Relic Runners – wyścig przez dżunglę

relic runners rodzinna gra planszowaZ uwagi na moją słabą orientację w terenie miałam obawy, że nie odnajdę się w gęstej dżungli. A co dopiero mówić o zaginionych skarbach. Jednakże moje obawy okazały się zupełnie nieuzasadnione i udało mi się odnieść nawet pewne sukcesy.

O moim pierwszym spojrzeniu na grę możecie przeczytać tutaj. Tak więc teraz od razu przejdźmy do meritum. Wraz z otwarciem pudełka rozpoczynamy wyścig po relikty, które są ukryte w trzech rodzajach świątyń i w ruinach. Każda ze świątyń składa się z trzech poziomów, których odkrywanie przynosi nam różne profity. Nie otrzymujemy tutaj żadnych nadprzyrodzonych zdolności lecz dodatkowe punkty zwycięstwa, czy funkcje, które mogą diametralnie odmienić los gracza lub zwiększyć jego szanse na zwycięstwo. Ten element wprowadza bardzo dużo dynamiki. Dodatkowo przygotowano więcej żetonów świątyń. Dzięki temu nie mamy pewności, które elementy zostały umieszczone na planszy. Same świątynie również rozkładane są w sposób losowy. Niejednemu odkrywcy wydawało się, że jest pierwszy po czym nagle okazywało się, że ktoś zyskał dodatkowe punkty a co za tym idzie i zwycięstwo. Co osobiście uważam za atut tej gry. Aby szybciej poruszać się po planszy możemy budować szlaki. Zdecydowanie warto to robić, gdyż w późniejszej rozgrywce ułatwiają nam zdobywanie reliktów. Zarówno, aby wybudować ścieżkę jak i odkryć świątynię musimy poświęcić rację żywności, w którą zawsze można zaopatrzyć się w obozie.

Emocje do samego końca

Każdy w swojej turze musi poruszyć się z miejsca. Tutaj są dwie możliwości. Możemy przejść do ruin i wybudować ścieżkę, lub eksplorować świątynię. Gra kończy się kiedy zostanie uzbierana odpowiednia ilość reliktów. Podliczamy punkty zwycięstwa, które decydują o ostatecznym triumfie. To jest faza wielkich rozczarowań, ale i głośnych okrzyków radości. Wynika to z tego, że większość punktów zwycięstwa jest tajna i tak naprawdę dopiero w ostatecznym rozrachunku dowiadujemy się o ostatecznym rozstrzygnięciu. Tak więc napięcie utrzymuje się do samego końca.

Jest klimat

Rozczarowania nie było. Pomimo, że jest wiele elementów rozłożenie gry nie trwa długo. Jednakże potrzebujemy dość dużej przestrzeni, najlepiej stołu. Należy zwrócić uwagę, że rozgrywka potrwa około godziny, tak więc na podłodze z pewnością będzie niewygodnie. Najlepiej gra się w pełnym, czyli w pięcioosobowym zespole. W składzie dwuosobowym trudno zadbać o dynamikę. Zbyt wiele rzeczy można przewidzieć, zapamiętać, wykalkulować. Chociaż w takim przypadku możemy wybudować dłuższe szlaki a co za tym idzie umożliwić sobie w jednym ruchu przejście niemalże całej planszy, co jest ważne w zdobywaniu reliktów. Gra buduje klimat, łatwo się wciągnąć w wyścig przez dżunglę oraz zdobywanie reliktów. Jest przemyślana czyli wszystko ma swój cel. Z pewnością zda egzamin jako rodzinna. Dzieciaki z łatwością wciągają się w tropikalny klimat i szybko przyswajają zasady. Relic Runners sprawdzi się również i w składzie samych dorosłych jako propozycja na, „lekki wieczór”. Przeszkodą może być wysoka cena. Jeśli lubicie klimaty zaginionych skarbów gra z pewnością się wam spodoba.

Plusy

ładna grafika
solidne wykonanie
czytelna instrukcja

Minusy

wysoka cena
angielskie napisy na elementach
za małe wypraski

Ocena 4/5

Renata Kruk

Dziękujemy Wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaRelic Runners
AutorMatthew Dunstan
GrafikCyrille Daujean
WydawcaDays of Wonder
Rok wydania2013
Liczba graczy2 - 5
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 5
Liczba rekomendowana: 2, 3, 4, 5
(17 głosy/głosów)
Czas gry80
Sugerowany wiek min.10 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)8 i więcej
(5 głosy/ów)
Zależność językowaSome necessary text - easily memorized or small crib sheet
(2 głosy/ów)
KategoriaExploration
MechanikaPick-up and Deliver, Point to Point Movement, Route/Network Building, Set Collection, Variable Player Powers
RodzinaArchaeology, Tropical theme

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.