7 dni Westerplatte – czyli o tym, że Robinson mnie rozpieścił. Recenzja

pic1722650_md.jpgDziś pochylamy się nad grą Łukasza Woźniaka. Grą o słynnej bohaterskiej obronie Westerplatte. Czy zmienisz historię? Czy poddasz się? Czy warto? I co do tego ma Robinson?

7 dni Westerplatte to gra kooperacyjna do zagrania w gronie od 1 do 4 osób (tak jak Robinson). Tak jak w Robinsonie mamy wspólny cel i mało zasobów. Co odróżnia ją od gry Ignacego Trzewiczka, to poziom zaawansowania. Westerplatte jest skierowane raczej do rodzin, zaś sama rozgrywka jest zdecydowanie krótsza (do 60 minut).

Każdy z graczy wciela się w rolę polskiego oficera. Zadaniem zaś wszystkich będzie wytrwać (tak jak w 1939 roku) 7 dni. Co ciekawe – mamy możliwość zmienić historię, ale tylko na gorsze.
Przy opisie wiele razy będę nawiązywał do Robinsona. Dlaczego? I tu dochodzimy do sedna, czyli właściwie dlaczego czuję się przez niego rozpieszczony.

Klimat

Robinson buduje klimat prawie każdym elementem: przygodami dziejącymi się nawet przy wzięciu młotka do ręki, notorycznie nękająca pogoda, braki jedzenia, które skutkują osłabieniem i spadkiem morale etc… etc… Właściwie nie ma elementu, który fabularnie, by nie pasował, który nie byłby logicznie powiązany. Nie bez powodu Robinson zdobywa kolejne kraje, rynki, nominacje, nagrody i coraz wyższe noty na BGG. Ale przecież nie jest to recenzja Robinsona…

W Westerplatte w wielu elementach czuć (jak na mój gust) zbyt duże uproszczenia i “skoki” logiczne. Ot, choćby akcja cofania oddziałów. Dlaczego liczebniejsi Niemcy wycofują się tylko dlatego, że jakiś oficer wszedł do budynku? Dlaczego w innej akcji mogę teleportować minę kilka kilometrów dalej? Dlaczego Niemcy oprócz haubic nie mogą za bardzo trafić z daleka, a polscy żołnierze nie mają z tym żadnego problemu? Dlaczego, gdy w nasze budynki ma trafić pocisk, to my decydujemy, gdzie poleci? Dlaczego dzień się skończy po wykończeniu dokładnie 8 Niemców (“OK. Przyjdźcie powalczyć jutro. Dziś zabiliśmy już ośmiu. Auf Wiedersehen!”)? Nie wiem. Z pewnością dlatego, że to gra rodzinna. Zaś taki gatunek wiele wybacza, ale idźmy dalej…

Walka z grą

Cechą charakterystyczną wszystkich kooperacji jest wspólna walka z grą. W Czerwonym listopadzie nasza łódź podwodna tonie, w Pandemicu świat zalewają kolejne choroby, w Hanabi… eeee… W każdym bądź razie gra stawia przed nami pewien problem. Jak stwierdził mój kolega jest to swoisty pasjans: wspólnie staramy się coś ułożyć, przeciwdziałać, rozwiązać łamigłówkę.

W 7 dniach Westerplatte walczymy z zalewającymi nas oddziałami niemieckimi. Oddziały to albo CKMy, albo haubice. Może też nas spotkać nalot, może też to być po prostu spadek morale (kolejny element wspólny z Robinsonem). Oddziałów zmieści się na planszy pięć, bo tyle jest torów. Wygląda to więc tak, że Niemcy napierają (niektórzy idą wolniej, inni szybciej), strzelają i strzelają, i robią wyłom w murach Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Na szczęście nikogo nie zabijają, tylko “zabierają nam cegły”. Jeśli cegieł/muru zabraknie na dwóch kaflach akcji (druga linia muru), wówczas przegrywamy.

Jak już wspomniałem jedyny sposób na wygraną to przetrwanie 7 dni, czyli po polsku: odłożenie/zabicie 7×8=56 kart oddziałów/nalotów/spadku morale.

Nasze akcje to oprócz strzelania:

  • wystrzał z moździerza
  • podwyższenie morale
  • teleportowanie miny
  • pobranie nabojów
  • odbudowanie murów
  • i na koniec najlepsze: wycofanie niemieckich oddziałów (“No dobra, to dmuchnij w tych Niemców”)
Karty z zagrożeniami, powyżej widoczne kafle akcji (zdjęcie użytkownika BGG: Przemka Wojtkowiaka)

 

Trudność

Robinson jest trudny. Pandemic – to zależy. A Westerplatte? Na poziomie łatwym i średnim nie czułem dużej presji. Zdecydowanie pod górkę jest na poziomie trudnym: tor morale jest krótszy (niby tylko o jedno pole, a spadek morale boli o wiele szybciej), a kafelki akcji nagle zaczynają bardzo mocno ograniczać zasoby. Wydaje mi się, że rozgrywka jedno-/dwuosobowa jest najtrudniejsza (w partiach solo prowadzimy po prostu 2 oficerów). Wtedy też musimy wykonywać więcej ruchów, więcej biegać, mało strzałów jest wspólnych. Już w 3 osoby można podzielić się strefami, co bardzo ułatwia sprawę. Trudność w Westerplatte zależy też (trochę jak wydarzenia w Robinsonie albo rozłożenie epidemii w Pandemicu) od kolejności kafelków. Niby nieduża rzecz, ale może bardzo ułatwić bądź utrudnić. Wystarczy, że chatka z nabojami będzie na skraju…

Muszę tu także wspomnieć o rzeczy, która wiąże się poniekąd z trudnością: mianowicie zalewające nas oddziały. Jest ich dużo. Może nawet za dużo. Może nawet za dużo tego samego. W pewnym momencie oddziały przestają być oddziałami, a stają się cyframi (“Znowu trójka?” albo “Uwaga! Haubica z dwójką! No i rusza B i C”). W Robinsonie czuję, że ginę, bo nie mam jedzenia, czuję, że niepotrzebnie pozwoliliśmy tej bestii podejść do obozu, albo że szkoda, że nie zrobiliśmy dachu. W Westerplatte przegrywam, bo “wyszło za dużo dwójek i trójek”, a wcześniejsze naloty “zrobiły mi dziurę w C”. Ale o klimacie już trochę mówiliśmy…

 
Prototyp (źródło: http://www.gamesfanatic.pl/2012/11/16/g3stgames-w-natarciu/)

Małe podsumowanie

Nie chcę twierdzić, że 7 dni Westerplatte to zła gra jest. To gra dobra, bo historyczna, bo edukacyjna, bo rodzinna… Nie przekonuje mnie jednak licznymi uproszczeniami, nie przekonuje mnie zalewającymi mnie “dwójkami”. Dlaczego? Zdecydowanie Robinson mnie rozpieścił. Trochę żal, że tutaj zabrakło odrobinę więcej klimatu, ale myślę, że za to dostajemy dobry produkt rodzinny z ciekawymi możliwościami dopasowania trudności. Czy polecam? Raczej: zagrać u kolegi…

 

Plusy
+ dość prosta mechanicznie gra rodzinna
+ “kooperacyjna gra wojenna”
+ poziom trudny jest rzeczywiście trudny
+ walor edukacyjny

Minusy
– nie czuć klimatu / niespójności logiczne
– tradycyjnie: “problem lidera”
– może się dłużyć (czyli mimo wszystko brak napięcia)
– nieciekawa wizualnie (no, może poza okładką)

Moja ocena

Ogólna ocena: 3/5
Jakość wydania, komponenty: 5/5
Regrywalność: 2/5

Dziękujemy wydawnictwu G3 za przekazanie gry do recenzji.

Zainspirowany blogiem gram-niebieskim dodaję też tutaj link do nastrojowej muzyki do słuchania w czasie gry (bądź w czasie czytania instrukcji). Muzyka jest z serialu ‘Kompania braci’ (Band of Brothers)

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

Nazwa7 Days of Westerplatte
AutorŁukasz Woźniak
GrafikAleksander Karcz
WydawcaG3, ST Games
Rok wydania2013
Liczba graczy1 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 1, 2, 3, 4
(7 głosy/głosów)
Czas gry60
Sugerowany wiek min.8 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)10 i więcej
(1 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(6 głosy/ów)
KategoriaWargame, World War II
MechanikaChit-Pull System, Co-operative Play, Point to Point Movement
RodzinaCities: Gdańsk, Country: Germany, Country: Poland, Solitaire Games, Solitaire Wargames

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.

Łukasz Hapka

Łukasz Hapka

Jest miłośnikiem gier złożonych. Mimo wszystko sympatią darzy wiele tytułów, niekoniecznie mózgożernych. W kręgu jego zainteresowań są także gry logiczne.
Ulubione tytuły: Race for the Galaxy, Le Havre, Lewis & Clark.
Łukasz Hapka