Littlest Pet Shop Shuffle i My Little Pony Shuffle – recenzja

IMG_3589Littlest Pet Shop i My Little Pony… Dwie gierki karciane z serii Shuffle, choć maleńkie – przyciągają uwagę. A to za sprawą ciekawego pudełka (które do tego wydaje się być pancerne) i niezwykle kolorowej nakładki przedstawiającej głównych bohaterów gier. Jednak to nie koniec niespodzianek. W środku jednej i drugiej gry znajdujemy piękne i równie kolorowe karty oraz instrukcje. Dodatkowo do każdej gry możemy zainstalować aplikację na smartfona lub tableta z oprogramowaniem Android lub iOS, by rozgrywka była ciekawsza. Są to niewątpliwie bardzo ciekawe propozycje dla najmłodszych

 

 

Littlest Pet Shop Shuffle

(gra dla 2-4 graczy od 5 roku życia)

Zawartość:

110 kart (miejsca, zwierzątka, rzuty oka, milkshaki):

  • karty miejsc (6 sztuk) – wskazują konkretne pomieszczenia, w których schowały się zwierzątka. Mamy tutaj łazienkę, sypialnię, sklep dla zwierząt, taras, budę dla psa i piekarnię
  • karty zwierzątek (49) – przedstawiają Russela, Sunil, Zoe, Pepper, Penny, Minkę i Vinnie – cudne zwierzaczki na bardzo kolorowym tle
  • karty, tzw. „rzuty oka” (50) – czyli wskazówki gdzie mamy szukać wyżej wymienionych stworzonek. Każda karta wskazuje miejsce i kierunek szukania
  • Milkshake (5) – zdobycie go daje nam możliwość wprowadzenia niezłego zamieszania!

Jak wygląda rozgrywka?

Na początek wszystkie rzuty oka tasujemy i układamy na środku stołu, następnie dookoła nich rozkładamy karty miejsc, a obok nich zwierzątka (po 7 na każdym stosie). Gracze po kolei zagrywają karty „rzut oka” i zabierają zwierzątko, które znajduje się we wskazanym na karcie pomieszczeniu i układają je przed sobą. I tak w kółko, do momentu, kiedy którykolwiek z graczy zdobędzie po jednym z każdego rodzaju (czyli 7 kart). Wówczas gra się kończy.

W międzyczasie ktoś może zdobyć milkshake’a – wówczas musi krzyknąć „MILKSHAKE!” i zatrząść całym ciałem okazując radość, ponieważ chwilę później ma prawo zabrać innym graczom po jednym zwierzątku (swoje również). Następnie należy te zwierzątka zamieszać, wspólnie z innymi zawołać „Truskawka! Czekolada! Wanilia! Banan! Miiiiilkshaaaaake!” i rozdzielić wszystkie karty pośród graczy.

Tak wygląda rozgrywka analogowa. Troszkę inaczej jest w przypadku użycia aplikacji…

cel gry

cel gry

Aplikacja bowiem diametralnie zmienia rozgrywkę: pozwala na szukanie zwierzątek na urządzeniu mobilnym, dzięki czemu nie używamy kart miejsc, milkshaków i rzutów oka. Tutaj używamy jedynie kart zwierzątek tak, by w każdej chwili gracze mieli po 2 karty na ręku. W aplikacji mamy budynek z zaznaczonymi pomieszczeniami, w które po prostu klikamy, by je przeszukać. Jeżeli w danym pokoju jest zwierzątko, które mamy również na ręku, wówczas daną kartę kładziemy przed sobą. I tak samo jak w wersji nieelektronicznej, osoba, która znajdzie po jednym zwierzątku z każdego rodzaju – wygrywa.

zdjęcia shuffle

Podczas całej rozgrywki czekają nas niespodzianki. Co jakiś czas w przeszukiwanych pomieszczeniach pokazują się dodatkowe gadżety. Może to być budzik dający nam dodatkowy ruch, tort urodzinowy dający nam dodatkową kartę, prezent pozwalający nam zabrać innemu graczowi kartę z jego zasobów. Ale może się też zdarzyć, że zwierzątka idą na zakupy i nie zbierzemy żadnego.

zdjęcia shuffle1

Gra jest fajna i kolorowa. Same karty są naprawdę ładne i przyjemne, aplikacja też jest ciekawa, ale niestety ma bardzo dużą wadę – przy wyborze graczy nie ma opcji wyboru chłopca, tylko dziewczynki. To, co wydaje się błahostką dla dorosłych, dla dzieciaków płci męskiej jest problemem nie do przeskoczenia. Niestety mimo moich szczerych próśb i obietnic, że to nie ma znaczenia, słyszałam tylko stanowcze „NIE CHCĘ BYĆ DZIEWCZYNĄ!” z ust 5-cio letniego Franka i 7-mio letniego Olafa. Także w ich przypadku aplikacja się nie sprawdziła.

Minusem jest też sposób napisania instrukcji. Ja jako osoba, która maturę pisemną z polskiego napisała na 97% i czytanie ze zrozumieniem ma opanowane do perfekcji, niestety długo nie rozumiałam zasad gry. Musiałam sporo pokombinować, metodą prób i błędów porozkładać wszystko, by koniec końców zagrać bezbłędnie. Niestety niewielka ilość zasad nie przełożyła się na zrozumiałą instrukcję.
Problemem jest też aplikacją. Są w niej literówki, niezrozumiałe elementy w instrukcji gry, a do tego czasami się zacina.

Jeżeli natomiast chodzi o samą wersję karcianą, dzieciaki były z niej bardzo zadowolone. Zwierzaki są słodziutkie i urocze, co było częstym tematem komentarzy. Karty są kolorowe, co przyciąga uwagę najmłodszych. Sam pomysł wciągający i ciekawy, a do tego całość zachowania w przypadku wyciągnięcia karty „milkshake” sprawia, że gra się nie nudzi. Dzieci z wielką radością i charakterystyczną sobie niecierpliwością czekają na nowe karty, by zdobywać kolejne zwierzątka czy wymieniać się nimi. To wszystko sprawia, że gra przynosi wiele radości i uśmiechu na twarzach. Co więcej, dzieciaki, z którymi grałam, bardzo często wymyślały historie ze zwierzakami w tle. Wymieniali się uwagami, pomysłami. Uważam, że to naprawdę ważne, ponieważ dziecko w ciekawy i twórczy sposób rozwija wyobraźnię, a do tego fajnie się bawi

 

My Little Pony

(gra dla 2-4 graczy od 5 roku życia)

Zawartość:

55 kwadratowych kart (karty klejnotów, start i kucyków):

  • karty klejnotów – 49 dwustronnych, kwadratowych kart przedstawiających od jednej do czterech połówek danego klejnotu. Każda z nich ma kolorowe tło, na niektórych jest podobizna księżniczki Celestii, czyli cudownego jednorożca, którego obecność podwaja punkty.
  • karty start (3 sztuki) – wyznaczają miejsca, w których zaczynamy grę.
  • karty kucyków (6) – każdy gracz w rozgrywce 2 i 3 osobowej bierze po 2 karty, natomiast w przypadku obecności 4 graczy każdy bierze po jednej lub wybiera się dwie dwuosobowe drużyny. Te karty wskazują jakich klejnotów będziemy szukać.

Jak wygląda rozgrywka?

Na początek wybieramy sobie karty kucyków (według zasad opisanych wyżej), układamy wszystkie karty klejnotów na jednym stosie, na stole kładziemy kartę startową i zaczynamy. Pierwszym graczem jest osoba z najdłuższą grzywą i to ona zabiera pierwszą kartę ze stosu i stara się przyporządkować ją tak, by utworzyć klejnot, którego szuka (kucyki je wskazują). Kiedy to zrobi, to samo robi kolejna osoba do momentu, kiedy skończy się stos. Jeżeli którykolwiek z graczy nie może uzupełnić swojego klejnotu, jest zmuszony pomóc przeciwnikowi. Jeżeli natomiast nigdzie nie da się karty przyporządkować, wówczas jest ona odrzucana i gra toczy się dalej. Na koniec każdy zawodnik podlicza punkty według zasady: jeden mój klejnot = jeden punkt. W przypadku, gdy na karcie z całym klejnotem pojawi się księżniczka Celestia, wtedy karta liczy się podwójnie. Osoba, która zyskała najwięcej punktów oczywiście wygrywa.

IMG_3596

Jeżeli natomiast chodzi o aplikację, to wprowadza ona zupełnie inne zasady do rozgrywki. Mianowicie w tym przypadku dobieramy się w dwa zespoły (niezależnie od liczby graczy), nasze karty układamy na stole w formie 4×4, natomiast reszta leży w stosie obok. I teraz po kolei, każda drużyna dobiera jedną kartę i stara się przyporządkować ją tak, by utworzyć kryształ dla siebie. To samo dzieje się do momentu, kiedy na planszy pojawi się księżniczka Celestia: wówczas należy kliknąć w odpowiednim miejscu na tablecie i następuje podliczanie punktów. Księżniczka pyta po kolei każdego kucyka ile ma klejnotów, gracze odpowiadają, a na koniec następuje oficjalne ogłoszenie wyników wraz z fanfarami.

Gra jest niezwykle kolorowa i bajkowa. Będzie wielką gratką dla fanek kucyków Pony. Ale właśnie obawiam się, że chyba tylko dla fanek i to 4 czy 5-cio letnich, bo chłopcy i starsze dzieci nie będą chciały bawić się w takie rzeczy. Ale może się mylę? Oczywiście dzieci są różne, więc i zupełnie niespodziewanie mogą reagować, zatem zawsze warto spróbować

Jeżeli chodzi o samą aplikację, to czasami działa lepiej, czasami gorzej, zależnie od jej nastroju. Dość często się zacina, co nieprzyjemnie zakłóca zabawę, ale jej zdecydowanym plusem jest to, że jest tak kolorowa i radosna, że maluchowi będzie się podobać, a małe usterki przeszkadzające dorosłemu nie będą go obchodzić

 

Plusy
  • bardzo dobre wykonanie gry
  • piękna kolorystyka
  • fajne grafiki
Minusy
  • obie aplikacje będą ciekawe tylko dla dziewczynek, chłopców nie zainteresują
  • sporo błędów w instrukcjach i aplikacjach

Ocena: (3 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Cartamundi za przekazanie gry do recenzji.

Magdalena Byrtek

 

Magdalena Byrtek

Magdalena Byrtek

Najbardziej lubi gry proste, kolorowe i niewymagające długiego studiowania instrukcji. Ulubione tytuły to "CV", "Osadnicy: Narodziny Imperium", "Ticket to ride", "Belfort". Najchętniej gra z dziećmi
Magdalena Byrtek

Latest posts by Magdalena Byrtek (see all)