Dzieci z Carcassone – recenzja.

Marka rozrosła się do takich rozmiarów, że pojawiła się również i edycja dla naszych dziatw. Pewnie tylko kwestią czasu są również gry komputerowe [no tak, ta już jest – na iphone’a], plakaty, ołówki, czy gumy do żucia sygnowane tym logiem. Ale ok, dość z betonami, bo oto przed Wami recenzja gry, która powinna stanowić doskonałą wprawkę przed daniem głównym. Rzecz traktuje o młodzieży, która rozpierzchła się po całym terenie zamku w pogoni za uciekającymi zwierzętami. Tło fabularne nijak nie oddaje celu zabawy, ponieważ tutaj do wygranej prowadzi wykorzystanie wszystkich podległych nam meepli, a mówiąc językiem laika: drewnianych pionków przedstawiających naszych małych bohaterów. Ale planszówki nie RPG, dziurami w logice obyć się może.

Gra bardzo przypomina swój pierwowzór. Tam również zawartość składała się z kafelków, jak i meepli. Tym razem oba te elementy są dużo bardziej „masywne”. Kafelki to teraz KAFLE, a meeple, jeśli tylko nieznacznie fakt wyolbrzymić, trzymamy nieomal całą dłonią.

Gra się w to również bardzo podobnie, acz z drobnymi różnicami. Tutaj, bowiem wyłożenie wszystkich posiadanych meepli jest celem samym w sobie, podczas, gdy w podstawowym „Carcassonne” było to narzędzie pozwalające na zdobywanie nam punktów zwycięstwa. Kolejną różnicą jest fakt, iż tutaj takowe nie występują, przez co rozgrywka została znacząco uproszczona. Nie obchodzi nas tak jak poprzednio układ łąk, czy budynków, głowę zaprzątając sobie głowę jedynie drogami. Otóż na kafelkach, które wykładają na przemian gracze, znajdują się ilustracje dzieci w różnych kolorach. Kontrolujemy zawsze jeden z nich [kolor], a zamykając drogę tzn. sprawiając, by miała początek i koniec, bez żadnych otwartych odnóg, stawiamy na niej meeple tego koloru, które się na nich znajdują. Ot, całe zasady. Warto zaznaczyć, że występuje silna zależność między uczestnikami zabawy, ponieważ kafelki dokładamy do wspólnej planszy, a nierzadko dostaniemy element, który mógłby pomóc innej osobie i raczej staramy się szukać sposobów na sabotowanie cudzych planów tworząc np. liczne rozgałęzienia.

A w pudełku znajdziemy...

A w pudełku znajdziemy…

W gronie dorosłych są gry, które łamią granice wiekowe [vide „Pędzące Żółwie”], ale „Dzieci z Carcassonne” nie należą do tej grupy. Z kolei dzieciaki będą wręcz zachwycone prostotą gry, która może zagwarantować sporą dozę interakcji, posiadającą przy tym przyjemną dla oka szatą graficzną i krótki czas rozgrywki zachęcający do rewanżu.

Ocena: (7 / 10)

Plusy

+ Interakcja zależna od samych graczy [pasywna/agresywna]

+ Szybkie rozstawienie i krótki, ale satysfakcjonujący czas zabawy

+ Śliczna; po prostu cieszy oko po wyłożeniu większej ilości kafelków

 

Minusy

– Dorośli nie mają tu czego szukać, chyba, że chcą pograć z dziećmi.

– Losowość ma decydujący głos w sprawie zwycięzcy [choć mówię to bardziej przez pryzmat osobistych preferencji; dzieci nie zwrócą uwagi]

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy firmie Bard.

 

Podstawowe informacje (na podst. BGG)

NazwaMy First Carcassonne
AutorMarco Teubner
GrafikRolf Vogt
WydawcaHans im Glück, 999 Games, Bard Centrum Gier, Brain Games, Devir, Filosofia Éditions, Hobby World, Lautapelit.fi, MINDOK, Piatnik, Rio Grande Games, Schmidt Spiele, Smart Ltd, Swan Panasia Co., Ltd., Z-Man Games
Rok wydania2009
Liczba graczy2 - 4
Sugerowana liczba graczy Najlepiej w: 4
Liczba rekomendowana: 2, 3, 4
(42 głosy/głosów)
Czas gry20
Sugerowany wiek min.4 i więcej
Sugerowany wiek min. (wg użytk. BGG)4 i więcej
(46 głosy/ów)
Zależność językowaNo necessary in-game text
(19 głosy/ów)
KategoriaChildren's Game, Medieval
MechanikaArea Enclosure, Modular Board, Tile Placement
RodzinaCarcassonne

Informacje pochodzą z serwisu boardgamegeek.com. Więcej informacji o grze.