitechapel, które mają zupełnie inną rozgrywkę, a jednak bardzo podobny klimat – i wcale nie mówię o ulicach XIX-wiecznego Londynu.

zdjęcie 7

Po drugie: nasze zwoje mózgowe zostaną przez grę wystawione na nie lada wysiłek. Gra detektywistyczna nie może się obejść bez konkretnej dawki dedukcji, w Mr. Jacku musimy jednak balansować postaciami i ich lokalizacją, zwracać uwagę na wybory przeciwnika, poświęcać przydatne akcje na rzecz ruchu potrzebnym bohaterem lub odwrotnie: rezygnować z akcji byle nie dopuścić rywala do poprowadzenia danej postaci. Wszystko to w zaledwie/aż 8 tur – w zależności po której stronie planszy siedzisz. Wspomnianym minusem jest to, że ciężej jest poprowadzić do sukcesu Mr. Jacka, tak więc grający nim gracz nie ma w zasadzie miejsca na popełnienie błędu. Czyżby autorzy kierowali się maksymą że dobro zawsze zwycięża?

zdjęcie 9

Po trzecie: gra wydana jest na bardzo wysokim poziomie. Karty postaci są grubsze niż niejedna podstawka pod piwo, pionki postaci równe, o soczystych kolorach, a naklejki na nie nie pozostawiają wątpliwości z którą postacią mamy do czynienia. Podobnie sytuacja wygląda z planszą: nie jest ona może jakimś graficznym fajerwerkiem, ale jest solida, ładna i – przede wszystkim – bardzo czytelna. A w tego typu grze ma to spore znaczenie. Niestety elementów w pudełku jest niewiele, jednak cena zdaje się tego nie zauważać i oscyluje w granicach, za które zwykle kupujemy gry z wielką planszą, 150+ kartami i taką samą ilością znaczników. Jest to powód, dla którego sam nigdy na Mr. Jacka się nie zdecydowałem, chociaż tematyka bardzo wpasowała się w moje zainteresowania, a gry wyłącznie dwuosobowe mnie nie odstraszają.

Po czwarte: pluso-minusy z poprzednich trzech punktów warto wziąć pod uwagę, jednak najważniejsze jest to, że Mr. Jack to kawał dobrej gry! Jeżeli ze swoją drugą połową lubicie wysilić komórki mózgowe, ale niekoniecznie chcecie spędzić cały wieczór przy jednej grze, to Mr. Jacka mogę wam z całą pewnością polecić. Dużo kombinowania, sporo emocji i masa frajdy to jego najważniejsze trzy cechy.

Plusy
  • jakość wydania
  • dużo główkowania
  • proste zasady, ale wymagająca rozgrywka
  • budzi emocje
Minusy
  • cena
  • Mr. Jack ma trudniej

Ocena: 4 Stars (4 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Hobbity za przekazanie gry do recenzji.

Bartłomiej Cieślak

 

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaMr. Jack
AutorBruno Cathala, Ludovic Maublanc
GrafikPierô
WydawcaHurrican, Neuroludic
Rok wydania2006
Liczba graczy2 - 2
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 2
Liczba rekomendowana: 2
(148 głosy/głosów)
Czas gry30
Sugerowany wiek min.9 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)10 i więcej
(60 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(86 głosy/ów)
KategoriaDeduction, Murder/Mystery
MechanikaGrid Movement, Variable Player Powers
RozszerzeniaMr. Jack Extension, Mr. Jack: The Carriage
RodzinaCharacters: Jack the Ripper, Characters: Sherlock Holmes, Cities: London, Country: England, Mr. Jack

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Bartłomiej Cieślak

Lubi głównie gry karciane, w których trzeba sporo kombinować, ale nie pogardzi również innymi tytułami, szczególnie kiedy mają w pudełku figurki lub dużo kostek.
TOP 3 autorów: Ignacy Trzewiczek, Bruno Cathala, Uwe Rosenberg
TOP 3 gier: Osadnicy: Narodziny Imperium, Innowacje, Robinson

Latest posts by Bartłomiej Cieślak (see all)