Merlin Zin Zin – uciekając przed…kotem. Recenzja.

Merlin Zin Zin - kooperacyjna gra planszowa - pudełkoKrzysztof: Razem z Żoną lubimy gry kooperacyjne, aczkolwiek o „Merlin Zin Zin” dowiedzieliśmy się stosunkowo późno. A jako że oboje z wykształcenia jesteśmy pedagogami a gier kooperacyjnych dla dzieci nie ma wiele na rynku, to decyzja o chęci sprawdzenia tego tytułu zapadła szybko. Zapraszamy do lektury recenzji, z której dowiecie się jak przy „Merlin Zin Zin” bawiła się 6-latka wraz z rodzicami, grupa licealistów oraz dorośli gracze.

Grunt to dobra historia…

Ania: Fabuła w grach jest ważna, z nią od razu dużo lepiej się gra, bo wiadomo po co i dlaczego akurat tak a nie inaczej działają bohaterowie. No i w Merlin Zin Zin akurat tego nie brakuje. Tytułowy Merlin to bohater – łobuziak, awanturnik, który kradnie księgę czarów ojcu, a po tym trafia w niewolę do Morfagi – czarownicy. Na szczęście może liczyć na dobrych przyjaciół – Lancelota, Vivianę, Artura i Ginewrę, którzy pomagają mu uciec. Ale nie jest tak prosto, muszą się schronić w miasteczku Broceliande, tak żeby kot Morfagi nikogo z nich nie złapał. Sama ucieczka jest też jak najbardziej klimatyczna, poczucie, że kot siedzi nam na plecach, że prawie słyszymy jego oddech, sprawia, że gra staje się niezwykle emocjonująca.

 

Poznaliśmy bohaterów, teraz pora na elementy gry

Ania: Tych jest niewiele, ale przecież dobra zabawa nie tkwi w ilości elementów. I tak jest i tutaj. Do zabawy wystarczą: żetony z wizerunkami postaci (na jednej stronie postać jest wyblakła, co oznacza niewidzialność), kostka, klepsydra z kotem, trzy żetony czarów, okrągłe karty efektów oraz dwie plansze. Jedna z plansz służy do poruszania postaciami i kotem, druga do manipulacji żetonami czarów – jest to plansza czarów.

No i to wystarczy do znakomitej zabawy. Choć z drugiej strony z czasem, po wielu rozgrywkach ilość kart efektów wydaje się za mała. Oczywiście można wykazać się wówczas kreatywnością i dorobić własne kartoniki, ale mimo to przydałoby się ich więcej. Na początku, co jest fajnym zajęciem dla dzieci, trzeba przykleić naklejki na odpowiednie żetony oraz na kostkę. Dla dorosłych, patrzących praktycznie lepsze byłoby ich fabrycznie umieszczone na żetonach postaci. Minusem jest mała różnica w grafice pomiędzy pstrykaniem a curlingiem, podczas emocjonującej rozgrywki można się pomylić i traci się cenne sekundy na zastanawianiu się, co oznacza dany symbol. Choć z drugiej strony to potęguje tylko emocje.

Krzysztof: Plansze są solidnie wykonane kostka dużo większa od standardowej, ale dzięki temu lepiej widać co na niej wypadło. Mi te naklejki jakoś średnio przypadły do gustu i zastanawia mnie trwałość takiego rozwiązania przy intensywnym użytkowaniu gry. Co do wspomnianego przez Anię minusu – ten cały curling to nic innego jak popchnięcie żetonu jednym palcem – w trakcie gry, gdy czas nas goni, rzeczywiście chwilami trudno odróżnić te dwa symbole na kostce. Jeśli chodzi o obie plansze to są bardzo ładnie ilustrowane i kolorowe. Mi przeszkadzało na początku to, że poszczególne pola na planszy ucieczki nie są wyraźniej oznaczone, ale szybko się przyzwyczaiłem.

Merlin Zin Zin – gra o czarowaniu???

Ania: Sama postać Merlina i klimat gry sugerują, że rzucamy czary, że dużo jest w niej elementu magicznego . A jak to ma się do zasad i mechaniki? Gra generalnie  polega na ściganiu się z czasem. Jednak jej istotą nie jest rzucanie kostkami, lecz rzucanie czarami, konkretnie – żetonami czarów. Dzięki nim przesuwamy bohaterów lub wykonujemy określone zadania. Jest to gra kooperacyjna, a więc wszyscy jesteśmy jedną drużyną, nikt z nas nie ma przypisanych ról, każdy może poruszyć dowolnym bohaterem i łączy nas jeden cel – uciec kotu Morfagi.

Jak wspomniałam wcześniej, by poruszyć jakiegoś z bohaterów, konieczne jest rzucenie czaru. W grze mamy trzy żetony czarów, którymi możemy poruszać zgodnie z określoną techniką, zaczynając od miejsca oznaczonego na planszy czarów różdżką. Możemy żetonem pstrykać, posuwać go po planszy, rzucać, poruszać nim trzymając planszę za jeden z boków, dmuchać na niego. Od tego zależy, czy i jaką postacią możemy się poruszyć. Jeśli żeton spadnie tak, że grot strzałki umieszczonej na nim wskaże postać, możemy nią poruszyć. Jeśli gdzieś pomiędzy dwoma bohaterami, możemy sobie wybrać, kogo przesuniemy do przodu.

Merlin Zin Zin - plansza czarów, żetony czarów i kostka

Poza polami postaci na planszy są pola specjalne. Ciekawą opcją jest pole zakochanych (z sercem przebitym strzałą), które pozwala połączyć, oddalonych od siebie Lancelota i Ginewrę. Poza tym mamy pole dodatkowego czasu – wbrew pozorom, chociaż jakiś sposób jest to gra na czas i dlatego staramy się wykonywać wszystko jak najszybciej, starając się uciec przed kotem, to czasami dodatkowy czas płata nam figle. Dzieje się tak wtedy, kiedy klepsydra dopiero co została przez nas odwrócona, a już musimy odwrócić ja ponownie. Wówczas razem z nią zbliża się do nas kot. Kolejne pole sprawia, że postać staje się dla kota niewidzialna. I ostatnie już pole, jak to bywa w klasycznych grach – ścigankach, możemy skorzystać ze skrótu.

Krzysztof: Rzut kostką i próba wycelowania żetonem w pole, którego potrzebujemy, gdy klepsydra symbolizująca kota jest niedaleko, którejś z naszych postaci jest bardzo emocjonująca. A jeszcze więcej emocji i śmiechu wywołuje sytuacja gdy żeton czaru wyląduje na brzegu planszy – poza polami akcji. Wtedy bowiem należy pociągnąć kartę z zadaniem do wykonania a zadania bywają różne i zazwyczaj są czasochłonne a przecież czas w tej grze jest bardzo cenny. Niejednemu graczowi język plątał się gdy miał trzy razy powiedzieć „Szedł Sasza suchą szosą”, salwę śmiechu wywołała 6-latka, która zrobiła mostek oczekując, że rodzice – zgodnie z tym co jest napisane na karcie przejdą pod nią, a widok licealisty chodzącego wokół stołu z planszą czarów na głowie i udającego robota było równie zabawne (później to samo musiał zrobić „Sor” gdy wylosował tę kartę). I tutaj ważna uwaga – ta gra, by dobrze się przy niej bawić, wymaga od dorosłych pewnego dystansu do siebie, źle się gra z osobami, które w obawie przed śmiesznością odmawiają wymagania jakiegoś zadania.

Merlin Zin Zin - karty zadań

Warto wspomnieć, że przy rzucaniu czarów trzeba być uważnym, bo jeśli żeton wypadnie poza planszę, wówczas gracze tracą jeden z żetonów i w dalszej części gry mogą używać tylko dwóch. Gdy stracą ostatni, wówczas wszystkie wracają do gry. W naszych rozgrywkach zdarzało się, że uznawaliśmy za najsensowniejsze rozwiązanie celową utratę jednego z żetonów gdy został nam tylko jeden.

Miauuuuuuuu i w nogi!

Ania: Dźwięk ten rozpoczyna grę i towarzyszy nam przez całą rozgrywkę. Kot w postaci klepsydry, zbliża się do nas wówczas, gdy piasek przesypie się do końca. Wówczas aktywny gracz powinien powiedzieć miauuu i przesunąć kota. Ten element dźwiękowy jest niezwykle ciekawy, zwłaszcza, kiedy dwa razy pod rząd odwracamy klepsydrę. W rozgrywkach z dziećmi sprawdza się doskonale, wówczas to „miauu” jest bardzo entuzjastyczne.

Powyższy opis gry, nie oddaje zupełnie emocji, jakie czekają nas podczas rozgrywki. Żeby tak było konieczne byłoby dodanie do niego słów takich jak: „szybko”, „pospiesz się”, „no dawaj, teraz ja”, „łaaa gdzie jest żeton”, „no rób ten mostek szybko”, „kot biegnie”, „yyy co ja mam robić teraz” itd. Każdy popędza się wzajemnie, myli się z emocji i szybkości. Przy jednym z zadań, np. Wymień 10 produktów spożywczych, którymi nakarmisz trolla, można na prawdę stracić głowę i jedynie co robić, to nie wymieniać, a robić „yyy, podczas, gdy pozostali pospieszają. Generalnie gra jest na prawdę emocjonująca, a dzięki poziomom trudności można sobie ją ułatwiać lub utrudniać. Dorośli powinni zaczynać od razu od poziomu ekspert.

Krzysztof: Pierwszy raz w tę grę grałem z moimi uczniami – licealistami. Zaczęliśmy od poziomu ekspert i polegliśmy. Potem jednak było już łatwiej. To co dla mnie ciekawe to fakt, że i oni i ja dobrze się bawiliśmy a emocji przy tym było całkiem sporo.  Generowały je nie tylko zadania, o których pisała Ania, ale również konieczność wycelowania żetonem czarów w konkretną postać w sytuacji, gdy piasek w klepsydrze się już kończy a sama klepsydra jest tuż za daną postacią. Z kolei 6-latka, z którą graliśmy była wniebowzięta mogąc przestawiać klepsydrę głośno krzycząc przy tym – miau! i wykonywać zadania. Trzeba też przyznać, że na początku precyzyjne pokierowanie żetonem czarów przez dmuchanie czy pstrykanie może dzieciom sprawiać trudność. Zresztą nie tylko dzieciom.

Merlin Zin Zin - ucieczka przed kotem

Jak się uciekało czyli podsumowanie

Ania: Gra jest na prawdę fajną, choć prosta grą. Przewidziana jest od 2 do 6 graczy, jednak w dwie osoby jest dość nudna, jest grą zabawową, a w taką gra się najlepiej w większym gronie. Zaletą jej jest to, że gdy jedna z osób potrzebuje przerwy w grze, nie trzeba na nią czekać, ktoś ją może zastąpić. Zapewnia łatwa i szybką rozrywkę, chociaż po kilku razach nuży, ale chętnie się do niej znów wraca.

Krzysztof: Czy rozgrywki pod rząd mnie nie znużyły, ale gdy już wygraliśmy, to miałem potrzebę przerwy. Niemniej wszyscy, z którymi graliśmy w tę grę dobrze się bawili. Merlin Zin Zin to bardzo dobra gra rodzinna, gra, przy której nie tylko dzieci będą się dobrze bawić ale również dorośli.

Plusy
  • fabuła gry dobrze oddana przez mechanikę (czuć klimat ucieczki)
  • dynamika i krótki czas rozgrywki
  • gra generuje dużo śmiechu i emocji
Minusy
  • dorosłym może znudzić się po kilku rozgrywkach (przydałoby się więcej opcjonalnych utrudnień)
  • mała liczba kart zadań

Ocena: (4,5 / 5)

Dziękujemy wydawnictwu Hobbity.eu za przekazanie gry do recenzji. Zachęcamy do polubienia ich fanpaga.

Anna i Krzysztof Pilch

 

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaMerlin Zinzin
AutorAnnick Lobet
GrafikStan!
WydawcaBlackrock Games, Fragames, hobbity.eu, Magellan
Rok wydania2012
Liczba graczy2 - 6
Czas gry15
Sugerowany wiek min.7 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)6 i więcej
(1 głosy/ów)
KategoriaAction / Dexterity, Children's Game, Comic Book / Strip, Medieval, Real-time
MechanikaCo-operative Play
RodzinaThe Legend of King Arthur and the Knights of the Round Table

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Krzysztof Pilch

Krzysztof Pilch

Lubi gry planszowe z klimatem, nie cierpi sucharów, choć nie znaczy to, że nie gra w euro. Fascynacja nowoczesnymi planszówkami zaczęła się u niego od „Dungeoneera” i gry przygodowe ciągle są mu bliskie.
Krzysztof Pilch

Latest posts by Krzysztof Pilch (see all)