Pamiętne historie – recenzja

Do „Pamiętnych historii” podszedłem z dużym dystansem, gdy tylko zobaczyłem kolorowe, bajkowe grafiki na pudełku oraz ograniczenie wiekowe od lat ośmiu. Usiedliśmy do gry we czwórkę, razem z ośmioletnim siostrzeńcem i wypytałem go o wrażenia Zapraszam do lektury!

 

Na początek – pudełko

Jak już wspomniałem, grafiki na pudełku w oczywisty sposób informują nas o tym, że jest to raczej gra rodzinna, niż na konwenty czy gry pubowe, dlatego skupię się na tej pierwszej grupie. Wewnątrz znajduje się 110 kart z ilustracjami różnorodnych rzeczy lub istot, przez słodkie kotki czy pieski, aż po smoki i wampiry. Załączona instrukcja jest dosyć przejrzysta, ale, co najważniejsze, zawiera listę dokładnie 110 słów, które ilustrują poszczególne grafiki na kartach. Generalnie po jej jednokrotnym przeczytaniu wiadomo o co chodzi i można już grać.
Tak prezentuje się pudełko:

1

 

oraz, oddzielnie, instrukcja:

 

2

Pamiętne historie, czyli gra iście pamięciowa

Od razu muszę się wyspowiadać: nie lubię tego typu gier. Jak tylko usłyszałem, że trzeba w niej cokolwiek opowiadać, pomyślałem np. o „Story Cubes”, które cieszą się u mnie dużym powodzeniem jako gra pubowa, ale zwyczajnie „wstydzę się” w nią grać, w jakiś sposób czuję presję tego „opowiadania”, dyskomfort. Myślę, że część graczy wie, o czym mówię. Ale spokojnie, „Pamiętne historie” są inne.

 

3

 

Już po pierwszej partii zrelaksowałem się. Grało się przyjemnie. Opowieści są bardzo krótkie, czasem jednozdaniowe, więc nie wymagają wiele od uczestnika rozgrywki. Tak więc, każdy nawet jeśli nie ma talentów gawędziarskich, może w nią zagrać i dobrze się bawić. Nie czuć tej wspomnianej presji, co więcej, rozgrywka nie trwa długo i łatwo można znaleźć na nią czas, co jest zdecydowanie zaletą tej gry. Jak wygląda partia? Każdy dostaje po 3 karty i na ich podstawie musi ułożyć historyjkę, w której użyje słów przedstawionych na ilustracjach (właśnie po to jest instrukcja, bo czasem nie wiemy dokładnie, czy chodzi o „płaszcz”, czy może „pelerynę”, a to już duża różnica). Sytuacja powtarza się raz jeszcze i po opowiedzeniu historii przez wszystkich graczy na stole mamy przed sobą po 2 stosy z użytymi przez nas kartami. Zadaniem przeciwników jest odgadnięcie, jakich słów użyłeś w pierwszej, a potem w drugiej kolejce, co wcale nie jest takie proste.

 

4

 

Zaintrygowała mnie reakcja ośmioletniego siostrzeńca, który grę po prostu pokochał. Nie przesadzam. Kilka dni po naszych pierwszych rozgrywkach codziennie dopytywał, czy zagramy „w historie”, więc pograliśmy jeszcze kilka razy. Nie mogę powiedzieć, że gra z czasem się nie nudzi, bo tak nie jest, ale jej duży plus to niewątpliwie prostota. W „Pamiętne historie” może zagrać nie tylko nastolatek, lecz także dziecko, ojciec i mama, czy babcia z dziadkiem. Zasady tłumaczy się błyskawicznie. Siostrzeniec miał spory problem z zapamiętywaniem pierwszych historyjek, natomiast reszta graczy już po pewnym czasie czuła znużenie. Co prawda twórcy przewidzieli też rozwiązanie dla „wybrednych” i proponują nieco dłuższą rozgrywkę z wykorzystaniem większej ilości kart, ale prosta mechanika nadal pozostaje bez zmian.

 

Słowo na koniec

Jestem pewien, że „Pamiętne historie” byłyby świetnym prezentem dla około 8-10 letniego dziecka, a taka gra jest dobrym pomysłem na spędzenie rodzinnego popołudnia, ale… mnie osobiście nie porywa. Nie ma w niej żadnego urozmaicenia, raczej nuży dorosłych i widać, że twórcy kierowali tytuł (tylko?) dla najmłodszych (nie mogę się oprzeć takiemu wrażeniu, widząc te słodkie kacze oczka), dlatego wystawiłbym ocenę 3,0. Wystawiłbym, bo siostrzeniec momentalnie bardzo polubił tę grę i pewnie by mnie zlinczował za tak niski wynik.

Tak jak wspomniałem: jako gra dla bardziej wymagających graczy – raczej tytuł, obok którego można przejść obojętnie i świat na tym nie ucierpi. Jako gra na prezent dla dziecka – rzeczywiście dobra alternatywa zamiast siedzenia przy komputerze.

 

 

Plusy

  • ćwiczy pamięć i wyobraźnię dzieci
  • rodzinna gra, która nie wymaga dużego nakładu sił
 
Minusy
  • bardzo uboga rozgrywka
  • szybko nudzi dorosłych

Ocena: (3,5 / 5)

Dziękujemy Wydawnictwu G3 za udostępnienie gry do recenzji. Zachęcamy do odwiedzania fanpaga wydawnictwa.

Krzysztof Abramowski

Krzysztof Abramowski

Szuka gier prostych, ale wciągających, dobrze wykonanych, ale nie bajkowych. Nie ma ulubionych tytułów, bo co chwila pojawiają się nowe - próbuje wyławiać te najlepsze, zwracając uwagę m.in. na powtarzalność rozgrywek, interakcję między graczami i otoczkę fabularną każdej pozycji.

Latest posts by Krzysztof Abramowski (see all)