Pyramidion – czyli cuda czy tylko dziwy? Recenzja


Pyramidion recenzjaKiedyś w Świecie Gier Planszowych przy okazji polskiego wydania gry Egizia (czyli Dolina królów) zorganizowano konkurs. Należało wymienić gry, które są powiązane z Egiptem. Pamiętam, że wziąłem w nim udział i udało mi się odszukać 163 tytuły (wśród których znalazł się i recenzowany Pyramidion). Pomyślicie sobie, że to dużo. Owszem, ale zwycięzca konkursu zebrał ich ponad 200. Do czego zmierzam? A więc: tak, tematyka Egiptu nie jest szczególnie oryginalna. Co oczywiście niczemu nie musi przeszkadzać. Zapraszam do lektury recenzji gry Pyramidion holenderskiego wydawcy White Goblin Games.

Co w pudełku?

Zanim przejdziemy do wnętrza zatrzymajmy się przez chwilę na okładce. Trochę nam bowiem pomoże odczytać, o co w grze chodzi. Otóż jesteśmy zarządcami (brygadzistami) niewolników (stąd budowle i piramidy) i zdobywamy przewagi w różnych miastach Egiptu po to, by uzyskać towary, które następnie wyślemy statkami, żeby przyniosły nam nieśmiertelne punkty zwycięstwa. Tytułowy zaś ‚pyramidion’ to widoczny na pierwszym planie kamień wieńczący całą piramidę. Ten, który okaże się najlepszym, otrzyma zaszczyt wstawienia tego kamienia.

Oczywiście, jak przystało na porządną eurogrę, klimat nie jest zbytnio odczuwalny w czasie rozgrywki. Przejdźmy jednak do aspektu wizualnego. W zbyt dużym kwadratowym pudle (standardowych osadnikowych rozmiarów) znajdziemy kafelki z miastami (lokacjami), karty i kilka garści żetonów. Grafiki na kartach i kaflach są bardzo ładne i zachęcające. Troszeczkę odbiegają od tego poziomu żetony, chociaż z drugiej strony spełniają one swoją rolę i są po prostu czytelne. Z racji, że nie ma tego dużo, to nie ma co się rozpisywać i przejdźmy szybciutko do zasad.

Pyramidion - gra ekonomiczna

Reguły egipskiego wyścigu

Gra toczy się w rundach, aż któryś z graczy zdobędzie 10 punktów. Punkty te otrzymywać będziemy za dostarczanie odpowiednich towarów na statki. Zawsze 5 z nich czeka w danej rundzie na załadowanie. Każdy z graczy otrzymuje taki sam zestaw 5 kart. Dodatkowo z większej talii każdy dostanie ich jeszcze 4. Z takim zapleczem musimy przetrwać całą rundę.

Na początku będziemy aktywować lokacje (miasta), by zdobywać w nich przewagi, zbierać profity, a przede wszystkim towary. Każdy z graczy (kolejno) aktywować będzie 2 lokacje.

Każde miasto to oprócz innych towarów, także inne specjalne profity i inne statystyki decydujące o tym, jak wiele kart będzie dawało określony efekt. Po aktywacji kafla każdy ma możliwość zagrywania kart w celu osiągnięcia przewag. Każda z nich może być kartą specjalną lub zawierać od 1 do 3 wartości w 3 kategoriach/zawodach: handlarz, negocjator i oprawca. A o co walczymy?

  • Towary – zdobywa je ten, kto na zagranych kartach osiągnie minimum z kafla (oznaczone górą złota) a zarazem zdobędzie tych punktów więcej niż przeciwnicy
  • Wstawienie negocjatora – ten gość będzie nam potrzebny, żeby na początku rundy podebrać jeden z towarów na danej lokacji. W jego przypadku znowu musimy zdobyć minimum z kafla (oznaczone uściskiem dłoni) i pokonać przy tych punktach innych.
  • (najciekawsze, najbardziej klimatyczne i zarazem przerażająco okrutne i okrutnie przerażające) wstawienie oprawcy (ang. torturer). Ten z kolei w momencie załadunku na statek pomęczy kogo trzeba i zdobędzie dla nas potrzebny towar (oznaczony na kaflu). Przewagi w jego przypadku dają nam karty z hakami (pewnie do torturowania, a jakże!).

Tu właściwie można by zakończyć opisywanie tej fazy, ale dochodzi tu jeszcze kilka elementów. Przewagi będziemy zdobywać tylko dzięki niektórym kartom (handlarz, negocjator, oprawca, bogini – joker). Spora ich część bowiem to karty specjalne, które mogą nieźle namieszać. Jedną z nich jest rewolta. Zagranie jej powoduje, że losujemy odpowiedni żeton i jeśli z naszych kart (liczby z symbolem haka) nie osiągnęliśmy minimum z tego żetonu, wówczas nie wliczamy się do dalszej walki na danej lokacji. Na tym nie kończy się interakcja. Co i rusz znajdujemy tu bowiem karty przeszkadzające i utrudniające życie przeciwnikom.

Gdy już każdy aktywuje po 2 lokacje, następuje faza ładowania na statek. Wykorzystujemy do tego zebrane towary (dzięki handlarzowi i negocjatorowi), a jeśli nasi oprawcy znajdują się w mieście, które dostarcza towar wymagany na statku, wówczas taki właśnie żeton również trafia do ładowni. Po załadowaniu sprawdzamy, czy ktoś zdobył 10 punktów. Jeśli nie, wówczas rozgrywamy kolejną rundę.

recenzja gry planszowej Pyramidion

Wrażenia

Po przeczytaniu instrukcji naszło mnie przeświadczenie, że musi to być dość prosta gra. W końcu mamy tu trochę kart, żetonów i kafli. Co tu może być skomplikowanego? To przeświadczenie szybko minęło, gdy siedliśmy do pierwszej czteroosobowej rozgrywki. Najpierw niełatwa decyzja, jakie miasto do aktywacji wybrać. Każde z nich to inna zdolność: możemy np. zmienić kolejność, zdobyć dodatkowy prywatny statek, dostać dodatkową kartę, usunąć czyjś żeton negocjatora lub oprawcy. Następnie decyzja, jakie karty na nią zagrać. Gdzie i kiedy zdobyć przewagi? I oczywiście: jakie przewagi? Sytuacji nie ułatwia ograniczona ilość kart na ręce (9). W czteroosobowym składzie aktywowane będą wszystkie (8) lokacji, więc nie będziemy w stanie powalczyć o wszystko. To oczywiście jeszcze bardziej komplikuje sprawę. Z kolei wariant dwuosobowy trochę ułatwia sprawę, bo aktywowane będą tylko 3.

I tak jak w przypadku widocznej na okładce piramidy – w pozornie prostej konstrukcji czai się labirynt korytarzy i pułapek. Jednak te wszystkie komplikacje są dla mnie zdecydowanym plusem. Lubię gry dające do myślenia. Lubię, gdy muszę wycisnąć maksa z tego, co mam na ręce. Lubię też, gdy gra wymaga choć minimalnego czytania zamiarów przeciwników. Znajdziemy tu więc dużo kombinowania, sporo interakcji i złośliwości (zwłaszcza w przypadku rewolty), a to wszystko okraszone nutką blefu. Oczywiście jak na grę karcianą przystało, mamy tu losowość wynikającą z kart, ale losowość dotyczy tylko 4 kart z 9 (5 jest zawsze i co rundę takich samych). Niestety dochodzą do tego losowe statki i żetony rewolty.

Jak już wcześniej pisałem, może być ciężko wejść w tą grę. Na początku będziemy grać trochę po omacku. Być może zbyt łatwo będziemy się dawali podpuścić w długie i kosztowne licytacje. Dopiero z czasem przyjdzie chłodne opanowanie, kalkulacja ryzyka, może nawet liczenie kart i zastanawianie się, jak uprzykrzyć życie przeciwnikom.

gra planszowa Pyramidion recenzja

Czy warto?

Na początku należałoby odpowiedzieć sobie na kilka pytań: czy nie będzie mi przeszkadzać zbyt duże pudło? czy nie będzie mnie irytować złośliwa interakcja? i wreszcie: czy jestem gotowy na „soczystą” eurogrę w egipskich klimatach? Jeśli przeszliśmy ten pierwszy etap pozostaje nam tylko nakłonić zaprzyjaźniony sklep z grami do sprowadzenia tego tytułu do Polski. Otrzymamy ciekawy tytuł, który może dać nam sporo radości i możliwości pokombinowania.

gra planszowa Pyramidion recenzja

Plusy:
+ mózgożerna rozgrywka, sporo kombinowania z kartami
+ dość proste zasady
+ przyjazne grafiki
Minusy:
– nieekonomiczne pudełko (dodatkowo niektórzy na BGG zauważają, że skoro lokacje ustawia się zawsze w ten sam sposób, wydawnictwo mogłoby pomyśleć o planszy)
– słabszy wariant dwuosobowy
– spory próg wejścia (oczywiście co kto lubi)
– losowość (karty na ręce, statki, żetony rewolt)

Ocena: (3,5 / 5)

 

Serdecznie dziękujemy wydawnictwu White Goblin Games za przekazanie gry do recenzji.

Łukasz Hapka

 

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaPyramidion
AutorYannick Gervais
GrafikOliver Schlemmer
WydawcaWhite Goblin Games
Rok wydania2012
Liczba graczy2 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 2
(2 głosy/głosów)
Czas gry60
Sugerowany wiek min.10 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)10 i więcej
(1 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(3 głosy/ów)
KategoriaAncient, Civilization
MechanikaHand Management
RodzinaCountry: Egypt, Forgenext

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Łukasz Hapka

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka

Latest posts by Łukasz Hapka (see all)