Micro Monsters – recenzja.

5 lat temu na półkach sklepowych pojawiło się Micro Mutants – Evolution. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, iż odpowiedzialna za nią była para autorów recenzowanego właśnie tytułu. Postanowili dokonać miniaturyzacji, tworząc grę opartą na podobnych mechanizmach, ale przeznaczoną dla nieco młodszych odbiorców. Grę w pchełki ubraną w nowe szaty dla ścisłości. W malutkim układzie słonecznym, gdzieś pośrodku galaktyki, mikroskopijne skały krążą wokół malusieńkiego słońca. Szalone stwory, nie zauważone przez pozostałe inteligentne formy życia, ścierają się na planecie Nexus, stanowiącej idealny poligon dla ich małych wojenek!  Celem graczy jest zamknięcie wrót pozostałych poprzez umiejętne kierowanie jedną z czterech armii – mobilnymi autogatorami, sprytnymi wielkomisiami, szalenie szybkimi tyłopłewcami, bądź żywotnymi turbożołwiami. Cechy nadane poniekąd nieco na siłę, gdyż w rzeczywistości różnice są znikome, a największą stanowią ilustracje widoczne na elementach. Elementach, których w pudełku nie znajdziemy wiele: cztery kostki, 16 płytek stworów i pomniejsze żetony pełniące rolę znaczników.

Cała zawartość

Jak się w to gra? Ano bardzo prosto. Na początku rzucamy kością, która wskazuje czego w tym ruchu możemy użyć. Jeśli wypadnie konkretna jednostka, bądź moc specjalna, to nie mamy prawa zastosować czegokolwiek innego. Poprzez użycie mam na myśli wystrzelenie. W tym celu bierzemy do ręki podłużną wyrzutnię i naciskamy umiejętnie żeton naszego potwora, aby ten spadł na wrogie wrota, bądź innego potwora. W pierwszym wypadku usuwamy jeden z kilku punktów energii. Jeśli stanie się tak ze wszystkimi, kontrolujący je gracz wypada z gry. Jeśli z kolei spadniemy na wrogą jednostkę, zostaje usunięta z gry. Interesującym mechanizmem są rozmiary. Rzadziej pojawiające się na kostce potwory zajmują większą przestrzeń, a tym samym są łatwiejsze w kontroli. Mniejsze stanowią dużo trudniejszy cel, ale też wymagają niezłej wprawy w obsłudze. Jako, że zabawa przeznaczona jest dla dwóch do czterech osób, wypada mi powiedzieć, że im więcej, tym lepiej tzn. zabawniej.

Wiem, że recenzja jest krótka, ale nie będę próbował lać wody, aby tylko urosła objętościowo. Na pewno trzeba powiedzieć powiedzieć sobie wprost, iż dorosłych nie porwie. Jako przerywnik są lepsze tytuły, niż pchełki z drobnymi modyfikacjami. Co innego dzieci, którym nie powinien doskwierać chaos, a wręcz będzie przez nich postrzegany jako atut, który nadaje grze zabawnego charakteru. Jednak i one nie będą do niego wracać nazbyt często, więc decyzja o ewentualnym zakupie powinna zostać poprzedzona odpowiedzią na pytanie: czy stać mnie na wydanie 60 złotych, co przy odrobinie wysiłku można przygotować domowymi metodami i będzie lądowało na stole okazyjnie?

W trakcie zabawy.

Ocena: (4 / 10)

+ Pchełki wzbogacone o element taktyczny
+ Dostępne wzbogacające rozgrywkę zasady dodatkowe.

– W zasadzie tylko dla dzieci
– Na dłuższą metę niezbyt porywające
– Nazbyt uboga liczba elementów w stosunku do ceny

 
Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie Bard.

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaMicro Monsters
AutorMarco Maggi, Francesco Nepitello
GrafikFabio Maiorana, Francesco Mattioli
WydawcaAres Games, Bard Centrum Gier, Red Glove
Rok wydania2012
Liczba graczy2 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 2, 3
(2 głosy/głosów)
Czas gry30
Sugerowany wiek min.6 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)4 i więcej
(2 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(1 głosy/ów)
KategoriaAction / Dexterity, Children's Game, Fighting
MechanikaDice Rolling, Variable Player Powers
RodzinaMonsters, Tiddlywinks

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.